29 y/o
Mark your calendar for Canada Day
186 cm
Architekt i właściciel Forward Interiors
Awatar użytkownika
What would I do without your smart mouth? Drawing me in, and you kicking me out.
You've got my head spinning, no kidding, I can't pin you down
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjiIII os., l. poj.
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Mimo, że ucięcie przez Dominica tematu nie zabrzmiało najlepiej, tak na pewno nie chciał być wobec niej chłodny. Tak naprawdę sam miał mętlik w głowie. Uczuciom, jakimi obdarzał Skye, nie mógł ani nie zamierzał już zaprzeczać, one istniały i przejmowały nad nim władzę. Nigdy wcześniej nie czuł tego, co do stojącej przy nim ciemnowłosej, a ich moc, która płynęła w jego żyłach, była tak potężna, że oprócz euforii wzbudzała w nim zupełnie niespodziewane myśli i obawy. Blondyn kochał ją i chciał z nią być, to było pewne. Ale czego właściwie oczekiwał po tym związku?
Znała go dobrze, przez cały rok patrzyła na to, jak obracał panny na prawo i lewo, nie kryjąc się z tym, jaki miał stosunek do związków. Wcześniej nie przejmował się opinią na swój temat aż tak, ale teraz, z zupełnie innej perspektywy niż wyłącznie przyjacielskiej, jak wyglądał w jej oczach? Wciąż, jak ktoś, kto traktował kobiety jak zabawę? Czy ona, będąc tak zazdrosną o niego, czuła zagrożenie swojej pozycji? A może podejrzewała, czym to się skończy i sama postanowiła wykorzystać czas przy nim, zanim znajdzie kogoś odpowiedniego? Pozostawało tyle pytań, na które nie znał odpowiedzi, co tylko utwierdzało go w przekonaniu, że zaczynał czuć się z tym coraz gorzej. Tuż na początku wyjazdu nie zamierzał poruszać tego tematu, ale to stawało się już nieuniknione.
Tak, jak nieuniknione było zagubienie własnych myśli pod wpływem spojrzenia i dotyku Skye, gdy wodziła go na pokuszenie, doskonale wiedząc, co robić, by zapomniał o wszystkich swoich troskach i skupił swoje myśli wyłącznie na niej - na smaku jej ust, zapachu o nucie wanilii, ciepłym ciele przylegającym do jego i uczuciach, które znów całkowicie zawładnęły jego ciałem i umysłem.

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description



Skye Murray
26 y/o
LAS PALMAS
164 cm
Architekt Forward Interiors
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Potrzeba rozmowy i wyjaśnienia wszystkich obaw w ich głowach, wisiała nad nimi coraz niżej. Nie mogli już jej zostawić za sobą i prawdopodobnie żadne z nich tego dłużej nie chciało. Uczucia między nimi były namiętne i głębokie, budowane od miesięcy. Wiele ryzykowali kilka tygodni temu idąc do łóżka pierwszy raz. Stawiali wszystko na jedną kartę, a teraz rozpoczynali pierwszy wspólny weekend poza miastem w swoich ramionach, dlatego Skye tak bardzo nie chciała spieprzyć tej relacji. Pragnęła Dominica w swoim życiu, bo niezależnie od roli, jaką w nim spełniał, uszczęśliwiał ją tak jak nikt inny nigdy wcześniej nie potrafił.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

Mimo, że zazwyczaj Skye nie należała do osób, które się spóźniają , to tym razem potrzebowała jednak nieco dłuższej chwili. Musiała w końcu wysuszyć i ułożyć włosy, umalować się, a przy tym próbować nie myśleć o słowach, które miała na końcu języka. Bo przecież czy Dominic odwzajemniłby jej uczucia? Zawsze był jasno zadeklarowanym singlem, więc nie mogła oczekiwać od niego, że teraz nagle się dla niej zmieni. Dlatego postanowiła się skupić na dobrej zabawie, a przy tym wyglądać jak najbardziej pociągająco. Udowodnił jej już, że może być w koszuli zapiętej pod szyję i długich spodniach, a i tak się do niej dorwie, ale nie zaszkodzi go jeszcze nieco pokusić. W końcu wyszła z łazienki w pełni gotowa i zrobiła przed Dominicem powolny obrót pokazując mu się w pełnej okazałości. - Mam nadzieję, że warto było czekać- uśmiechnęła się zalotnie podchodząc do niego i zawieszając mu ręce na szyi, by skraść mu kolejny pocałunek.

Dominic Reyes
29 y/o
Mark your calendar for Canada Day
186 cm
Architekt i właściciel Forward Interiors
Awatar użytkownika
What would I do without your smart mouth? Drawing me in, and you kicking me out.
You've got my head spinning, no kidding, I can't pin you down
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjiIII os., l. poj.
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Jednym z punktów do tego wiodących miała być wieczorna kolacja. Na spokojnie przebrał się w koszulę i marynarkę, tak, jak lubił, używając swoich ulubionych perfum i przeczesując swoje włosy. Na szczęście niedawne zbliżenie ze Skye odstresowało go na tyle, że odczuwał błogi spokój i wiarę w to, że ten wieczór, ich pierwszy we dwójkę, bez innych zobowiązań, będzie wyjątkowy i na zawsze pozostanie w ich pamięci.
