
Odkąd pamiętam, Mediolan budził się powoli, jakby niechętnie odsłaniał swoje tajemnice przed światem. Wąskie ulice oprószone złotymi promieniami słońca, niosły echo kroków ludzi, którzy zawsze dokądś zmierzali. Może to zazdrość, może po prostu mam ze sobą problem, ale za każdym razem jak wyglądam przez okno kamienicy i widzę tych szczęśliwych ludzi, zastanawiam się, czy ich do końca pojebało? Byli tacy beztroscy. Może to tylko zazdrość. W końcu w przeciwieństwie do niektórych nie mogłem sobie na to pozwolić. Wiesz, jak było. Wiedziałaś o mnie dużo. Może powinienem ci o tym przypomnieć po tych wszystkich długich miesiącach? W końcu obiecałem, że cię znajdę nawet na końcu świata. Jeśli kiedyś dam ci do przeczytania ten... Dziennik? Pamiętnikiem bym tego nie nazwał. To za duże słowo. Poza tym nie piszę tego dla siebie, tylko dla ciebie. Żebyś wiedziała, jak było naprawdę i zrozumiała, że byłem jedyną osobą, która chciała pomóc twojemu ojcu. Poza tym, pisanie mi pomaga. W ten sposób tłumię wyrzuty sumienia.
Tamtego dnia dostałem zadanie od mojego ojca, Fedrico. Podejrzewał, że jeden z jego wspólników dopuścił się zdrady i doniósł na kartel. Nietrudno było wywnioskować, że nie zarabiał legalnie. Pod maską człowieka biznesu skrywał kogoś, kto dla pieniędzy dopuściłby się nawet największej zbrodni. Niektórzy jego znajomi żartowali, że nie chcieliby stanąć mu na drodze, bo zmiótłby ich z powierzchni ziemi. Stojąc obok, jako ktoś znający sytuację od wewnątrz, choć bardziej identyfikujący się jako świadek niż udziałowiec, miałem ochotę się zaśmiać. Fascynowało mnie to, w jaki sposób ten mężczyzna potrafił maskować swoje uczucia. I przerażało. Potrafiłem udawać obojętność, ale bezwzględność nie leżała w mojej naturze. Wycofywałem się z kolejnych pomysłów ojca i odradzałem mu układy z niebezpiecznymi ludźmi. Nietrudno się domyślić, że mnie zbywał, bo wolał słuchać swojego doradcy. Jego plany obejmowały przejęcie firmy należącej do konkurenta. Przez długi czas pracy i wieloletnią obecność na rynku nieruchomości udało mu się zdobyć zaufanie ważnych klientów. Ojciec był fałszerzem z natury; pod składanymi obietnicami często kryło się kłamstwo. Współpracował z twoim ojcem, wspólnie planowali przejęcie biznesu konkurenta. On zniknął. Fedrico został sam, bez doradcy i jak się później okazało, z policją, która dowiedziała się, że rzekomo podbierał pieniądze i okradał własną firmę oraz współpracowników. Mój ojciec został aresztowany. Ja miałem namierzyć Twojego. Ustalić miejsce jego pobytu, udowodnić, że sfałszował dokumenty i wrobił ojca. Zarywałem noce na przeczesywaniu jego korespondencji i śladów pozostawionych w cyberprzestrzeni. Fedrico dał mi miesiąc. Wystarczyły mi dwa tygodnie na udowodnienie — owszem — niewinności twojego taty.
I właśnie to doprowadziło do wkurwienia mojego ojca.
Wściekł się, gdy powiedziałem, że nie zamierzam robić nic w kierunku zamknięcia twojego taty. Nie szukał prawdziwego sprawcy. Zależało mu na tylko na powrocie do władzy i usadzeniu na ławie oskarżonych kogokolwiek. Szukał łatwej ofiary i wybrał twojego tatę. Pasował mu do tej roli i zamierzał go w niej obsadzić. Ja nawaliłem, bo nie dałem mu tego, co chciał. On, kierując się wściekłością, wynajął ludzi, którzy mieli posprzątać bałagan. Był zabójcą. Więc nie, to nie ja zabiłem twojego ojca. Przyczyniłem się do tego, bo powiedziałem swojemu, że nie będę kontynuował tej farsy. Nigdy nie chciałem być częścią jego planów. Planowałem życie zupełnie inaczej. Chciałem wyjechać, rozpocząć studia i zająć się s o b ą.
