ODPOWIEDZ
27 y/o
Welkom in Canada
165 cm
Kelnerka Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
Where'd you wanna go?
How much you wanna risk?
I'm not looking for somebody
With some superhuman gifts
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOna/jej
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
Ostatnio zmieniony pt mar 20, 2026 12:37 am przez Catherine Bennett, łącznie zmieniany 1 raz.
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
szyszata
Do dogadania/uzgodnienia
29 y/o
Welkom in Canada
190 cm
detektyw ds. poszukiwań i ujęć zbiegów Toronto Police Service
Awatar użytkownika
We keep this love in a photograph
We made these memories for ourselves
Where our eyes are never closing
Hearts are never broken
And time's forever frozen still
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji-
postać
autor

Ostatnie czego się spodziewał, to odwiedzin w środku nocy - a ponieważ nie mógł zasnąć, zasiadł na kanapie, włączył telewizor i zaczął oglądać powtórkę meczu hokeja, którego nie mógł obejrzeć bo gdy leciał, to on był w pracy. Otworzył sobie schłodzone piwko i oglądał, dopóki do uszu nie dotarł dźwięk dzwonka do drzwi. Jakże ogromne było jego zdziwienie gdy w drzwiach zobaczył Catherine Bennett we własnej osobie. Tak, mógł zamknąć drzwi i kazać jej wracać do siebie, lecz... nie potrafił tego zrobić. Szczególnie kiedy widział w jakim była stanie. Wmawiał sobie, że to pewnie omamy albo sen, lecz całkiem szybko zrozumiał, że naprawdę stała przed nim. Wszystko działo się bardzo szybko. Wiele słów padało - dobrze, że sąsiedzi mocno spali, to przynajmniej nie było przypału - a podczas przechodzenia z korytarza do sypialni, któreś z nich zahaczyło o stojącą na szafce szklaną figurkę słonia - który podobno miał dawać szczęście...
Stojąc pod prysznicem, David więcej lał wody niż się mył, przetwarzając to, co się wydarzyło. Wciąż czuł na swoim ciele oddech Cath, jej pocałunki, dotyk - tak cholernie tęsknił za tym wszystkim. Tak cholernie mu tego brakowało, że aż miał ochotę krzyczeć. Tęsknił za nią. Automatycznie dotknął swojej szyi i przed oczami miał moment, gdy muskała go tam ustami. Woda leciała zimna, lecz absolutnie mu to nie przeszkadzało, bo był rozgrzany myślami oraz wspomnieniami. Czy będzie mógł się skupić tego dnia? Raczej nie, no ale będzie próbował ze wszystkich sił.
Po umyciu się - bo kiedyś wreszcie udało mu się sięgnąć po żel pod prysznic oraz szampon do włosów - wyszedł spod prysznica, owinął sobie ręcznik wokół bioder i podszedł do umywalki, by umyć zęby. Myjąc zęby, przed oczami miał sytuację, gdy Cath swoją dłonią błądziła po jego klatce piersiowej - przymknął aż oczy i wypluł nagromadzoną zawartość pasty, bo gdyby tego nie zrobił, to groziłoby mu zadławienie. Wypłukał jamę ustną wodą i obmył twarz, choć i to nie pomogło w ostudzeniu. Dopiero po dłuższej chwili zauważył, jak wyglądała jego szyja. Normalnie jak za starych czasów. pomyślał, parskając i dotykając każdej malinki po kolei - jakby chciał mieć pewność, że faktycznie tam są. I faktycznie były.
Gdy nic już więcej nie musiał załatwić w łazience, opuścił ją i po chwili znalazł się w sypialni.
- O, wstałaś już. - rzucił na przywitanie, witając kolejne wspomnienie, w którym przygryzała jego płatek ucha. Przeczesał dłonią włosy i sięgnął po swój zegarek, by w następnej chwili zacząć go zakładać na swój lewy nadgarstek. Przy okazji sprawdził też godzinę.
Widząc Cath na swoim łóżku, przypomniał sobie też, gdy po raz pierwszy zawitała w jego pokoju gdy już byli parą i też podobnie leżała... tylko nie była przypięta do łóżka.
- Jesteś głodna? - powiedział i bez względu na odpowiedź, poszedł do kuchni, by zagotować wodę w czajniku elektrycznym. Kiedy woda była wystarczająco gorąca, wlał trochę do szklanki i dodał wody z butelki, a następnie wrzucił kapsułkę zawierającą elektrolity - w powietrzu słyszalne było charakterystyczne syczenie. Wrócił do sypialni ze szklanką i wyciągnął ją do Cath.
- Wypij. To elektrolity. - wyjaśnił, próbując nie patrzeć na jej usta, bo patrząc na nie, chciał je złączyć ze swoimi. Przełknął cicho ślinę. Po chwili spojrzał na srebrne bransolety i w gąszczu tych wszystkich wspomnień próbował sobie przypomnieć gdzie schował kluczyk. Pierwsze co mu przyszło do głowy, to któraś kieszeń w spodniach, które miał wcześniej na sobie.