W oczekiwaniu na nią przeszedł się po salonie, a widząc kilka książek na jednej z półek, sięgnął po jeden z tytułów, który miał zachęcić do bliższego zapoznania się z miasteczkiem. Jednak gdy tylko usłyszał szczęk klamki, odwrócił się w tamtym kierunku. Widok, który miał przed sobą sprawił, że znieruchomiał z wrażenia. Karminowa sukienka, którą miała na sobie, idealnie podkreślała wszystkie jej kształty i wąską talię, bijąc na głowę tę, którą zawróciła mu w głowie w klubie. Tym razem dodatkowo jej dekolt zdobiło złote słońce, będąc idealnym zwieńczeniem stroju. Przyglądał się jej każdemu krokowi i subtelnemu obrotowi, zagryzając przy tym wargę. Dopiero po chwili dotarły do niego jej słowa.
Zawsze będę na Ciebie czekać - odparł bezwarunkowo, unosząc przy tym kąciki ust i powracając spojrzeniem na jej oczy, gdy podchodziła do niego, kołysząc biodrami. Mówił nie tylko o czasie na przygotowania do wyjścia, ale każdej chwili w przyszłości. Czekał na nią przez cały rok i, jeśli tego chciała, nadal mógł czekać wieczność. Odłożył książkę na półkę, żeby objąć ją w talii, wdychając otulającą jego nozdrza wanilię.
Wyglądasz cudownie, skarbie. Ale wiesz, że kusisz mnie i bez takich zabiegów? - upewnił się z łobuzerskim uśmiechem, składając na jej ustach ukradkowy, czuły pocałunek. Nawet nie zwrócił uwagi na to, z jaką łatwością z jego ust wyrwało się to zdrobnienie. - Albo po prostu przyznaj, że chcesz wzbudzić we mnie zazdrość, gdy inni mężczyźni nie będą potrafili oderwać od Ciebie wzroku - westchnął przeciągle, udając niezadowolenie, choć jego oczy zdradzały wesołe iskry. Nie potrafił oprzeć się przed rzuceniem jej tej uwagi, pamiętając, jak ostatnio w restauracji niemal na każdym kroku znaczyła swój teren, pozostawiając ślad nawet na jego szyi. Czyżby chciała mu się odpłacić?

Skye Murray
26 y/o
LAS PALMAS
164 cm
Architekt Forward Interiors
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zdecydowanie każde zbliżenie z Dominicem było wyjątkowe, a do puli najlepszych w jej życiu wrzuciłaby tylko te z nim. To w jaki sposób ją dotykał i całował, sprawiał wrażenie jakby jednocześnie doskonale znał jej ciało, ale także chciał się nauczyć go jeszcze lepiej. Był dosyć ambitnym uczniem i najlepszym. Ale nie, nie wybrała go z tego powodu. Znała go już trochę i obserwowała w wielu sytuacjach. Wiedziała też, że różnią się w fundamentalnej kwestii - tego jak ma wyglądać ich przyszłe życie. A jednak wybrała go ryzykując wszystko i jeszcze ani razu nie pożałowała swojej decyzji.
Póki co nie zapowiadało się, żeby coś się miało zmienić w tej kwestii. Dzisiejszy seks pod prysznicem jeszcze bardziej ją we wszystkim utwierdzał, gdy po wszystkim w jej głowie kołatały się te dwa kluczowe słowa. Mogli to robić w każdej dowolnej pozycji, miejscu, tempie , a za każdym razem czuła, że jest wyjątkowa , gdy jest w jego ramionach i to on dba o nią. Ufała mu bezgranicznie i w pełni się oddawała- jemu i pożądaniu , które w niej wybudzał. Ale dzisiaj…. Dzisiaj było szczególnie inaczej. Dochodząc będąc wpatrzona w niego spod przymrużonych powiek, jęczała do granic możliwości. I ten wzrok na koniec, którym ją obdarzył… Kochała go. Cholera. Kochała.
Starała się ogarnąć w łazience najszybciej jak to było możliwe, przy jednoczesnym relaksie i rozleniwieniu, które w niej wybudził. Wymęczył ją tak bardzo, ze teleportowałaby się już na docelowe miejsce. Chciała wyglądać ładnie. Seksownie. Wzbudzać w nim nutkę tajemniczości i pożądanie. Zawsze jej w związkach brakowało tej romantyczności, która jest na samym początku. Zabiegania o drugą osobę i o jej uwagę. Miała wrażenie, że każdy jej poprzedni partner traktował ją jako coś stałego i pewnego, o co nie trzeba się już starać i wystarczy postawić na półce, żeby stało i się kurzyło. Z kolei z Dominicem tym bardziej nie wiedziała jak to określić, bo nigdy nie poprosił jej, żeby zostawiła Logana i była z nim. Nawet gdy rozstała się z Hayenesem, blondyn powiedział odniósł się tylko do seksu - niczego więcej. Brak tej kluczowej rozmowy w ich relacji, wpływał coraz bardziej na jej emocje kotłujące się w środku. Próbowała się skupić tylko na dobrej zabawie, ale momentami było to coraz cięższe.- Wiem, ostatnio mi to udowodniłeś dosyć konkretnie- uśmiechnęła się zadziornie skradając mu kolejny pocałunek. Pamiętała bardzo dobrze ich namiętny seks w toalecie, gdy była po całym dniu w biurze.- Co nie oznacza, że mogę Cię kusić jeszcze bardziej-- chciała wyglądać dzisiaj wyjątkowo. Dla siebie. Dla niego. Dla nich. Chciała żeby wszystko było perfekcyjne, dlatego trochę się speszyła, czując jakby ubrała się zbyt wulgarnie. Jeszcze kiedy zarzucił o tej zazdrości, to poczuła się niepewnie. Nie wiedziała do cholery wciąż na czym stoi i co miał na myśli? Jak powinna odczytać jego słowa? Czy przesadzała z gestami w miejscu publicznym?
