24 y/o
OPIEKUN FORUM
163 cm
technik kryminalistyki w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
I cannot be bought,
but I can be stolen
with one glance.
I'm worthless to one
but priceless to two.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

007.
Słowo "randka" padło w ich konwersacji całkowicie przez przypadek, bardziej dla beki czy żeby zagrać Filipkowi trochę na nosie. Daphne nie spodziewała się natomiast, że ten weźmie to na poważnie, ba, nawet że coś faktycznie przygotuje w związku z tym. Można powiedzieć, że zaskoczył ją całkowicie, w dodatku w całkiem pozytywny sposób. I trochę przerażający, bo van Laar nie miała jeszcze okazji za bardzo randkować. Na studiach wszystkim odmawiała, skupiając się całkowicie na nauce i chęci wyniesienia wiedzy. Sukces zawodowy był dla niej ważniejszy niż jakieś znajomości, co nie powinno dziwić, gdy znało się jej charakter.
Teraz, gdy miała już stałą pracę, brak studiów czy innych obowiązków na głowie... Co stało na przeszkodzie? No właśnie - nic. Jedynie obawa, jak to wszystko może się potoczyć. Ale w jej przypadku panika dotyczyła wszystkiego, co nie do końca znane. Twierdziła, że zawsze lepiej było wstępnie przewertować te najgorsze scenariusze i szykować się na gorsze, a potem zaskoczyć się, gdy wszystko pójdzie w dobrym kierunku. Nie inaczej było tuż przed ową randką.
Plan był taki, że mieli iść najpierw do kina na Cold Storage, film z Joe Keerym, którego Daphne swoją drogą uwielbiała w Stranger Things. Był to horror i komedia w jednym, a jej to pasowało. Dopóki film nie miał wpisane w główne gatunki słowa "romans", dla niej wszystko grało. Nie zniosłaby tej słodzizny nawet w momencie, gdy oglądałaby ją w trakcie własnej randki. Miała swoje standardy. Po filmie mieli coś zjeść i kto wie, może Filippo coś jeszcze szykował, ale ona na razie nie wiedziała o czymś więcej.
Nie ustalali jakiegoś specyficznego kodu ubioru, natomiast coś skłoniło van Laar by ubrać się w sukienkę, dobierając oczywiście cieplejsze dodatki, czapkę, rękawiczki, szalik i gruby płaszcz, by nie zmarznąć w tych trudnych, kanadyjskich warunkach. Pewnie i tak zacznie żałować takiego wyboru, ale cóż... Raz mogła się poświęcić. Zobaczy tylko, czy było warto.
Umówili się już pod kinem, chociaż przy okazji tej zimnicy panującej na zewnątrz, Daphne od razu skierowała swoje kroki już do wnętrza, nie widząc Carissoniego na zewnątrz i tak. Tam zamierzała na niego poczekać, a kto wie - może ten już przyszedł, skoro i tak było już tylko parę minut przed czasem.

Filippo Carissoni
Lin (shad0wlin_)
sterowanie moją postacią bez mojej wiedzy i zgody
19 y/o
Welkom in Canada
175 cm
za dnia student, w nocy zaś dj w The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
Put yo hands up and build a snowman!
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

#później_sprawdzę

Nie no, to wcale nie tak, że Filippo siedząc na zajęciach stalkował profil Daphne i natknął się na informację o tym, że akurat tego dnia ma urodziny. Oczywiście miał do niej napisać, gdy tylko przeczytał tę informację, lecz ostatecznie zrobił to kiedy wracał do domu komunikacją miejską. Czy spodziewał się takiej reakcji dziewczyny? Absolutnie. W dodatku kilka razy czytał wiadomość jakby chciał mieć pewność, że dobrze zrozumiał. R-A-N-D-K-A przeliterował w myślach, a dłonie zaczęły mu się nieco pocić no bo halo... on na randce randce był... dawno. No ale nie był miękką fają by odmawiać. Poza tym wydawało mu się, że po ostatnim spacerze Daphne była nawet... całkiem fajna. Druga kwestia, to że raz czy dwa nawet pojawiła się w jego snach - raz poszli na gofry i lody, a raz płynęli statkiem do Portugalii takim super wycieczkowcem jak Titanic - tylko w nic nie uderzyli, a on wypadł za burtę i obudził się gdy zaczynał tonąć. Ten sen śnił mu się w dniu, kiedy miał się spotkać z Daphne w kinie. Ciekawe, czy to coś znaczy.... W sensie to moje wypadnięcie za burtę. Carissoni nie wierzył, że jego sny mogły coś oznaczać, bo niejednokrotnie robił w nich rzeczy, które wiedział, że nie wydarzą się naprawdę - np. nie będzie karmił dinozaurów albo pływał z rekinami. Chyba, że to były metafory... A kij wie. niby nie chciał tego analizować, jednak gdy wskazówki zegara powoli dochodziły do godziny, która rozpoczynała ich spotkanie, Filip kilka wracał myślami do dzisiejszego snu. Ubrał się całkiem elegancko i do tego użył perfum.
