ODPOWIEDZ
27 y/o
For good luck!
182 cm
VP of Hockey Strategy & Innovation Toronto Maple Leaves
Awatar użytkownika
Naprawdę kocha się tylko raz w życiu, nawet jeśli człowiek tego nie zauważa.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Obrazek
- Nie wierzę, że dałem ci się namówić na to przebranie - rzuca wesoły od trzech piw, które wypili jeszcze w jego pokoju w domu studenckim, zanim wyruszyli na imprezę u bractwa. Peter zdecydowany był odpiąć dziś wszystkie swoje wrotki, po pierwsze dlatego, że czuł, że właśnie tego chłopaki z bractwa od niego oczekują - a w zamian w końcu doczeka się wcielenia w ich grono - a po drugie dlatego, że chyba był jedynym chłopakiem na kampusie, który jeszcze nie przespał się z żadną cheerleaderką, a własnie tego przecież dziś sobie życzył i to planował. Miał na oku jedną taką blondyneczkę, która zawsze słodko się do niego uśmiechała podczas meczy. Dotąd zamienił z nią może z cztery zdania, głównie w momentach, w których mu gratulowała, albo zapraszała go właśnie na jakieś imprezki. Poprawia sobie pasek od spodni i jednocześnie podciąga zielone spodnie. Jakimś cudem udało mu sie znaleźć spodnie, i mógł zostawić w pokoju wyzywające leginsy, które Wendy wcisnęła mu twierdząc, że jako Peter Pan musi takie mieć, ale przez to wcale nie byli na czas, tylko właśnie już po trzech piwach. - Oby się opłacało i Daisy założyła strój Dzwoneczka, bo jeżeli nie załapała mojego żartu to coś czuje, że będę wkręcać, że jestem Shrekiem. Przynajmniej ty wyglądasz super cute z naszej dwójki - pochwalił ją, bo faktycznie prezentowała się ślicznie, chociaż pewnie wybrała bardziej seksi wersję kostiumu Wendy Darling niż sukienka do samej ziemi. Dobrze było iść na imprezę z przyjaciółką, bo zawsze jeżeli znów złapie go wrażenie, że się nie odnajduje, to znajdzie ją i wtedy już się będzie świetnie odnajdywać.
Na szczęście, kiedy przyszli na imprezkę wszyscy już byli tak porobieni, że niewiele trzeba było, aby nadgonili. Grali w beer ponga, Peter twierdził że Wedny oszukiwała, ale już był w parze ze swoim Dzwoneczkiem, więc długo się nie wykłócał, żeby nie robić sobie przy niej siary, zresztą wszyscy mieli oczy i widzieli. Później znów się rozproszyli gdzieś po imprezce i znaleźli się kiedy już połowa dogorywała, a Peter z Dzwoneczkiem na kolanach siedzieli i grali w nigdy nie. Co prawda Bylthe jeszcze nic nie musiał mówić, ale popijał raz za razem słysząc jakie niewinne wyznania tam lecą. Oczy mu się nagle zaświeciły, kiedy Wendy dołączyła do nich z jakimś Kapitanem Hakiem u ramienia i rzuca:
- Siadajcie siadajcie, no to teraz Ty Wendy, gramy w Nigdy nie. Musisz powiedzieć jakąś swoją sekretą fantazje, której nie robiłaś i jeżeli ktoś z nas to robił to pijemy
Jak tak patrzył na ego Haka to pomyślał sobie, że kurcze, mógł się za takiego Haka przewortnie przebrać, a nie tak basicowo za Piotrusia Pana. Ale chyba już było za późno, chyba że zaraz zmienią to na prawda czy wyzwanie (bo były już takie głosy!) to wtedy wyzwie go, żeby się zamienili outfitami.

