-
I didn’t want him morally grey. I wanted someone with a soul as black as night. Someone who would burn the world down for me and not lose a single minute of sleep over it.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona | jejtyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Spakowałam kota, ubrania i jedzenie dla niego. Wyłączyłam każdy możliwy sprzęt, który tylko mogłam i sięgnęłam po torbę z laptopem. Będąc całkowicie gotowa do wyjścia, jedynie Ash dałam do jego ulubionego plecaka i skierowałam się w stronę mieszkania kuzynki. Nadal nie pamiętam, czy ona pamiętała o naszym spotkaniu, a raczej moim nocowaniu u niej. Ahs był dodatkiem, nie miałam z kim go zostawić. On ją lubi, ale czy ona jego? Nie jestem pewna, ale nie zostawię go tak samego. Jest grzecznym kotem, wystarczy, że wyjdę z nim na spacer lub zrobię u niej małą kuwetkę.
Kiedy pojawiłam się pod jej domem, zapukałam dwa razy i poczekałam grzecznie, aż otworzy mi drzwi. Widok kuzynki poprawił mi humor, naprawdę tego potrzebuję w swoim dziwnym życiu. Uścisnęłam ją na powitanie i pocałowałam w policzek. Odsunęłam się i westchnęłam z ekscytacji. Głównie to u mnie ciężko z czasem, Shereen miała go dużo, a raczej tak mi się w sumie wydaje.
— Gotowa na nocowanie? Wybacz, że jest z nami Ash.. nie mogłam go zostawić samego. Będzie grzeczny! Obiecuję, a jeśli coś odwali to ogarnę i odkupię. Zresztą... tak dawno nie widziałaś na oczy, najlepszej kuzynki na świcie! — Może trochę przesadziłam, ale jakoś się tym teraz nie przyjmuję. Zresztą ona dobrze wie, że czasem mi tak odwala. Będąc już w środku, postawiłam plecak z kotem, aby zaczął poznawać nowe otoczenie. Rozciągnęłam się i odłożyłam torbę z ubraniami oraz rzeczami kota na kanapę. Następne nasze spotkanie, musi odbyć się w moim mieszkaniu. Chociaż będzie tak wygodniej, dla nas wszystkich. — Mówiłam ci, że mam konto na portalu do randkowania? Muszę pokazać ci wszystkie wiadomości, które dostałam. Padniesz od nich — Mnie one dalej bawią, a niektóre są żenujące.
Shereen Winfield
-
Some people don’t leave your life. They just find new ways to haunt it
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Wbrew pozorom nie miała tak dużo wolnego czasu. Od momentu powrotu z Ottawy próbowała odnaleźć się na nowo w świecie, który porzuciła trzy lata temu. Niespodziewany powrót do Toronto, przerwanie nauki i przejęcie rodzinnego biznesu zmywało jej sen z powiek przez kilka ostatnich tygodni. Późne powroty do domu, papierologia i podpisywanie dokumentacji nie sprzyjały czasowi wolnemu. Odetchnęła z ulgą, gdy wstała pewnego poranka — tuż przed ósmą rano — z myślą, że nie musi wychodzić z domu. Znalazła czas dla siebie. Wzięła długą kąpiel, rozpuściła mokre włosy i pozwoliła im wyschnąć naturalnie i bez pośpiechu, założyła swoje ulubione dresowe spodnie, w których nie wychodziła z domu i pogadała z przyjaciółmi. Tego właśnie dnia umówiła się na spotkanie z Audrey — swoją kuzynką. Dziewczyny, choć były ze sobą spokrewnione, traktowały się bardziej jak przyjaciółki niż rodzina. Shereen bardzo to lubiła i ceniła. Z siostrą miała średni kontakt, z resztą kuzynostwa również. Audrey była wyjątkiem, jeśli o to chodzi. Ostatnie miesiące nie był łaskawe. Utrzymywanie kontaktu głównie internetowego robiło się męczące dla kogoś takiego jak Winfield. Lubiła spotykać się z ludźmi, wychodzić do kawiarni czy do cukierni. Preferowała kontakt osobisty. Wiedziała, że blondynka także nie miała tego czasu. Studia medyczne na pewno były pochłaniające. I nie miała nic przeciw temu, że Audrey miała wpaść z kotem. Lubiła zwierzęta, zwłaszcza koty. Psy również, ale ze względu na swój tryb pracy, również miała kota. To zwierzę nie wymagało aż tyle czasu, wystarczyło zapewnienie mu zabawek, kuwety i drapaka. Dopóki nie czepiał się po żyrandolu, było naprawdę dobrze.
Przywitała się z Audrey delikatnym uściskiem i krótkim buziakiem w policzek. Czuła się szczęśliwa z tego powodu, że w końcu udało im się znaleźć trochę czasu, by spędzić go w swoim towarzystwie. Plan na dzisiejszy wieczór i nocowanie obejmował typowo babskie rzeczy, które robiło się za nastoletnich czasów. Do zestawu doszło legalne picie alkoholu. Poza tym Shereen planowała spędzić czas na pogaduszkach i robieniu wymyślnych fryzur. Musiała podzielić się z Audrey również niezbyt zadowalającymi wieściami, które dotyczyły zdrowia jej taty, a wujka Audrey.