Czy się denerwował?
Owszem.
No ale przecież co mogłoby pójść nie tak? W kinie obejrzymy film, potem pójdziemy coś zjeść i będzie fajnie. Tak sobie wmawiał, bo miał wrażenie, jakby właśnie jechał na jakieś mega ważne spotkanie od którego miała zależeć jego przyszłość. Jakby właśnie miał jechać załatwiać ważny kontrakt z wazną wytwórnią albo dogadywać wymarzony collab. Przełknął ślinę, gdy dojechał na parking kina, lecz wysiadł dopiero po minucie lub dwóch - zostało 5 min do seansu. Po opuszczeniu auta, zamknął za sobą drzwi, wcisnął przycisk na pilocie służący za zamknięcie samochodu i wszedł do środka, chowając pilota do kieszeni. O, nie ma jej jeszcze?pomyślał, sunąc wzrokiem po pomieszczeniu. Dopiero po chwili dostrzegł znajomą twarz. Pomachał jej, lecz chyba nie zauważyła, dlatego zaczął do niej iść - i tak by to zrobił bez względu na to, czy by mu odmachała, czy nie.
- Hej, wolisz popcorn czy nachosy? - spytał na przywitanie, zastanawiając się, czy powinien Daphne uściskać czy wystarczyło jej podać rękę. Ostatecznie wybrał opcję lekki uścisk.
- Ja wolę popcorn. Ogólnie mogę nam wziąć zestaw duet. - bo taki zestaw zawierał jeden duży popcorn oraz dwa napoje.
- A! I ponieważ to wyjście jest częścią Twojego prezentu, to ja będę za wszystko płacił.- powiedział, planując drugą część prezentu wręczyć dziewczynie po seansie - bo tak sobie to zaplanował. Nie chciał od razu ze wszystkim wyskakiwać bo uważał, że woli zrobić Daphne niespodziankę. Tak to gdyby wszystko dał i wyjawił od razu, byłoby nudno. Mam nadzieję, że na dobry dzień wykonałem rezerwację w knajpie....
Kupił im przekąski wraz z napojami i poszedł w kierunku sali. Po zajęciu miejsc, które były na samej górze - Filip bardzo lubił miejsca na górze, bo nie trzeba było podnosić głowy - odłożeniu napoju oraz popcornu, Filippo wstał.
- Muszę skoczyć do łazienki. Zaraz wracam. - to po części była prawda, a po części za wszelką cenę musiał mieć pewność, że nie będzie zaskoczony gdy pojadą do restauracji. Posłał dziewczynie lekki uśmiech i czym prędzje opuścił salę.

Daphne van Laar
24 y/o
OPIEKUN FORUM
163 cm
technik kryminalistyki w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
I cannot be bought,
but I can be stolen
with one glance.
I'm worthless to one
but priceless to two.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Tak szczerze powiedziawszy to Daphne nie spodziewała się nawet, że Filippo w ogóle napisze do niej z życzeniami. Nie znali się przecież jakoś długo, a zaczęli wręcz od sprzeczki i zabierania sobie rzeczy sprzed nosa. Czyżby był to sygnał pod tytułem „kto się czubi, ten się lubi”? Albo w tym wypadku raczej polubi, czas przyszły. Nawet bardziej niż można było się wstępnie spodziewać.
Sama nawet nie wiedziała, co tak naprawdę chciała osiągnąć proponując tą randkę w ramach rekompensaty. Tak, jakby serce zadziałało jej po raz pierwszy przed głową, co już powinno być sygnałem ostrzegawczym. Van Laar jednak zdawała się go ignorować, twierdząc że to przecież mogła być równie dobrze jakaś platoniczna randka, dla lepszego poznania się i zażegnania wstępnego kryzysu. Tylko, że żadne z nich chyba nie potraktowało tego w taki sposób, strojąc się nieco bardziej niż zazwyczaj i stresując się w ilości większej niż przewidywała ustawa. U Daphne nie sięgało to co prawda do jakichś proroczych czy metaforycznych snów, natomiast jeśli to ona miałaby taką akcję w nocy tuż przed wyjściem, chyba poważnie rozważałaby odwołanie w ostatniej chwili. Choć na taką nie wyglądała, dość często zaglądała po różnych snach do senników, próbując interpretować ich znaczenie. Twierdziła, że robi to ze zwyczajnej ciekawości, ale to nie była akurat cała prawda. Może zatem dobrze, że to nie jej trafił się z wycieczką do Portugalii, choć kto wie – może zwiastowało im to wspólną podróż w przyszłości?
Gdy weszła do wnętrza, nie dostrzegła go nigdzie. Może to nawet lepiej, dawało jej to chwilę czasu na zebranie myśli, które tylko podsycały jej zdenerwowanie. Nigdy jeszcze nie spotkała się z czymś takim, więc nie wiedziała czego nawet oczekiwać. Przy jej sercu musiała uważać nawet podwójnie, dlatego starała się myśleć o czymś przyjemniejszym. Nie zdjęła też jeszcze słuchawek, które miała na głowie, słuchając znajomej i przyjemnej muzyki dla polepszenia tego uspokajającego efektu. Zrobiła to dopiero, gdy w końcu Filippo zmaterializował się tuż obok niej nagle, prawie że widocznie wytrącając ją z ledwie co osiągniętej równowagi. Nawet nie wiedziała, że do niej machał bo robiła chyba wszystko, byleby się nie stresować.
