ODPOWIEDZ
24 y/o
Welkom in Canada
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cae la madrugada
Y la noche acaba de empezar
La energía está elevada
Luces apagadas, solo la luna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
24 y/o
Welkom in Canada
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cae la madrugada
Y la noche acaba de empezar
La energía está elevada
Luces apagadas, solo la luna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pozwalały sobie zdecydowanie na zbyt wiele. Najważniejsze jednak było to, że żadna z nich nie dała się zwariować. Chociaż było tego naprawdę blisko. Wzajemnie doprowadzały się do szału. Szarpały się ze sobą przy każdej najmniejszej okazji. Niemniej właśnie dzięki temu wszystko wydawało się być tak cudowne. Jeszcze długo będzie o tym wszystkim pamiętać... Nie mogłaby zapomnieć czegoś podobnego.
Czułości zdecydowanie nie były czymś dla nich. Nie były w ich stylu i zdecydowanie nie pasowały do ich relacji. Dlatego też warto było je uciąć to wszystko nim którakolwiek z nich się zacznie przyzwyczajać do czegoś podobnego.
- To wkurwiające, że tak hardo obstajesz przy swoim - odparowała, bo jak zwykle River musiała obstawać przy tym, że to ona znajduje się u władzy.
Każda z nich miała się za tą, która była w jakiś sposób lepsza i nadawała wszystkiemu rytm. Nawet jeśli Ruelle byłaby skłonna przyznać się do tego, że znajdowała się po stronie smyczy zakończonej obrożą to i tak miała w sobie wystarczająco dumy i pychy, aby uznać się za tą, która sprawowała faktyczną władzę w tym układzie.
- Nie wariuję. Za dużo sobie wyobrażasz - odpowiedziała, czując jednak pewne przyjemne dreszcze na słowa, że miała jej wyłączną uwagę. Chociaż może to było spowodowane paznokciem przesuwającym się po szyi.
Zastygła w bezruchu, obserwując jak River pochyla się nad nią ponownie. Oczekiwała na kolejny tego dnia pocałunek, ale zamiast tego Cross zatrzymała się tuż przy jej wargach ledwie je muskając. Przez moment chciała podążyć za nią, ale uznała, że to byłby nieco zbyt desperacki jak na nią ruch.
Potrzebowała chwili oddechu. Zdecydowanie powinny ochłonąć i pozwolić na to, aby emocje nieco opadły. Za bardzo je teraz do siebie ciągnęło. Przerwa na papierosa wydawał się być czymś, co im obu się przyda.
- Nie powiedziałabym że mało mi atencji - odpowiedziała, sięgając po zaoferowaną fajkę, którą od razu się zaciągnęła.
To była noc pełna wrażeń, ale powoli powinny zmierzać ku jej zakończeniu. Podzielą się porcją nikotyny, a później zgarnie z podłogi swoje ubrania i wróci do siebie... Chociaż wolałaby uniknąć ewentualnej konfrontacji z rodzicami. W tym momencie naprawdę mogła zazdrościć River tego, że miała już własne mieszkanie.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

— Masz rację, to faktycznie mega seksowne — odpowiedziała, przygryzając wargę, żeby powstrzymać śmiech. Oczywiście, że musiała ten komunikat przekształcić na swoją modłę! Teraz po prostu się z nią droczyła. Chociaż z drugiej strony, coś w tym przecież było. Nie miała wątpliwości, że Prescott ich potyczki słowne kręcą tak samo mocno, jak i ją. Inaczej przecież w ogóle by tu nie przyszła by się tu nie wprosiła.
Drażnienie się z nią sprawiało jej naprawdę mnóstwo przyjemności. Teraz, kiedy wreszcie wróciła na ziemię, mogła zaszczycać ją swoimi bystrymi uwagami i poczuciem humoru. Nadal była pod wrażeniem, jak przyjemne było testowanie cierpliwości Ruelle w łóżku. Słysząc, jak wzbrania się przed wariactwem, posłała jej tylko pełne niedowierzania spojrzenie. Takich głupot nie da sobie wmówić i to w żadnym języku. Taki rodzaj fałszu z pewnością wyczułaby z kilometra.
— Czyli czujesz się pod tym względem zaspokojona? Łatwo poszło. — Wzruszyła ramionami, przejmując papierosa z powrotem. Nie musiała się starać aż tak, żeby potrzeba Prescott bycia uwielbianą dotarła do właściwych poziomów. Nie była pewna, czy to dobrze, czy niekoniecznie. Było ją przecież stać na dużo więcej. Coś dziwnego ukuło ją w płucach, gdy przez głowę przemknęła jej myśl, że dziewczyna faktycznie może poczuć, że ta dziwna przygoda bycia jednorazową muzą jej wystarczy. River nie byłaby zadowolona z takiego obrotu spraw.
Zeszła z łóżka i podeszła do parapetu, żeby zgarnąć z niego szkicownik i porzucony ołówek. Spojrzała po raz kolejny na szkic, próbując ocenić go z nowej, postorgazmowej perspektywie. Nadal uważała, że stać ją na więcej, ale teraz była z siebie bardziej zadowolona. Dopracowanie rysunku to będzie czysta przyjemność. Odłożyła zeszyt do jednej z szaf, w której nagromadzonych było dziesiątki innych, podobnych szkicowników.