- Oh każda kobieta lubi wzbudzać pewien rodzaj fascynacji- bo czy to nie było miłe uczucie, że podobasz się innym? Oczywiście najważniejsze podobać się temu jedynemu - Dominicowi. Jednak czy ona była jedyną dla niego? Chciała się tego dowiedzieć i z każdą chwilą coraz bardziej. Westchnęła głośno i odsunęła się od niego, aby założyć płaszcz na tą jej wydekoltowaną sukienkę. - Ale mniejsza z tym. Lepiej zabierz mnie w końcu na tą kolację- zaproponowała ubierając się i czekając na jego dalsze kroki, a przy tym posyłając mu ciepły uśmiech. Chciała tam jechać z dobrym nastawieniem.


Dominic Reyes
29 y/o
Mark your calendar for Canada Day
186 cm
Architekt i właściciel Forward Interiors
Awatar użytkownika
What would I do without your smart mouth? Drawing me in, and you kicking me out.
You've got my head spinning, no kidding, I can't pin you down
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjiIII os., l. poj.
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Po całym dniu, a właściwie tygodniu w pracy, oraz po podróży i cudownym seksie jego zmęczenie było większe, niż przypuszczał. Równie dobrze mógłby się teraz położyć z nią w ramionach i zapomnieć o otaczającym ich świecie, delektując się własnym towarzystwem i bijącym od siebie ciepłem. Ten wyjazd jednak był ich pierwszym i miał pozostać wyjątkowym, więc chciał go wykorzystać w pełni, i to nie tylko w łóżku. Skye zasługiwała na najlepsze traktowanie i Dominic chciał dla niej postępować właściwie, dając jej należytą uwagę i wszystko, co tylko był w stanie. Była wyjątkowa, powtarzał to jej nie raz.
Możesz. Ale zdajesz sobie sprawę, że teraz zbyt ciężko będzie mi wypuścić Ciebie ze swoich rąk? - uśmiechnął się do niej niczym rozleniwiony kot, bo jeszcze chwila, a całkiem się rozmyśli w kwestii tego wieczornego wyjścia. Z premedytacją próbowała zawładnąć jego myślami, choć i tak pozostawała w nich niezmiennie. Przy tym nie miał nic złego na myśli, więc nawet nie spodziewał się, że przez przypadek w jej głowie poruszył trybiki, które prowadziły ją do dziwnych wniosków.
Ty ją wzbudzasz we mnie aż nadto - zapewnił. W gruncie rzeczy nie obchodziła go każda kobieta, a jedynie ona. Pod żadnym względem nie była taką, z jakimi jeszcze do niedawna się spotykał. Podobała mu się taka, jaką była, wbrew pozorom nie zainteresował się nią ze względu na jej boskie ciało, więc nie musiała go nim uwodzić, żeby był jej. I musiała się w końcu o tym dowiedzieć.
Jej głośne westchnięcie i słyszalna w głosie rezygnacja sprawiły, że ściągnął brwi, a jego serce zabiło szybciej. I to wcale nie z powodu motylków w brzuchu, jakie zwykle czuł, będąc przy niej. Nie rozumiał jej reakcji, a świadomość, że coś było ewidentnie nie tak, mimo posłanego mu chwilę później ciepłego uśmiechu, niepokoiła go i wiedział, że tego wieczoru będzie miał to z tyłu głowy. Jak wiele rzeczy, które spychał zwykle na dalszy plan, ale tym razem tej obecnej sytuacji nie potrafił zignorować.
Heeej, Słońce. Co się dzieje? - mruknął zatroskany, podchodząc do niej i ujmując ją za dłonie. - Powiedziałem coś nie tak? - dopytał, nie będąc pewnym, co też jej chodziło po głowie. Chciał to wiedzieć i nie zamierzał odpuścić, póki się tego nie dowie. Wpatrywał się w nią intensywnie, próbując wyczytać coś z jej oczu, ale że zaraz nim uciekła gdzieś w bok, przyłożył dłoń do jej brody i delikatnym gestem zmusił ją do spojrzenia na niego. - Skye? - W myślach próbował wrócić do ich rozmowy, szukając w nich jakiegoś punktu zaczepienia. Ewidentnie coś zjebał. - Nie ma nic złego w tym, że chcesz mi się podobać. Widzę, że się starasz i doceniam to, ale jestem Twój bez względu na to, co na siebie włożysz czy zrobisz - wyznał szczerze, łagodnym tonem, chcąc ją tymi słowami zapewnić, że pragnął jej stale. To nie była kolejna jego fanaberia. To, co czuł względem niej było naprawdę.