Hej. Eee… Może być popcorn. — odparła niemalże od razu po zdjęciu słuchawek, chowając je do drobnej torebki, która jej towarzyszyła. Nie była ich wielką fanką, ale z kolei plecak niekoniecznie pasował jej do obecnego stroju. Trochę zaskoczył ją z tym uściskiem na przywitanie, reagując najpierw sztywnością, a potem z opóźnieniem ściskając go delikatnie w odpowiedzi. — Jasne, możesz ogarnąć nam ten zestaw, nie mam nic przeciwko. — kojarzyła zestaw bo była tutaj już raz w kinie, więc nie wahała się przystać na taką propozycję. I tak kto wie, czy coś zje jak nerwy będą ściskać jej żołądek. Z jakiejś racji.
O, to… Bardzo miłe. Ale czekaj. Tylko częścią? — najpierw się nieco zmieszała, lecz te słowa, o których sama wspomniała, zmusiły ją do myślenia. Nie chciała oczekiwać, że miał dla niej coś jeszcze niż wyjście do kina i knajpy, ale trochę podsycił tym samym jej ciekawość. Chciała wiedzieć, czy czegoś się spodziewać – nie potrzebowała konkretu, a jedynie potwierdzenia. Już sam fakt, że miał dla niej niespodziankę i tak wprawiał ją w lekkie osłupienie.
Czekała grzecznie, aż Filipek ogarnie im przekąski, po czym przeszli do sali. Daphne odetchnęła z ulgą, widząc że ich miejsca były praktycznie na samej górze. Też lubiła tam siedzieć. Mieli najwidoczniej dużo więcej podobieństw niż mogliby się spodziewać. Zajęła swoje miejsce, sadowiąc się wygodnie i wciskając napój w wyznaczone do tego miejsce w fotelu. Ale fajnie. Jej stres trochę się zmniejszył.
Jasne, puszczę ci wiadomość jakby film się już zaczął, ale stawiam że sam blok reklamowy pewnie potrwa z pół godziny. — skwitowała i uśmiechnęła się jednocześnie pod nosem, obserwując jak Carissoni wstaje i schodzi, znikając potem za drzwiami prowadzącymi to łazienki.

Filippo Carissoni
Lin (shad0wlin_)
sterowanie moją postacią bez mojej wiedzy i zgody
19 y/o
Welkom in Canada
175 cm
za dnia student, w nocy zaś dj w The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
Put yo hands up and build a snowman!
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Ogólnie zabawne, bo po pierwszym spotkaniu, nie przypuszczałby, że po jakimś czasie wyląduje w kinie z tą, z którą zaczął kłócić się o figurkę. Z perspektywy czasu, chciało mu się śmiać, gdy sobie przypominał tamte zakupy żałując, że nie miał żadnego nagrania. I normalnie, zacząłby pewnie szukać wymówki, tylko, że... z drugiej strony chciał pójść na randkę z Daphne między innymi po to, by zobaczyć dokąd ona ich zaprowadzi. Miał tylko nadzieję, że choć jedna z przygotowanych niespodzianek przypadnie dziewczynie do gustu.
- W porządku. - skinął głową i po podejściu do lady, złożył zamówienie na zestaw duet z popcornem. Daphe oczywiście mogła wybrać coś do picia - on wybrał dla siebie fantę, bo lubił fantę (w sumie tak samo jak resztę, tylko po prostu akurat na nią miał wtedy ochotę), bo colę pił całkiem niedawno.
Skinął głową, słysząc pytanie.
- Dokładnie. Chyba, że po filmie będziesz miała dość i uciekniesz, to wtedy nic więcej nie dostaniesz. - powiedział, pół żartem, pół serio, bo szczerze? Coś mu podpowiadało, że Van Laar należała do takich osób, które potrafiłyby tak postąpić - choć rzecz jasna mógł się mylić. Poza tym, obchodzili jej urodziny, więc mogła sobie pozwolić na... całkiem sporo. Aczkolwiek czy byłoby mu smutno, gdyby bez słowa uciekła? Pewnie tak.
- Oki. Jak dobrze pamiętam, reklamy trwają zazwyczaj od dwudziestu do trzydziestu minut ale kij wie, może tu postanowią je skrócić. - wszystko było możliwe lecz nie mógł tracić czasu na reklamy, ponieważ nie dawało mu spokoju poczucie, że nie zrobił rezerwacji. Posłał Daphne uśmiech, a następnie czym prędzej udał się w kierunku otwartych drzwi. Biegnąc wpadł na kogoś, co spowodowało wysypanie popcornu na podłogę Ups. Gorzej, że jegomość zaczął drzeć mordę się ale Filip nie miał czasu. Zamknął się w kabinie i wykonał numer do restauracji. Serce mu waliło gdy oczekiwał na odebranie słuchawki oraz gdy usłyszał Już sprawdzam. Nerwowo zaczął uderzać palcami o kafelki na ścianie.
