
Rodzina.
Nie pamiętał swojego biologicznego ojca, bo ten nigdy się nim nie interesował. Do szóstego roku życia Ree mieszkał tylko z mamą w niewielkim, acz niezwykle uroczym domku tuż obok ich szkółki jeździeckiej. Zapach siana, odgłos kopyt i skrzypienie drewnianych boksów były dla niego codziennością, więc nic dziwnego, że już we wczesnym dzieciństwie opanował jazdę na koniu.
Z czasem ich życie się zmieniło. Mama poznała nowego partnera — dla odmiany uczciwego i odpowiedzialnego — który miał córkę w podobnym wieku. Ree prędko przyzwyczaił się do ich obecności i czerpał radość z wspólnych chwil, bo jako sześcioletniemu dziecku, naprawdę brakowało mu ojca.
Wczesne dzieciństwo.
W tamtym okresie był nie do zatrzymania. Wspinał się tam, gdzie nie powinien, znikał na całe popołudnia, wracał umorusany w błocie, czasem z rozbitym kolanem, a czasem ze zwichniętą kończyną.
Z wiekiem jego energia wcale nie malała, ale nabrała innego kierunku. Nigdy nie należał do gatunku posłusznych ludzi. Nie słuchał się, naginał zasady, często robił innym na przekór z powodu własnego widzimisię. Szkoła była dla niego bardziej przykrym obowiązkiem, aniżeli celem. Zdarzało się, że chętnie ją odpuszczać, a szczególnie w te słoneczne dni, podczas których lepiej spacerowało mu się po mieście niż siedziało w ławce.
Dojrzewanie.
W liceum szybko zyskał opinię jednego z tych niesławnych „łobuzów”, których wszyscy kojarzą.
Potrafił porządnie imprezować, na zaś zbierał wszystkie nagany, nawet jeżeli coś nie było jego winą i śmiał się najgłośniej spośród wszystkich uczniów na korytarzu.
Mimo tej hałaśliwej otoczki, nie był złym chłopakiem. Pod całą tą fasadą młodzieńczego buntu, pamiętał o względnej moralności. Nigdy nie zrobił nikomu krzywdy bez wyraźnej przyczyny oraz chętnie pomagał w stajni. Wówczas potrafił wstać o świcie, aby nakarmić konie. Poza tym pilnował młodszych jeźdźców i poprawiał im popręgi, tłumaczył, jak trzymać wodze, a czasem po prostu szedł obok, kiedy bali się wsiąść na zwerzę.
Miłość.
Jak każdy chłopak na samym początku uważał, że dziewczyny są głupie. Łatwiej było mu im dokuczać, aniżeli nawiązać jakąkolwiek relację.
Swoje pierwsze miłostki pamiętał jak przez mgłę. Być może dlatego, że ta poważniejsza; ta która skrzywdziła ich oboje do dziś trzyma emocje Ree w ryzach i sprawia, że niektóre jego noce pozostają bezsenne.
Chodzili do tej samej klasy, choć dzieliło ich pięć ławek i całe kilometry poglądów. Lubiła się uczyć przez co często stawała się łatwym celem dla jego kolegów. Do dziś nie jest pewny, w którym momencie dał się wciągnąć w ten durny zakład o jej cnotę. Jeszcze mniej rozumie, kiedy to wszystko przestało być tylko grą. Prędko polubił tę uroczą dziewczynę o błyszczących oczach i karmazynowych ustach, przez co ich relacja szybko przestała być dla zabawą.
Nagle zaczął skracać dystans i siadał w klasie w pierwszych rzędach. Spodobały mu się wspólne chwile spędzone na przygotowywaniu do lekcji czy spokojne spacery na przerwie po szkolnym boisku. Z biegiem tygodni zaczęli spotykać się na poważnie i zbudowali wspomnienia, które do dziś siedzą głęboko w pamięci Ree.
Szkoda, że po ponad roku ktoś wygadał się o zakładzie, a ich relacja skończyła się tak, szybko, jakby nigdy nie istniała.
Studia.
Nie mógł zdecydować się na kierunek, więc zawalił pierwszy rok. Ostatecznie, ku uciesze ojczyma, zdecydował się na coś związanego z zarządzaniem. Ojczym od lat prowadził własną firmę deweloperską Ironcrest Development i nie ukrywał, że widział w Ree swojego następcę. Charakteryzował się dość konserwatywnymi poglądami. Uważał, że zarządzanie i wysokie stanowiska powinny należeć do mężczyzn, dlatego bez większego zastanowienia wykluczył z tej wizji własną córkę.
Ree nigdy się z tym nie zgadzał, ale nie miał pomysłu na siebie, więc przystał na kierunek, który mu zaproponował. Obecnie odbija mu się to czkawką, bo ojczym coraz śmielej próbuje go przyuczać do swojego zawodu.
Rzeczywistość.
Obecnie balansuje między Ironcrest Development, która zdążyła mu obrzydnąć a szkółką matki.
Rodzice rozwiedli się jeszcze w liceum i od tamtej pory ojczym uparcie próbuje przeciągnąć go na swoją stronę. Ree ma jednak wrażenie, że to wszystko zaczyna go dusić, więc bez większych skrupułów przyjął etat w stajni jako instruktor oraz dorabia w Azjatyckiej Knajpie, w czym czuje się naprawdę dobry.
♡W czasach liceum rodzice desperacko próbowali zaszczepić w nim jakąkolwiek pasję. Imał się wszystkiego: od kajakarstwa, przez siatkówkę i biegi przełajowe, aż po szachy i kilka innych zajęć. Najdłużej wytrwał na treningach boksu w małych rękawicach, które ostatecznie porzucił w ostatniej klasie.
♡ Niedawno zaczął studia Veterinary Technical. Nie zamierza ich skończyć. Chodzi na wykłady jako słuchacz.
♡ Od najmłodszych lat miał styczność z końmi, dzięki czemu doskonale radzi sobie w siodle oraz posiada podstawy opieki nad nimi.
♡ Jest awanturnikiem, choć rzadko wdaje się w bójki, choć i to się czasem zdarza. Wśród znajomych uchodzi za zabawnego. Wybuchowy charakter Reece’a idzie w parze z ciętym humorem i dystansem do samego siebie. Nawet gdy zaczyna się kłócić z kimś bliskim, potrafi w końcu rozładować napięcie żartem, przez co trudno długo się na niego gniewać.
♡ Całkiem dobrze gotuje, ale jego umiejętności oscylują wokół kuchni azjatyckiej.
♡ Kanapowy fan sportu. Kibicuje Maple Leafs, Toronto Raptors i Blue Jays.
♡ Jest leworęczny.
