26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
175 cm
barman Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
I put the "sex" in "sexy", shit, I would even undress me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimów mi ładnie
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
nagość, wspomnienie o uzależnieniu
Kochał ją. Absolutnie, szalenie, nieskończenie, obsesyjnie, pożądliwie, boleśnie, czule; mógłby wymieniać w nieskończoność na jakie sposoby ją kochał, a każde z nich mógł przetłumaczyć też do łóżka. Nie było takiej rzeczy, której by dla niej nie zrobił; oddałby własny komfort, zdrowie, majątek, rękę nogę, własne życie dla niej. Dawała mu też więcej motywacji, by jednak kopać w dupę wszystkie swoje nałogi, nie ważne jak bolesny był ten konkretny pociąg; bo był. Czaił się z tyłu jego świadomości, czekając cierpliwie aż opuści gardę. Szeptał mu do ucha o tym jak powinien się zagrodzić za ponad miesiąc trzeźwości, jak zasłużył na to, żeby napić się tylko jednego. Nie. Jeden drink zamieniał się w dwa następne, otwierał zaporę dla fali, która zawsze, z uporem godnym podziwu, prowadziła do tego samego; kolejnej substancji, kolejnego małego pozwolenia, kolejnej spirali, która kończyła się zawsze tak samo prędzej czy później. To nie było tylko jego życie, już nie. Za kilka godzin będzie miał swoją własną małą komórkę rodzinną, o którą będzie musiał dbać. Vi będzie jego żoną. Kobietą, której obieca całego siebie, a dla której będzie chciał być najlepszą swoją wersją i do tego musiał być trzeźwy. Miłość nie była lekiem, wbrew pozorom często należała do pierwszego kroku w stronę nieodwracalnej destrukcji.. Ale mogła być motywującym elementem, który popychał do działania. Jego definitywnie była.
Wciąż z przymkniętymi oczami, kreślił wzorki na jej nagich plecach, równając powoli oddech, pozwalając mięśniom zrelaksować się całkowicie, pozwalając, by ciało stało się pod nią ciężkie.. Może trochę senne. Było mu tak dobrze, że mógłby z łatwością zasnąć, zwłaszcza czując na sobie jej ciężar, małe pocałunki na swojej skórze i cały ogrom jej miłości; chwilę wcześniej szalenie zaborczej, a w tamtym momencie rozbrajająco czułej. Zerknął na nią, gdy zaczęła mówić i.. Słuchał z głupim uśmiechem, odbijającym się również w oczach, zakładając wolną dłoń za głowę. - A ja kocham ciebie.. I chcę ci dać wszystko czego potrzebujesz.. - jego głos wciąż ociekał pożądaniem, ciało reagowało natychmiastowo na każde jej słowo, które wyrażało całkowite oddanie i wszystkie te absolutnie nie-czyste. - Wszystko.. - zaczął, zmuszając swoje mięśnie do podjęcia działania, znów łapiąc ją przy sobie mocniej, by zgrabnie zamienić ich miejscami z cichym westchnieniem wysiłku. Oparł kolana o materac, tym razem przy jej boku, drobnymi pocałunkami znacząc jej szyję. - ..i wciąż musisz mi powiedzieć te wszystkie rzeczy, które chcesz ze mną robić później. - uśmiechnął się bezczelnie w jej skórę, zanim wyprostował, łapiąc dłoń Holloway, podnosząc sobie do ust, całując krótko jej nadgarstek. - Ale na razie.. Chodźmy pod ten prysznic w końcu, a potem weźmy ślub, hm? - brzmiało jak plan, nie? A jeśli jej plany będą bardziej... Zaawansowane i potrzebowali się zaopatrzyć w profesjonalne rzeczy, był pewny, że jakiś sklep się napatoczy po drodze. Nie ma rzeczy niemożliwych dla ich dwójki..
Było też bezpieczniej dla ich planów, jeśli szybki prysznic wezmą osobno, nie? Za bardzo kuszący wydawał mu się koncept sunięcia dłońmi po jej mokrym ciele, ślizgając się z łatwością w lśniących mydlinach i.. Nope, definitywnie musieli wziąć osobne prysznice.