- Nie, niestety nie widzę takiej rezerwacji. - Filippo w odpowiedzi rzucił pięknym przekleństwem po włosku i zapytał:
-To może macie jakiś wolny stolik? -
- Przykro mi. - usłyszał i miał ochotę rzucić słuchawką.
- Rozumiem. Dziękuję. - po tych słowach rozłączył się i wyszedł z łazienki. Miał ochotę coś kopnąć lecz nic nie leżało na ziemi. Już miał wchodzić na salę, kiedy telefon mu zaczął dzwonić. Zrobił kilka kroków do tyłu i odebrał, zastanawiając się o co może chodzić.
- Najmocniej Pana przepraszam ale sprawdziłam jeszcze raz i jednak jest Pana rezerwacja. -
Słysząc te słowa, poczuł ogromną ulgę i aż starł dłonią pot z czoła.
- To wspaniale! Dziękuję! - i po podziękowaniu, rozłączył się. Z uśmiechem ponownie wszedł na salę kinową, schował telefon do kieszeni i zajął swoje miejsce.
- Coś ciekawego reklamowali? - spytał, biorąc do ręki popcorn - oczywiście tak trafił, że kilka ziaren wylądowało na jego ubraniu.

Daphne van Laar
24 y/o
OPIEKUN FORUM
163 cm
technik kryminalistyki w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
I cannot be bought,
but I can be stolen
with one glance.
I'm worthless to one
but priceless to two.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ich pierwsze spotkanie było z kategorii tych, które po latach wspomina się z szerokim uśmiechem na twarzy, nawet jeśli w trakcie całego tego zamieszania Daphne była naprawdę rozjuszona. A dzisiaj? Szczerze to cieszyło ją to, że ta relacja zrobiła nagły zwrot o sto osiemdziesiąt stopni. I nawet jeśli nie była póki co pewna, co dokładnie może z tego wyniknąć, szczerze była zaintrygowana ich dalszymi, potencjalnie wspólnymi losami.
Gdy podeszli do lady, van Laar poprosiła o colę zero. Bez różnicy, czy był to Coca Cola, czy Pepsi, jej jakoś nie wadziła żadna z tych marek. Sprzedawca akurat zaproponował tę drugą, więc skinęła krótko głową, by nie przedłużać zamówienia, na które też musieli przecież chwilę poczekać.
Ale ultimatum żeś postawił. Spokojnie, mimo wszystko nie zamierzam uciekać. Chyba, że film będzie tragiczny. Ale słyszałam że ponoć nie jest zły. — najpierw jej brwi uniosły się w reakcji na słowa Filipka, by zaraz potem parsknąć przed udzieleniem faktycznej odpowiedzi. W końcówce zdania jej głos brzmiał trochę tak, jakby miała nadzieję, że film faktycznie nie okaże się tragiczny i tym samym będzie bardziej niż zadowolona, by kontynuować ich randkę. Może nie przyznałaby tego na głos, ale dla niej to spotkanie też było ważne. I z pewnością nie myślałaby o tym, by je przedwcześnie zakończyć. Mogła jednak z radością zawtórować i trochę pożartować.
No way. Liczę na to zawsze i to nigdy się nie zdarza. Możesz wyluzować. Jak coś serio dam ci znać, może nawet spróbuję wywołać jakieś zamieszanie by opóźnić pokaz filmu. — chciała go w ten sposób uspokoić, choć ta ostatnia propozycja była bardziej żartem niż czymś, do czego Daphne mogła być zdolna. A może poświęci się w imię tej randki? Kto wie. Wyszczerzyła się do niego, po części z rozbawieniem, po części krzepiąco, by na odchodne jego obawy się nie pogłębiły.
Nawet nie była świadoma, co zaczęło się dziać „poza kulisami”, czyli salą, w której siedziała. Usłyszała jakieś zamieszanie w oddali, pewnie spowodowane wpadnięciem Filipka na kogoś, ale nie zwróciła na to większej uwagi, poświęcając ostatnie chwile na surfing po internecie na telefonie dla rozluźnienia nerwów. Nawet to było bardziej interesujące niż reklamy, napierające na nią ze wszystkich stron w postaci gigantycznego obrazu i ogłuszających wręcz dźwięków. Pozostawała też w błogiej nieświadomości, że Filippo miał w tym samym czasie istny rollercoaster emocjonalny z ich rezerwacją, natomiast dostrzegła coś na kształt ulgi na jego twarzy, gdy już wrócił na swoje miejsce.
