Zablokowany
32 y/o
For good luck!
165 cm
psychoterapeutka w swoim gabinecie oraz psycholog w Sistering
Awatar użytkownika
psychoterapeutka, która potrafi rozwiązać wszystkie Twoje problemy - na swoich się kompletnie nie skupiając
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

prudence 'prue' amber lane
sofia carson
homeprofilebiopermits
Obrazek
data i miejsce urodzenia
12/08/1994 | Toronto, Kanada
zaimki
she/her
zawód
psychoterapeutka | psycholog
miejsce pracy
prywatny gabinet | Sistering
orientacja
heteroseksualna
dzielnica mieszkalna
Distillery District
pobyt w toronto
od urodzenia
umiejętności
Posiada prawo jazdy typu G; całkiem nieźle radzi sobie w kuchni. Potrafi śpiewać, chociaż nie lubi się tym chwalić i skrywa to przed światem, a jedynym uświadomionym... jest jej prysznic, no i mama. Szybko łapie się w nowinkach technologicznych. Ma pamięć fotograficzną.
słabości
Panicznie boi się pająków i stara się ich unikać jak ognia.
Odkąd pamięta, jest tylko ona i jej mama.
Nigdy nie poznała taty, nigdy za bardzo o niego nie pytała.
No, dobra, może parę razy zagaiła w chwilach większej słabości bądź z racji młodego wieku, z totalnej czystej ciekawości. Nie ma się czemu dziwić i nie można od niej oczekiwać, że będzie zachowywała się jakby to było coś normalnego - w świecie, gdy ma się głównie znajomych posiadających obojga rodziców. I co nader nadzwyczajne - co by nie poruszyła jego kwestię z rodzicielką, ani razu nie usłyszała o nim niczego złego. Zupełnie jakby mama bała się, że ten pewnego dnia pojawi się w ich życiu, po czym ów mężczyzna zacznie wytykać wszczepianie nienawiści w córce. A to i nawet nie tym się kobieta kierowała - zwyczajnie nie była osobą, która byłaby zdolną nienawidzić. Czego zresztą Prudence się od mamy nauczyła.

Nie była niesfornym dzieckiem - zdecydowanie bardziej tym poukładanym, spokojnym, nie przynoszącym konfliktów. Zawsze próbowała odnajdować rozwiązanie w różnych sytuacjach, aby nie dochodziło do kłótni, a tym bardziej żeby nie denerwować swojej zapracowanej mamy. Kobieta bowiem dzieliła niekiedy dwa etaty, aby mogły wiązać koniec z końcem - przy okazji nadal starając się zapewnić wszystko córce, a i nawet więcej niż powinna i niż Prue od niej oczekiwała. Zawsze była wdzięczna za prezenty, nieważne jakie by to nie były, a każde wyjście w niedzielne popołudnie na gofry wręcz błogosławiła. Ciesząc się, że chociaż ten jeden dzień w tygodniu spędzają rzeczywiście razem, niczym się nie przejmując.
Można również się domyślić, iż Prudence była tym typem dziewczynki, która przykłada się do nauki. Nie, że było to od niej wymagane przez mamę czy dziadków, z jakimi mieszkały, aby rodzicielka mogła w spokoju pójść do pracy, nie musząc się zastanawiać co począć z córką. Po prostu tego chciała. Lubiła czytać książki. Lubiła chłonąć nową wiedzę. Lubiła ćwiczyć pisanie literek. Uwielbiała stawiać kreskę koło tej poprzednio narysowanej, żeby stworzyć jakieś dzieło.
Naturalnie, że nie okazała się geniuszem pod każdym względem, mając swoje gorsze momenty, nie będąc aż tak za Pan brat z niektórymi przedmiotami, niemniej upór oraz wewnętrzna chęć do dążenia do celu sprawiały, iż nie poddawała się, chcąc osiągnąć to, co zakładała na samym początku - żeby w dorosłym życiu móc mieć finanse oraz możliwości na zapewnienie rodzicielce lepsze życie.
I można by powiedzieć - zaraz, dziecko nie myśli takimi kategoriami w takim młodym wieku. Bardziej przejmuje się, czy jej lalka Barbie faktycznie weźmie ślub z Kenem w wyimaginowanej tylko przez siebie samą historyjce. Ale nie była też głupiutka, widząc jak wiele poświęca się mama. Jak rzadko się widują. Słysząc wieczorne rozmowy mamy i dziadków, kiedy sądzili iż młoda niczego nie słyszy. Dowiadując się, że przez tak stresujące życie miewa kiepskie wyniki z badań krwi. Nie wiedząc, co to w ogóle jest anemia i że to nie jest tak straszna przypadłość, jak się w takim wieku dziecku zdaje, jeśli tylko się o siebie dba. Jednakże te wszystkie czynniki pojawiające się z każdym kolejnym rokiem sprawiają, że młoda Lane nie chce, żeby ich życie zawsze tak wyglądało.

