-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjiTrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Niestety na dzień przed wyjazdem, przyszła teściowa spadła ze schodów. Przyszły teść był w delegacji, więc jedyny synuś musiał zająć się mamusią. A Monę o mało szlag nie trafił. Niemniej jednak udała, że bardzo przejęła się wypadkiem przyszłej teściowej. Szkoda jej było jednak wykupionego weekendu, więc coś z nim chciała zrobić.
Mama z nowym mężem miała już plany, a tata nie był chętny na wypad. Wówczas Monie przyszedł do głowy szalony pomysł zaproszenia Boon na wyjazd. Uznała, że to mogłaby być dobra okazja lepiej się poznać i miło spędzić czas. Dlatego też, gdy tylko ta się zgodziła kamień spadł jej z serca.
Umówionego dnia zajechała po swoją nową siostrę i wyruszył razem hotelu ze spa w jednym. Droga minęła całkiem sprawnie, chociaż to Mona więcej gadała i rzucała tematami do rozmowy. Ponarzekała sobie też na Harry’ego, bo męczyło ją tą, a nie chciała rodzicom o tym truć.
Zajechały na miejsce wedle osiemnastej, akurat miały czas żeby po zameldowaniu się i dotarciu do pokoju zjeść kolację w hotelowej restauracji.
Gdy został ten moment odhaczony dopiero wtedy, Monę dopadło zmęczenie. Ostatecznie wytrzymała jeszcze do czasu nim się wykąpała po podróży i w puchowym, mięciutkim szlafroku opadła na jeden z foteli stojących naprzeciwko łóżka.
- Co za długi dzień - zauważyła wyciągając przed siebie zmęczone nogi. - Autentycznie się cieszę, że mogłaś się ze mną zabrać, chociaż mamy jedno łóżko. Będziemy za to świętować na całego urodziny.
Boon Sirsawat
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoenieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Nie spodziewała się jednak telefonu od Mony i propozycji spędzenia weekendu poza miastem. Mogła się wymigać zwalając winę na pracę. Jednak uległa dość szybko, o to też mogło być fajne dla niej. Spędziłyby czas we dwie i mogły się poznać. Idealny deal, więc zdecydowanie postanowiła skorzystać z tego.
Czy przeszkadzało jej, że Mona przez całą drogę mówiła? Wręcz przeciwnie było to mega urocze na swój sposób. A jeśli przy tym mogła sobie ponarzekać do Boon to tym bardziej Sirsawat była skłonna słuchać i nawet prowadzić konwersację. Nie chciała wyjść na jakiegoś gbura, chociaż w oczach innych pewnie nim była.
Kolacja odpowiednio ją zapełniła, ale nie na tyle by stwierdzić, że czas leżakować. Zdążyła już przed Moną wziąć szybki prysznic i się odświeżyć, więc tym bardziej chwilowo jej się nie chciało spać.
Leżała na brzuchu na łóżku przeglądając telefon gdy Mona wyszła z łazienki i wzrok ulokowała właśnie w niej a nie urządzeniu.
-Ej. Przynajmniej będziesz mogła pogadać do kogoś na tym wyjeździe zamiast to lustra - uśmiechnęła się zawadiacko jak to tylko Boon potrafiła w rzadkich przypadkach. -Łózko jest na tyle duże, że pewnie zmieściłoby jeszcze jedną osobę, a ja nie zabieram dużo miejsca spokojnie. Najważniejsze, że sobie odpoczniemy. - bo szczerze powiedziawszy i jej się to przyda. Już i tak miała masę zleceń od zrobienia. A takiego weekendu to nie miała od dawien dawna. -Niech ten Twój kochany narzeczony trochę pozazdrości. Wyślij mu jakieś zdjęcie - zamachała śmiesznie brwiami. A co! Niech żałuje i zazdrości i przeklina świat, że postanowił zostać z mamusią.
Mona Anant
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjiTrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- I to jest bardzo dobry argument, że cię zabrałam ze sobą - pokiwała głową energiczne, aż jej włos wpadł do oka. - Uratowałaś wydane na ten weekend pieniądze, a nie był to tani hotel ze spa - przyznała. - Masz racje, wyśle mu zdjęcie jak piejmy tego szampana, który nam zaraz dostarczą.
Podniosła się z fotela i podeszła do stojącego przy łóżku stolika z lamką oraz telefonem. Podniosła słuchawkę i chwile czekała na połączenie z recepcją. Gdy to nastąpiło, poprosiła o schłodzonego szampana, dwa kieliszki i przekąski, po czym odłożyła słuchawkę na miejsce.
