
Psi tętent rozlega się każdego dnia o tej samej porze z dokładnością godną szwajcarskiego zegarka. Otwiera oczy, gdy na podeszwie odkrytej stopy czuje wilgotny język biało-czarnego stworzenia, a na klatce piersiowej ląduje ciężar jednej z suczek. Puchate kulki nie potrafią jeszcze skakać tak wysoko, by wgramolić się na materac, a irytację wyładowują poprzez wysokie jęki i podgryzanie drewnianych nóg łóżka.
Później wszystko odbywa się według dawno wypracowanego rytmu. Najpierw z podłogą styka się lewa noga, zwiastun złego dnia, którego Maura zdaje się nie dostrzegać. Bose przejście do kuchni – psy znów gdzieś schowały pluszowe kapcie – i nakładanie karmy do personalizowanych misek. Kawę pije z wyszczerbionego kubka. Nie słodzi, nie dolewa mleka. Chce przygotować ją jak najszybciej i ulotnić się z powrotem do swojej jaskini, zanim obudzi się matka.
Niegdyś wzór i ulubiony człowiek, zmienił się w najgorszy koszmar. Gdy tylko pojawia się na horyzoncie, mamrocze pod nosem przekleństwo i bierze głęboki oddech, który w praktyce wcale nie pomaga. Być może pogarsza sprawę – jest jak nadmuchany balon, któremu wystarczy jedno zetknięcie się ze szpilką i wybucha. Później dochodzi jeszcze ojciec – na pozór spokojniejszy i mniej wylewny, ale zawsze gotowy wtórować żonie, która od lat trzyma go na krótkiej smyczy.
Następnie spacer. Długi. Psy biegają luźno, podobnie jej myśli. Mózg działa przeciwko niej i otwiera bramy do niebezpiecznych pól. W słuchawkach muzyka – najlepiej taka, która pogłębi ponury humor. Szybki marsz z Dolly u nogi. Jako jedyna nie opuszcza pani na krok, zamieniając się w jej najlepszą przyjaciółkę.
W domu znów slalom między uwagami.
Wrzuciłaś do białego prania czarną skarpetę.
Bez makijażu wyglądasz na chorą.
Powinnaś wrócić do naturalnego koloru włosów.
Na pewno nakarmiłaś rano szczeniaki? Zachowują się, jakby od tygodnia nie jadły.
Nie garb się.
Zakryj te tatuaże.
Moje koleżanki mają już wnuki.
Może w końcu wyszłabyś do ludzi?
A ty znowu gdzieś wychodzisz?
Potem piżama i sen, w którym wszystko jest inaczej. Budzi się w nim wyspana, stawiając prawą stopę na puchatym dywanie. Karmi psy, pije słodkie karmelowe latte w ulubionym kubku i w końcu je pełnowartościowe śniadanie. Nie musi się spieszyć, nikogo nie musi unikać. W powietrzu unoszą się tylko dźwięki muzyki jazzowej i zapach świeżego pieczywa. Jest sama. Długi spacer z uśmiechem na ustach i głową pozbawioną wrogich myśli. Wraca do domu i już nie jest w nim sama. Ciemnowłose dzieci, których twarzy po przebudzeniu nie potrafi sobie przypomnieć, bawią się ze szczeniętami, a w telewizji leci kreskówka z czasów jej dzieciństwa. Na stole cztery parujące talerze, a obok niego mężczyzna. Stoi odwrócony tyłem do reszty, jednak słysząc znajome kroki kobiety oraz psich łap, powoli zmienia pozycję.
Już prawie pokazuje jej swój profil.
Wtedy na podeszwie stopy czuje znajomą wilgoć. Na brzuchu włochate dwadzieścia kilogramów.
✵. Jako zodiakalny lew odczuwa silną potrzebę pracy i pogoni za sukcesem. Zaspokojenie przynoszą jej właśnie psy – opieka nad nimi to całodobowe zajęcie, a długie przygotowania do wystaw i konkursów niosą za sobą upragnione rezultaty. Najświeższą wygraną jej psa jest Masters Agility Championship na Westminster Kennel Club Dog Show.
✵. Nie rozstaje się z słuchawkami dousznymi. Ma ich kilka par, wszystkie niemiłosiernie plączą się w kieszeniach i wnętrzu torby, ale nie wyobraża sobie rezygnacji z tradycyjnego przewodu. Zwykle słucha muzyki, jednak lubi również podcasty i audiobooki.