A nawet nie wiem. Na pewno były już dwa trailery jakichś filmów akcji, bo było mega głośno. — zakomunikowała, jednocześnie chowając telefon do torebki. Poprawiła się wygodniej na miejscu, walcząc ze swoją chęcią rozpoczęcia jedzenia popcornu od razu, choć nawet nie byli chyba jeszcze w połowie reklam. — Mogliby Avengersów zacząć już reklamować. Taki jest szum wokół Doomsday, a nic poza tymi pierwszymi trailerami nie ma. Albo tego nowego Spider-Mana by pokazali. — dodała jeszcze, prezentując tym samym swoje zgorzknienie odnośnie tematu Marvela. Lubiła zarówno ich komiksy, jak i te od DC, a z wyjściem Thunderbolts odzyskała trochę nadzieję na lepsze kino od tej części barykady. Teraz czuła się jednak srogo zawiedziona z tak małą ilością informacji, które krążyły po internecie.

Filippo Carissoni
Lin (shad0wlin_)
sterowanie moją postacią bez mojej wiedzy i zgody
19 y/o
Welkom in Canada
175 cm
za dnia student, w nocy zaś dj w The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
Put yo hands up and build a snowman!
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Filip słysząc, że Daphne nie ma zamiaru uciekać, odetchnął z ulgą i udawał, że ociera pot z czoła - choć możliwe, że jednak miał trochę spocone czoło, ponieważ nie codziennie chodził na randki z dziewczynami (o ile w ogóle!) - a następnie parsknął krótkim śmiechem.
- Też czytałem raczej pozytywne opinie o tym filmie ale wiesz, każdy lubi co innego i każdego bawi co innego. - stwierdził, wzruszając ramionami - w dodatku, opinie mogły być pisane przez boty lub przekupione osoby ale mimo wszystko Filip był ciekaw i sam chciał wyrobić sobie zdanie o tym filmie.
Uśmiechnął się, kiedy usłyszał, co Daphne mogłaby spróbować dla niego zrobić, by opóźnić wyświetlanie filmu.
- Grazie za pocieszenie. Jestem trochę spokojniejszy. - powiedział, bo skoro faktycznie za każdym razem gdy Daphne była w kinie, reklamy wcale nie trwały krótko, to raczej nie było szans, aby tym razem było inaczej. Szczerze? Bardzo chętnie by zobaczył Van Laar w akcji - pewnie po jakimś czasie by do niej dołączył tylko po to, by podziwiać miny widzów. Jeszcze skończyłoby się tak, że sami stworzyliby swój film i to oni byliby aktorami, no ale nie było czasu nad tym rozmyślać, ponieważ musiał pilnie sprawdzić stan rezerwacji. To była sprawa życia i śmierci, bo albo odwiedziliby fajną miejscówkę, albo Carissoni musiałby kombinować i szukać czegoś na szybko lub zwyczajnie pogodzić się z porażką i poniesioną klęską, a następnym razem, dwa razy by sprawdził, czy faktycznie zrobił rezerwację.
Koniec końców, na szczęście wszystko było okej, dzięki czemu Filip mógł z bananem na twarzy wrócić na swoje siedzenie, obok Daphne.
- Oo, ciekawe co to były za filmy. - on lubił kino akcji, tak samo jak sci-fi i fantasy. Horrory też lubił. Gdy usłyszał o tym, że mogłyby pojawić się nowe zwiastuny Avengersów oraz Spider-mana, Filip skinął głową, zgadzając się ze słowami dziewczyny.
- O bez kitu! Jestem mega ciekawy nowego Spider-mana. Nowi Avengersi mnie tak nie porywają i w sumie już nawet Endgame mi się niezbyt podobał ale no... może Doomsday będzie okej. - Może. choć dalej nie podobało mu się, że Natasha została uśmiercona, a nowym Kapitanem Ameryką nie został najlepszy przyjaciel Steve'a Rogersa, tylko koleś, którego poznał przypadkiem i znał o wiele krócej od Zimowego Żołnierza. Co do Spider-Mana, to bardzo mu się podobało multiwersum - zarówno to animowane, jak i w trzeciej części.
- Czy Ty też miałaś tak, że jak chodził koło Ciebie pająk, to liczyłaś, że Cię ugryzł by mieć pajęczy zmysł oraz pajęczynę, którą można wyrzucać po odpowiednim ruchu ręką? - spytał.
- Bo ja tak. - dodał ciszej, bo właśnie na ekranie zaczął lecieć film a doskonale wiedział, że nie każdy lubił i chciał słyszeć rozmowy w sali kinowej. Wziął sobie kilka kawałków popcornu i wrzucił do buzi. Nagle chcąc coś spróbować, trzymane w dłoni kawałki popcornu, postanowił przystawić do buzi Daphne. Tak, był ciekaw, czy pozwoli mu na wrzucenie ich jej do buzi, czy nie. Czekając, drugą ręką sięgną po colę, aby wziąć kilka łyków.

Daphne van Laar
24 y/o
OPIEKUN FORUM
163 cm
technik kryminalistyki w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
I cannot be bought,
but I can be stolen
with one glance.
I'm worthless to one
but priceless to two.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Widząc reakcję Filipka na jej słowa, Daphne nie mogła powstrzymać rozbawionego uśmieszku, który sam cisnął się na jej usta. Wlepiła jednak oczy w reklamy, jakby trochę uciekając od jego spojrzenia. Nie spodziewała się, że może poczuć się ciutkę onieśmielona.