Wiem, że przeprosiny tutaj by nie pomogły. Dlatego nie zamierzam cię przepraszać. Pewnie wciąż jesteś na mnie wściekła, choć minęło sporo czasu. Wiem, że wróciłaś do Kanady i w końcu cię tam znajdę. Przedstawię ci własną wersję wydarzeń i nawet jeśli nie będziesz chciała mnie słuchać, zmuszę cię do tego. I będę cię zmuszał, dopóki mnie nie wysłuchasz i nie przestaniesz żywić do mnie urazy. Niczego więcej nie zamierzam tutaj pisać. Opowiem ci wszystko ze szczegółami, gdy już się spotkamy. Enzo.
— Powód jego przyjazdu do Toronto był niezwykle prosty. Chciał znaleźć kobietę z przeszłością, z którą miał kilka niedokończonych spraw. Mimo upływu czasu wciąż mu się to nie udało. Stoi w miejscu, co bardzo go irytuje. Najwidoczniej nie tylko on potrafi zacierać ślady.
— Jego wyjazd z Mediolanu był bardzo burzliwy. Od momentu śmierci wspólnika Fedrico, atmosfera w domu była bardziej napięta niż zwykle. Wzajemne obrzucanie się winą zakończyło się głośną kłótnią i wizytą policji. Wezwała ją wtedy matka. Ojciec się zarzekał, że cała ta sytuacja była winą Enzo, Lorenzo natomiast, że ojca. Dojście do porozumienia było niemożliwe, jedynym wyjściem z sytuacji była przeprowadzka. Lawrence nie zamierzał być obrzucany winą przez ojca, który ostatecznie go znienawidził i przyrzekł, że zniszczy mu życie, jeśli spróbuje je sobie ułożyć.
— W Kanadzie zdobył wykształcenie i zbudował własną firmę, która pozwoliła mu prowadzić podwójne życie. Oficjalnie działa jako specjalista od zarządzania sytuacjami kryzysowymi. Pomaga firmom i wpływowym ludziom minimalizować skutki skandali. Nieoficjalnie funkcjonuje na granicy prawa, współpracując z półświatkiem (z policją czasem też). Wykorzystując swoje umiejętności analityczne, zajmuje się sprawami skazanych i próbuje udowodnić ich niewinność.
— Wciąż nie wie, jak wielu wrogów zyskał jego ojciec. Posiada jednak wiedzę na temat morderstwa w Mediolanie. Według jego informacji masakrę przeżyła tylko jedna osoba. I nie podoba mu się fakt, że ojciec mimo wykonanego do niego telefonu, nie wspomniał o tym słowem. Stary Lawrence nigdy nie zostawia niedokończonych spraw.
— Rodzina Lawrence jest zamieszana w rozprowadzanie narkotyków po Mediolanie. Przez długi czas była to pralnia pieniędzy. Czy wciąż jest? Prawdopodobnie tak.
— Stwierdzono u niego zaburzenie osobowości typu kontrolującego. Oczywiście nie widzi żadnego problemu, więc na terapie nie chodzi.
— Koty go nie lubią. Z wzajemnością.
— Cierpi na zbieractwo. Kolekcjonuje właściwie wszystko. Śmieci, które mogą się przydać, kubki, talerze, magnesy i znaczki pocztowe.
— Jest uczulony na cytrusy. Bardzo nad tym ubolewa, bo czasem nachodzi go ochota na jakąś pomarańczę.
— Nie lubi pizzy ani coca coli. Pije głównie wodę.
— Zawsze śpi przy otwartym oknie i wiecznie narzeka, że jest mu za ciepło.
— Ma tatuaż na prawym żebrze i lewym przedramieniu.
— Gra na gitarze i czyta dramaty, ale nigdy by się do tego nie przyznał.
— Urodził się o 21:37, serio.