Catherine Bennett
gall anonim
27 y/o
Welkom in Canada
165 cm
Kelnerka Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
Where'd you wanna go?
How much you wanna risk?
I'm not looking for somebody
With some superhuman gifts
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOna/jej
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
szyszata
Do dogadania/uzgodnienia
29 y/o
Welkom in Canada
190 cm
detektyw ds. poszukiwań i ujęć zbiegów Toronto Police Service
Awatar użytkownika
We keep this love in a photograph
We made these memories for ourselves
Where our eyes are never closing
Hearts are never broken
And time's forever frozen still
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji-
postać
autor

Tak, rozmawiali przez telefon, lecz nie, on nie przywiózł jej do siebie bo był przekonany, że ona wróci do siebie albo zatrzyma się u jakiejś swojej bestie. Ostatecznie u Mary. Właśnie, ciekawe jak ona się ma... sprawa z jej córką wciąż trwała ale plus był taki, że namierzono ostatnią lokalizację jej telefonu i planowane są poszukiwania w obrębie kilku kilometrów. David też miał jechać ale to dopiero późnym wieczorem. Tak się dogadał z komendantem. Na razie działała jedna ekipa i David kazał im na bieżąco zdawać raport co półtorej godziny do dwóch. Telefonicznie - mieli albo dzwonić albo pisać wiadomości, dlatego po przebudzeniu zmienił tryb telefonu z wyciszonego na standardowy.
Przestał jednak myśleć o robocie w momencie gdy spojrzał na Cath, a konkretniej na jej usta... przełknął ślinę, bo automatycznie przypominał sobie, co ona wyprawiała nimi, wędrując po jego klatce piersiowej, szyi... miał wrażenie, że serce mu zaczęło bić szybciej bo poza tym, pamiętał też doskonale... jak wreszcie puściły mu hamulce. Naprawdę starał się nie dać ale to było po prostu... silniejsze od niego. Miał grać twardego, tego, który nie wykorzysta faktu, iż Catherine przyszła do niego kompletnie pijana. Walczył, starał się ale po jakimś czasie po prostu... postanowił popłynąć z prądem. Zwinął kotwicę i podniósł maszt, by lepiej płynąć. Pamiętał każdy ruch, każde jęknięcie, wypowiedzenie jego imienia... I ni stąd ni zowąd zabłądził. W swoich myślach.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

Skinął głową, przyjmując i rozumiejąc, że Cath mogła jeszcze nie chcieć zjeść śniadania. W sumie może to i lepiej, bo kto wie, czy zjedzenie czegokolwiek nie skończyłoby się pawiem. Jego twarz pewnie była troszeczkę czerwona - a na pewno policzki - bo dochodził do siebie po tej fali wspomnień. Chrząknął, choć to nijak pomogło. Poszedł otworzyć okno, a potem usiadł na łóżku.
Uniósł brew, bo bardzo był ciekaw, co mu chce powiedzieć, a gdy usłyszał przeprosiny, machnął ręką, próbując nie parsknąć śmiechem - choć kąciki ust mu zadrżały.
- Spoko, znaczy... zaskoczyłaś mnie, nie powiem.... - zaczął, choć tak naprawdę nie wiedział, co powinien odpowiedzieć, bo spoko, nic się nie stało mu tu absolutnie nie pasowało - bo jednak... stało się. Przespali się i on by wolał, by odbyło się to, gdy obydwoje będą trzeźwi.
- Ach... tak. Tylko właśnie próbuję sobie przypomnieć, gdzie schowałem kluczyk. - odparł zgodnie z prawdą, a następnie wstał i zaczął szukać po kieszeniach. Nagle do głowy przyszło mu jeszcze jedno miejsce. Szuflada w szafce nocnej - przeszukał ją, lecz nic z tego. Uniósł brew i podrapał się po głowie.
- Hmmm.... - po chwili położył się na podłodze.
- O, tu był. - powiedział, bo to znaczyło, że David po zapięciu, nie trafił i zamiast odłożyć kluczyk na szafkę nocną lub do szuflady, to spadł obok łóżka.
Włożył kluczyk do dziurki i przekręcił, a srebrne bransolety się poluzowały. Skoro już nadgarstek Cath był wolny, mógł się ubrać - założył ciemne bokserki i luźne spodnie jeansowe. Z koszulką jeszcze się wstrzymał - bo czy gdzieś się spieszył? Do wieczora miał czas. A! I skarpetki też założył, bo jednak odczuwał chłód na stopach.
- Jak potrzebujesz, to jeszcze się prześpij. - nie miał najmniejszego problemu z tym, jeśli Cath potrzebowała jeszcze godziny lub dwóch snu. Sen był dobry. Tak samo jak spanko. Przynajmniej nie odczuwało się aż tak helikoptera. On też by mógł się jeszcze przespać, lecz aktualnie był zbyt... pobudzony.

