Wytrzeszczyła się na niego, bo przecież to co on tam ma to są te same torby, które ona widziała już kiedyś i to u Frankiego Ferrari. Niemożliwe!!! No i po co była ta cała gadka i unikanie Peach? To była jakaś zabawa dla niego?!! Ona tu ledwo koniec końcem wiąże, na matche na mleku odtłuszczonym jej nie starcza, a on sobie pod podłoga trzyma tak lajtowo pieniądze. Och gdyby to była inna sytuacja to by mu powiedziała, że to jest niemądre, bo mógłby dużo więcej ugrać jakby zainwestował pieniądze, ale zatkało ją od tego strachu, bo prawdę mówiąc to jeszcze pomyślała, ze on zaraz jakiś pistolet wyjmie z tej dziury i tyle będzie. Ale ku jej zdziwieniu Madox rzeczywiście rzuca w nią torbą.
Mocno rzucił, więc Peach patrzy na niego oburzona, ale trochę jednak zawodolona, bo jak widać to co chciała to dostała. Jednak taki jest los kobiet, że jak chce się mieć efekty to trzeba być bezwględnym. Jak próbowała być miła, to nic nigdy nie otrzymywała i jeszcze Franki ją wychujał na hajs. A teraz? Może i Madox nie chciał mieć z nią nic więcej do czynienia, ale przynajmniej na tym zarobiła. Poza tym, ta ich znajomość nigdy nie szła oddzielnie od biznesu, bo Peach jako jedna z większych influencerek pokazywała wszędzie jego klub i ani razu nie wysypała się na to co w nim widziała. Trochę jej się serce złamało, ale no trudno, Madox nie był tu bez winy, a w ocenie Peach to był nawet bardzo winny!!! Gdyby jej tak nie olewał, to by mogli zupełnie inaczej to rozwiązać.
- No i co nie mogłeś tak od razu?? - wstaje z fotela i woła - Pink, Mózg, idziemy - i na zawołanie się pojawiły goryle jeden z nich wziął torbę i idą przodem a Peach jeszcze się zawahała i spojrzała na Madoxa i na Sombra, ale skoro tak na nią groźnie oboje patrzą to zmierzyła ich tylko wzrokiem i odwróciła się i wyszła.