-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjiTrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Życie jak widać płata różne figle ludziom, tak jak im w tej chwili. Na stare lata obie dorobiły się , chociaż przyrodniego, ale jednak rodzeństwa. W sumie to nie wiedziała jeszcze jak się odnieść to tego, co ją przed chwilą olśniło.
- W Japonii mieszkasz nie? - Zapytała, bo nie była pewna czy dobrze kojarzy. - To wpadnę kiedyś to Ciebie w odwiedziny i na zwiedzanie - zapowiedziała się na przyszłość.
Fajnie byłoby mieć taki punkt zaczepienia jak się pojedzie w tak odległy zakątek jak Japonia. Zwłaszcza, że kompletnie nie znała języka i nie ogarniała tych japońskich krzaczków.
- Patrząc na ciebie nie wpadłabym na to - przyznała, ale doceniała szczerość Boon. - Ludzie lubią oceniać, a jeszcze bardziej jak koś nie wie, co ma ze sobą zrobić. Łatwiej im samym uważać, że zachowują się normalnie jak ktoś odstaje - dodała z własnej obserwacji jako dziennikarki.- Jakkolwiek banalnie to zabrzmi, czeka gdzieś na ciebie ta jedyna osoba. Chociaż też nie ma sensu zmuszać się do szukania kogoś na siłę, może po prostu wystarczą rodzina i przyjaciele.
Nie chciała się wymądrzać, ani prawić morałów. Ona była towarzyska, nie potrafiła wejść w rolę Boon i spojrzeć na świat jej oczami. Raczej nie było się w stanie w pełni zrozumieć drugiego człowieka jeśli się nie przeżyje tego, co on.
- Będzie trzy lata, jak jesteśmy razem - przyznała upijając solidny łyk szampana. - Myślę, że to jest ten jedyny, inaczej nie dałabym sobie wsadzić na palec pierścionka zaręczynowego.
Boon Sirsawat
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoenieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
-Dokładnie tak. Nie ma problemu. Zawsze przygarnę, ba nawet mogę robić za przewodnika. - puściła jej oczko bawiąc się już pustym kieliszkiem. Może jej mieszkanie nie jest jakieś wielkie to jednak znajdzie kąt dla siostry jeśli ta postanowi ją kiedyś odwiedzić. Chwilowo jednak Boon pomieszkiwała w Toronto co było pozytywem, bo mogły się widywać w wolnych chwilach jeśli tego chciały.
-Dlatego właśnie wolę siedzieć w moich własnych czterech ścianach. Tam przynajmniej nie muszę udawać, że umiem w jakiekolwiek relacje. - wzruszyła ramionami. Otwierała się przed niewielką ilością ludzi. Tak to raczej z dystansem podchodziła do wszystkich. Jak to mówią bez kija lepiej nie podchodzić, a do Boon to już całkowicie.
-O nie. Na siłę to ja nie będę szukać. Robiłam to i nie wyszło. Podziękuję. - rzuciła machając ręką. Jej życie uczuciowe leży i kwiczy, ale to nie zmienia faktu, że cieszyła się iż jej przybrana siostra miała powodzenie w tym temacie. -Nie, wiem. Nie boisz się tej całej odpowiedzialności za drugą osobę? Znaczy nie zrozum mnie źle. Fajnie, że masz kogoś takiego, ale zaufanie bezgranicznie drugiej osobie to naprawdę spore ryzyko - ona miała za sobą mniej lub bardziej nieudane związki i nie wyobrażała sobie tego, że mogłaby tak w stu procentach liczyć na drugą połówkę. Każdy ma swoje tajemnice i kościotrupy w szafie. Tak już jest w życiu dorosłym.
Mona Anant
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjiTrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Monie zależało, żeby mieć chociaż poproszę relacje z Boon. Dziewczyna wydawała się ciekawa i interesująca, więc chciała ją bliżej poznać. Nie tylko dlatego, żeby mieć poprawne relacje jako rodzina. Mona lubiła poznawać nowe osoby. Zwłaszcza, że nie wiedziała ile siostra zostanie w Toronto I będę mogły spędzić czas tak razem twarzą w twarz.
- To świetnie, bo bym chyba się tam sama totalnie zagubiła.
Miło było, że Boon się zgodziła. Myśląc Japonia, miała w głowie morze ludzi pędzących przed siebie, w którym łatwo można się zgubić. Tak więc samotna wyprawa w tak odlegle miejsce mogła by się różnie skończyć.
- Może jak nie teraz to za jakiś czas się ktoś trafi? Nasi rodzice też na stare lata się poznali i są ze sobą na razie szczęśliwi i oby tak zostało im do końca życia - upiła nieduży łyk szampana, który trochę robił się już za ciepły do picia. - To jest na pewno spore ryzyko. Tylko jeśli będziemy patrzeć na ludzi przez pryzmat tego że coś może pójść nie tak, to może nas ominąć poznanie kogoś wartościowego. Znaczy to jest moje zdanie, nie każdy musi się z nim zgadzać - dodała. Faktem pozostawało, że Mona była towarzyska i lubiła przebywać z ludźmi. - przyznam, że Harry się nie popisał tuż przed tym wyjazdem. Trzeba brać pod uwagę, że nie zawsze będzie różowo, a sztuka kompromisu to też jest ważna.
Boon Sirsawat