-
„Miłość jest trochę jak dobre ciasto — trzeba cierpliwości, odwagi i kogoś, z kim można podzielić ostatni kawałek.”nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjiTrzecia osobaczas narracjiCzas przeszłypostaćautor
Ugh! Po całym tygodniu przebywania z ludźmi Jamie bardzo często miała ochotę zaszyć się gdzieś z dala od nich. Więc, kiedy tylko wysiadła z taksówki przed centrum handlowym od razu z jej ust wyrwał się cichy jęk niezadowolenia. Uświadomiła sobie, że pomysł szukania nowego zapachu, czy w ogóle jakichś zakupów wcale nie był tak dobry, jak myślała na początku. I nie osłodziło jej tego nawet spotkanie z Duffy.
To w ogóle była przeciewaka relacja, której Jamie nigdy by się nie spodziewała. Od samego początku - luźnego poranka, spędzonego w kawiarni z tą śliczną, filigranową królewną, która bez skrępowania mówiła o tym, że pracuje w branży dla dorosłych i miała za skórą prawdziwego diabła. Przez serdeczną przyjaźń, żarty i flirty, które z początku Jamie uważała za wygłupy, a które przecież w końcu przerodziły się w przygodę. Na jej wspomnienie Jamie czuła przyjemne dreszcze, które zaraz potem zamieniały się w poczucie winy. Może dlatego ich relacja po tamtej nocy zmieniła się bardziej w smsową...
Dla Jamie trudne było oddzielenie seksu od bycia w związku, więc miała uczucie, że robi Duffy jakąś krzywdę podtrzymując flirty, albo sugerując, że chciałaby by tamta noc się powtórzyła. Szczególnie, że nie widziała się w związku z dziewczyną. Był Mike... Którego w sumie to nie było. No i nie oszukujmy się. Jednak penis w seksie jest fajny. Mężczyźni kręcili ją jednak bardziej. A przynajmniej tak sobie wmawiała.
Dlatego z mocniejszym biciem serca wchodziła do galerii, dzwoniąc do Duffy, że już jest.
- Hej Duff! - wstrzymała oddech, czekając na odpowiedź, ale kiedy usłyszała głos przyjaciółki w telefonie, zalało ją uczucie ulgi i rumieniec na twarzy, kiedy przed jej oczami stanęło wspomnienie łuku, w jaki wyginało się ciało Duffy...
- Właśnie weszłam, zostawię płaszcz w jakiejś szatni i idę do Ciebie, gdzie jesteś?
My Hot Summer
-
Hot summer, a hot hot summernieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjiTrzecioosobowaczas narracji- przeszłypostaćautor
W każdym razie mega się cieszyła, że wreszcie zobaczy się z Jamie. Stęskniła się za jej słodką, niewinną buzią, która jednak potrafiła robić bardzo przyjemne rzeczy dla dorosłych. Chętnie by to powtórzyła, ale nie zamierała do niczego tego słodziaka zmuszać. Może sama kiedyś będzie mieć ochotę, to Duffy bardzo chętnie się zgodzi.
Przyszła nieco wcześniej do umówionej galerii, bo potrzebowała mocnej kawy na rozruch. Wymęczyli ją nieco w pracy przez niedoświadczonego w branży młodzika. A potem jeszcze musiała się ubrać, żeby nie gorszyć ludzi na mieście eksponowaniem swoich walorów. I nie narobić wstydu Jamie, bo gdyby była sama nie miałaby z tym problemu.
Czekając na kawę przy stoliku, na wynos, wodziła wzrokiem po przemieszczających się ludziach. Szczerze mówiąc nie było tam na czym oka zawiesić. Ani na kobiecie ani mężczyźnie. Być może w sumie kręciła ją tylko Jamie, jako jedyna przedstawicielka, tej samej płci była godna jej łóżka.
