Jej praca była dla niej bardzo istotna. Oczywiście, że kochała to co robi. Sprawiało jej to ogromną przyjemność i chodź do tej pory nie miała problemów z tym, że ciągle przesiaduje w redakcji.
Czasami bywało, że miała już dość. Nie chciała się poddawać, nie należała przecież do osób, które to robią. Będzie walczyła do ostatniego momentu, aż sama powie sobie dość. Nie chciała tego robić za wszelką cenę. Tylko dlatego, że tak po prostu wypadało.
Wszystko to co działo się w jej życiu, miało na nią wpływ. Nie wysypała się tak jak powinna, tak naprawdę nie miała okazji cieszyć się z nawet najmniejszych sukcesów. Coraz bardziej pochłaniały ją codzienne obowiązki, to że się ciągle zamartwiała. Nie chodziła mocno zdenerwowana, bo to zawsze potrafiła ukryć. Przed samą sobą i całym światem. Nikt nie musiał wiedzieć, że jest kłębkiem nerwów i lada moment może wybuchnąć. Nikt nie chciał widzieć jej przecież w takim stanie. Zawsze udawało jej się ukoić swoje zszargane nerwy, przejść do normalności. Jeśli w ogóle można mówić o normalności. Często łapała się na tym, że spędzała długie chwile na rozmyślaniu. Rozmyślaniu o tym co warto a nie warto robić w życiu. Jak wiele trzeba poświęcić na własne marzenia, na to by dążyć do ich spełnienia. Zastanawiała się jak wiele ludzi potrafi wytrzymać tak wiele jak ona, czy może nie jest jakimś wyjątkiem i zwyczajnie takie już jest życie. Ciągłe użeranie się z kimś albo czymś. Ciągłe naprawianie czegoś co wydawało się zepsute. Zawsze uważała się za zaradną kobietę. Kogoś kto potrafi o siebie zadbać, ale coraz częściej wydawało jej się, że wcale tak nie jest. Wszystkie kolejne problemy tylko powiększały tą przysłowiową kulę śnieżną, która za moment miała się roztrzaskać i pozbawić ją wszystkiego.
Siłownia to miejsce, które miało jej pozwolić na odreagowanie. Chwilę w której zapomniałaby o wszystkim tym co przytłaczało. Tak naprawdę przez cały czas nie zwracała żadnej uwago na to co działo się obok. Tak blisko. Kompletnie oderwana od rzeczywistości, ze słuchawkami na uszach. Wpatrywała się w niewielki monitor, który pokazywał najpotrzebniejsze dane na bieżni, która dawała jej spory wycisk. Czy czułaby jeszcze większe zażenowanie, gdyby wiedziała, że tuż obok pojawił się On. Chyba chciała wyprzeć ze swoich myśli to spotkanie. Coś co miało być niewinnym flirtem, podrywem? Nie wiedziała jak określić ich pierwsze spotkanie.
Clark Stanwyck