-
„Miłość jest trochę jak dobre ciasto — trzeba cierpliwości, odwagi i kogoś, z kim można podzielić ostatni kawałek.”nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjiTrzecia osobaczas narracjiCzas przeszłypostaćautor
- Wiem... Wszystko gra. - uśmiechnęła się cieplej, ale jej oczy jeszcze nie odzyskały tej iskierki, którą miały jeszcze przed momentem.
Spięła ramiona przez chwilę, przypominając kota, który jeszcze nie wie, czy będzie polował, czy uciekał przed innym myśliwym.
- Tak, to były wyjątkowe wspomnienia...
Tu Cię mam! Błysk w oczach znów rozpalił węgielki na krótką chwilę, kiedy obie dziewczyny wodziły spojrzeniem po mapie, wybierając przybytek, w którym mają zaopatrzyć się w niezbędne utensylia.
I zaraz potem znowu przygasł, kiedy ramiona Jamie opadły na wspomnienie Mike'a.
- Nie, jeszcze się nie odezwał... Bałam się, że coś mu się stało w tym pożarze w Sinai Hospital. - zaczęła mówić z nieco kwaśną miną na ryjku, ale jej dłonie mimowolnie zacisnęły się w piąstki. - Ale ostatecznie uznałam, że chyba jednak nie był mną tak bardzo zainteresowany. Trochę mi głupio, że z głodu wskoczyłam mu do łóżka.
Machnęła ręką, jakby chciała powiedzieć, że nie ma o czym gadać, po czym wzięła wolną dłonią Duffy za rękę i ruszyła w kierunku sklepu z kosmetykami.
- Już Ci mówiłam, że nie umiem za bardzo w randki? - zapytała żartobliwie, przenosząc uścisk dłoni wyżej, znów pod ramię przyjaciółki.
- Do tej pory myślałam, że to kwestia mojego pracoholizmu, ale sama nie wiem. Kawiarnia nie wchodziła nam w drogę, tak myślę. - zauważyła, ściągając usta w dzióbek reprezentujący jej głębokie zamyślenie nad tym tematem.
Duffy Summers
-
Hot summer, a hot hot summernieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjiTrzecioosobowaczas narracji- przeszłypostaćautor
Zazwyczaj nie przejmowała się za bardzo tym, co ludzie o niej myśleli. Jednakże gdy chodziło o przyjaciółkę to trzeba było trochę się ogarnąć. Nie chciała stracić kontaktu z Jamie, więc się trochę ogarnęła.
- Zawsze możemy to powtórzyć jakbyś zechciała. Ale nic na siłę - mrugnęła do przyjaciółki.
Totalnie nie potrafiła ogarnąć jak ten facet nie był zainteresowany Jamie. Była taką fajną kobitką, do tego prawdziwą bizneswoman i miała dużo do zaoferowania. Wystarczyło tylko trochę bliżej ją poznać, by ją docenić.
- Jego strata, a ty nie bierz tego do siebie - uznała, bo widocznie facet nie wiedział, co traci mając taką super laskę. - W takiej sytuacji nie będziemy tracić czasu na rozmowy o nim. Następnym razem jak coś to zapraszam. Mam dużo fajnych zabawek - dodała lekko z żartem.
Do czasu do czasu zerkała na mijane sklepy, czy nie przeszły tego, do którego się kierowały. Na jeszcze miały jeszcze niego kawałek. Po czym znów przeniosła całą swoją uwagę na towarzyszkę.
- To trzeba nad tym popracować, skoro nie jesteś w tym wprawiona - ruszając pod ramie z Jamie w wybranym kierunku. - Trafiałaś na samych frajerów i tyle, ich strata - zapewniła całkiem poważnie. - Myślę, że to jest jeszcze do nadrobienia więc głowa do góry. A masz jakąś teorie dlaczego tak jest? - Zapytała szczerze zainteresowana życiem uczuciowym przyjaciółki. - A po nim pojawił się w ogóle jakiś ciekawy obiekt zainteresowania? Jakiś gorący towar?
Jamie Park
-
„Miłość jest trochę jak dobre ciasto — trzeba cierpliwości, odwagi i kogoś, z kim można podzielić ostatni kawałek.”nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjiTrzecia osobaczas narracjiCzas przeszłypostaćautor
Westchnęła do swoich myśli, znów na moment smutniejąc. Węgielki jej oczu zaczęły liczyć krawędzie między kafelkami, a głowa zaczęła się zastanawiać, czy może stawać na tych czarnych. Mała ucieczka, która wywołała uśmiech na jej buzi.
- Zacznijmy od tej kąpieli, a potem, kto wie, może znów pozwolę Ci się wykorzystać. - uniosła nieco zalotnie spojrzenie na przyjaciółkę.
Duffy wydawała się być osobą, która nie mogłaby się na Jamie obrazić. Aż się ciepło robiło na serduszku.
- Masz rację! Szkoda czasu... - przytaknęła, a na jej twarzy pojawiła się determinacja w miarę tego, jak zbliżały się do drogerii.
Jednak wspomnienie o zabawkach sprawiło, że spojrzała ciekawie na Duffs.
- Aż się boję zapytać o to, co dla Ciebie oznacza "fajne zabawki". - zachichotała, rozluźniając uścisk przyjaciółek, żeby móc swobodniej buszować w sklepie.
Jej uwaga momentalnie powędrowała do kul do kąpieli. Musujące bąbelki i ładny zapach będą fantastycznym pomysłem na dzisiejszy wieczór.
