ODPOWIEDZ
27 y/o
For good luck!
182 cm
VP of Hockey Strategy & Innovation Toronto Maple Leaves
Awatar użytkownika
Naprawdę kocha się tylko raz w życiu, nawet jeśli człowiek tego nie zauważa.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Najlepszym sposobem na oczyszczenie głowy po przedziwnym wyjeżdzie do Włoch był sport. A to co Peter lubił najbardziej to bieganie. Dlatego kiedy jeszcze wszyscy spali, on zakłada buty sportowe i wymyka się na zewnątrz. Musiał przemyśleć czym były stuacje, które miał miejsce. Czy to, że jego związek z Kristin wymaga poważnej rozmowy, jak twierdziła Wendy, miało tak wielkie znaczenie jak to, że czuł się po prostu sto razy bardziej szczęśliwy spoglądając z dachu Duomo na miasto, będąc z przyjaciółką, niż kiedy z Kristin wybierali sobie opcje gdzie mogliby mieszkać w Toronto?
kiedy skonczyl poranny trening, rozciaga sie w ogrodku, bo to bardzo ważna część treningu tak się rozciągać. Patrzy sobie przy okazji na to jak trawa już wysoko urosła, robi skłony i sprawdza jaką ma mobliność bioder... I skoro jest siódma rano w sobotę to oprócz niego chyba nikt jeszcze nie wstał, chociaż zapewne zaraz zejdzie matula, która ma pilates po ósmej i twierdzi, że zawsze musi wypić przynajmniej jedną szklankę wody z cytryną zanim pójdzie na zajęcia do centrum. Ojciec wstanie pewnie godzinę później i obwieści, że po śniadaniu szykuje się na golfa, co będzie trwało pewnie z dwie trzy godziny aż do południa. I w końcu wstanie Millie, która na pewno musi odespać bo pewnie była wczoraj na jakiejś długiej zmianie w szpitalu. Chociaż kiedy tak się Peter rozciągał, to nagle zobaczył, że Millie już wcale nie śpi, tylko parkuje auto na podjeździe. Zmarszczył brwi i poszedł zaraz do niej z ciekawskim wyrzem twarzy.
- A ty co tu robisz takim porankiem Mills - pyta, kiedy ta zatrzaskuje drzwi jakiejś wyjebanej w kosmos fury i patrzy na niego. Peter tak ją obserwuje i pomyslał sobie, że no jak nic to są ubrania z wczoraj. Ma też widoczne ślady makijażu... hm... były dwie opcje, jedna mozliwa druga niemożliwa. Peter obstawiał, że Millie musiała została na jakiejś nocnej zmianie w szpitalu. Niby jest dopiero studentką, ale on tam się nie zna na tych medycznych sprawach, bardzo zawiłe są przecież te studia. Natomiast ta niemożliwa wersja brzmiała tak, ze Millie spędziła noc u swojego CHŁOPAKA. Peter w życiu by nie postawił na tą opcję, bo przecież to jest jego baby sister, ale i tak marszczy czoło i nie daje jej przejść tarasując drogę do domu. A że jest wysokim gościem i szybkim (widać po spoconej koszulce, bo dziś rano już ćwierćmaraton walnął), to nawet jakby chciała robić uniki to by najpewniej jej się nie udało.

Millie Blythe
24 y/o
For good luck!
164 cm
studentka medycyny
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkidamskie
typ narracji3 osoba
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Millie, była tą córką, która nigdy nie sprawiała większych problemów wychowawczych. Zawsze na czas, jej pokój był perfekcyjnie uporządkowany, prawie tak samo jak życie. Dopiero w czasie studiów zaczęła poznawać bardziej nieodpowiedzialne i szalone zachowanie, które dotychczas udawało jej się ukrywać przed rodzicami, a może nawet i przed starszym bratem. Nie chciała stracić swojej pozycji idealnej córeczki, a nie myślała też o wyprowadzce, bo mieszkanie w rodzinnym domu bez żadnych zmartwień i obowiązków, było po prostu wygodne. Jedyne, czym się przejmowała to, żeby dotrzeć na czas na uczelnię i wrócić niezauważona.
Poprzedniego wieczoru troszkę się zapomniała. Razem z kilkoma koleżankami wyszły wieczorem do klubu, aby zapomnieć o dosyć stresującym dniu i troszkę się zabawić, bo przecież nie będzie żyła samą nauką i kolejnymi zaliczeniami na studiach. Wypiła kilka drinków, tańczyła prawie do samego rana, był to jeden z tych wieczorów, a raczej nocy, o których nie miała zamiaru nikomu opowiadać. Nad ranem wróciła wraz z koleżanką i kiedy przespała się kilka godzin oraz była pewna, że nie czuć już od niej wcześniej wypitego alkoholu, postanowiła wrócić do domu. Miała zamiar wejść po cichu, wiedząc że rodzice w sobotni poranek będą jeszcze spać, tak samo jak Peter — w końcu, kto normalny, wstawałby tak wcześnie w wolny dzień od pracy i obowiązków. Droga na The Kingsway minęła jej bardzo szybko, poranne słońce nieprzyjemnie świeciło jej wprost na zaspaną i zmęczoną twarz, a Millie myślała jedynie o tym, aby wziąć szybki prysznic i znaleźć się w wygodnym łóżku, wcześniej jeszcze zasłaniając zasłonki na oknach.
Zatrzymała samochód na podjeździe i sięgnęła po torebkę, która leżała na miejscu pasażera, zanim wyszła na zewnątrz. Krótko ziewnęła, udając się prawie od razu w stronę wejścia, zanim drogi nie zablokował jej Peter. Uniosła na niego zmęczone spojrzenie i przekrzywiła delikatnie głowę w bok.
— Wracam do domu? — odpowiedziała pytaniem, na pytanie, chociaż dobrze wiedziała że to nie wystarczy. Brat nie dosyć, że był od niej starszy, to jeszcze dużo większy i nie miała możliwości, aby go ominąć w żadną stronę. — Chcesz odpowiedź prawdziwą, czy wygodną, którą usłyszą rodzice? — przeczesała palcami długie blond włosy, w drugiej dłoni trzymając torebkę. Wiedziała, że się o nią martwił, było to na swój sposób urocze, ale miała wrażenie, że nadal wszyscy traktują ją jak małą dziewczynkę, pomimo tego, że była już dorosła.
— Nie możesz spać, jak każdy normalny człowiek w wolny dzień do południa? — dodała jeszcze, zanim zdążyłby jej odpowiedzieć na kolejne pytanie i posłała mu lekko zmęczony, ale rozbawiony uśmiech. Zawsze go podziwiała, że miał w sobie tak dużo samokontroli i chęci do ćwiczeń, bo Millie często się zmuszała, aby iść na siłownię i nie szukać kolejnych wymówek.

Peter Blythe
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
posty pisane przez ai, znikanie bez słowa, brak inicjatywy w postach
ODPOWIEDZ

Wróć do „#6”