Skye Murray
26 y/o
LAS PALMAS
164 cm
Architekt Forward Interiors
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Skye nie miała pojęcia co takiego Dominic zaplanował na ten weekend. Nie miałaby za złe, gdyby cały ten czas spędzili w łóżku w swoich ramionach na zmianę kochając się, rozmawiając i tylko domawiając kolejne jedzenie. Sam wyjazd był już dla niej czymś niesamowitym, bo jeszcze żaden facet nie zabrał jej poza miasto, więc doceniała ten gest. A świadomość, że w planie było coś jeszcze? Czuła dreszczem ekscytacji, więc pomimo zmęczenia i rozgrzania jej ciała, które pragnęło jeszcze więcej blondyna, przygotowała się do wyjścia. I to nie byle jak, a chciała wyglądać naprawdę wyjątkowo. To miał być wyjątkowy wieczór.
Sądziła, że wychodząc z łazienki spotka się z entuzjazmem Dominica tak dużym, że może zaproponuje jej, by pozostali już na wieczór w domku? Może chciała właśnie usłyszeć, że nie chciałby jej wypuszczać z rąk? - Może właśnie o to chodziło?- rzuciła z nieodgadnionym uśmiechem na twarzy. Czy naprawdę taki był jej cel? Czy może to mógłby być przyjemny skutek uboczny? Sama już nie była pewna, czego oczekiwała. Poczuła się trochę niekomfortowo, nawet jeśli wiedziała, że Reyes nie chciał celowo jej sprawić przykrości. Przecież znała go już trochę, przyjaźniła się z nim i to on od miesięcy poprawiał jej humor. Od ostatnich tygodni był jedynym przy którym się uśmiechała. Dlatego wiedziała , że jego słowa i czyny w stosunku do niej miały dobre intencje. Tylko nie wiedziała jak bardzo poważne to były intencje - czy kończyły się na poziomie przyjacielskim? Czy mogła liczyć na coś więcej?
Niestety brak ten jednej, kluczowej rozmowy, odbijał się coraz bardziej im czkawką, a przynajmniej Skye. Pomału przestawała być pewna jak powinna odbierać słowa Dominica. Jako jej przyjaciel nie rzucał takimi tekstami powodując mętlik w jej głowie. Nie, on sprawiał, że czuła błogi spokój, a wszelkie smutki uciekały. Natomiast jako jej… kochanek? Nawet nie wiedziała jak go nazwać, a już tym bardziej nie była pewna , jakie konkretnie miał intencje. Może właśnie dawał jej delikatnie do zrozumienia, że tym strojem próbuje mu zawrócić w głowie, co mu nie odpowiada do końca? Nie wiedziała, mogła gdybać, a jak wiadomo - umysł kobiety był pełen wyobraźni.
Nie chciała jednak psuć im tego wieczoru ani w ogóle wyjazdu. Potrzebowali tej chwili dla siebie, bo właśnie w tym rzecz - Skye nie wiedziała, ile takich chwil im jeszcze pozostało. Kiedy Dominic podszedł łapiąc ją za dłonie, próbowała się delikatnie wyswobodzić. - Nic Dominic. Chodźmy już, bo i tak jesteśmy spóźnieni- rzuciła z lekkim uśmiechem próbując się odwrócić i ruszyć do drzwi, aby nie poruszać ciężkich tematów. Jednak Reyes musiał być uparty. Zbyt uparty. Zanim zdążyła odwrócić głowę, zmusił ją do spojrzenia mu w oczy. To co powiedział było piękne i w pierwszej chwili jej serce szybciej zabiło, ale trwało to raptem ułamek sekundy, bo następnie uniosła wysoko brwi i lekko prychnęła. - Mój?- rzuciła kręcąc z niedowierzaniem głową. Nie była jego jedną z wielu lasek, które wyrwał w zeszłym tygodniu. Znała go. Znała go dosyć dobrze, żeby móc powiedzieć kolejne słowa. - Dominic, znam Cię wystarczająco długo, by wiedzieć, że niezależnie od kobiety i jej działań, nie należysz do żadnej- z jej twarzy zniknął uśmiech. Mimo, że początkowo miło jej było, że zauważył zmianę w jej reakcji i nie zamiótł jej pod dywan, chcąc wszystko wyjaśnić, to jednak słowa, których użył podziałały trochę jak płachta na byka. Uderzył w punkt, który nie pozwalał jej ruszyć dalej w tej relacji.



Dominic Reyes
29 y/o
Mark your calendar for Canada Day
186 cm
Architekt i właściciel Forward Interiors
Awatar użytkownika
What would I do without your smart mouth? Drawing me in, and you kicking me out.
You've got my head spinning, no kidding, I can't pin you down
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjiIII os., l. poj.