Dostawszy swoją kawę oparła się o barierkę na pierwszym piętrze. Miała stąd dobry widok na wejście do środka, a kawa nawet przez papierowy kubek oraz dodatkową warstwę brązowego papieru, trochę za mocno grzała w rękę.
W końcu w kieszeni zaczął jej wibrować telefon. Wyciągnęła urządzenie, przejechała palcem po ekranie, aby odebrać.
- Witaj kochaniutka - przywitała się po czym powiodła wzrokiem po parterze, aż jej oczy wy patrzyły rozmówczynie.- Czekam na ciebie na pięterku. Jestem koło kawiarni, zamówić ci coś nim ruszymy na wojaże?
Jamie Park
-
„Miłość jest trochę jak dobre ciasto — trzeba cierpliwości, odwagi i kogoś, z kim można podzielić ostatni kawałek.”nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjiTrzecia osobaczas narracjiCzas przeszłypostaćautor
- Widzę Cię! Zaraz tam będę! - odpowiedziała trochę bardziej entuzjastycznie, niż się sama spodziewała. - Taak! Koniecznie czekoladowe macchiato!
Poprosiła i rozłączyła się i zostawiła swój płaszcz w szatni, by szybko wspiąć się po ruchomych schodach na górę.
Sprowadzenie znajomości do wymiany wiadomości, Jamie tłumaczyła sobie tym, że obie są bardzo zajęte. Jednocześnie dobrze wiedziała, że było w tym trochę jej winy. Krępowało ją odbijanie tej samej energii, którą Duffy miała w naturze. Schlebiały jej komplementy, a wspomnienie tamtej nocy budziło rzeczy, których się w sobie nie spodziewała, jednak gdzieś w tym wszystkim było też odrobinę skrępowania. Jeszcze nigdy nie była w relacji, która z definicji była tak luźną.
- Hej Mała! - ucieszyła się na widok ślicznotki i objęła ją ramionami na przywitanie, jakby chciała wylewnością wynagrodzić unikanie jasnych odpowiedzi na flirty wysyłane przez Summers.
Chwilę potem skupiła uwagę na kawie, która pojawiła się w miejscu odbioru. Sięgnęła po nią, chcąc ogrzać dłonie. Niby wiosna już nadchodziła, ale kanadyjskie zimy zawsze dawały jej się lekko we znaki. Wreszcie węchem i okiem fachowca sprawdziła kawę i z lekkim skrzywieniem uznała, że może być. Co i tak było sporym komplementem dla baristy z jej strony. Przecież była koleżanką po fachu!
- Przyznam Ci się, że nie cierpię zakupów. Ale do tej pory używałam mgiełki waniliowej od VS, która właśnie mi się skończyła... - boże, jak ja durnie zaczynam brzmieć. - Więc po zamieszaniu z Mikiem uznałam, że czas znaleźć coś bardziej... Dorosłego?
Zawahała się chwilę przy ostatnim słowie.
Duffy Summers
-
Hot summer, a hot hot summernieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjiTrzecioosobowaczas narracji- przeszłypostaćautor
- Kto to tu jest mały - odpowiedziała na powitanie spoglądając na towarzyszkę, która mierzyła mniej centymetrów wzrostu niż ona. - Ciesze się, że wreszcie udało się nam zgrać na żywo.
Za każdym razem jak widziała Jamie, to potrafiła określić ją mianem malutkiej i słodkiej. Nie szkodzi, że ta była do niej starsza, bo wiek to było pojęcie względne da niej. W sumie tak ją teraz naszło, że Jamie pasowałaby to tych wszystkich japońskich kreskówek, gdzie dana postać na w tle rozkwitające kwiatki i migoczące gwizdki. To tego miała trochę taką azjatycką urodę, więc pasowała w sam raz do takiego wyobrażenia, jakie Duffy miała w głowie.
Jednakże to było tylko jedno z jej oblicz, jakie miała się okazję sama przekonać. Taki kontraście bardzo jej pasował, aż dziwe, że serio żaden facet nie chciał mieć jej tylko dla siebie.