— To jak, zaprosisz mnie na kolejną randkę? — rzuciła, obracając się w jej stronę. Nie patrzyła na to spotkanie w takich kategoriach, ale skoro to określenie wcześniej zirytowało Rue, to wydawało się perfekcyjne na ten moment. Wróciła do łóżka i wręczyła jej fajkę. Opadła zmęczona na poduszki, zostawiając dużo miejsca po drugiej stronie łózka. To niekoniecznie było zaproszenie, to zdecydowanie za dużo powiedziane. Nie chciała jej też stąd wypraszać. Zostawiała Prescott wolną rękę w wyborze, czy ma zamiar przetoczyć się przez zimne miasto zanim nadejdzie kac, czy całkowicie nim pochłonięa.

Ruelle I. Prescott
24 y/o
Welkom in Canada
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cae la madrugada
Y la noche acaba de empezar
La energía está elevada
Luces apagadas, solo la luna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pokręciła głową, nie potrafiąc uwierzyć w to jak absurdalne potrafiły być słowa River. Czy naprawdę musiała aż tak się z nią drażnić? Nie były chyba w stanie rozmawiać normalnie. To byłoby w ich przypadku zdecydowanie zbyt nudne.
O wiele bardziej wolała ją drżącą. Z ustami, które wypełniały jęki, a nie cwane odpowiedzi, mające ją wyłącznie zirytować. Powinny to powtórzyć raz jeszcze. Przynajmniej dzięki temu będzie mogła ją skutecznie uciszyć, a przy okazji udowodnić jej także jak bardzo potrafiła się jej poddać wbrew zapewnieniom o tym, że panowała w pełni nad sytuacją.
- Nie potrzebuję twojej uwagi. Chociaż bycie twoją muzą jest niezwykle przyjemne - przyznała wprost, bo jakże mogłaby inaczej skategoryzować trzy niezwykle mocne orgazmy, które zapewniła jej River po tym jak postanowiła jej zapozować do nieukończonego wciąż szkicu.
Przez pewien czas obserwowała to jak River podchodzi do szkicownika i przygląda się swojemu najnowszemu dziełu. Wciąż chłonęła widok, który sobą przedstawiała. Nie sądziła, aby kiedykolwiek mógł on aż tak jej przypaść do gustu.
Wodziła za nią wzrokiem, a następnie przyjęła oddanego wcześniej papierosa i umieściła go pomiędzy swoimi wargami. Zaciągnęła się, rozkoszując się smakiem dymu. Potrzebowała tego. Chociaż prawie zadławiła się na dźwięk jej pytania.
- Nie randkuję. Mówiłam ci to już, Cross - powiedziała, przypominając jej o swoich wcześniejszych słowach. - Mogę jednak raz jeszcze ci pozować. Ciekawi mnie, co takiego będziesz w stanie wyczarować.
Wciąż za nią nie przepadała, ale musiała przyznać, że seks był nieziemski. Nie miałaby nic przeciwko temu, aby się powtórzył chociaż często tego nie robiła takich rzeczy. Nie przypuszczała jednak, aby miało to w jakiś specjalny sposób skomplikować ich relację. Ta była już i tak wystarczająco zagmatwana.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Cieszyła się, że mimo orgazmów, które jej sprezentowała, Prescott ciągle reagowała na nią tak samo. Nadal tak samo łatwo dawała się zirytować, nadal nie miała zamiaru się z nią zgadzać w większości kwestii, które poruszały. Gdyby zrobiła się bardziej potulna, Cross szybko pożałowałaby decyzji zaciągnięcia jej do łóżka. To zdecydowanie zepsułoby całą zabawę. Najwyraźniej obie rozumowały w podobny sposób. To zabawne, że ich różnice były tym, co najmocniej je ze sobą zespalało.
— Nie potrzebujesz mojej uwagi, ale z drugiej strony chcesz być centrum wszystkiego, co mnie jakkolwiek jara? Moją inspiracją? Mogłabyś chociaż kłamać na dwóch osobnych wdechach, a nie takim ciągiem. — Nic się nie sklejało w tym, co próbowała jej przekazać Ruelle. Jej słowa nie miały żadnego pokrycia w tym, co wcześniej robiła i w jaki sposób na nią patrzyła. Jak niby Cross miała przestać uważać się za doskonałą, kiedy dostawała tyle dowód, że faktycznie tak było? Tanatopraktorka też pozwoliła sobie na zbyt śmiałe rozpieszczanie River i teraz musiała zbierać tego owoce. Jeżeli miałaby mieć do kogoś pretensje, to tylko do samej siebie. Bo przecież nie do rysowniczki! I tak by sobie na nie nie pozwoliła. Nie przyjęłaby ich do wiadomości i tym bardziej obróciłaby wszystko w taki sposób, by zrobić z Prescott tę skrajnie zdesperowaną.