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Nagła zmiana w jej głosie i oczach wywołała w nim dziwny, nieoczekiwany ból w klatce, ale to jej słowa uderzyły go najbardziej. Zabolało go podwójnie, bo mimo jego zapewnień nadal nie wierzyła, że brał ją na poważnie, jednocześnie potwierdzając jego obawy, że wciąż uważała go za bawidamka. Co więc z nim tutaj robiła? Pod wpływem jej reakcji na kilka sekund wstrzymał powietrze, po czym opuścił dłoń w akcie rezygnacji, czując, że ten wieczór jednak nie potoczy się tak, jak zaplanował.
No właśnie chyba nie znasz mnie wystarczająco długo. Albo niewystarczająco dobrze - stwierdził w odpowiedzi, z namysłem, ale bez wyrzutu. Przez lata pozwolił wszystkim myśleć, że związki nie były dla niego, kontrolował sytuację i zwiewał, gdy robiło się gorąco. Ba, sam wbił sobie do głowy, że nie warto było się w nic angażować. Wystarczył raz, żeby się zraził. Raz, żeby zamknąć się na tyle lat tak, że nawet najbliższy przyjaciel przyjął tę wersję Dominica jako coś naturalnego, z czym nie dało się walczyć. Tymczasem Reyes był po prostu uparty. Dopóki jedna osoba nie wkradła mu się do głowy, krusząc zbudowany przez niego mur, przez co zaczynał się zmieniać. Kontynuował, zanim Skye była w stanie mu odpowiedzieć: - Nie wiem, czy kiedykolwiek chciałaś mnie poznać z innej strony, niż kobieciarza. Zresztą siebie też sam nie poznaję - westchnął mimowolnie, uciekając wzrokiem na ich splecione dłonie. W tej chwili odczuwał zaskakującą potrzebę odsunięcia się od niej, jego instynkt działał w samoobronie. W głowie paliła mu się dobrze znana lampka: uciekaj! Mimo to mocniej zacisnął palce na jej dłoni. Ta rozmowa, do której się przygotowywał, nie przebiegała w takiej formie, w jakiej ją sobie wyobrażał, ale wiedział, że jeśli teraz się wycofa, cokolwiek jest między nimi, zakończy się szybciej, niż powinno. Jej dotyk miał mu dodać otuchy. Nawet wtedy, kiedy jego instynkt krzyczał jedno, serce podpowiadało mu, że potrzebował jej.
Fakt był taki, że Dominic nie znał oczekiwań Skye względem niego. Przez całą ich znajomość nie zadawała żadnych konkretnych pytań, przyjmując jego styl życia za normę tak, jak robił to każdy. Nic dziwnego, że w jego głowie teraz pojawiały się wątpliwości, czy rzeczywiście chciała go poznać bliżej, czy liczyła jedynie na dobrą zabawę? On był przy niej zawsze, ale do pewnego momentu z jakiegoś powodu nie była w stanie do niego dotrzeć. Nie poznała odpowiedzi na swoje pytania, bo w gruncie rzeczy w ogóle ich nie zadała, więc czy na pewno chciała?
Wiesz, że od tamtego styczniowego wieczoru w klubie nie spałem z nikim innym? - wypalił, po chwili zdobywając się na odwagę, żeby podnieść na nią wzrok. - Może dla Ciebie czy Logana to nie jest jakiś szczególny wyczyn. Może jestem głupi i naiwny, ale już wtedy, wbrew rozsądkowi czułem, że łączy nas coś wyjątkowego - przyznał, a jego serce dudniło mu w uszach. Skoro nie żałowała tamtego wieczoru tak, jak go o tym zapewniała, to istniał cień szansy, że mieli podobne wrażenia. - Po tamtej nocy nie chciałem już nikogo, bo to z Tobą jako jedyną w końcu miałem wszystko. Od tamtej pory przestały bawić mnie przelotne znajomości, bo nie wyobrażam sobie zastępować Ciebie kimkolwiek innym, bo i nikt inny nie jest w stanie Ci dorównać - wyznał, patrząc w jej błękitne oczy, pełen obaw, jak to odbierze, ale jednocześnie ciesząc się, że wreszcie dotarli do tego momentu, w którym szczerze może wszystko jej powiedzieć. Może godzina po przyjeździe na miejsce nie była odpowiednią chwilą na tak poważną rozmowę, ale w końcu mógł się przed nią odsłonić. I najwyraźniej to było jedyne wyjście, żeby jeszcze ten wyjazd uratować.

Skye Murray
26 y/o
LAS PALMAS
164 cm
Architekt Forward Interiors
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie tylko jej, ale i jego twarz się zmieniła. Dostrzegła ten grymas i serce ją zakłuło na myśl, że sprawiła mu ból. Nie chciała tego. Ostatnie czego by chciała w życiu, to sprawić mu przykrość. Jej słowa nie to miały na celu, ale musiała je z siebie wyrzucić. Za długo trzymała je w sobie, a co gorsza - to był dopiero wierzchołek góry lodowej, którą w sobie tłumiła. Jednak kiedy już się z nią zderzyli, to wszystko musiało z niej wypłynąć. Pozostawała jedynie nadzieja, że nie dojdzie do katastrofy.