Co sobie będzie żałować, skoro mają urodzony, a do tego są walentynki? Trzeba zaszaleć na całego, żeby potem tego nie żałować.
- Nagraj mnie, jak będę otwierać szampana z hukiem - rzuciła Boon swój smartfon kierując się do drzwi, bo usłyszała pukanie.
Poszła otworzyć drzwi i wpuścić osobę, z Obslugi która przywiozła na wózku szampana w wiaderku z lodem, dwa kieliszki, niedużą fontannę z czekolady, truskawki i parę innych pasujący do szampana zagryzek. Podziękowała z uśmiechem po czym zamknęła drzwi na zamek. Jak miały szaleć, to nie chciała, żebym im przerywano.
- Odpalaj reżyserko kamerę - wyszczerzyła się w stronę Boon wyciągając szampana z wiaderka.
Jakoś dzienie przeszły jej fochy, że Harry nie mógł z nią przyjechać. Zaskakująco dobrze czuła się w towarzystwie nowej siostry i zaakcentowała to głośnym hukiem korka od szampana. Z butelki poleciło trochę złotego trunku nim rozbawiona trafiła do kieliszków.
- Niech to będzie niezapomniany wyjazd - wzniosła toast.
Boon Sirsawat
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoenieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
-Uratowałam? - uniosła lekko brew. No dobra niech już będzie tą bohaterką jak trzeba. Uśmiechnęła się szeroko słysząc, że jej pomysł ze zdjęciami przypadł Monie do gustu. Czy było to trochę petty? I owszem, ale należy mu się! -On to ukochany synuś mamusi? - spytała z ciekawości gdy Mona wstała z fotela chcąc zamówić room service. Zdecydowanie nie przepadała za tego typu osobami, które nie potrafią się odciąć pępowiny będąc dorosłą osobą. Boon była zżyta z matką i to mocno, ale wiedziała, że jej własne życie miało nieco większy priorytet.
-Tak jest! - zasalutowała łapiąc zaraz telefon i odblokowując go przez automatyczne wejście w aparat. Zrobiła kilka zdjęć z ukrycia, bo co się będzie oszczędzać i przerzuciła na kamerę w momencie gdy osoba z obsługi zniknęła za drzwiami. Nagrywanie włączone.
Wstała z łózka zbliżając się do Mony przyklejona wręcz do smartfona chcąc nagrać wszystko. Sięgnęła po swój kieliszek i wzniosła toast. Kamerkę przerzuciła na siebie uśmiechając się zadziornie -Miłego opiekowania się mamą - puściła oczko do kamerki i zakończyła nagrywanie. -Sorki. Musiałam - rzuciła przepraszająco wręczając Monie smartfon. Upiła kilka łyków szampana. Może nie był to jej ulubiony trunek, ale nie będzie wybrzydzać. -To co mamy w planach na jutro i jak długo mogę pospać? - spytała wracając na zajmowane wcześniej miejsce na łóżku.
Mona Anant
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjiTrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Jedynak, więc możliwe, że tak. Chociaż akurat, gdyby jego ojciec nie był służbowo na wyjeździe, to raczej on by się żoną zajął - wyjaśniła, chociaż możliwe, że jedynacy jednak trochę byli synkami swoim mam.
Mona była raczej zdania, że to zbył po prosu zwykł pech, że przyszła teściowa się obiła. Miała wrażenie, że ją lubi, więc chyba nie specjalnie się poobijała, żeby syn nie mógł pojechać na romantyczny wyjazd ze swoją narzeczoną. Z drugiej strony o teściowych krążyły różne opowieści, więc może jakieś ziarenko prawdy o tym, że są wredne, faktycznie skądś się jednak wzięło.
- Jesteś dzisiaj moją bohaterką, złotko - wypiła haustem szampana, po czym dotarło do niej, że to nie był najlepszy pomysł. - Niech wie, co traci, więc się nie przejmuj - zapewniła ponowienie nalewając drugi kieliszek. Tym razem jednak na razie nie piła. Wzięła do Boon swój telefon i odpaliła nagrany filmik, wyszło serio zabawnie i nic tylko wysyłać. - Na jutro mamy masaże, zabiegi i same przyjemności. A na koniec romantyczna kolacja we dwie - zakończyła szczerząc zęby w szerokim uśmiechu. - Co robimy po kolacji jest kwestią otwartą. Wiadomo, co bym robiła będąc tu z Harrym, ale jako że się plany zmieniły mamy czas na znalezienie zastępstwa.
