
-Jest mistrzem w optymalizowaniu... w zasadzie wszystkiego! Z dziecięcą łatwością przychodzi mu eliminowanie ,,przeszkadzaczy" (nie jest to najlepsza informacja dla jego pracowników, ale cudowna dla zarządu).
-Świetnie gotuje. Stara się zawsze sam sobie przygotowywać posiłki, mimo napiętego grafiku.
-Karierowicz, który nie wie, kiedy odpuścić. W pracy nie widzi ludzi i ich prywatnych rozterek- liczą się wyniki.
-Swoim sposobem wpływania na pracowników niejednokrotnie balansuje na granicy sadyzmu. Ma jednak nad sobą parasolkę ochronną od zarządu za swoją skuteczność.
Jego pierwszą poważną pracą była posada specjalisty do spraw transportu drogowego w firmie spedycyjnej Pana Pikera. W tamtym okresie jeszcze było to przedsiębiorstwo, które raczkowało na rynku. Scuro wiele się nauczył wtedy od Arthura, nie tylko operacyjnie, ale również w podejściu do biznesu. To właśnie mniej więcej w tamtym okresie Pan Piker (jego dożywotni mentor, u którego po dziś dzień szuka czasem konsultacji) wpoił mu, że sukces wymaga poświęceń. Ze swoim stale rosnącym apetytem na triumf, Toto szybko wspinał się po kolejnych szczeblach kariery, budując u boku swojego mistrza jedno z najbardziej prężnie działających dziś imperiów spedycyjnych w Ameryce Północnej. Piker, z własnej zachcianki, mianował trzydziestoczterolatka na swojego dyrektora logistyki.
Podczas procesu otwierania firmy na rynek Europejski poznał swoją przyszłą żonę- włoską dyrektorkę operacyjną, Susanne. Oczarowała go swoim chłodnym profesjonalizmem, ciętym językiem i boskimi rysami twarzy. Suzie była jedyną osobą, nie licząc Arthura, przed którą Toto faktycznie czuł respekt. Ona także wiele go nauczyła- zawodowo i partnersko. To właśnie dla niej sześć lat temu przeprowadził się do Toronto, przez długi czas pozostając jeszcze zawodowo związany z firmą Pikera. Wiele można powiedzieć o Scuro, ale na pewno nie to, że jest nielojalny wobec własnego pracodawcy.
W końcu nadszedł jednak czas zmian- a one przyszły masowo. Dokładnie pięć lat po złożeniu sobie przysięgi, Toto i Suzie rozstali się, a ich kością niezgody była kwestia założenia rodziny. Su chciała dzieci, potrzebowała w końcu zwolnić i rozpalić domowe ognisko. Toto z kolei za nic w świecie nie potrafił zatrzymać swojej chęci budowania kariery, nie widział w swoim życiu miejsca na potomstwo, przynajmniej nie teraz! Rozstali się w spokoju, jak para dorosłych i dojrzałych ludzi, jedząc obiad w ulubionej restauracji po rozprawie. Dokładnie pięć minut po opuszczeniu lokalu dostał telefon od Avalon Global Industries z propozycją pracy. Oczywiście, że ją przyjął.
I tak to jakoś leci...
-Parszywy fan motoryzacji, w młodości marzył o karierze w motorsport. Sam posiada Mercedesa-AMG GT3, jednak jego preferowanym środkiem transportu jest motor.
-Ma potrójne obywatelstwo- Amerykańskie, Włoskie i Kanadyjskie.
-W pracy jest przesadnie poważny i profesjonalny. Bardzo rzadko wynosi znajomości służbowe poza mury firmy. Jako, że to właśnie firmie poświęca większość swojego życia- niema zbyt wielu znajomych.
-... za to jak na stereotypowego Włocha przystało- dla tej grupki, która jakimś cudem jeszcze z nim wytrzymuje, byłby w stanie zabić.