Może to też kwestia jej ambicji, chcąc być coraz lepsza. Niemniej nie odpuszczała, a każdy kolejny rok sprawiał, że udowadniała swoją determinację. Wiek nastoletni jakby ją totalnie ominął, nie przynosząc wielkich buntów - może parę razy, ale nie były one aż tak szczególne i wiele zmieniające w życiu dorastającej dziewczyny, a tym bardziej nie wpływające na przyszłość. Wręcz przeskakiwała z klasy na klasę z wielką dozą gracji, jednocześnie zachowując skromność, nie wywyższając się, nie chcąc stać się zarozumiałą. Może to sprawiło, iż mimo nieoficjalnego statusu kujona, miała fajne przyjaciółki i kilkoro znajomych, z którymi trzymała się dość blisko? Bardzo prawdopodobne, chociaż sama nie wiedziała jakim cudem z taką łatwością udawało jej się nawiązywać nowe znajomości.
A może to przez to wielką chęć rozmawiania z innymi oraz nieświadomie dobre dawanie rad w wielu kwestiach życiowych i szkolnych, chociaż sama w tej pierwszej dziedzinie za wiele nie wiedziała, skoro sama nigdy nie umawiała się z chłopakami?

Licealne lata tak naprawdę nie zmieniły za wiele w jej życiu. Prócz faktu, iż miała jeszcze konkretniejsze plany na siebie i większe ambicje. Stając się młodą damą, dążącą do stania się przyszłą Panią psycholog, która będzie pomagała kobietom i mężczyznom w nieważne jakich sferach życia. Tak sądziła na początku, dopiero potem rozumiejąc iż całego świata nie zbawi i musi się na coś zdecydować. Póki jednak miała na to czas - nie wybierała, chcąc po prostu z dobrymi wynikami ukończyć kolejny etap edukacji.
W międzyczasie trochę się otwierając na znajomości z chłopakami, choć nie zakochując się choćby raz, tak naprawdę. Zauroczenia nie można przecież liczyć za nie wiadomo jakie przeżycie, a jako dodatkową formę poznawania świata i następnych faz życia dorastającego człowieka, prawda?

Z niewiele bardziej zmienionym nastawieniem, Prudence przystąpiła do college’u, decydując się żeby móc potem przystąpić od razu na uniwersytet. W końcu chciała coś szczególnego osiągnąć, chcąc czegoś więcej od życia.
Chciała pomagać.
Chciała móc robić rzeczy, z jakich byłaby jej mama dumna. Jak przykładowo - wspieranie kobiet, które nie były tak silne, jak ta wcześniej wspomniana kobieta, która ją wychowała i dała perspektywy by stawać się… sobą. Żeby dawać światło, nadzieję na lepsze jutro oraz wskazywać drogę ku tej drogi. Czy to szlachetne? Możliwe, lecz nie robiła tego dla jakiegoś poklasku, sławy bądź by ktoś wysławiał jej imię w niebiosa, jako idealny przykład. Nie była nim, bowiem popełniała swoiste błędy w swojej własnej ścieżce, nawet jeśli takowymi się mogą dla kogoś z boku nie wydawać, a które ona tak odbierała.