Prysznic, ciuszki i kaplica.
Taki był dokładnie plan i.. w zależności od tego co planowali później, może nawet wstąpili do jakiegoś sex shopu po drodze, prawda? Nigdy z tą parą nie wiadomo. Freaks. Przynajmniej pasowali do swoich szaleństw i jedno drugiego wydawało się absolutnie rozumieć. Dobrze dla nich!
Podążając za tematyką, którą Vi lubiła najbardziej, wypożyczyli na kilka godzin retro garnitur i białą sukienkę; generalnie cokolwiek chciała wypożyczyć, dawał jej absolutnie wolną rękę. Wyglądałaby fantastycznie w firance nawet, przecież o tym wiedział, nie? Przebrali się już na miejscu, kapliczka miała swoje szatnie. I swojego Elvisa.
Szczerze, uśmiał się. Było fantastycznie. Nawet jeśli wszystkie obietnice, które sobie składali miało ten zabawny, retro wydźwięk i wydawało mu się, że każde zdanie należało do jakiegoś Elvisowskiego przeboju sprzed lat. Może tak było. Może tylko maniera aktora sprawiała takie wrażenie. Jedyne, co liczyło się dla Alexisa, to to, jak szeroko i szczerze się uśmiechała, jej śmiech, w którym marszczyła nos na przezabawną interpretację ceremonii zawierania małżeństwa w stylu Vegas. Pasowało do nich idealnie, nie? Chaos, lekkość, zabawa, głupie teksty, które tak naprawdę znaczyły bardzo dużo i cała ta miłość której nie dało się między nimi ukryć. I mieli nawet dużo zdjęć, bo kapliczka miała własnego fotografa! I świadków do wypożyczenia, co bawiło go chyba najbardziej z tego wszystkiego.
Vita Bennett. Jego Vi.
Państwo Bennett to już nie byli tylko jego rodzice.
Drogi Boże, nie wiedział, że mógł być tak szczęśliwy w swoim życiu i już nie mógł się doczekać, żeby wziąć ją za żonę raz jeszcze, "porządnie" jak bozia przykazała, z ich przyjaciółmi i rodziną w późniejszej dacie, jak już się ogarną z życiem.
Oddali ciuszki, głównie po to, żeby mieć wszystkie zobowiązania z głowy. Naładowali baterie zajebistymi tacosami z food trucka po drodze, wzięli kilka porcji na wynos też, bo przecież planowali spędzić czas ciesząc się sobą.. Dobrze, że wziął hotel z dostawą jedzonka do pokoi, hm?

- Pani Bennett.. - zaćwierkał z szerokim uśmiechem, zgarniając ją w swoje ramiona, po tym, jak już otworzył ich pokój i.. Hey, musiał ją przenieść przez próg, nie? To nie był ich dom, nawet nie ich mieszkanie, ale to nie było ważne! Podniósł ją jak księżniczkę, przyciskając do siebie mocno, spokojnym spacerkiem wszedł z nią do środka, zaraz potem kopnięciem zamykając za nimi drzwi i.. Od razu kierując swoje kroki do łóżka na które ją odłożył z westchnieniem wysiłku. Definitywnie musi wrócić na siłownię. Później. Dużo rzeczy musiał ogarnąć jak już wrócą, ale.. Mieli dwa dni na robienie czegokolwiek chcieli. Nie miał zamiaru myśleć o obowiązkach, kiedy ten najważniejszy obowiązek domagał się jego uwagi. Jego żona. Ha! Prędko mu się nie znudzi wołanie tak na nią. Złapał jej twarz za policzki, pochylając się do niej, wciąż stojąc przy łóżku, ukradł dla siebie krótki, ale mocny pocałunek, zanim się wyprostował, odskakując od niej.. A potem podskakując jeszcze kilka razy, w kółko, jak duży królik z szerokim uśmiechem i szczerym śmiechem. - Jesteś moją żoną, Vi! Uwierzysz? Ha! - on absolutnie wierzył i dziecinnie szczera radość rozpierała go rodzajem energii, której chyba nigdy wcześniej nie czuł. Niewinna, beztroska, absolutnie przejmująca, taka która chciała uciekać z jego klatki jak światło latarni. Promieniał absolutną radością, kiedy się zatrzymał, żeby zrzucić z siebie kurtkę, którą ciepnął na bok i rozpiął kilka pierwszych guzików własnej koszuli, przyglądając się SWOJEJ ŻONIE z absolutnie rozbrajającym, szerokim uśmiechem. I, tak, wziął własną koszulę z mieszkania, tak się postarał, nawet jeśli i tak wypożyczył porządny garnitur, ale.. No, liczył się gest, nie?

