-
Tyla <3nieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracjiPrzeszłypostaćautor
Miło by było móc mieć taką mamę, nawet jak nie własną, rodzoną. Teściowa to też mama, a dla Mizzy byłaby jak własna. Do tego urodziła jej Tylę, więc to musiła być złota kobieta. I do tego, jeśli wierzyć temu, co mówiła Tyla, wręcz odda jej swoją córkę za żonę, co bardzo ją cieszyło.
- Nasz mały kącik, jak to przyjemnie brzmi i wiele wiele wspólnych w nim świąt - rozmarzona tą perspektywą, którą je czekała. - Czyli wszystko ze mną w porządku, uff - ulżyło jej, że nie robiła czegoś źle czy coś. - Widocznie udzieliło mi się nieświadomie klimat świąteczny Litwy - zauważyła. - To w jakim mieście tam mieszkałaś?
Interesowało ją wszystko, co dotyczyło Tyli z czasów, gdy się nie znały. A było jej ciężko uwierzyć, że faktycznie takiego były. Miała wrażenie, że za swoją dziewczynę całe życie i praktycznie nie było czasu, zanim jej nie znała.
- Będę dla ciebie przyrządzać rybki i wszystko, co sobie zażyczysz do jedzenia. Chociaż tak nie dorównam twoim kanapeczkom - Tylowe kanapeczki były daniem wykraczającym po za skalę gwiazdek Michelin. Nawet kuchnia Gordona Ramseya, Nigeli Lawson czy Magdy Gessler się do nich nie umywały.
Mizzy przepadła dla kanapeczek, prawie tak samo jak dla Tyli. W sumie ukochana ze swoim popisowym daniem to największe szczęście. Teraz już tylko chciała żyć sobie we dwie, a jak już będą na swoim to we czworo ze zwierzaczkami.
- To go też chętnie poznam, wszyskich, którzy są tu na miejscu - przyznała.
Tyla Andrulyte
-
Noriu likti noriu nuskęst tavyje
Jūra bangos vėl liečia mane
Sniegas tirpsta ir žvaigždės arčiau
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracji1os (bio), 3os (reszta)czas narracjiprzeszłypostaćautor
— Noo. Aż nie mogę się doczekać. — ta wizja była naprawdę kusząca, więc nic dziwnego, że i sama Tyla chciała, by jak najszybciej się wydarzyła. — Tak. Mieszkałam w Wilnie, ale przez to było nam trudniej. Bo stolica i te sprawy, więc też nieco wyższe koszty życia. — a przez takiego ojca, jakim Tyla mogła się „pochwalić” było im jeszcze ciężej coś z tym zrobić. Szczerze to cieszyła się, mogąc zostawić te strony za sobą. Wilno było piękne, ale ona zdecydowała bardziej morskie strony kraju.
— E tam, głupoty gadasz. Sama ta ryba jest dużo pyszniejsza niż moje kanapki. — rozbawiło ją to zdanie, przez co na chwilę przerwała jedzenie by się zaśmiać. Ale to tak było – kanapki najlepiej smakowały, gdy robił je ktoś inny. I najlepiej, by był to ktoś bardzo bliski. To samo tyczyło się ogółem jedzenia, skoro potrawy Mizzy zawsze przypadały jej do gustu. Też chciała żyć już do końca, mogąc smakować tylko i wyłącznie jej kuchennych tworów.
— Jasne! On mnie ostatnio zapraszał nawet na wspólne spotkanie, więc jakbyś miała chęć to mogę cię włączyć. — zaproponowała, ale nie zamierzała jej przymuszać, jeśli jeszcze nie czuła się na tyle pewna.
Mizzy Thembo
-
Tyla <3nieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracjiPrzeszłypostaćautor
Cieszyła się, że faktycznie miała szanse wreszcie mieć mamę, nawet jeśli to przyszła teściowa. Swego czasu zajmowała się nią sąsiadka, która trochę jej matkowała, niestety zmarła już dobrych pare lat temu. A szkoda, bo Mizzy chętnie przedstawiłaby jej swoją wybrankę.
- Ja też - pokiwała głową zadowolona, że tak samo myślą w kwestii wspólnego mieszkania i dalszego życia. - Kiedyś możemy się wybrać do tego Wilna tak turystycznie, bo chciałabym zobaczyć miejsce, w którym dorastałaś. Patrz jak masz jeszcze dużo rzeczy, które jeszcze są dla mnie zagadką - zauważyła, co czyniło w jej oczach, Tylę nieco tajemniczą.