Jest to prawda. Cóż, pożyjemy, zobaczymy. Najwyżej będziemy żałować. — stwierdziła z nutką nadziei, że jednak tak nie będzie. Miała trochę wysokie oczekiwania, zwłaszcza że w filmie był ktoś taki jak Joe Keery. Nie, żeby przyszła akurat popatrzeć na niego… Ale przynajmniej miała jakąś alternatywę gdyby Filipek coś wykręcił, czyż nie? Hehe, nie no, żarty żartami.
No i prawidłowo. Trzeba się dobrze zrelaksować, by dobrze nacieszyć się filmem. — nawet pokiwała głową w zgodzie, choć sama jeszcze nie do końca była taka spokojna. Może dlatego, że nie mogąc skupić się na nudnych reklamach to chcąc nie chcąc myślała o tym, co właśnie miało miejsce. Czyli o ich randce. Cieszyła się w duchu, że Carissoni nie stchórzył w ostatnim momencie, choć ta wycieczka do łazienki mogła być różnorako interpretowana. Skoro jednak wrócił, mogła się czuć zarówno lepiej, jak i gorzej. Bo nerwy dalej ją trochę trzymały, niekoniecznie wiedząc, czego mogła się spodziewać. Może nie po nim, ale bardziej po sobie. Ciekawe, czy w sumie byłaby faktycznie w stanie wyjść naprzeciw i spróbować powstrzymać odtwarzanie filmu. Niestety, tego nigdy się nie dowiedzą.
A nie wiem, nie zwróciłam uwagi nawet. Przeglądałam coś na telefonie. Ale jeden to chyba jakiś starszy był, bo coś kojarzyłam. — mruknęła w odpowiedzi, zastanawiając się przez chwilkę. W kinach zdarzały się powtórne seanse lub maratony filmów wydanych przed laty. Reklamy z nimi też stały się dość powszechne.
Szczerze to też nie wiem czego się spodziewać po Avengersach. Niby liczę na pościgi i wybuchy, ale jednocześnie mam z tyłu głowy, że mogę się srogo zawieść. — tu wzruszyła od niechcenia ramionami, choć ta zagwozdka dość często gościła w jej umyśle. Sama czuła niesmak po wielu elementach w filmie, jak i po dalszych produkcjach. Wiele rzeczy faktycznie można było ugryźć nieco inaczej. — Jedynie mnie cieszy to, że w końcu mamy szansę na X-Menów w Marvelu. Czekałam na to wieki. — to, a dodatkowo ciekawiła ją też nowa Fantastyczna Czwórka. I Thunderbolts. Cała reszta była raczej oceniania na „meh”. Zwłaszcza RDJ jako Doom. On był idealnym Iron Manem i każda inna rola mogła wypaść przy tym blado.
Miałam? Dalej tak mam. Chciałabym, żeby mnie taki ugryzł i może by mnie wzmocnił. Ewentualnie zabił, bo nie wiem jak taki radioaktywny jad mógłby zadziałać przy mojej wadzie serca. — pierwszy raz wspomniała o swojej chorobie, choć nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że wcześniej albo nie mówiła o niej wcale, albo wspomniała o tym jedynie zdawkowo.
Pokiwała głową na jego słowa, skupiając się na filmie, który akurat się zaczął. Uniosła brwi, gdy Filipek zaoferował jej popcorn. Zamrugała nieco, czując, jak delikatnie różowią się jej policzki, choć w ciemności i specyficznym świetle niewiele było widać. Otworzyła jednak buzię, pozwalając mu wrzucić do niej garść popcornu.

Filippo Carissoni
Lin (shad0wlin_)
sterowanie moją postacią bez mojej wiedzy i zgody
19 y/o
Welkom in Canada
175 cm
za dnia student, w nocy zaś dj w The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
Put yo hands up and build a snowman!
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Najwyżej znajdę reżysera, pojadę do niego i powiem mu, że zrobił beznadziejny film, na który żałuję, że wydałem pieniądze i jeżeli jego następny film nie będzie lepszy, to będę omijał jego produkcje szerokim łukiem. - powiedział bardzo poważnym tonem, lecz zaraz parsknął śmiechem, by zasygnalizować, iż rzecz jasna tak nie zrobi, ponieważ.. nie chciałoby mu się szukać gościa (lub gościówy), a gdyby jednak się zdecydował, to podejrzewał, że dom wspomnianego reżysera był raczej.. dobrze chroniony. A on nie był żadnym tajnym agentem, tylko biednym studentem, djem i dorabiał w jeszcze jednej branży
- Masz całkowitą rację. - odparł, robiąc głęboki wdech a następnie wydech, choć zachować spokój nie było wcale tak łatwo, kiedy jeszcze chwilę temu przeżywało się mini zawał, a do tego było się na randce którą chciał, by Daphne zapamiętała jak najlepiej, by przypadkiem nie chciała iść na randkę z kimś innym.