W trakcie studiowania otrzymała pomoc materialną w postaci stypendium naukowego, uzbieranych przez mamę oraz dziadków pieniędzy oraz niewielkiego kredytu jaki mimo wszystko musiała zaciągnąć, aby móc kontynuować naukę na poziomie magisterskim - nie chcąc osiadać na laurach. Wolny czas natomiast wykorzystała też w produktywny sposób, decydując się na dodatkowe warsztaty czy staż w gabinetach psychologów, aby szkolić się i móc poznawać to wszystko od strony praktycznej. I chociaż nie zawsze szło jej z górki, nie mogła odnieść wrażenia, że znajdowała się na drodze, która była jej pisana i na jakiej chciała się zwyczajnie znaleźć.

Z czasem wyszkoliła własny warsztat. To doprowadziło ją do posiadania początkowo współdzielonego gabinetu po zakończeniu studiów, aby móc zdobyć teraz więcej praktyki, a z czasem, po uzbieraniu własnych pacjentów oraz odpowiednich funduszy, przechodząc na prywatny gabinet, gdzie po dziś dzień przyjmuje, w międzyczasie współpracując ze schroniskiem oraz centrum pomocy dla kobiet, tam świadcząc dodatkowe wsparcie psychologiczne dla tych Pań, które poczuły się skrzywdzone przez los - a raczej przez swoich wspaniałych partnerów.

Czy wyszło jej to wszystko na dobre? Zdecydowanie tak.
Zarabiała naprawdę dobrze, mogąc pozwolić sobie na nieco więcej, choć nie z racji chęci odbicia sobie brakiem czegoś z dzieciństwa, przy okazji pomagając rodzicom i dziadkom, którzy nadal szczęśliwie żyli.
Była w sumie zadowolona z tego, dokąd to ją wszystko zaprowadziło - nie czując się wybrakowana faktem, że nikogo nie ma. Zresztą, jest pewnie na tyle dziwna, że żaden by jej nie chciał - tym bardziej, gdy nieszczęśnik pomyśli, że jego każdy ruch będzie przez nią analizowany z punktu psychologicznego.

zgoda na powielanie imienia
nie
zgoda na powielanie pseudonimu
nie
Zgody MG
poziom ingerencji
średni
zgoda na śmierć postaci
nie
zgoda na trwałe okaleczenie
nie
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
nie
zgoda na uleczalne urazy postaci
tak
zgoda na utratę majątku postaci
nie
zgoda na utratę posady postaci
nie
Ostatnio zmieniony pn kwie 27, 2026 10:57 pm przez prudence lane, łącznie zmieniany 1 raz.
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
patsy
grania, żeby tylko nabić posty; brak rozwoju rozgrywki, jeśli to nie zostało wcześniej ustalone; faktu wymuszania na drugim graczu w sumie czegokolwiek, przez co gra może okazać się głównie jednostronna
0 y/o
KREATYWNY KOTOROŻEC
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Witamy na forum prudence lane
Dobra wiadomość – Twoja karta postaci została zaakceptowana i możemy powitać Cię po tej stronie kanadyjskiej granicy! Przypominamy, że na rozpoczęcie rozgrywki masz 7 dni! W temacie kto zagra? możesz znaleźć użytkowników, którzy chętnie Ci w tym pomogą. Jednocześnie zachęcamy do założenia relacji, kalendarza i informatora. Powodzenia w Toronto!
0 y/o
KREATYWNY KOTOROŻEC
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

ZDOBYTE TROFEA
ZDOBYTE NAGRODY


WYKORZYSTANE



ODZNAKI SPECJALNE
txt
Obrazek
txt
txt
Obrazek
txt
Zablokowany

Wróć do „ladies”