Zatem trafiła jej się taka tajemnicza i atrakcyjna dziewczyna, czyli lepiej być nie mogło. Może troszeczkę przesadzała, gdy szło o cokolwiek w kwestii Tyli. Mizzy patrzyła na swoją dziewczynę przez różowe okulary, ale wcale jej o nie przeszkadzało.
- Żadne głupoty złociutka - pokręciła rozbawiona głową, ponieważ akurat jej zdaniem kanapeczki nic nie było w stanie przebić. - A tak bardzo chętnie poproszę, im więcej poznam twojej rodziny, tym będę się czuła spokojniejsza. Stresuje się trochę, że mnie nie polubią. Pewnie nie potrzebie, ale strach ma wielkie oczy - dodała, ponieważ nie w tak ważnych kwestiach nie chciała ściemniać, że pójdzie na luzie i już.
Chciała zrobić dobre wrażenie na rodzinie swojej przyszłej żony, ponieważ tak czy inaczej będą się widywać nie tylko do świąt. Ale też tak spontanicznie czy po prostu umawiać się na jakieś wspólne wypady.
Rybka weszła dość szybko, a Mizzy poczuła się pełna. Odłożyła sztućce na talerz i lekko odsunęła się od stołu. Dobrze, że wyjątkowo wybrała sukienkę, taką luźną, żeby nic nie piło w brzuch.
- Ja już jestem prawie pełna
Tyla Andrulyte
-
Noriu likti noriu nuskęst tavyje
Jūra bangos vėl liečia mane
Sniegas tirpsta ir žvaigždės arčiau
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracji1os (bio), 3os (reszta)czas narracjiprzeszłypostaćautor
— Jasne, nie ma problemu. Ale raczej ominiemy moją dawną dzielnicę. — przed tym musiała przestrzec na pewno, bo kto wie czy tam w pobliżu dalej nie czaił się jej ojciec. Może nie mógł już mieszkać w tym samym mieszkaniu, ale niedaleko mieszkali też jego rodzice, czyli dziadkowie Tyli. Za nimi też jakoś nie tęskniła. Wychowali potwora, więc to było wyjaśnieniem samym w sobie. — Ale czy to nie lepiej? Fajnie jest odkrywać tak coś po kolei, nie wszystko naraz. — nie, żeby chwaliła siebie, po prostu przyłączyła się do tej myśli. Z pewnością mogła wydawać się tajemnicza, ale tylko przez to, że nie lubiła mówić o sobie. Głównie dlatego, że jej życie było do dupy.
— Z tego co mi wiadomo człowiek się stresuje jak mu na czymś zależy. Więc to tylko na twoją korzyść, moja droga. Ale martwić się nie musisz, będzie dobrze. — pokiwała głową, nawet nie kryjąc dumnego uśmiechu. Wiedziała, że Mizzy sobie poradzi. W końcu zdobyła jej serce, a ona chyba była najtrudniejszą z rodziny do zdobycia, szczególnie w kwestiach zaufania.
— To dobrze jak pojadłaś. Na zdrowie. — sama przemówiła już po odłożeniu sztućców, sadowiąc się wygodnie w swoim siedzeniu w celu należytego odpoczynku po napełnieniu brzucha. Też nie była pewna, czy zmieści coś więcej niż jakiś drobny deser.
Mizzy Thembo
-
Tyla <3nieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracjiPrzeszłypostaćautor
Tyla była słoneczkiem, które zawitało w jej życie tak niespodziewanie. A Mizzy nie zamierzała tego swojego promyczka wypuścić z rąk, ponieważ należało ono tylko do niej. Było jej malutkim, ale największym skarbem jaki miała w życiu.
- No i jak tu Cię nie kochać, skoro jesteś taka troskliwa i opiekuńcza - uśmiechnęła się szeroko, a po chwili zamyślenia wypaliła- Aš tave myliu, chociaż nie wiem czy wymawiam to poprawnie.
Google translator przetłumaczył jej na litewski „kocham cię”, ale wypowiedzenie tego na głos było nie lada wyzwaniem. Ale chciała zaskoczyć Tylę potrafiąc jako tako chociaż ten ważny zwrot wypowiedzieć w jej ojczystym języku.
- Pójdę tam, gdzie mnie zaprowadzisz. Możesz mi nawet pokazać wychodek, mówiąc, że to ratusz czy coś, a ja i tak ci uwierzę na słowo. Tylko mnie tam nie zgub.
Cieszyło ją, że miały coraz więcej wspólnych planów na przyszłość i krok po kroku będą mogły je realizować. Kiedyś takie proste marzenia były dla Mizzy czystą abstrakcją, a teraz stawały się czymś oczywistym.
- No to kamień z serca, że jednak nie jestem na straconej pozycji. Mam nadzieje, że będziesz mnie trzymać za rękę przez cały czas tej wizyty. W tedy na pewno będę się czuła dużo pewniejsza siebie.