— Daj spokój. Ash to nie problem. Urządź mu gdzieś kącik na tę noc i będzie git — poinformowała, wskazując dłonią na salon. Było jej naprawdę wszystko jedno, gdzie Audrey umieści rzeczy dla Asha.
Wiadomości z tindera zaintrygowały ją dużo bardziej. Osobiście nie zakładała nigdy kont na takich portalach — nie odczuwała wewnętrznej potrzeby. Poza tym, na myśl o tych wszystkich simpach albo facetach z dziwnymi kinkami, robiło jej się słabo. Zdecydowanie wolałaby się z takimi nie użerać, dla własnego spokoju i stanu psychicznego. Wystarczył jej prześladowca. Poza tym... Chyba nie chciała nikogo szukać. Nie teraz, gdy myśli szatynki krążyły wokół pracy.
— Dawaj. Musisz mi je pokazać! — rzuciła energicznie, zapraszając dziewczynę na kanapę. Zanim sama to zrobiła, zaproponowała Audrey coś do picia. Po usłyszeniu odpowiedzi zajęła się przygotowywaniem napojów. Dopiero gdy to zrobiła, dumna z siebie wróciła do salonu i postawiła na stoliczku dwie szklanki. Sama nie usiadła na kanapie, lecz na dywanie. Miękkim, niedawno wypranym i niesamowicie przyjemnym w dotyku. Czasem lubiła na nim leżeć, bo był taki wygodny.
Audrey LeBlanc
-
I didn’t want him morally grey. I wanted someone with a soul as black as night. Someone who would burn the world down for me and not lose a single minute of sleep over it.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona | jejtyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
— Myślę, że i tak do nas przyjdzie. Jednak to kot, sam decyduje, gdzie chce spać — Wzruszyłam ramionami. Poszłam za kuzynką i zaczęłam szukać odpowiedniego miejsca, gdzie będę mogła rozłożyć rzeczy Ash'a. Nie jest ich za dużo, ale nie chcę też za dużej odległości. W moim mieszkaniu wszystko ma blisko, może przez fakt, że ja sama dokupiłam mu jakieś dodatki i porozrzucałam je dosłownie wszędzie. Tu nie będę tak szaleć, trochę wstyd i nie chcę się rządzić. Marudny kot powinien wytrzymać, chociaż jedną noc bez swoich zabawek i innych akcesoriów, które jedynie dotyka w mieszkaniu łapką.
Jak tylko odnalazłam odpowiednie miejsce, rozłożyłam wszystko i wróciłam do swojej kuzynki. Ash jak to on, zamiast przyjść do nas to zwiedza cały jej dom. Mam tylko nadzieję, że nie zrobić żadnej niespodzianki lub nie zniszczy niczego. Zazwyczaj to bardzo, ale bardzo grzeczny młody kotek. Czasami tylko mu coś odwala i szaleje jak szalony młody kot. Rozejrzałam się ponownie, aż w końcu znalazłam kuzynkę. Również usiadałam na dywanie. Jejku, ale przyjemny w dotyku. Później będę musiała się zapytać, gdzie go kupiła. Jednak czy to dobry pomysł, jak posiada się takiego kota? Sięgnęłam po kubeczek i napiłam się soku pomarańczowego.
— Dobrze.. Jest ich dwóch. Jeden jest informatykiem, a drugi jest lekarzem. Eee.. nie kręcą mnie romanse w pracy. Według lokalizacji jest blisko, a nie chcę skandalu. Matka by mnie chyba zabiła. Ten drugi za to, jest ciekawy. Chcesz z nimi popisać? — Wyciągnęłam telefon i szybko skróciłam dosłownie wszystko. Odblokowany telefon przekazałam dla niej i oparłam głowę o ramię Shereen. Pokazałam z początku lekarza, który był tylko o osiem lat starszy od nas. Oczywiście były też głupie zdjęcia od niego i nudne zwykłe teksty na podryw.
— Z tego co wiem, matka ma w planie zrobić wielką imprezę rodzinną. Znów będzie opowiadać o szpitalu i o tym, że jeszcze nie wybrałam specjalizacji. Chyba że zajmie się bratem lub wami. Musisz być gotowa na wszystko, pewnie obecność obowiązkowa — Jakby nie wystarczyło jej, że widzimy się w pracy. To jeszcze cotygodniowe spotkania, które naprawdę różnie się kończą. Mam wielką nadzieję, że teraz zajmie się inną częścią rodziny, a nie mną. Mam swoje własne dylematy i problemy, a nie narzekanie i obgadywanie za plecami. Westchnęłam i wróciłam do aplikacji. — A co sądzisz o nim? — Teraz przesunęłam palcem w bok, aby pokazać pana informatyka. O dziwo nawet jest teraz dostępny.
Shereen Winfield