Skye z kolei uderzył wyrzut, że nie chciała go poznać z innej strony. Może tak jak ona, nie miał złych intencji, ale to zabrzmiało jak wyrzut i wprowadziło ją w stan bojowy.- Dominic, znam Cię na tyle na ile sam się dałeś mi poznać. Skąd mam myśleć inaczej, jeżeli nigdy nie powiedziałeś, że szukasz i chcesz być z kimś na poważnie?- zauważyła z lekką irytacją, bo oczywiście więcej czasu przez rok poświęcali jej aniżeli jemu, ale zawsze była przy nim, gdy jej potrzebował. Była przy nim, mógł na niej polegać i przyjmowała tyle, ile sam chciał i był w stanie jej dać. Szanowała jego przestrzeń osobistą i starała się na siłę nie burzyć tego muru, który wokół siebie roztaczał. Sądziła, że to było coś dobrego, ale najwidoczniej nie. - I jak widzisz - sam przyznałeś, że to jest coś wbrew Ciebie- uniosła znacząco brew z wyraźniejszą irytacją, bo to zaskoczyło ją szczególnie. Jeżeli sam siebie nie poznawał, to jak ona miała się czuć? Jak miała odpowiednio odczytywać jego zachowanie i brać je za pewnik?
Czuła coraz większy niepokój w sercu. Wiedziała już dokąd to zmierza, skoro to wszystko miało tak kruche podstawy. W tym momencie nie dostrzegała, że ich fundamentem jest długa przyjaźń i miłość, która rodziła się miesiącami. Teraz dostrzegała jedynie to, że nie potrafili rozmawiać o swoich uczuciach licząc, że druga osoba się wszystkiego domyśli. To nie wróżyło niczemu dobremu, a gdy tylko opuścił wzrok na ich splecione dłonie, to już nie miała wątpliwości, co ich czeka. Puści ją, odwróci się i wyjdzie. Wszyscy jej faceci tak robili zostawiając ją z myślami i ze złamanym sercem, bo najgorsza dla nich była konfrontacja.
Również opuściła wzrok czekając aż ich dłonie się rozejdą , ale zamiast tego poczuła mocniejszy uścisk. Nie tego się spodziewała, więc spojrzała na niego lekko skonsternowana. Jego kolejne słowa ją chwyciły za serce. Ramiona już opadły, pozbywając się bojowej postawy, a zirytowany wzrok znacznie się ocieplił. Nie sądziła, że to usłyszy. Nie sądziła, że od tamtej nocy była już jego jedyną kobietą i dostrzegał w niej wszystko, czego potrzebował. Pragnęła to usłyszeć. Pragnęła to usłyszeć na samym początku.
- Czemu mi tego nigdy nie powiedziałeś? Miałeś mnóstwo okazji do tego, a wolałeś milczeć oczekując, że się wszystkiego domyślę i nagle będę święcie przekonana, że Twoje priorytety zmieniły się o sto osiemdziesiąt stopni?- spytała z wyraźnym bólem w głosie, że tyle czasu trzymał ją w niepewności. Tak robili wszyscy jej partnerzy - nie potrafili rozmawiać o uczuciach, uciekali, zamiast powiedzieć wprost, czego chcą i o to zawalczyć. Nawet Dominic wiedząc, że ona jest wszystkim czego chce, nie walczył o nią. Nie poprosił, żeby zostawiła Logana. Nie powiedział nic prócz tego, że nie żałuje tamtej nocy, co mogła zinterpretować na wiele sposobów. Nawet kiedy zamilkła na jego pytanie czy kocha Logana - nie zrobił nic. Dlaczego sam więc od niej oczekiwał tak wiele?



Dominic Reyes
29 y/o
Mark your calendar for Canada Day
186 cm
Architekt i właściciel Forward Interiors
Awatar użytkownika
What would I do without your smart mouth? Drawing me in, and you kicking me out.
You've got my head spinning, no kidding, I can't pin you down
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjiIII os., l. poj.
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Choć jej słowa zabrzmiały cierpko, najwyraźniej potrzebował takiego sprowadzenia na ziemię, żeby wreszcie podejść do tematu tak, jak należało to zrobić od dawna. W tym momencie nie wisiały już nad nimi ani jej zaręczyny, ani widmo choroby mamy, ani zaaklimatyzowanie się w firmie po zmianach. Zbyt długo spychali swoje obawy i zarzuty na dalszy plan, żeby móc tak po prostu nacieszyć się tym wyjazdem. W końcu ta konfrontacja musiała nadejść. Ale jej nagła irytacja była dla niego niezrozumiała. Mówił wprost, co go dręczyło na temat jego przeszłości, a ona czuła się atakowana?