Każdy pretekst, żeby móc być jak najbliżej ukochanej był dobry. A trzymanie za rękę było prostą, ale bardzo przyjemną rzeczą, zwłaszcza że Tyla miała przyjemne dłonie w dotyku. Więc nic tylko trzymać je ile się da.
- Dziękuje. A Ty? -Zapytała. -Mam jeszcze kompot z suszonych owoców, który szczerze mówiąc pachnie mało zachęcająco, ale jak smakowałam to całkiem dobry był. Może chcesz tak na odsapniecie do dalszej degustacji?
Tyla Andrulyte
-
Noriu likti noriu nuskęst tavyje
Jūra bangos vėl liečia mane
Sniegas tirpsta ir žvaigždės arčiau
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracji1os (bio), 3os (reszta)czas narracjiprzeszłypostaćautor
Najpierw Tyla uniosła brwi co do swojej „opiekuńczości”, tylko po to by zatkało ją z wrażenia na dźwięk litewskich słów. Wypowiedzianych, co prawda, z akcentem, ale i tak domyśliła się o co chodzi.
— Jest prawie że idealnie. Wymawia się to aš tave myliu. — odpowiedziała po nieco dłuższym momencie, czując jak jej policzki ponownie nabierają delikatnej barwy różu. — I… ja też cię kocham, Mizzy. — ciężko jej było mówić takie rzeczy, nie przez fakt że nie czuła tego aż tak, ale po prostu u niej w domu rzadko kiedy okazywało się uczucia. Dla Mizzy jednak starała się z tym pracować każdego dnia, mając nadzieję że w przyszłości będzie jej dużo łatwiej z okazywaniem uczuć.
— Ej no, Litwa nie jest aż tak do tyłu. Ratusz nie wygląda jak wychodek. — aż parsknęła, uśmiechając się z rozbawieniem w reakcji do słów swojej dziewczyny. Mówiła tutaj co prawda o Wilnie, ale nawet mniejsze miasta z pewnością miały całkiem porządną infrastrukturę.
— Obiecuję, że będę trzymać. — powiedziała, kiwając głową. Jak nie za rękę, to poklepie ją po ramieniu czy coś w tym stylu. To też robiła rzadko, ale dla Mizzy była w stanie się poświęcić.
— Też pojadłam, nawet bardzo. — odpowiedziała, z uśmiechem klepiąc się po brzuchu. — Kompot? Dawaj. Na pewno jest super. — miałaby odmówić kolejnego regionalnego tworu? Ani jej się śniło.
Mizzy Thembo
-
Tyla <3nieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracjiPrzeszłypostaćautor
Litwa mała wiele ukrytych tematów przed nią, których sama nie zagłębiałaby, gdyby nie fakt, że jest to ojczyzna jej dziewczyny. Dlatego też wypadało chociaż trochę go poznać, nawet jeśli był zacofany pod względem związków osób tej samej płci.
- Mówi mi tak częściej, to już w ogóle będę zapatrzona w ciebie jak w obrazek. Nie żebym już nie była - podsumowała samą siebie. - Aš tave myliu - powtórzyła starając się naśladować to jak słowa wypowiadała Tyla. - Jeszcze poćwiczę, więc poprawiaj mnie jak bym coś żle znów powiedziała.
Podniosła się z krzesła, żeby zabrać talerze i zaserwować kompocik z dziwnych suszonych owoców. Chociaż dziwnie wygląda, to smakował ciekawie, więc nie wykluczone, że stanie się to pierwszą rzeczą, z kuchni litewskiej, która przypadnie jej do gustu.
- To dobrze, że nie jest tak zacofana - ucieszyła się, ponieważ miała mylne przekonanie, że Europa zatrzymałą się chyba w średniowieczu. - To nie będą mie widłami ganiać za to, że jestem ciemniejsza niż Litwini?
Popatrzyła z udawanym przerażeniem na Tylę, po czym sama się zaśmiała. Inacze nie pojechałaby za nic do Europy, gdyby istotnie ludzie jak w Shreku ganiali ją z widłami.
Zaniosła międzyczasie talerze do kuchni. Włożyła je do zlewu, potem umyje, a sięgnęła po takie fikuśnie filiżaneczki w jakieś europejskie tradycyjne wzorem które wyhaczyła na pchlim targu. Może litewskie, może jakieś inne, grunt, ze wyglądały adekwatnie do motywu świąt w stylu litewskim.
- Proszę bardzo - postawiła przed Tylą filiżankę, po czym zajęła miejsce na przeciwko ze swoją.
Tyla Andrulyte