ODPOWIEDZ
27 y/o
For good luck!
166 cm
właścicielka kwiaciarnio-kawiarni "Seasons"
Awatar użytkownika
been there, done that, messed around.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Grudzień 2022

Zima na dobre zagościła w Toronto, a ulice, chodniki, budynki i samochody przykryła gruba warstwa śnieżnego puchu. Biel spowiła całe torontońskie przedmieścia, gdy August leżała w mieszkaniu na kanapie i kompletnie nie miała na siebie żadnego pomysłu. A ponieważ leżenie i gapienie się w sufit zaczynało jej już działać na nerwy, postanowiła podnieść się z łóżka, ruszyć do kuchni i upiec muffinki oraz ciastka dla pracowników szpitala, do którego ostatnimi czasy coraz częściej uczęszczała po ostatniej operacji. Tej, po której dorobiła się dodatkowych metalowych części wspomagających jej biodro i cały ten skomplikowany proces zwany poruszaniem się bez wyglądania jak źle złożony mebelek z Ikei. Walczyła z Ewing sarcomą, odkąd ledwie skończyła szesnaście lat, a po wielu latach walki, z małymi przerwami na złapanie oddechu i udawanie, że wszystko jest absolutnie w porządku, w końcu kilka miesięcy wcześniej miała okazję uderzyć w ten cholerny dzwon, ogłaszając całemu światu - no dobra, rodzinie, swojemu przyjacielowi i szpitalnemu personelowi... że pozbyła się tego cholerstwa. Chciała chwytać dni i noce tak, jak robiła to przez ostatnie lata - jakby każda mogła być jej ostatnią. Bo nigdy nie było nic wiadomo. Życie stało pod jednym wielkim znakiem zapytania, a Winters? Ona chciała obok niego stawiać wykrzyknik. MNÓSTWO wykrzykników.

Więc kilka godzin po tym, jak zaczęła pichcić, miała już ze sobą dobre trzy blachy wypieków. Owinęła je starannie, wskoczyła pod prysznic, przebrała się, a potem zamówiła Ubera. Po jakichś trzydziestu minutach była już w szpitalu, gdzie przywitała się z personelem, ułożyła ciacha, tłumacząc każdemu, co jest czym i dlaczego absolutnie powinno się tego spróbować, po czym zapytała, gdzie znajduje się jej fizjoterapeuta, Kenneth Black. Zajebiście przemiły facet. Taki, który nie raz wybijał jej z głowy ociąganie się i patrzył na nią tym swoim spojrzeniem mówiącym - Winters, nawet nie kombinuj... Bardzo chciała mu powiedzieć, żeby przypadkiem nie przeoczył tych rarytasów, które im zaserwowała. Pielęgniarka Smith wskazała, gdzie się znajdował, a August, pomimo wszelkich rozsądnych zasad mówiących, że może jednak nie powinna hopsiać po szpitalnym korytarzu, zahopsała sobie w stronę sali. Tylko zanim zdążyła tam dojść, Kenneth wyszedł na korytarz.

I cóż...

Nie widziała go dawno w takim stanie. Wyglądał na zirytowanego i zmartwionego jednocześnie, co w jego wykonaniu oznaczało mniej więcej tyle, że ktoś doprowadził go do granic cierpliwości, ale jeszcze nie było świadków, więc nie mógł legalnie udusić tej osoby smyczą od identyfikatora. - Kenneth? Wszystko dobrze? - zapytała, marszcząc brwi, a on rzucił na nią spojrzeniem i odpowiedzial, - August, co ty tu robisz?
- Och, przywiozłam ciastka. Dla was. Chciałam się upewnić, że się na nie załapiesz - odparła z szerokim uśmiechem. Kenneth położył dłoń na jej ramieniu. - August, dzięki. Naprawdę przyda mi się przerwa, ale słuchaj… zrób mi przysługę. - Podrapał się po tyle głowy i rozejrzał, jakby sprawdzał, czy nikt ich nie podsłuchuje. - W środku jest chłopak. W twoim wieku. Nazywa się Oleander Everhart. Stracił nogę na służbie. Weź, daj mu tego… - machnął ręką w stronę całej jej osoby, unosząc brew - tego czegoś. I nakłoń go, żeby ze mną współpracował. Dzięki! - Rzucił to tak szybko, że August nawet nie zdążyła zamrugać, a on już ruszył w stronę pielęgniarek. - Ale…! - zaczęła, ale Kenneth zniknął w nicości szpitalnego korytarza. No pięknie... - Eh… no dobra - westchnęła do siebie.

Wyjrzała przez małe okienko w drzwiach i zobaczyła chłopaka siedzącego w pomieszczeniu. Przez chwilę tylko mu się przyglądała, a potem wzruszyła ramionami i otworzyła drzwi, jak gdyby nigdy nic.
- And for youuuu I keep my legs apart, and forget about my tainted heart- zaśpiewała pod nosem, udając, że kompletnie go nie widzi. Wyciągnęła lizaka z kieszeni, rozwinęła go z papierka i wsadziła sobie do ust, po czym bez żadnego ostrzeżenia usiadła obok niego z impetem. Dopiero wtedy przesunęła głowę w dramatycznie teatralny sposób i spojrzała na niego. Najpierw zerknęła na jego nogę. Potem na tę drugą, amputowaną od kolana w dół. Następnie uniosła spojrzenie i przyjrzała mu się dokładniej, zatrzymując wzrok na jego brązowych tęczówkach. Przesunęła lizaka w bok, żeby móc mówić z patykiem w buzi. Welp, trochę niewyraźnie, ale co tam. - August jestem… Widziałeś może typka, który niezbyt chętnie współpracuje z panem Blackiem? - Zmrużyła oczy, wyjęła lizaka z ust i wysunęła go w jego kierunku, zatrzymując dosłownie przed jego ustami. - Śmietankowo-jagodowy. Zajebisty. Spróbuj. Polecam. - Uśmiechnęła się szeroko, w dalszym ciągu trzymając tego cholernego lizaka przed jego twarzą. Everhart miał właśnie możliwość poznać się bliżej z zamiecią śnieżną, jaką była August Winters.

just lick it
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”