Wiem, nie jestem zbyt wylewny, bo nie lubię rozmawiać o sobie i swoich problemach, ale w zasadzie nigdy nie zapytałaś, dlaczego tak jest - stwierdził, przekrzywiając lekko głowę. Teoretycznie byli ze sobą blisko, ale ich przyjaźń głównie skupiała się na wspieraniu jej, bo to on zwykle stał z boku i słuchał o jej problemach. Zwłaszcza w ostatnich miesiącach jej związku z Loganem, kiedy Dominic był jej ramieniem do wypłakiwania się. Już wtedy wiedział, że byłby w stanie zrobić dla niej wszystko, a jej wystarczyłoby wtedy zdobyć się na odwagę, żeby zapytać go o cokolwiek. Niestety, rozmowy na poważne tematy najwidoczniej w ogóle im nie wychodziły. Dawała mu w ten sposób przestrzeń? W innych kwestiach nie miała problemu z jej zacieśnieniem. - O nie, Skye, nie przekręcaj moich słów. Powiedziałem, że siebie nie poznaję, bo zbyt długo tkwiłem w tym samym miejscu, świadomie decydując się na samotność, przez co zapomniałem o tym, co ważne - uświadomił jej, czując wzbierającą w nim z niewiadomych powodów złość, po czym westchnął, chcąc opanować emocje. - Ale to, co dzieje się teraz, nie jest wbrew mnie. Inaczej nie zaplanowałbym naszego wspólnego wyjazdu i nie stalibyśmy tu teraz razem. Uważasz, że chcę być z Tobą tylko dla seksu? - dopytał, unosząc przy tym wysoko brew. Skoro w jej oczach był babiarzem to równie dobrze mógł wyjść z tą propozycją, żeby ją zaliczyć. A może tego właśnie chciała, zgadzając się na ten wyjazd? Miał coraz większy mętlik w głowie, miał więc nadzieję, że Skye swoją odpowiedzią nieco mu rozjaśni.
Dlatego tak ważne dla blondyna było zostać przy niej i kontynuować rozmowę mimo rosnącego strachu przed nieznanym. Jeżeli mieli wyłożyć sobie wszystko, co ich dręczyło, to najlepiej było zrobić to w tej chwili, bo innej okazji mogli już nie mieć. Przerażało go to, ale czuł, że powinni oczyścić atmosferę. Jednocześnie nieco ulżyło mu, kiedy po jego następnych słowach postawa Skye uległa zmianie, a jej wzrok stał się znacznie łagodniejszy. Na jej słowa wypełnione bólem skrzywił się. Nigdy nie chciał być powodem jej cierpienia, ale właśnie nieświadomie się nim stał. Pokręcił głową.
Nie oczekiwałem, że się wszystkiego domyślisz. Miałem Ci o wszystkim powiedzieć na tym wyjeździe - przyznał cicho, na koniec nieznacznie się wahając, gdy po raz kolejny uświadomił sobie, że na pewno nie miało to wyglądać w ten sposób. Nagle na myśl dotarło do niego coś jeszcze. - Poza tym powiedz mi, kiedy miałem tyle okazji? Pierwsze, co zrobiłaś po tamtej nocy, to przyznałaś się Loganowi, przestałaś do mnie odzywać i wzięłaś wolne w pracy. Jak miałem to odczytać? To był unik, który zostawił mnie z mnóstwem pytań bez możliwości odpowiedzi - wzruszył ramionami w akcie bezradności. To ona wycofała się jako pierwsza, nawet nie zdając sobie sprawy, jak wyglądał po bójce z Loganem. - A potem przyjęłaś jego pierścionek. Dostałaś to, czego zawsze pragnęłaś. To wydawała się całkiem świadoma decyzja, więc jak mógłbym stanąć Wam na drodze do szczęścia? I tak już wystarczająco namieszałem. Wolałem się usunąć i przyjąć posadę u Sydney, niż patrzeć, jak… - mimowolnie ścisnął jej dłoń mocniej, urywając w połowie zdania, czując nagłą gulę w gardle, przez którą żadne słowo nie było w stanie mu przejść. Jak bardzo kochał ich oboje, tak nie mógł być świadkiem ich miłości, ślubu i wspólnego życia. Nie po tym, co się wydarzyło między nim a Skye. Podobno, kiedy kogoś się kochało, pozwalało mu się odejść. On był w stanie zrezygnować ze swojego szczęścia dla niej.

Skye Murray
26 y/o
LAS PALMAS
164 cm
Architekt Forward Interiors
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Najbardziej zabolał ją zarzut, że może nie chciała go nigdy poznać z innej strony niż kobieciarza. Poczuła się tak jakbyś w ich relacji tylko brała i nie dawała nic od siebie. Że tylko korzystała z jego obecności, ale nie interesował ją ani trochę, gdy go nie potrzebowała. A to nie była prawda - to do niego się zgłaszała w potrzebie, bo mu ufała. Bo wiedziała, że on ją wysłucha, pomoże, doradzi, a przede wszystkim będzie - fizycznie i mentalnie. I ona też dawała mu swoją uwagę i obecność. Interesowało ją wszystko, co go dotyczyło, ale starała się nie naciskać.
- Nie wiem czemu nie pytałam… Po prostu założyłam, że to jest to, czego pragniesz od życia- starała się wyjaśnić chociaż nie miała na to dobrej odpowiedzi w tym momencie. Poczuła się wyraźnie speszona, bo może faktycznie za mało zadawała pytań i przez to on czuł się pomijany? Ale przynajmniej wyjaśnił jej, o co chodziło, że siebie nie poznaje. Chociaż zmarszczyła brwi, gdy zarzucił jej przekręcanie jego słów. Nic nie przekręciła, a jedynie je zinterpretowała, ale jak widać w niewłaściwy sposób, bo zabrakło kilku słów więcej.- Zabrakło tego doprecyzowania- wtrąciła nie chcąc już drążyć tej kwestii aż zanadto. Tym bardziej, że dostrzegła w nim złość, co było raczej do niego niepodobne. Zaskoczył ją tym tak jak kolejnym zarzutem, na który od razu zaprzeczyła.