Podeszła do tacy z zagrywkami. Wybrała pokrojone na pół truskawki, po czym zanurzyła ją w czekoladzie i zjadła. Co interesujące, nie odczuwała mocno braku swojego narzeczonego. Mogło to się wydawać dziwnie, skoro były walentynki, chociaż teraz ten wyjazd zmienił się w urodziny wypad. Całkiem zgrabnie dało się to przechrzcić.
Boon Sirsawat
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoenieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
-Trochę go rozumiem, ale tylko trochę - przewróciła teatralnie oczami. Harrego Boon poznała i to nie tak, że go nie polubiła. Trzymała go na dystans po prostu. Nie był rodziną jeszcze więc nie miała powodu by go traktować jako członka i tyle w tym temacie.
-Aj tam bohaterką. Już nie przesadzajmy. - wzruszyła ramionami upijając zaraz kilka łyków szampana. Jasne pomogła młodej, ale też skorzystała z okazji na darmowy wyjazd. To nie tak, że nie miała kasy by sobie taki zafundować, ale wiadomo o co chodzi. Pewnie gdyby znajomi Mony o tym wiedzieli to właśnie tak by uważali. Boon wykorzystała okazję.
Odstawiła kieliszek z końcówką już szampana na podłogę i rozwaliła się na łóżku bardziej. Było wygodne to trzeba przyznać. -Brzmi jak porządny relaks, którego nie miałam od bardzo długiego czasu. - przymknęła na chwilę oczy i przeciągnęła się niczym kotka by zaraz wrócić do pozycji siedzącej. -Romantyczna kolacja też brzmi dobrze - rzuciła i za chwilę udała że dostała właśnie cios prosto w serducho -Dobra, dobra. Nie wbijaj noża singlowi tak brutalnie co? - wyszczerzyła ząbki w zadziornym uśmiechu. -Poza tym nie mów mi, że chcesz znaleźć zastępstwo tak szybko - jakoś tak automatycznie zmierzyła Monę wzrokiem. Tak była ładna. Tego nie dało się zaprzeczyć, ale Sirsawat musiała się trzymać z daleka, więc żadne brzydkie myśli nie powinny jej łazić po tej durnej makówce.
Mona Anant
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjiTrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Dobra. Harry niech świętuje sobie z mamą, a my moja droga, bawmy się na całego - zarządziła. - Nie zabieraj mi tej wizji ciebie w roli bohaterki - oburzyła się na niby.
Fajnie było mieć taką prywatną bohaterkę, zwłaszcza że taką pierwszą w życiu. W zasadzie gdyby ta się nie zgodziła, bo pojechała by sama. A nie ma nic gorszego niż spędzać walentynkowe urodziny w pojedynkę.
- Więc jak nie miałaś relaksu to korzystaj do woli - opadła na fotel zgarniając wcześniej parę owoców i orzeszków na mały talerzyk. - Ja też nie miałam dawno żadnego takie wypadu, więc chociaż zmieniło mi się towarzystwo, ale wcale nie narzekam - uniosła w kierunku Boon kieliszek. - Mam nadzieje, że to będzie niezapomniany wyjazd.
Wyprostowała przed siebie nogi opierając je o podnużek. Wzięła do ręki truskawkowe, żeby oderwać do niej szypułkę zanim zje. Mogli już podać owoc bez zielska, ale co zrobić jak nic nie zrobi? Przynajmniej miała jakieś zajęcie przy piciu szampana i rozmowie ze swoją towarzyszką.
- Nie szukam zastępstwa w tych sprawach - zapewniła, ale się uśmiechnęła rozbawiona reakcją towarzyszki. - Ale może kogoś tobie znajdziemy? Jakąś atrakcyjną osobę ze sporą ilością zer na koncie?Oczywiście żartowała, ponieważ jakie gusta miała Boon. Ale przecież jeszcze miały dużo czasu do rozmowy, więc chciała się tego dowiedzieć. - To opowiadaj jakie masz gusta?
Boon Sirsawat
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoenieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
-Daj spokój. Człowiek nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, że ostatni faktyczny relaks miało się w cholerę czasu temu. - przeciągnęła się niczym kontakt. Na samą myśl o masażach i faktycznym relaksie przeszedł ją przyjemny dreszcz. Boon zapina, że powinna poświęcić uwagę również sobie a nie być zatopiona we wszystkich projektach. Za bardzo skupiła się na pracy by docenić ciszę i spokój.-To będzie niezapomniany wyjazd. Spędzimy go tak jak chcemy - uniosła swój kieliszek z szampanem w ramach toastu i wypiła go duszkiem. Zaraz zebrała się z łózka dolewając więcej alkoholu. Wróciła na swoje miejsce opierając się plecami o ścianę, a kieliszek wylądował na stoliku nocnym.
