ODPOWIEDZ
34 y/o
For good luck!
180 cm
pilot Canadian Forces Base Trenton
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

clark stanwyck
paul anthony kelly
homeprofilebiopermits
Obrazek
data i miejsce urodzenia
11 czerwca '92 Toronto, Kanada
zaimki
on, jego
zawód
pilot
miejsce pracy
Canadian Forces Base Trenton
orientacja
heteroseksualny
dzielnica mieszkalna
Greektown
pobyt w toronto
od zawsze
umiejętności
prawo jazdy na samochód pasażerski, licencja pilota na samolot oraz szybowiec i prawo jazdy motor, sprawne posługiwanie się bronią palną, wysoka sprawność fizyczna. Wiedza z zakresu nawigacji. Zna język włoski płynnie – umiejętność wyniesiona z z prywatnych zajęć i korepetycji.
słabości
Kiepsko sypia, okresowo zmagał się z bezsennością, pomagały jedynie medykamenty. Obawia się samotności, z tego względu otacza się wianuszkiem znajomych- b y dawać sobie złudną iluzję poczucia bliskości. Wszystkie jego związki kończyły się intensywnie, a jego skrytość, i pracoholizm w niczym nie pomagają. Ma ogromne obawy przed otworzeniem się na innych i dopuszczeniem ich do siebie.
BIOGRAFIA
Time, curious time. Gave me no compasses, gave me no signs

Mimo, iż nie było dramatyczne; młodzieńcze, a wręcz dziecięce lata Clarka przypominały krajobraz malujący się na lekko nadszarpniętej zębem czasu, starej fotografii; niegdyś intensywny, ciepły, niemal sielski, lecz równocześnie prześwietlony i nieprecyzyjny, jak gdyby klisza trafiła w wyjątkowo niewprawione dłonie. Choć pozornie dorastał w dostatku, jego dzieciństwo dalekie było od sielanki znanej z filmów familijnych. Jednak z boku, jak na wspomnianej już fotografii- wszystko zdawało się być w porządku. Kochający się rodzice, szczęśliwe dzieciaki i mały biały domek na obrzeżach Toronto, który pachniał kawą z mlekiem, świeżo porąbanym do kominka drewnem. Ostatnie chwile przed tragedią. Ostatnie chwile przed rozwodem. Jednak, mimo iż rodzice byli wtedy jeszcze razem, nawet wtedy Clark potrafił wyczuć, kiedy ich spojrzenia były zbyt ciche, a gesty zbyt ostentacyjne.

Jego młodsza siostra pojawiła się, gdy miał siedem lat. Byłą drobna jak kolorowy liść kołyszący się na intensywnym, jesiennym wietrze. Liść, który z trudem utrzymuje się na gałęzi, zbyt słabo by nacieszyć się paletą jego barw. Mówiła przez sen i była najlepszą siostrą, jaką mógł sobie wymarzyć. Wtedy, w tej jednej chwili, Clark; jeszcze jako mały chłopiec; został starszym bratem, strażnikiem drzwi, przez które przeciekały kłótnie. Uczył się, że dzieci czasem szybciej rozumieją życie, niż dorośli mają odwagę przyznać się od swoich błędów. Siostra natomiast była delikatna, jakby zrobiona z podmuchu wiatru, a on stał przy niej jak cień, zawsze o krok za nią, gotów złapać, gdy świat zrobi się zbyt okrutny.

Z czasem wszystko nabrało coraz większego, bardziej dramatycznego rozpędu. Ojciec rodzeństwa potrafił rozśmieszać ich jak nikt inny, póki z czasem nie zamilkł na dobre. Natomiast matka, której ramiona były dl nich bezpieczną przystanią, teraz nie miała siły na empatyczne gesty. Rozwód był procesem, nie decyzją. Zaczynał się od cichych kolacji i osobnych kompletów pościeli w małżeńskiej sypialni potem przyszły półprawdy i wzajemne unikanie się, gdy tylko nadarzyła się okazja. Clark miał osiemnaście lat, gdy ojciec zniknął z ich życia niczym kreda zmyta przez deszcz z podjazdu domu Państwa Stanwyck Zniknęły dziecięcej malunki, zniknęła młodzieńcza beztroska. Matka została z córką. Clark został z pytaniami.

Nie płakał. Nie chciał i nie potrafił. Wolał liczyć; oddechy siostry, kroki po schodach, tyknięcia zegara. To był jego sposób na przetrwanie. Układał świat na nowo z precyzją i logiką. Z czasem odkrył w sobie jakże cenną zdolność do obserwowania. Wiedział, kiedy młodsza siostra udaje, że wszystko gra, i kiedy potrzebuje, by po prostu usiadł obok. Bez słów. Bez rad.

W głębi duszy czuł jednak, że wszystko, co robi, to próba utrzymania ich małego świata w jednym kawałku. Jakby każdy jego gest był mechanizmem w zegarku, który mógł się rozpaść, gdyby choć raz zawahał się lub zrobił krok w tył. A może po prostu nie chciał, by ona dorastała z tym samym chłodem w oczach, który sam już nosił w sobie od lat.
zgoda na powielanie imienia
nie
zgoda na powielanie pseudonimu
nie
Zgody MG
poziom ingerencji
średni
zgoda na śmierć postaci
nie
zgoda na trwałe okaleczenie
tnie
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
nie
zgoda na uleczalne urazy postaci
tak
zgoda na utratę majątku postaci
tak
zgoda na utratę posady postaci
nie
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
e
ODPOWIEDZ

Wróć do „w budowie”