pani Bennett <3
LemonSpice
none
26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
173 cm
Barmanka, The Painted Lady
Awatar użytkownika
Come bite the apple and I'll coil 'round your heart.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie mogła przestać się śmiać. Kiedy Alexis podniósł ją z taką łatwością i przeniósł przez próg hotelowego pokoju, pisnęła głośno, a potem wybuchnęła niepowstrzymanym śmiechem, przepełnionym czystą radości. Oplotła ramiona wokół jego szyi i przycisnęła twarz do jego ramienia, wciąż śmiejąc się, bo to wszystko wydawało jej się jednocześnie absurdalne i absolutnie idealne. Była jego żoną. Prawdziwą ŻONĄ! Ta myśl uderzyła w nią z siłą, od której zakręciło jej się w głowie. Jeszcze kilka godzin temu była Vitą Holloway, a teraz… Vita Bennett. Pani Bennett. I chociaż ceremonia odbyła się w kapliczce z Elvisem, w wypożyczonej sukience i przy dźwiękach kiepsko odtwarzanego 'Love Me Tender', to uczucie było tak prawdziwe, że aż bolało w najbardziej cudowny sposób. Alexis postawił ją delikatnie na łóżku, a ona wciąż się śmiała... oczy jej błyszczały, policzki miała zaróżowione, a serce biło tak szybko, że nie mogła go uspokoić. Patrzyła na niego, jak podskakiwał po pokoju jak wielki, szczęśliwy króliś.

''Jesteś moją żoną, Vi! Uwierzysz? Ha!''

I uwierzyła. W tym momencie uwierzyła całą sobą. Coś w jej piersi rozkwitło tak mocno, że aż zabrakło jej tchu. Czuła się lekka. Bezpieczna. Kochana w taki sposób, w jaki nigdy wcześniej nie była. Cały świat wokół niej się zatrzymał. He was my person. - Zajęło jej to chwilkę aż uspokoiła oddech, spojrzała na niego z rozanielonym, zakochanym uśmieszkiem i wstała z łóżka. Bosa, wciąż w tej absurdalnej białej sukience z wypożyczalni, podeszła do dużej torby, którą zostawili przy drzwiac... tej samej, w której mieli tacos na wynos… i drugą, mniejszą, dyskretną torbę z sex shopu, do której wpadli po drodze z kapliczki.

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


mr bennet <3
26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
175 cm
barman Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
I put the "sex" in "sexy", shit, I would even undress me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimów mi ładnie
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Najlepszy dzień jego życia. Nawet nie musiał się zastanawiać nad tym specjalnie długo, bo.. Nigdy wcześniej nie czuł się tak, jakby jego ciało chciało eksplodować jasnym światłem z całego tego szczęścia przepełniającego duszę. Duszę? Serce? Całe ciało? Może mózg?.. Nie miał pojęcia jak to działało i nawet czy nauka potrafiła dokładnie powiedzieć co się działo w ich ciałach, kiedy byli AŻ TAK szczęśliwi. Pewnie jakieś hormony? Coś z elektrycznością przeskakującą po zwojach, posyłającą informację przez całe ciało, mówiące, że byli w absolutnej euforii? Coś w tym stylu. Nie musiał wiedzieć. Ważne, że mógł to czuć i czuć ze swoją żoną. Żoną. Był z siebie kurewsko dumny, tak zupełnie szczerze powiedziawszy. We względnie młodym wieku stwierdził, że szkoda mu było czasu marnować na "upewnianie się" czy on i Vita to było to i po prostu.. Po prostu ją wziął dla siebie. Chciał spędzić z nią całe swoje życie, u jej boku, jako jej mąż. Starać się dla niej, pracować dla niej, uwielbiać ją, czcić, wielbić, całować ziemię po której chodziła i dawać jej wszystko. Absolutnie wszystko, czego tylko chciała, bo była najważniejszą istotą w całym solarnym systemie.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


mrs <3
LemonSpice
none
26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
173 cm
Barmanka, The Painted Lady
Awatar użytkownika
Come bite the apple and I'll coil 'round your heart.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

dubi dubi dub dub dub dubi dubi je je
dubi dubi dub dub dub
gdzie te smerfy są?
dubi dubi dub dub dub dubi dubi je je
dubi dubi dub dub dub
gdzie schowały się?