-Mi? - pokręciła głową -No chyba, że mówimy o pannie na jeden wieczór - skwitowała ostatecznie. Nie wkopywała się w jakiekolwiek związki. Nie potrzebna była jej dodatkowa drama w życiu. -Nie mam. A raczej nie wydaje mi się bym miała - uniosła brew skupiając wzrok na Anant. -Zresztą nigdy się nad tym tak naprawdę nie zastanawiałam - wzruszyła ramionami. Czy Mona wpisywała się w gusta Sirsawat? Możliwe, ale jest wiele czynników by tak się nie stało. Głównym był narzeczony, który o dziwo wolał zostać z mamusią w domu.
Mona Anant
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjiTrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
W takim razie miały już jakiś wspólny punkt zaczepienia, poza małżeństwami ich rodziców. Szczerze mówiąc, Mona bardzo chciała lepiej poznać Boon. A nuż może się okazać, że mają jakieś wspólne zainteresowania? Pasje? Aby to odkryć to jednak musiały spędzić ze sobą trochę czasu, a w ciągu codziennego życia nie dało się to zrobić.
- No nie da się ukryć, że w tym codziennym pędzie w zasadzie nie zwraca się uwagi na takie rzeczy - zgodziła się. - Praca, dom, praca, dom. I tak w zasadzie nie zwraca się uwagi na nic innego.
Większość ludzi, w tym sama Mona, jak wpadła w wir codzienności, to po prostu przepadała. Wykonywała nie raz mechanicznie te same czynności od rana do wieczora. I w sumie nie zastanawiała się, że potrzebuje dłuższej przerwy od tego wszystkiego.
- Nie angażujesz się w poważniejsze związki? - Zapytała zarzucając nogę na nogę i przyglądając się Boon z zainteresowaniem. W sumie nie powinno ją to dziwić, a jednak lekko zdziwiło. - Jesteś z tych, co liczy się wnętrze czy tak po prostu, jak ktoś wpadnie ci w oko to wiesz, że to to?
Akurat nie zastanawiała się, że mogłaby być obiektem zainteresowania Boon. W zasadzie to nawet nigdy nie zastanawiała się, czy mogłaby być w romantycznej relacji z inną kobietą. Trudno było by jej się jakoś określić, ale przecież, gdyby nie narzeczony, mogłaby spróbować.
Boon Sirsawat
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoenieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
W sumie nie planowała poznawać nikogo z nowej rodziny ojca. To nie było w planach Sirsawat. Miała spędzić po prostu więcej czasu z ojcem. To mu obiecała, więc to, że miała teraz okazję poznawać Monę to był wielki przypadek. No ale jak tu nie ulec osóbce, która na pierwszy rzut oka wydała się cholernie sympatyczną istotą? No nie dało się. Boon dość szybko skapitulowała. Obniżyła swoje wysoko postawione mury i przekonała się do młodej na tyle by teraz razem spędzać wspólny weekendowy urlop.
-Potem się okazuje, że przez palce nam przeleciały miesiące i prawie kolejny rok za nami. Dlatego co jakiś czas staram się chociaż lecieć do matki w odwiedziny - może nie robiła tego często, ale spędzała z nią zdecydowanie więcej czasu niż na ten przykład z ojcem, którego ostatni raz widziała lata temu.
-Poważniejsze związki mnie przerażają - odchrząknęła chowając się za kieliszkiem. -W sensie, że ja nie umiem po prostu w normalne relacje międzyludzkie. Wolę samotność i swoją pracę. Często nie wiem po prostu jak się zachowywać w niektórych sytuacjach i wychodzi to wszystko dosyć dziwnie - przyznała szczerze. To chyba musi być wina tego alkoholu, który pije, że tak po prostu bardziej się otworzyła przed Moną. Co jak co, ale rzadko kto wiedział co w główce Sirsawat siedziało. Ba ona czasami sama nie wiedziała co siedzi jej we łbie. Poza tym, że relacje międzyludzkie to dla niej jedna wielka niewiadoma. -Rodzice od zawsze wypominali mi, że jestem za bardzo zamknięta w sobie - zaśmiała się praktycznie duszkiem wypijając zawartość kieliszka. Jak tak dalej pójdzie to się dziewczę dość szybko ulula. -Długo jesteś z Harrym? Myślisz, że to już tak na zawsze? - uniosła brew przyglądając się towarzyszce. Nie żeby sama Sirsawat w to wątpiła! Nie włazi w relacje innych z buciarami. Teraz po prostu przemawia przez nią czysta ciekawość.
Mona Anant