Duffy też nie lubiła zim, bo musiała się ubierać się jak Antarktydzie zimy. A ona serio nie lubiła mieć na sobie za dużo ubrać, bo to ograniczało jej swobodne poruszanie się.
- Jeśli masz ochotę na coś dorosłego, to wiesz gdzie mieszkam - dodała pół żartem, pół serio. - A wracając do zapachów, to może jakieś piżmo? Jakaś cięższa nuta? - Zapytała, bo waniliowa woń zawsz towarzyszyła jej małej, słodkiej przyjaciółeczce.
Jamie Park
-
„Miłość jest trochę jak dobre ciasto — trzeba cierpliwości, odwagi i kogoś, z kim można podzielić ostatni kawałek.”nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjiTrzecia osobaczas narracjiCzas przeszłypostaćautor
- Ja tutaj próbuję być dorosła i poważna! - odparowała, biorąc przyjaciółkę pod ramię, żeby poprowadzić ją wzdłuż witryn sklepowych.
Zdecydowanie musiały się oddalić od tej kawiarni, bo miała wrażenie, jakby zdradzała swoją cukiernię.
- Nie żeby przeszkadzało mi pachnięcie Tobą i Twoimi perfumami, ale zacznijmy może od znalezienia czegoś mojego.
Dobrze, że koło jej głowy nie pojawiła się wielka kropla, jak to w tych japońskich kreskówkach bywało.
Bliskość obu ciał znów była przyjemnie elektryzująca. Niesforne myśli wracały do zabawy, jaką urządziły sobie kilka tygodni temu.
- Też się cieszę, że się widzimy. Miałam trochę poczucie winy, po naszym spotkaniu... - zawahała się słysząc, jak to zabrzmiało, więc szybko dodała, nie pozwalając Duffy wejść w słowo. - No wiesz, że tylko pisałam i to tak, trochę oschle.
Spojrzała trochę niepewnie na brunetkę, próbując coś wyczytać w jej twarzy. Niby z definicji ich przygoda miała być tylko przygodą, eksperymentem, ale naprawdę nie wiedziała jak powinna się po niej zachowywać. Jak to w ogóle działało?
- Nie masz może nagrania z tamtej sceny, do której się przygotowywałyśmy? Chyba nie chcę, żeby moja karta kredytowa była podpięta pod jakieś strony dla dorosłych... - wyjaśniła, znów czując, że powiedziała coś, co mogło urazić Duffy, dlatego szybko zmieniła temat: - Dalej chcę zostać przy wanilii, ale kto wie, może wpadnie mi do głowy jakiś inny zapach. Tam chyba mają jakieś stoisko z perfumami!
Rozluźniła splecione ramiona, ale zaraz złapała Summers za rękę i pociągnęła we wskazanym kierunku.
Duffy Summers
-
Hot summer, a hot hot summernieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjiTrzecioosobowaczas narracji- przeszłypostaćautor
Miło było patrzeć, jak Jamie chce być dorosła, a jednak trochę się jakby peszyły te sprawy. Znaczy, to było zdanie Summers. Chociaż nie każdy faktycznie podchodził do tych spraw tak beztrosko jak ona sama.
- Byłaś zajęta czymś innym, rozumiem to - uśmiechnęła się porozumiewawczo, pamiętając o czym sobie pisały i z kim wtedy się Jamie zadawała. - Zawsze możesz mi ten brak spotkania się wynagrodzić jakimś porządnym buziaczkiem czy innymi zajęciami we dwie - zasugerowała bardziej dla zabawy, chociaż osobiście chętnie by jeszcze coś porobiła nieco nieprzyzwoitego z Jamie. - Wiem, kupimy przy okazji jakieś zajebiste olejki od kąpieli i wypróbujemy je w mojej albo twojej łazience razem. Świeczki, winko. Podoba mi się ten pomysł.