- Czaje, czaje. Nie zdziwiłbym się, gdyby to było jakieś romansidło reklamowane z okazji walentynek. - odparł, bo faktem było, iż za kilka dni miało miejsce święto zakochanych i kino pewnie będzie miało w swojej ofercie maraton romansów, chociaż on wolał maratony horrorów lub sci-fi (ostatecznie jeszcze fantasy i filmów akcji).
- No właśnie ja się nie nastawiam na to, że będzie to jedna z lepszych części. Ja ogólnie chyba najbardziej lubię tych Avengersów z 2012, potem Era Ultrona bo reszta... po ptostu mnie zawiodła. - odpowiedział zgodnie z prawdą i pakując sobie popcorn do ust. Komiksy Marvela uważał za naprawdę spoko lecz filmy po jakimś czasie... no to nie było to samo. Cieszył się, że chociaż DC trzymał poziom.
- A propos wyścigów i wybuchów, to obejrzałbym Szybkich i Wściekłych. - najbardziej lubił Tokio Drift i też uważał, że niepotrzebne było robienie pierdyliona części no ale cóż, jak się hajs zgadzał to pewnie twórcom nie było łatwo ot tak porzucić projektów. Naprawdę nie pojmował np. tworzenia kolejnej wersji Fantastycznej Czwórki, skoro ta z 2005 roku była naprawdę spoko. No i Jessica Alba jako Susan Storm.... bo to wcale nie tak, że Filipkowi bardzo podobała się ta aktorka.
Słysząc odpowiedź na zadane pytanie, już miał dodać coś od siebie na temat ugryzienia przez pająka, lecz do jego uszu dotarło coś, czego się nie spodziewał. Zastygł i nie ruszał się przez dobre kilkanaście sekund. Wada serca? Spojrzał zaskoczony na Daphne, bo co to znaczyło w ogóle...?
- Daphne... - zaczął, niezbyt wiedząc, jak subtelnie poruszyć ten temat i czy powinien go poruszać akurat teraz.
- Co jest z Twoim sercem? Pytam poważnie. - nie lubił, kiedy ludzie chorowali. A już szczególnie jeśli chodziło o ludzi na których mu zależało. Zresztą wolał wiedzieć, czy po seansie nie będzie musiała jechać do szpitala lub wziąć jakiś leków.

Daphne van Laar
24 y/o
OPIEKUN FORUM
163 cm
technik kryminalistyki w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
I cannot be bought,
but I can be stolen
with one glance.
I'm worthless to one
but priceless to two.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Haha. To się nazywa motywacja. Tak powinno się reżyserom zwracać uwagę, a nawet można by było specjalnie takie zamieszanie wywołać na jakiejś premierze by poszło dalej w świat. Wtedy od razu by się przykładali. — skomentowała po krótkiej chwili, uśmiechając się z rozbawieniem, a następnie wtórując mu śmiechem. Na oficjalnych premierach byłoby łatwiej, ale i zarazem trudniej. Tam też mieli ochronę, pewnie nawet lepszą niż taka prywatna. Ale można by było pomyśleć nad organizowaniem „oficjalnych” konfrontacji z tłumem, bo to przecież nie to samo co ocena przez krytyków. A opinia publiki była nawet ważniejsza niż to.
Ucieszyła się, że Filippo się z nią zgodził, co było widać po jej zadowolonym uśmiechu. Szczerze? Czuła się naprawdę w porządku. Wiadomo, dalej była lekko zestresowana całym przedsięwzięciem, ale póki co zapowiadało się naprawdę fajnie. Zdecydowanie mogłaby to powtórzyć, szczególnie w niezmiennym towarzystwie. W jej życiu nie było żadnego innego, potencjalnego zalotnika, co też znacznie ułatwiało sprawę.
Ugh. Tylko nie to. Nienawidzę romansideł. To może jednak dobrze, że nie zwracałam uwagi. — przyznała natychmiast, nawet teatralnie się krzywiąc. Widać było doskonale, że ona również nie przepadała za tym gatunkiem filmu. Ale taki plot twist, Cold Storage też ponoć ma jakiś wątek romantyczny między głównymi bohaterami, o czym Daphne chyba nie miała zielonego pojęcia. Wiadomo, to nie był klasyczny romans, co też może przemówi bardziej pozytywnie, przynajmniej w porównaniu z wiadomo czym.
Oryginalni Avengersi to majsterszczyk. Z oryginalnym złoczyńcą, którego lubię po dziś dzień. — aż pokiwała głową i z uśmiechem przypomniała sobie, jaką miała radochę gdy pierwszy raz widziała ten film. Loki też był jeden z jej pierwszych ekranowych crushy.
A wiesz, że ja nigdy nie oglądałam tej franczyzy? Widziałam jedynie jakieś urywki, fragmenty, no i oczywiście memy. Ale jakoś nigdy nie miałam okazji obejrzeć całego filmu z tej serii. — informując go o tym fakcie aż zwróciła się w siedzeniu tak, by lepiej widzieć jego twarz. Była ciekawa jak zareaguje. W końcu to był jeden z najbardziej rozpoznawalnych, ekranowych światów. Trochę tak, jakby powiedzieć że nie oglądało się Harry’ego Pottera czy Star Wars.