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


husband <3
26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
175 cm
barman Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
I put the "sex" in "sexy", shit, I would even undress me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimów mi ładnie
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
uzależnienie
Wiedział dokładnie jaka opinia o nim krążyła pomiędzy ludźmi, którzy czasem się z nimi bawili. Męska dziwka. Proste, nie? Żigolo, w dodatku darmowy, czasami oddający się dosłownie w zamian za dobry czas, za fajną imprezę, może za jakieś nielegalne środki i.. Przez większość swojego dorosłego życia nie miał nic przeciwko. Lubił doświadczenia, lubił fizyczność, lubił bawić się z ludźmi, otaczać nimi, lubił chaos, być w jego epicentrum, zapominać o wszelkich odpowiedzialnościach, smutkach, obowiązkach, niepewnościach.. Tyle że nie wiedział, czy to do końca tak było. Im dłużej był trzeźwy, tym więcej krótkich, wyrwanych z kontekstu wspomnień wdzierało się do jego głowy, odbierając często sen, budząc go z paniką w przyspieszonym oddechu. Nie ekscytacją, nie podnieceniem, nie euforią czy przejmującą radością, a strachem. To, co przykryte było wcześniej pierzyną z mieszanki odurzających środków, pokazywało swoją brzydką mordę.
Nie będzie za tym tęsknił, nawet jeśli jego ciało wciąż próbowało testować, czy może mogliby wziąć coś fajnego ten jeden, ostatni raz.. Zastanawiał się czasem, kiedy nie mógł spać, czy tak będzie już zawsze. Czy jego życie będzie sprowadzało się tak często do walki z samym sobą, nieprzespanych nocy, psychicznego zmęczenia próbując przeczekać nerwowość, irytację, drżenie dłoni, nudności; wszystkie zagrywki, którymi jego ciało chciało popchnąć go do kolejnej dawki którejkolwiek z substancji, od których był uzależniony. Trochę ich było... A z tych najgorszych, kokaina i ectasy, które nie chciały tak łatwo odpuścić jak alkohol. Nie "tęsknił" do żadnego z nich, to wcale nie było tak, a bardziej.. Bardziej, jakby nagle przestał pić wodę i przerzucił się tylko na kolorowe napoje? Jakby brakowało mu czegoś podstawowego, czegoś, co dotychczas było mu potrzebne do funkcjonowania, a czego po prostu nagle nie miał.
I był w tej walce sam. Tak, meetingi to jedno, rozmawianie z ludźmi, którzy zmagali się z podobnymi rzeczami, też swoją drogą było okay, ale.. Pod koniec dnia, nawet jeśli leżał w łóżku ze swoją kobietą, wciąż czuł się ekstremalnie samotny, walcząc z bólem po utracie czegoś, co było integralną częścią jego życia.. a co prędzej czy później okazałoby się również jego końcem. Nie mógł tam wrócić, pociąg opuścił stację, zostawiając go samego w miejscu, w którym musiał nauczyć się na nowo jak radzić sobie ze swoim życiem bez używek.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
LemonSpice
none
26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
173 cm
Barmanka, The Painted Lady
Awatar użytkownika
Come bite the apple and I'll coil 'round your heart.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description



husband <3
26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
175 cm
barman Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
I put the "sex" in "sexy", shit, I would even undress me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimów mi ładnie
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
LemonSpice
none
26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
173 cm
Barmanka, The Painted Lady
Awatar użytkownika
Come bite the apple and I'll coil 'round your heart.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

dubi dubi dub dub dub dubi dubi je je
dubi dubi dub dub dub
gdzie te smerfy są?
dubi dubi dub dub dub dubi dubi je je
dubi dubi dub dub dub
gdzie schowały się?
dubi dubi dub dub dub dubi dubi je je
dubi dubi dub dub dub
gdzie te smerfy są?
dubi dubi dub dub dub dubi dubi je je
dubi dubi dub dub dub


Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


husband <3
26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
175 cm
barman Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
I put the "sex" in "sexy", shit, I would even undress me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimów mi ładnie
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
LemonSpice
none
26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
173 cm
Barmanka, The Painted Lady
Awatar użytkownika
Come bite the apple and I'll coil 'round your heart.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

dubi dubi dub dub dub dubi dubi je je
dubi dubi dub dub dub
gdzie te smerfy są?
dubi dubi dub dub dub dubi dubi je je
dubi dubi dub dub dub
gdzie schowały się?
dubi dubi dub dub dub dubi dubi je je
dubi dubi dub dub dub
gdzie te smerfy są?
dubi dubi dub dub dub dubi dubi je je
dubi dubi dub dub dub
gdzie schowały się?
znów slyszę je


Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


lexie <3
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Świecie”