-
I look at you and I see everything I’m not allowed to have.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
love of my life
-
Wiosna - cieplejszy wieje wiatr,
Wiosna - znów nam ubyło lat,
Wiosna, wiosna wkoło, rozkwitły bzy.nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
— Dobrze — powtórzyła za nim, biorąc spokojny oddech jeden, za drugim. Wdech, wydech, wdech, wydech. Tylko w ten sposób mogła zapanować nad własną głową. Za dużo wszyscy od niej wymagali. Była w trakcie wymagającego dyżuru, gdzie serce z każdym momentem biło jej jeszcze mocniej. Miarowo, szybko, jakby nie miało zatrzymać się nawet przez krótki moment. Tylko Teneryfa wydawała się jej tak odległa. Kilka dni za granicą. To było jej marzenie. Mogłaby zobaczyć ocean, wystawić się na działanie promieni słonecznych i naprawdę mogłaby zapomnieć o całym bożym świecie.
— Nie chcę być egoistką — wydukała najcichszym głosem, jakim tylko mogła — odpowiadanie na to pytanie, to prawie jakbym kazała zmienić Ci życie — jakby w tym momencie na nie, nie odpowiedziała. Wszyscy ludzie dookoła niej sprawiali, że głupiała, nie wiedząc, co powinna powiedzieć. Przymknęła na moment oczy, zastanawiając się, co tak właściwie powinna mu odpowiedzieć. Tylko każde słowo sprawiłoby, że wyszłaby na egoistkę.
— Dobrze, coś się stało, że jesteście tu wszyscy? — spytała z wywaloną do przodu dolną wargą, wpatrując się intensywnie w jego oczy. Uniosła delikatnie kąciki ust, bo on był naprawdę jedyną osobą, która potrafiła ją uspokoić. Jego dotyk i bliskość sprawiały, że wszelkie wątpliwości jak za pstryknięciem magicznej różdżki znikały z jej głowy.
Świat jeszcze bardziej zawirował, kiedy na nowo poczuła smak jego ust. W tym krótkim momencie byłaby w stanie zrobić dla niego wszystko. Może faktycznie była na to gotowa? Żeby kosztować smak jego warg, wyjechać za granicę i pierwszy raz zapomnieć o całym bożym świecie. Przecież gra w życie nie mogłaby być aż tak trudna. Kiedy ich wargi się spotykały, wiedziała, że chce być tylko przy nim.
— Nikt ode mnie jeszcze tyle nie wymagał — wyszeptała, kiedy opierali się o siebie czołami. Nawet ten czuły gust uważała za całkowicie niemoralny. Nabrała głębokiego wdechu do płuc i raz jeszcze chciała się w niego mocno przytulić.
— Ja... — zaczęła nagle, wyczuwając powiadomienie. Sięgnęła po pager i już wiedziała, że reszta zmiany nie będzie łatwa — muszę iść, komuś stanęło serce — odsunęła się z jego ramion, choć przez krótki moment spoglądała mu jeszcze w oczy. Nie chciała się rozstawać. Przez krótki moment czuła prawdziwy spokój, ale nie mogła się wahać. Wymusiła na twarzy uśmiech i pobiegła wprost do pacjenta.