Catherine Bennett
gall anonim
27 y/o
Welkom in Canada
165 cm
Kelnerka Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
Where'd you wanna go?
How much you wanna risk?
I'm not looking for somebody
With some superhuman gifts
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOna/jej
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
szyszata
Do dogadania/uzgodnienia
29 y/o
Welkom in Canada
190 cm
detektyw ds. poszukiwań i ujęć zbiegów Toronto Police Service
Awatar użytkownika
We keep this love in a photograph
We made these memories for ourselves
Where our eyes are never closing
Hearts are never broken
And time's forever frozen still
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji-
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


***

Gdy się obudził, obejmował Cath i w sumie obejmował ją dalej, zaciągając się zapachem jej włosów, dopóki nie zaczęło mu się chcieć sikać. A skoro już szedł do łazienki, to postanowił wziąć prysznic. Długi prysznic - jak na niego. Byłby krótszy, gdyby nie atak wspomnień.

- Ivy? - zapytał zaskoczony, bo choć zapewne mu już o tym mówiła lub pisała, to jednak ciężko było przypomnieć sobie cokolwiek co wydarzyło się, nim wylądowali w łóżku.
- To w sumie jestem w stanie zrozumieć Twój stan w jakim się tu znalazłaś. Ivy... potrafi wypić. Podczas naszego spotkania, piliśmy wódkę i popijaliśmy ją piwem. - dodał zaraz, zgodnie z tym, co miało miejsce, kiedy odwiedziła go siostra. Na samo wspomnienie tego co pili, wzdrygnął się - nie był przyzwyczajony do takiej bomby - zazwyczaj jak pił, to albo whiskey z colą, albo czystą popijał sokiem pomarańczowym albo po prostu pił piwo. Wiele zależało od nastroju (między innymi).
- Eee... chciałaś żebym to. Nie wiem, czy w ramach spełnienia fantazji, czy testu. - odparł, wzruszając ramionami ale podejrzewał te dwie opcje. Oczywiście, mogło chodzić o co innego, lecz jeżeli chodziło o fantazję... cóż, możliwe, że spodobało jej się ostatnie zakucie i to ono było tym, co zapoczątkowało taką fantazję lub opcja nr dwa zakładała - zdaniem Harrisona - coś w rodzaju testu na zaufanie tj. poprosiła go o to, żeby sprawdzić, czy ją uszanuje i spełni zachciankę. Na początku nie chciał tego robić, bo lubił czuć na sobie dłonie Cath, ale koniec końców zrobił to, by pokazać jej, że owszem, jest w stanie ponownie użyć kajdanek.
- W salonie, korytarzu i tutaj. - wymienił trzy pomieszczenia, które były - można powiedzieć - przystankami na ich trasie do łóżka. Gdy powiedział tutaj wskazał na podłogę, bo to właśnie od niej powinna zacząć poszukiwania swoich rzeczy. Nie, nie zebrał ich, gdy szedł po elektrolity bo chciał mieć pewność, że ta noc mu się nie przyśniła - a jej ubrania były dowodem.
A... rozumiem. - nie chciał by szła do pracy, ale no, nie mógł jej kazać wziąć wolnego na ten dzień. Byłoby to zwyczajnie absurdalne.
- Ale ja Cię nie wyganiam Cath. Zostań ile potrzebujesz. - powiedział ciszej, z ledwie zauważalnym uśmiechem. Jego wzrok zsunął się na jej usta i przez ułamek sekundy tam pozostał; przymknął oczy, próbując walczyć z ochotą złożenia na nich pocałunku.
- To ten... zrobię śniadanie. Jakbyś czegoś potrzebowała, będę w kuchni. Możesz krzyczeć. - wskazał za siebie palcem, a następnie wstał i zgodnie z tym co oznajmił, poszedł do kuchni. Wyciągnął wytłaczankę jaj, by zaraz potem zacząć robić jajecznicę, do której dorzucił szczypiorek. Do tego pokroił pomidora oraz chleb (oczywiście posmarował go masłem). Czy to wizyta Cath spowodowała, że dzisiejszego dnia zamiast kanapek, na śniadanie zrobił jajecznicę? Cóż... prawdopodobnie tak.
- Nie zgłodniałaś? - spytał, bo nie chciał by szła głodna do pracy - choć dzięki temu, że pracowała w restauracji, tam mogła coś zjeść; tylko, że tam David nie przyrządzał śniadań. A kto wie, czy jeszcze będzie miała okazję spróbować jego kulinarnego dzieła. Takie dni zdarzały się naprawdę rzadko - często w ogóle nie jadł śniadania albo jak już, to jadł w biegu. Nie miał czasu jeść. Poszukiwań nie można było odwlec w czasie. Zbiegów należało czym prędzej łapać, nawet kosztem snu lub właśnie posiłków. Dobrze, że istniały m.in. mcdrive'y.

