Bar miał być bezpiecznym, neutralnym terenem. Myślała, czy nie powinna po prostu zaprosić jej do siebie, ale to byłby zbyt desperacki ruch. Na takie sobie przecież nie pozwoli. A zresztą, miały przecież się spotkać i omówić dotychczasowe szkice. Nie było mowy o żadnych kolejnych. Może gdyby Prescott przestała się tak wzbraniać rękami i nogami i po prostu przyznała wprost, czego chce, to byłoby inaczej. A tak? Niech się cieszy, że dostała chociaż tyle.
Tym razem to ona zjawiła się na miejscu pierwsza. Zsunęła z ramion skórzaną kurtkę i odwiesiła ją na wieszak w pobliżu loży. Czekając przy barze na drinka strzepnęła z rękawa koszulki z Deftones jakiś bliżej nieokreślony pyłek. A może tylko jej się wydawało, że coś na niej było? Mniejsza z tym. Usiadła z alkoholem na wolnej kanapie i wyjęła z torby swój szkicownik. Miała jeszcze trochę czasu, nawet zakładając, że Ruelle nie planowała się spóźnić. Mogła spokojnie zająć się własną rozgrywką. Bez większego zaangażowania i zrozumienia słuchała sączącej się z głośników gitarowej muzyki i kontynuowała pracę nad jednym ze szkiców, na którym znajdowała się jej modelka. To był świeży pomysł, zaczęła go dopiero po tej
Podniosła głowę znad zeszytu, gdy dźwięki muzyki zostały zakłócone przez hałas ulicy wpuszczony przez otwarte drzwi. Odstawiła na stolik pustą już szklankę po drinku. Mogła zamówić nieco więcej, była jeszcze zdecydowanie zbyt trzeźwa na to, co ją pewnie dzisiaj czekało. Cierpliwie czekała, aż Prescott do niej podejdzie, przez cały czas uważnie i bez skrępowania śledząc ją wzrokiem. Kiedy dziewczyna zatrzymała się przy stoliku, zamknęła notes.
— Jednak mnie nie wystawiłaś — przywitała się, niespecjalnie zaskoczona tym faktem. W końcu to był jej pomysł, jak mogłaby z niego zrezygnować? Podniosła się z miejsca, chowając szkicownik do torby. Zrobiła krok w stronę Prescott, nachyliła się do niej i musnęła jej usta w ledwie wyczuwalnym pocałunku.
— Czego się napijesz, moja randko? — Wyprostowała się, wciąż nie odrywając od niej oczu. Skoro już wybrała tak drogi lokal, to mogła ją przynajmniej rozpieścić kilkoma darmowymi porcjami. Tak się przecież robi na randkach.
Ruelle I. Prescott