- Nie! Oczywiście, że nie!- spojrzała na niego przerażona, że mógłby tak pomyśleć. Nie chciała, żeby się taki czuł w jej oczach. Przecież zaprzyjaźniła się z nim, mimo że przez cały rok nigdy między nimi do niczego nie doszło. Westchnęła głos mocniej ściskając jego dłonie i przykładając je sobie do piersi, zmuszając go, aby na nią spojrzał.1- Wiem, że nie zrobiłbyś mi tego. Wiem jak traktowałeś inne kobiety, wiem jak zachowujesz się w stosunku do mnie, ale z tą całą wiedzą jaką miałam o Twoich poprzednich relacjach, po prostu tworzył mi się mętlik w głowie i nie wiedziałam na czym stoję i czego mogę oczekiwać. Dlatego się stresowałam, że nasza pierwsza randka Cię przestraszy i poczujesz się osaczony-- próbowała mu wyjaśnić jak się czuła, chociaż odczuwała, że czegoś brakuje w jej słowach. Tak jak brakuje czegoś i w jego słowach. Miała wrażenie, że oboje pragną tego samego, ale nie wiedzą jak do tego dojść.
Gdy tłumaczył, dlaczego przez ten cały czas milczał, czuła pewien…. Zawód? Złość? Do końca nie wiedziała co to, ale jej dłonie opadły, chociaż wciąż go trzymała.
- Napisałam wtedy do Ciebie z przeprosinami i mogłeś sam napisać z prośbą o spotkanie. Ale wybrałeś milczenie. Potem zapytałeś się mnie czy kocham Logana i moja cisza w żaden sposób nie dała Ci do myślenia?- a gdy zerwała z Loganem nie mógł się opanować tamtej nocy pożądając jej ciała. Nie chciał rozmawiać? Rozumiała to, to był ciężki dzień. Ale nie miał problemu z tym, żeby kochać się z nią wtedy. W tamtym momencie na to nie zwracała uwagi, ale teraz ja to uderzyło. Spojrzała na niego nieco bolesnym i zawiedzionym wzrokiem gładząc czułe wierzch jego dłoni. - Dominic… Kiedyś przeczytałam cytat pewnego autora Kto chce, szuka sposobu. Kto nie chce, szuka powodu- i tak się właśnie teraz czuła. Zamiast chociażby się przyznać, że się bał, to szukał wymówek. Świadomość tego ją zabolała, że zabrała swoje i odsunęła się od niego. Wzięła głęboki wdech zakładając ręce na ramiona i podchodząc do okna. Wyjrzała przez nie i pomimo już otaczającej ich ciemności, to oświetlenie wokół domku robiło cudowny nastrój. Intymny, tajemniczy i bajkowy. Chciałaby stworzyć własną bajkę z Dominicem i wierzyła, że są w stanie to zrobić o ile oboje o to odpowiednio zawalczą. Wciąż tego pragnęła i nie odsunęła się, bo zmieniła zdanie. Po prostu trochę się poczuła przytłoczona tymi wszystkimi wiadomościami i musiała je sobie ułożyć w głowie. - Jeżeli naprawdę chcesz ze mną być, chcesz tworzyć ze mną związek, to rób to. Bądź ze mną psychicznie i fizycznie. Bądź szczery ze mną we wszystkim. Nie bój się mówić, działać, walczyć. Przez całe życie wpadałam na facetów, którzy obiecywali złote góry i na obietnicach się kończyło . A ja potrzebuję kogoś , kto wie czego chce i nie boi się po to sięgnąć. Potrzebuje kogoś, kto o mnie zawalczy- nie była w stanie na niego spojrzeć mówiąc to. Wiedziała, że źle postępuje, ale potrzebowała nabrać nieco odwagi do kolejnych słów. - Wtedy po tamtej nocy pojechałam do Logana, bo bałam się odrzucenia z Twojej strony i miałam cholernie duże wyrzuty sumienia w stosunku do Logana. Nie żałowałam, że spędziłam noc z Tobą. Żałowałam, że tym samym skrzywdziłam kogoś innego. Poza tym wiedziałeś, czego ja oczekuję od mężczyzn. Jasno precyzowałeś, czego Ty oczekujesz od kobiet, więc na jakiej podstawie mogłam twierdzić, że ja będę wyjątkiem? Bałam się poruszyć tą rozmową i po prostu przyjmowałam wszystko, co byłeś w stanie mi dać nie wiedząc na czym stoję, bo mi na Tobie zależy. Bo nawet gdybyś mi teraz powiedział, że chcesz być ze mną tylko dla seksu, to bym się na to zgodziła, bylebyś pozostał jeszcze w moim życiu- i uświadomienie sobie tego było dla niej w pewien sposób poniżające. Nie była teraz pewną siebie kobietą, która tworzyła własne wybory i stawiała na siebie na pierwszym miejscu. Była kobietą, która chciała by kochana i która chciała kochać bez względu na wszystko. Wybrała i czuła, że już zawsze będzie go wybierać. Niezależnie od wszystkiego.



Dominic Reyes
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”