- No tak, wiem, że tego idzie się nauczyć. Po prostu mam wrażenie, że całe Toronto to faceci, którzy myślą tylko o seksie i przygodach. Nie mówię, że to źle... Ale wiesz, nie jestem raczej drama queen, a chyba takie ich tutaj przyciągają. - zauważyła, przykładając do nosa kolejne produkty do robienia piany w wannie, żeby sprawdzić, który zapach najbardziej jej będzie pasował.
- Czy ja wiem? - kontynuowała, a jej wzrok stracił na ostrości, odpływając gdzieś z myślami. - Może za mało jasno stawiam granice? Albo mylę pożądanie z byciem wybraną...
Auć... To boleśnie prawdziwe.
- Wiesz, nie jestem typem dziewczyny, która będzie wydzwaniała i latała za facetem. Jeśli nie zależy mu na tyle, by okazać wzajemność to... - wzruszyła ramionami, nie wiedząc jeszcze o tym, że za kilka dni ten sam gość napisze do niej wzbudzając niezdrowe podniecenie w całym ciele. - Dobrze, że wysłałam mu seksi focie bez buzi.
Puściła jej oczko i znów wróciła do swoich zakupów.
- Pojawił się... Kolejny doktor, chyba mam do nich fart, albo to mój typ faceta. Silny, sprawczy, ratujący życie... I dziwnie niepoukładany emocjonalnie! - zażartowała przysuwając jedną z kul pod nos Duffy, żeby ta mogła zdecydować. - Spieszył się, ale nie na tyle, żeby nie mieć czasu na mały flirt w mojej kawiarni. A potem na koniec rzucił mi wizytówkę. Jakoś tak nie wiem... Chyba chciałam, żeby to on o mnie powalczył. Trochę pisaliśmy, ale miałam wrażenie, że nie mamy flow. Ale mimo wszystko mamy iść na randkę do escape roomu.
Duffy Summers
-
Hot summer, a hot hot summernieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjiTrzecioosobowaczas narracji- przeszłypostaćautor
- Bardzo liczę, że wprowadzisz to przyzwolenie w życie, złociutka. Nawet ja dam ci się wykorzystać
Mrugnęła porozumiewawczo widząc zalotne spojrzenie Jamie. Jak jej tu nie kochać, gdy była taka rozbrajająco urocza i jeszcze troszkę nie winna. W sumie może to i dobrze, bo sporo ciekawych rzeczy jeszcze przed nią, jak trafi na obcego kandydata do nauki.
- Zuch dziewczyna - skomentowała podążając za Jamie do drogerii , którą obrały za cel.- Wpadniesz na kawkę i ciastko, to ci pokażę. Mam całkiem sporo tego, więc do wyboru do koloru. Może coś ci się spodoba?
Sama Duffy nie skupiała się za bardzo na dostępnych produktach, bo wolała obserwować Jamie. to było całkiem miłe zajęcie, gdy przyjaciółka z zaanagażowaniem przeglądała oferowane na półkach artykuły. Fakt, że wszystkie były ładnie wyeksponowane, a szczególnie, co oczywiste, te droższe. Jej samej w zasadzie wystarczyła gorąca woda, wanna i Jamie, by być zadowoloną. Jednak nic nie szkodzi na przeszkodzie, że żeby dodać do tego, coś ładnie pachnącego.
- Przyciągasz służbę zdrowia. W sumie gorącym lekarzem też bym nie pogardziła. Ładnie pachnie - skomentowała. - Może nie oczekuj za dużo od tego wyjścia i że tak powiem daj się ponieść chwili? Jak nie macie flow, to chociaż dobrze się baw i wykorzystaj go ile się da. Tak bez skrupułów.
Jamie Park
-
„Miłość jest trochę jak dobre ciasto — trzeba cierpliwości, odwagi i kogoś, z kim można podzielić ostatni kawałek.”nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjiTrzecia osobaczas narracjiCzas przeszłypostaćautor
- Chcesz powiedzieć, że kwalifikuję się do leczenia? Chyba na głowę! - odpowiedziała, powoli ruszając w kierunku perfum.
W końcu to po nie tutaj przyjechała!
- Mam nadzieję, że coś mi jednak dzisiaj z tej kolekcji pokażesz... - uśmiechnęła się pod noskiem, sama nie poznając siebie.
W końcu zaczęło się upragnione polowanie, polegające na sprawdzaniu kolejnych zapachów, które były wyeksponowane. Papierki, testery, chaos zatkanego nosa i tego, że po chwili żadna z nich już nie czuła zapachów.
- Łatwo powiedzieć... Duffs, ja nie umiem w randki. Umiem w robienie śniadania komuś, kto śpi z Tobą co noc. Umiem w mikrozarządzanie kalendarzami, żeby wyszarpać czas na randkę, która nie jest spotkaniem się w czyimś domu na seks.
U mnie to po prostu tak nie działa... Ale może powinno?
Schowała się za kolejnymi zapachami udając, że jej uwaga skupiła się zupełnie na perfumach, ale myśli kotłowały się w głowie.
- Masz rację z tymi oczekiwaniami. Gdzieś romantycznie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia. - przewróciła oczami przypominając sobie swoje ostatnie przygody i ten najdłuższy związek, który się zakończył, ale mimo wszystko dalej dziwnie trwał.
Jakby Jason traktował ją jako bezpieczną przystań na czas, kiedy już skończy mu się ochota na podrywy i zmienianie dziewcząt, jak rękawiczek. No nie... Cooks, teraz to już brzmisz jak rozgoryczona stara panna!
Spojrzała na Duffy by upewnić się, że przyjaciółka nie czyta w jej myślach ani trochę, bo jak nic spaliłaby cegłę na buzi.
- Jak chcesz, to dam Ci numer do Juliana. Myślę, że to typ, który nie pogardziłby trójkątem. - zażartowała, odstawiając niezaakceptowany flakon na swoje miejsce.
Duffy Summers