Tym bardziej, gdy usłyszała jego tłumaczenia. Nie powinna, a sama się teraz poczuła jak idiotka. Tak jakby… sama wszystkiemu była winna. - Tak, powinnam się odezwać i to mój błąd- przyznała bez większego problemu, ale w środku źle się z tym czuła. Potrzebowała w tamtym momencie, żeby ktoś w pełni się nią zaopiekował. Tylko tyle i aż tyle. Jednak ostatnie jego wytłumaczenie przebiło wszystko pozostałe. Aż otworzyła szeroko oczy ze zdziwienia cofając głowę niemal oszołomiona, co właśnie usłyszała. - Ja pierdolę, słyszysz siebie Prince?- spytała tak naprawdę już retorycznie, bo właśnie tym tekstem udowodnił, że nie jest gotowy na tę rozmowę. Zapytał się jej o co jej wtedy chodziło, upierał się, że chce wiedzieć, ale najwidoczniej prawda go przerosła. Nie było jej rolą przekonywać go do czegokolwiek. Nawet jeśli w głębi duszy chciała, żeby coś do niego dotarło. Chciała zobaczyć jeszcze raz tego Prince’a, który wtedy się nią zaopiekował. W głębi duszy wierzyła, że może taki być częściej. Dlatego też odważyła się mu powiedzieć, że tamtej nocy były chwile, gdy był mężczyzną, w którym można było się zakochać. Jednak najwyraźniej nie zależało mu na tym ani trochę, skoro nawet tego nie skomentował w żaden sposób.
Mimo wszystko odważyła się na kolejną szczerość, bo co innego już jej pozostało? I tak wszystkiego się może dowiedzieć z pierwszego lepszego portalu plotkarskiego, więc już mu oszczędzi wyszukiwania. Ledwie wytarła jedną łzę, gdy nazwał
- Nie musisz mnie trzymać - wyszeptała podnosząc głowę, by spojrzeć mu w oczy spojrzeniem, które było pełne smutku i niemocy. Nie kłamała - nie musiał jej trzymać, pewnie utrzymałaby się w pozycji pionowej na własnych nogach, ale chciała, by jej nie puszczał. Potrzebowała jeszcze chwili w jego ramionach, aby nabrać energię do działania. Potrzebowała jeszcze chwili, aby móc się delektować tą bliskością, gdy po prostu był przy niej pozwalając jej być kruchą.
Prince Williams