— Mówisz o rysunkach czy pieprzeniu cię? — dopytała od razu. Magia mogła przecież przybierać bardzo różne oblicza. Miała niezwykłe zdolności na obu tych polach, a Prescott pochwaliła ją wcześniej zarówno za szkic, jak i za dopieszczanie jej ciała. Cóż za szkoda, że nie była w stanie robić obu tych rzeczy jednocześnie! Na szczęście jedno do drugiego bardzo ją inspirowało. Wyrażanie się artystycznie pobudzało jej zmysły, a z pobudzonymi zmysłami i dopieszczonym ciałem tworzyła dużo lepiej. Z pomocą swojej nowej modelki była w stanie naszkicować naprawdę świetne rzeczy, jeżeli tylko dadzą sobie trochę czasu i się po drodze nie pozabijają. Akurat w tej kwestii nie mogły mieć pewności. W końcu któraś mogła stracić cierpliwość i posunąć się dalej niż zostawianie krwawych śladów na skórze tej drugiej. Można było mieć tylko nadzieję, że nawet to morderstwo będzie bardzo ekstatyczne. Albo przynajmniej bardzo głośne. Za bardzo spodobało jej się to, jak Ruelle brzmiała w łóżku, żeby rezygnować z tego w tak dramatycznej sytuacji.

Ruelle I. Prescott
24 y/o
Welkom in Canada
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cae la madrugada
Y la noche acaba de empezar
La energía está elevada
Luces apagadas, solo la luna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Chociaż River z pewnością sprezentowała jej naprawdę wiele przyjemnych doznań to na pewno nie były one w stanie przyćmić tego czym dotychczas była ich relacja. Seks nic nie zmieniał w ich sytuacji. Był jedynie miłym dodatkiem, który zarówno budował jak i rozładowywał napięcie, gdy tylko zachodziła taka potrzeba. Poza tym: wciąż były tym samym duetem działającym sobie wzajemnie na nerwy.
- Jest pewna różnica między potrzebą, a chęcią - skorygowała ją i zabrała jej z dłoni papierosa, którego zdążyła już oddać. - Sądziłam, że zabawnie byłoby skalać twoją sztukę moją osobą skoro tak wiele dla ciebie znaczy.
Czy byłoby coś bardziej frustrującego dla artysty niż bezsilność, gdy przychodziło do tworzenia i uświadamiał sobie, że wciąż ma przed oczami twarz kogoś kto niezwykle irytował go swoim jestestwem, a nie coś niezwykle przyjemnego. Przynajmniej tak to wyglądało z jej perspektywy. Czy miała ona jakikolwiek sens? Dla niej tak.
Obie przy sobie mogły popaść w samouwielbienie. Były dla siebie niebezpieczną mieszanką. Powinny trzymać się z daleka od siebie, bo inaczej się wyniszczą, ale... Czy nie byłby to niezwykle piękny akt destrukcji? Z pewnością byłby on wart wielkiej artystki.
Oddała jej już na dobre papierosa. Usiadła na skraju łóżka i powoli zaczęła kompletować swoje ubrania, aby ponownie móc je na siebie wciągnąć. Miała jedynie problem ze zlokalizowaniem majtek. Finalnie zdecydowała jednak o nich zapomnieć i wciągnęła na nagie ciało jeansy. W końcu i tak mówiła wcześniej Cross, że będzie mogła jej zostawić swoją bieliznę na pamiątkę. Przynajmniej dzięki temu dotrzyma słowa.
Zatrzymała się jednak w połowie. Wciąż półnaga, gdy usłyszała jej pytanie. Odwróciła się i przez moment przypatrywała się jej uważnie. W ich przypadku sztuka i pieprzenie łączyły się w nierozerwalną całość. Pochyliła się w końcu nad rysowniczką. Na moment zawisła tuż nad jej ustami, pozwoliła sobie spojrzeć w czarownie czarne oczy, ważąc odpowiedź na języku.
- To jedno i to samo - powiedziała w końcu i nachyliła się jeszcze głębiej, aby w końcu zamknąć dzielącą je odległość.
Jeszcze jeden żarliwy pocałunek w ramach pożegnania. Tyle mogła jej zaoferować nim zsunęła się z łóżka i wciągnęła na siebie zapomnianą wcześniej koszulkę. Co prawa nie uśmiechało jej się wracać zimną nocą do domu położonego w zupełnie innej części miasta, ale przesadą byłoby zostanie do rana.
- Powoli spierdalam... - obwieściła jakby nie było to oczywiste.
Podeszła do wieszaka, na którym jak jej się zdawało River odwiesiła jej kurtkę. Alkohol zdążył przez ten czas nieco wyparować z jej organizmu pomimo gorąca jakie panowało w mieszkaniu. Przynajmniej zachowała nieco trzeźwości na sam koniec.
- Do zobaczenia, Cross - pożegnała się jeszcze dosyć neutralnym tonem, oglądając się ostatni raz na leżącą na łóżku dziewczynę nim zdecydowała się wyjść z jej mieszkania i ruszyć w podróż powrotną do swojego domu.
koniec
River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
ODPOWIEDZ

Wróć do „#16”