Wszystko zaczęło się dużo wcześniej, niż chciała to przyznać, i wcale nie od wielkiego odkrycia, tylko od drobnych przesunięć w tym, co wydawało jej się stałe. Athena jeszcze niedawno była pewna, że jej świat wygląda w określony sposób - że pociąg działa według prostych zasad, że relacje mają znany schemat. Dopiero zdrada wyrwała ją z tego przekonania, zostawiając po sobie coś więcej niż tylko złość. To była rysa, która zaczęła się rozchodzić głębiej, podważając rzeczy, których wcześniej nie kwestionowała. Na początku to nie była żadna przemiana, tylko seria prób zrozumienia, co właściwie się w niej zmieniło. Zaczęła zwracać uwagę na kobiety inaczej niż wcześniej - najpierw nieśmiało, prawie przypadkiem, potem coraz bardziej świadomie. Nie było w tym jednej konkretnej chwili, raczej proces, który rozwijał się gdzieś obok codzienności. Bez wielkich deklaracji, bez potrzeby natychmiastowego nazywania tego.
I właśnie w tym czasie pojawiła się Kade. Bez zbędnych pytań, bez oceniania, za to z tą swoją bezpośredniością, która momentami była aż niewygodna, ale jednocześnie rozbrajająco szczera. Athena szybko zauważyła, że przy niej nie wpada w stare schematy. Nie analizuje każdego gestu, nie buduje w głowie scenariuszy, które miały ją ochronić przed kolejnym rozczarowaniem.
Teraz siedziały obok siebie na klifie, z kartonem pizzy między nimi, a wiatr co chwilę przypominał o swojej obecności, szarpiąc ich ubrania i rozwiewając włosy. Athena miała jeszcze lekko tłuste palce, ale nie zwracała na to większej uwagi. W tej ciszy było coś, czego wcześniej nie znała. Brak napięcia, brak konieczności udowadniania czegokolwiek - ani sobie, ani komuś innemu. To nie przypominało żadnego z jej poprzednich doświadczeń. Było spokojniejsze, mniej oczywiste, ale jednocześnie bardziej prawdziwe. W głowie nadal miała pytania, które nie znalazły odpowiedzi. Czy to tylko etap, czy coś trwalszego. Czy to reakcja na przeszłość, czy coś, co zawsze w niej było. Ale pierwszy raz od dawna te pytania nie przytłaczały jej tak bardzo. Nie wiedziała czy kobiety na stałe zagościły do jej życia, czy jest to po prostu chwilowe obrzydzenie do facetów.
— Dlaczego każdy dzień nie może wyglądać w ten sposób. Mam wrażenie, że codziennie muszę za czymś pędzić i spełniać nierealne oczekiwania — zakomunikowała, napawając się tą chwilą. Od zawsze miała wrażenie, że musiała spełniać oczekiwania innych ludzi i pomijała swoje zdanie, szczęście i potrzeby.
Kade Briar