Galeria handlowa dawała możliwość nabycia różnych produktów, więc przy okazji da się i te. Oczywiście wszystko było swego rodzaju sugestywnym pomysłem, a przy okazji sprawdzić różne niepotrzebne rzeczy.
Swoją drogą też dobrze by było zaopatrzyć się w jakieś perfumy, a jako że teraz był szał na arabskie, to trzeba sprawdzić. W końcu wszystkie influencerski zachwycały się nimi, więc chociaż wypada je powąchać, by się określić w stosunku do nich.
- Wróć słoneczko - Duffy stanęła przed Jamie wciąż trzymając się za ręce, żeby ta nie mogła iść dalej. - Chodzić ci o nagranie z filmu , czy nasze przygotowania do niego?
Nie miałaby nic przeciwko obejrzeć sam film i powtórzyć wszystkie swoje sceny tym razem z Jamie. Może mogła, ale nie bardzo chciała, poradzić na to, że przyjaciółka w jakiś stopniu ją pociągała.
Jamie Park
-
„Miłość jest trochę jak dobre ciasto — trzeba cierpliwości, odwagi i kogoś, z kim można podzielić ostatni kawałek.”nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjiTrzecia osobaczas narracjiCzas przeszłypostaćautor
- Duffy! - skarciła ją groźnym spojrzeniem, po czym posłała coś w rodzaju przepraszającego uśmiechu do starszej pani, która przechodziła obok.
Ta jednak miała karcące spojrzenie tylko w wyobraźni Ji-Lynn, a nie w rzeczywistości. Co i tak wystarczyło, żeby policzki Koreanki spłonęły rumieńcem. Przycisnęła ramię Duffy mocniej do siebie, jakby bała się, że ta jej zaraz odfrunie. Wspólna kąpiel brzmiała tak fajnie, a to, co mogły robić po niej...
- Mnie też... - mruknęła cichutko, trochę licząc na to, że Summers tego nie usłyszy.
Powstrzymana, odwróciła się przodem do przyjaciółki i spojrzała na nią wielkimi oczami, pesząc się jeszcze bardziej na to pytanie. Jej spojrzenie uciekło gdzieś w podłogę, a dłonie nerwowo się splotły i zaczęły wykonywać jakiś dziwny taniec, kiedy ta "dorosła" dziewczyna przygryzała dolną wargę.
- No myślę o tym Twoim filmie w Chinach... - wyjaśniła, po czym w jej głowie pojawił się mały przebłysk: - Czekaj, przecież nic nie nagrywałyśmy przy naszej nocy, prawda?
Zapytała z niemałym przestrachem w oczach i głosie. O rety, tego by chyba nie zniosła, gdyby okazało się, że ktoś ma erotyczne nagranie z jej życia i testowania granic. Spojrzała wręcz błagalnym spojrzeniem na Duffy. Błagam, powiedz, że nic wtedy nie nagrywałaś!
Poczuła, jak zasycha jej w gardle, a dłonie nerwowo zaciskają się same na sobie. Tamto wspomnienie było wyjątkowo przyjemne, ale strach, że coś takiego mogłoby gdzieś wyciec, był zbyt duży. Chociaż nie powiem, gdzieś tam chęć obejrzenia takiego nagrania zagrała w dole brzucha Jamie.
Duffy Summers
-
Hot summer, a hot hot summernieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjiTrzecioosobowaczas narracji- przeszłypostaćautor
Totalnie nie rozumiała oburzenia, jakie jej słowa wywołały. Zawsze była dość bezpośrednia i nie unikała tematów, które dla większości wydawały się kontrowersyjne albo do rozmowy w zaciszu czterech ścian.
Sama bliskość Jamie też robiła swoje, a Duffy nie trzeba było wiele, żeby plany wprowadzić w życie. Chociaż galeria handlowa nie była najlepszym miejscem na zabawy erotyczne, to pewnie coś by się znalazło. Dla chcącego nic trudnego.