Wróciła zaraz potem do oglądania, nawet wkręcając się w jedną z pierwszych scenek. Z tego stanu wyrwał ją niespodziewany dźwięk jej imienia.
Co? Nie mówiłam ci? — aż zamrugała, bo miała złudne wrażenie, że już chociaż raz o tym wspominała. Zaraz potem machnęła ręką, jakby to nie było nic wielkiego. — Urodziłam się z wadą serca, ale miałam operację i jest praktycznie wszystko git. Wiadomo, muszę uważać, za bardzo się nie przeciążać i chodzić na regularne kontrole, ale żyję. — przedstawiła mu pokrótce, używając do tego swobodnego tonu głosu. Nie chciała by przejmował się czymś, co teoretycznie już nie zagrażało jej życiu. Chyba.

Filippo Carissoni
Lin (shad0wlin_)
sterowanie moją postacią bez mojej wiedzy i zgody
19 y/o
Welkom in Canada
175 cm
za dnia student, w nocy zaś dj w The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
Put yo hands up and build a snowman!
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Co nie? Może faktycznie potrzebne by było takie zamieszanie chociaż... mam wrażenie, że jak ktoś ma hajs to żadne manifesty ani protesty nie pomogą. - stwierdził, dopiero po chwili będąc zaskoczonym jaki wyszedł mu rym i póki go pamiętał, sięgnął po telefon, by zapisać sobie te słowa do notatnika, a kto wie? Może jak kiedyś będzie tworzył piosenkę, to ich użyje? Chociaż najpierw to powinienem dokończyć to, co tworzę od dobrych kilku miesięcy. pomyślał, przypominając sobie kartkę, na której miał napisane kilka słów, bo szczerze? O wiele łatwiej szło mu miksowanie niż tworzenie.
Słysząc, że Daphne nie jest fanką romansideł, wyciągnął rękę w jej stronę, by przybić z nią piątkę.
- W mojej topce też się nie znajdują. - powiedział zgodnie z prawdą. Dla niego romansidła były nudne i przewidywalne, a on lubił, gdy działa się jakaś akcja, rozwałka i trzeba było rozwiązać jakąś tajemnicę lub zagadkę. Oczywiście kilka ich w swoim życiu obejrzał (m.in. Dirty Dancing i Titanica) ale nie czuł potrzeby oglądania ich ponownie. To już wolał ponownie obejrzeć którąś część Piły lub Krzyku.
- To fakt. I ta scena kiedy Hulk rzuca Lokim gdy już go dopadają... nie no, chyba jutro sobie włączę tą część. W ogóle miałem Ci nie mówić ale... poza strojem supermana w szafie, mam też strój spider-mana. - wyszeptał jej do ucha. Tak, naprawdę miał oba stroje, bo w obydwu popylał kiedyś na imprezę, a że szkoda mu było je wyrzucać, to postanowił je zachować.
- Także, jak kiedyś zobaczysz gościa wspinającego się po blokach, to nie musisz się bać. - dodał z uśmiechem - oczywiście raczej nic nie zapowiadało, by nauczył się wspinania po ścianach ale kto wie, może w dobie dzisiejszej technologii coś uda mu się wykombinować - choć nie sądził, by potrafił tak dobrze wykorzystać wiedzę, jak umiał to zrobić Peter Parker. On i nauki ścisłe, średnio się dogadywali. Stanowczo wolał muzykę.
- Coo? Znaczy, o kurcze... czyli nie oglądałaś Tokio Drift, szkoda. - odparł smutno, ale no, miała całkowite prawo tego nie oglądać, bo przecież nie kazał jej znać każdego filmu. Poza tym, on też nie wszystko oglądał.
Zaraz jednak zrobiło się bardziej poważnie i Filip uważnie wysłuchał słów dziewczyny. Nie spodziewał się takiego obrotu spraw, a po tym co usłyszał, ciężko było mu się skupić na filmie. Niby Daphne powiedziała, że aktualnie wszystko było git, tylko co jeśli nagle... przestanie być git? Z tego wszystkiego, nabrał jakby większej ochoty by się nią opiekować.
- Daphne... - zaczął, choć niezbyt wiedział co tak właściwie chciał jej przekazać. Że się martwi?
- Jeżeli będziesz musiała jechać na badania kontrolne... daj mi znać, dobrze? Zawiozę Cię. I w ogóle chcę wiedzieć o wynikach, w sensie, mów mi jak jest okej i jeśli... jeśli nie jest okej. - w sumie dobrze, że dowiedział się o tym teraz, ponieważ będzie to uwzględniał przy planowaniu spędzenia wspólnie czasu. O tyle dobrze, że potem szli do restauracji, gdzie nie będzie wymagana aktywność fizyczna.
Nagle Carissoni nieśmiało tyknął swoją ręką wolną rękę dziewczyny, by następnie lekko ją ścisnąć, jakby chciał jej tym dać znać, że był blisko. Że był tuż obok.

Daphne van Laar
ODPOWIEDZ

Wróć do „Fox Theatre”