Szurała butami po chodniku, idąc w kierunku Messini Authentic Gyros. Stresowała się, bo wiedziała, że Lexi ma dziś wolne i nie będzie go w knajpie, ale już nawet nie chodziło tylko o to. Nie była pewna, co właściwie jest między nimi. Czy to tylko chwilowa sytuacja typu friends with benefits, czy może znowu zadurzy się w nim po uszy, a on chwilę później się nią znudzi i poleci do swoich koleżków albo koleżanek po lepszy czas? Nie miała pojęcia i szczerze mówiąc, wcale nie chciało jej się o tym myśleć... Wracając jednak do samego stresu, była kurewsko zestresowana. Czuła, jak z każdym kolejnym krokiem w stronę greckiej knajpki na karku zbierają jej się kropelki potu. A czemuż to? Bo miała tam być siostra Alexisa. Catherine. To miał być pierwszy raz, kiedy zobaczy ją po tylu latach. Zawsze ją uwielbiała, więc teoretycznie powinna się cieszyć, prawda? No właśnie. Był w tym maleńki szkopuł. Cieszyłaby się o wiele bardziej, gdyby nie fakt, że to właśnie Catherine znalazła to nagranie, które zaczęło się od rzucenia limonką w jej brata, a skończyło na tym, że uprawiali bardzo niesanitarny seks w tej cholernej, ledwo oświetlonej piwniczce.
Ale teraz miała spotkać szefową całego tego rodzinnego klanu, bo swoją drogą cały ród Bennettów, przynajmniej od tej metaforyczno-rzeczywistej strony, spoczywał właśnie na barkach Catherine...
Stojąc przed lokalem, wzięła głęboki oddech, chwyciła za drzwi i weszła do środka. Wymieniła uśmiechy z kilkoma kelnerami, którzy rozpoznali ją z tamtej zmiany i posyłali jej ciekawe, aż za bardzo znaczące spojrzenia. Przewróciła tylko oczami, po czym poszła odwiesić kurtkę i torbę, a przy okazji upewnić się, że wygląda przyzwoicie na zmianę. Kiedy wróciła i stanęła przy barze, spojrzała na kolesia, z którym chyba już wcześniej pracowała. - Hej, wiesz może, czy będę dziś z kimś za barem? - zapytała z zaciekawieniem.
- A nie wiem, pewnie Cath kogoś ci da do pomocy- odparł z uśmiechem, po czym powoli przejechał wzrokiem po jej ciele i bezczelnie dodał,- Wiesz, Alexisa dzisiaj nie ma, ale chętnie pokażę ci kantorek albo cokolwiek będziesz potrzebowała. - Uśmiechnął się do siebie z tym irytującym, obleśnym samozadowoleniem. Vita uchyliła usta i już chciała się zamachnąć, żeby mu przywalić, gdy jakaś kelnerka rzuciła nagle, - Szefowa idzie!
Vita wyprostowała się niemal na baczność i od razu uśmiechnęła szeroko, kiedy po raz pierwszy od tak dawna zobaczyła Catherine. Podeszła do niej i jakoś tak automatycznie ją przytuliła, wyrzucając z siebie, - Cath, kopę lat, super cię widzieć! I jeszcze raz dziękuję za zupkę, była cudowna. - Uśmiechnęła się ciepło, odsunęła od niej i spojrzała na nią uważnie. - Jaki jest plan na dzisiaj?
Cath ㅤꨄ︎