- No to postanowione zatarła ręce z zadowolenia i podekscytowania. - Jak tylko kupimy jakiś rozbudzający zmysły olejek - po czym dodała szeptem prosto w ucho Jamie. - I będziemy robić dużo niekoniecznie grzecznych rzeczy.
Szczerze mówiąc nie spodziewała się, że zwykłe wyjście na zakupy znów przybierze nico podtekstu. Jej to zupełnie nie przeszkadzało, a po prostu nie potrafiła oprzeć się urokowi przyjaciółki. Albo to Duffy sprowadziła ją na złą drogę namawiając na wspólną noc, albo Jamie potrzebowała czegoś, żeby wreszcie wyjść ze skorupy.
Tak czy siak po zakupach, które całkiem możliwe, że skończą się szybciej niż może było w planach, zamierzała plan wprowadzić w życie.
- Chętnie go z tobą obejrzę, w takim razie bo zbiera pozytywne opinie - na jej usta wgrał się specyficzny uśmieszek. Jamie była zbyt urocza, gdy rozmowa schodziła na zabawy dla dorosłych, a Duffy nie potrafiła się powstrzymać do przekomarzania się z przyjaciółką. - A nie chciałabyś? Ja bym nie miała nic przeciwko i zostawić sobie na pamiątkę.
Nic nie nagrywała, bo do tego jednak musi być zgoda obu osób, ale nie chciała sobie odmówić patrzenia na reakcję Jamie. A nawet jeśli by coś miała ,to takim skarbem nie dzieliłaby się ze światem.
- Zwłaszcza, że to były niezapowiedziane wrażenia.
Jamie Park
-
„Miłość jest trochę jak dobre ciasto — trzeba cierpliwości, odwagi i kogoś, z kim można podzielić ostatni kawałek.”nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjiTrzecia osobaczas narracjiCzas przeszłypostaćautor
Zaraz jednak się rozpogodziła, pozwalając się poprowadzić w tej nowej przygodzie. Niekoniecznie grzeczne rzeczy sprawiły, że po jej kręgosłupie przebiegł dreszcz. Oddech przyjaciółki i zapach jej perfum tylko pogłębiły to uczucie, które przebiegło aż w dół pleców i odezwało się mrowieniem w dole brzucha. Matko, co ta dziewczyna z nią robiła?!
Przełknęła ślinę i pokiwała głową, skupiając się na rozmowie, której temat też nie ułatwiał sytuacji. Galeria handlowa nagle zrobiła się bardzo tłoczna i głośna.
- No dobrze... - odpowiedziała, samą siebie starając się przekonać, że przecież nie robi nic zdrożnego.
Ale na wspomnienie o tym, że Duffy chciałaby nagrać filmik z nią, serce Park zabiło mocniej i wcale nie w przyjemny sposób. Wbiła w nią spojrzenie, w którym pojawiła się niema prośba o to, by przystopowała.
- Duffs... - zaczęła cicho, troszkę chłodniej, niż chciała, więc wymusiła na sobie uśmiech, dodając: - Nie jestem materiałem archiwalnym. A takie rzeczy lubią wypływać.
Tia, tylko Mike'owi jakoś wysyłałaś zdjęcia w piżamach albo cień twojego nagiego ciała, co, Cooks? Więc czemu nagrywanie takich pamiątek teraz wydawało jej się czymś nie w porządku?
Zwłaszcza, że były to niezapowiedziane wrażenia.
Te słowa sprawiły, że Jamie się rozluźniła i spojrzała spod rzęs na przyjaciółkę, już udobruchana.
- Bądźmy grzeczne, proszę Cię. - poprosiła, uciekając spojrzeniem.
Gorące uczucie świdrujące większość jej ciała, szczególnie gdzieś w okolicach splotu słonecznego, wcale nie odpuściło. Nie myślała nawet tak bardzo o perfumach, jak o tych olejkach do kąpieli.
Duffy Summers