Catherine Bennett
gall anonim
27 y/o
Welkom in Canada
165 cm
Kelnerka Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
Where'd you wanna go?
How much you wanna risk?
I'm not looking for somebody
With some superhuman gifts
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOna/jej
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
szyszata
Do dogadania/uzgodnienia
29 y/o
Welkom in Canada
190 cm
detektyw ds. poszukiwań i ujęć zbiegów Toronto Police Service
Awatar użytkownika
We keep this love in a photograph
We made these memories for ourselves
Where our eyes are never closing
Hearts are never broken
And time's forever frozen still
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji-
postać
autor

I'd let the world burn
Let the world burn for you
This is how it always had to end
If I can't have you then no one can
I'd let it burn
I'd let the world burn
Just to hear you calling out my name
Watching it all go down in flames


Gdy ją tak obejmował, przypomniały mu się te wspólne noce, po których rano wyglądało to dokładnie tak, jak w tamtej chwili - chociaż David lubił też, gdy Cath jego obejmowała albo miała głowę na jego klatce piersiowej (i nie tylko głowę). Lubił głaskać ją po włosach, ramieniu, ogólnie po ciele.
Szok po usłyszeniu z kim piła Cath, towarzyszył Davidowi przez jeszcze kilka dobrych minut.
- Skąd mogłem wiedzieć, że nagle postanowisz pójść pić z moją siostrą? - odpowiedział zgodnie z prawdą. Poza tym jak miałby ją ostrzec, skoro... raz blokowała jego numer, a raz nie. I weź tu człowieku bądź mądry i pisz wiersze. westchnął cicho.
- Nie mnie pytaj. - wzruszył ramionami. - Zakuj mnie David. Błagam zrób to. Teraz. Tak mówiłaś. - powiedział, przytaczając słowa Bennett, które o dziwopamiętał. Nawet teraz na samo to wspomnienie, przeszedł go przyjemny dreszcz. Naprawdę nie miał pojęcia, czy testowana była jego silna wola, czy może chodziło o całkowicie co innego. Nie pytał. Był zajęty sprawianiem przyjemności tej, dla której był gotów ukraść księżyc. I kiedyś prawie ukradł dla Cath... niewielki pluszowy księżyc - a tak serio to zapomniał, że go wziął i przypomniał sobie, gdy przechodząc przez bramki, zaczęły one piszczeć. I ochroniarz zaczął go sprawdzać. Oczywiście Harrison wyjaśnił, że niczego nie kradł, tylko zwyczajnie zapomniał, że coś miał schowane do kieszeni.
Słysząc prośbą, jaką miała Cath, David stanowczo pokręcił głową.
- Nie tym razem Catherine. Nie tym razem. - odpowiedział, bo nie zamierzał mieć na swoim koncie zabójstwa. Chociaż po chwili przyłożył dłoń do szyi Cath tak, jakby jednak zmienił zdanie, lecz jedyne co ostatecznie zrobił, to tylko dotknął tejże szyi tak, jakby chciał ją pogłaskać - skarcił siebie za to w myślach i odskoczył od Cath jakby się właśnie poparzył.
- Nie ma za co. - odpowiedział tylko, nie kontynuując już tematu o zostawionych ubraniach -
David machnął ręką gdy usłyszał o sąsiadach bo halo, był u siebie w domu? Był. Wolnoć Tomku w swoim domku, a poza tym... przecież nie robili nic złego. Nie zabijali się.
- A przestań, nie przejmuj się. Kto wie, może ich zachęciliśmy. - zażartował, zabawnie poruszając brwiami i szczerze? Przecież mogło tak być. Wszystko było możliwe.
- Jeśli natomiast im przeszkadzało, to zawsze można użyć zatyczek do uszu. - dodał jeszcze, samemu doskonale pamiętając, jak gdy w poszukiwaniu zbiega, pojechał do innego miasta i spał w hotelu. Wszystko byłoby super, gdyby nie fakt, że za ścianą miał parę, która raczej nie zamierzała spać w nocy. Miał iść po zatyczki, lecz ostatecznie po prostu... zasnął. Zmęczenie wygrało. Ciekawe kiedy teraz będę musiał szukać kogoś w innym mieście... Oby nie zbyt szybko.
Teraz natomiast czuł się doskonale - no dobra, prawie doskonale, ponieważ nie miał pojęcia, jak powinien interpretować to, co miało miejsce tej nocy oraz czy mógł uznać topór za zakopany tj. czy będą ze sobą normalnie rozmawiać, czy tak, jak w restauracji.
David dostrzegł co Cath miała na sobie i aż mu się kąciki ust uniosły.
- Pasuje Ci. - rzucił z uśmiechem - tak naprawdę to uważał, że wyglądała przeuroczo, niczym w piżamce. Oczywiście wyobraźnia mu zaczęła działać i oczyma wyobraźni wyobrażał sobie alternatywne uniwersum, w którym ściągał z Bennett wszystko, co na sobie miała. Łącznie z bielizną. Przełknął ślinę, bo zaczęło mu się robić o wiele cieplej. Natomiast gdy nagle usłyszał pytanie, pokręcił przecząco głową.
- Nie potrafię. Umiem coś tam upichcić i jajecznica do takowych należy. Na liście znajdują się także spaghetti i naleśniki. - odparł zgodnie z prawdą, wyliczając po kolei wymienione dania. Poza tymi co wymienił, nie miał też problemu ze zrobieniem kanapek, tostów czy wrzuceniem pizzy do piekarnika. Nie był wielkim fanem gotowania ani też nie bardzo miał czas - dlatego zazwyczaj jadł w biegu np. hot-doga na stacji paliw, zajeżdżał pod mcdrive'y lub wpadał by zgarnąć lunch na wynos do takich knajpek, do których wiedział, że nie będzie tam długo czekał na zamówienie.
Spojrzał na Cath będąc w szoku, że pamiętała taki szczegół o nim. Miał ochotę powiedzieć tak, zacząłem jeść więcej warzyw i owoców... a! i tak, śniadania też jem. lecz już zaczął kręcić głową.
- Nic się nie zmieniło. Nie mam czasu jeść śniadań. - miałby, gdyby wstawał wcześniej, a że wolał pospać... no to już jego sprawa. Albo czasami po prostu leżał z przymkniętymi oczami czekając, aż zadzwoni budzik.
- Dzisiaj po prostu... - chciałem Ci zaimponować naszła mnie taka ochota. - [/b] rzucił pierwszą lepszą wymówką, jaka przyszła mu do głowy. Zaczął więc jeść jajecznicę. Po chwili jednak wstał od stołu, by zrobić kilka kroków do blatu, wziąć stojącą butelkę wody niegazowanej, a następnie postawił ją wraz z czystą szklanką -dzień wcześniej była w zmywarce - przed Catherine.
- Jak chcesz pić, to pij. Chyba, że chcesz herbaty, kawy, coli lub soku pomarańczowego. - wymienił wszystko, co znajdowało się w jego kuchni. Chociaż podejrzewał, że woda była tu wręcz najbardziej wskazana.

Catherine Bennett
gall anonim
ODPOWIEDZ

Wróć do „#7”