Wendy Gardner
34 y/o
NARRATORSKI PIESEK
163 cm
Just remember I'm forever your girl.
Awatar użytkownika
Just don't fall recklessly, headlessly in love with me, cause it's gonna be all heartbreak blissfully painful and insanity, if we agree.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Halloween, 2018



Peter, te spodnie to zdrada stanu! Miały być obcisłe, miało być widać… no wszystko! — protestowała, kiedy go widziała w tym wdzianku na które ostatecznie się zdecydował. Była totalnie rozczarowana i wcale nie zamierzała tego ukrywać. — Wyglądasz jakbyś wrócił z biura Nibylandii, a plan był taki, że Dzwoneczek na widok Peterowskich atrybutów w mig przyleci do ciebie, a tak to będziesz musiał się bardziej postarać — zacmokała sugerując, że o wiele łatwiej byłoby mu w rajtuzach. Trzy piwa zrobiły już swoje, a ona wbiła na imprezę zdecydowanie odważniejsza niż wskazywałby na to jej niewinny kostium. — Dzięki! — przytaknęła jeszcze uroczo się uśmiechając. — Jak się schylę to widać mi majtki, ale poza tym jest ekstra! — oznajmiła przeglądając się w jakiejś szybie, którą właśnie mijali.
Wendy Darling - wydawała się prostą rolą do odegrania. Błękitna sukienka, wstążka we włosach i rola rozważnej... ekhm, na tym ostatnim to poległa najwyraźniej bo rzeczywistość, cóż… rzeczywistość to Winnie, która zdążyła wylać na siebie połowę drinka, potknąć o kabel od głośnika i prawie stracić oko przez pióro wystające z kapelusza Kapitana Haka. Pomimo tego uśmiech nie schodził jej z twarzy, bo udawanie, że wszystko jest w porządku miała opanowane do perfekcji już od najmłodszych lat.
I tak się bujała po imprezie to tu, to tam po drodze podrywając swojego Kapitana Haka, faceta który ociekał testosteronem, a jego rozpięta koszula i skórzany płaszcz sprawiały, że co chwilę zapomniała jak się oddycha. Miał klatę z rodzaju wykutych z marmuru, do których ewidentnie miała słabość i uśmiech od którego zmiękły jej kolana. Z duma przyprowadziła do miejsca, gdzie Peter z Dzwoneczkiem na kolanach okupowali kanapę wraz z innymi ludźmi, grając w najlepsze.
Z tego co mi wiadomo to wcale nie musi być fantazja, której nie robiłam — i ochoczo przytaknęła siadając tuż obok swojego Kapitana. Szybko poprawiła też ramiączko sukienki, które osunęło się odkrywając nagie ramię i spojrzała na przyjaciela z błyskiem w oku: uważaj, bo zaraz coś odwalę. Uwielbiała go czasem peszyć, bo w tym swoim zachowaniu nawet gdy starał się wyjść ze strefy komfortu i zaszaleć, był bardzo taki no... ostrożny? No chyba, że go porywała do zabawy, miał momenty, w których potrafił n a p r a w d ę zaszaleć.
Nigdy nie… — zaczęła uśmiechając się niewinnie — nie pozwoliłam rozpiąć mi ubrania w miejscu publicznym, tylko dlatego, że podobało mi się jak patrzył mi w oczy, kiedy to robił — oznajmiła wpierw badając reakcję Petera, a potem oparła się o ramię Kapitana Haka zerkając na niego i uśmiechając się rozbrajająco. On z kolei poruszał wymownie brwiami i oboje zgodnie wypili kolejkę czekając na ruchy pozostałych. Czuła jak dłoń Haka przesuwa się wzdłuż jej talii, a ona uśmiechnęła się dając tym samym do zrozumienia, że dzisiejsza Wendy Darling wcale nie potrzebuje ratunku z rąk Kapitana Haka. — Może teraz Dzwoneczek? — zasugerowała zerkając w ich stronę.

Obrazek
winniethepooh91
27 y/o
For good luck!
182 cm
VP of Hockey Strategy & Innovation Toronto Maple Leaves
Awatar użytkownika
Naprawdę kocha się tylko raz w życiu, nawet jeśli człowiek tego nie zauważa.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Jezus, to sie nie schylaj - Peter aż jej ręką chce zakryć tyłek jak idą i Wendy tak podskakuje że faktycznie spódniczka jej się czasami podciąga niebezpiecznie. Na tym się skupił w pierwszej chwili kiedy wbili na imprezkę i tylko sie modlił, żeby nie świeciła gaciami jak się rozejdą. Ale na to już nie mógł mieć wpływu co się wtedy stanie!
Peter patrzył na Wendy po tym jej wyznaniu tak jakby chciał powiedzieć "don't bullshit me girl", bo przecież doskonale pamięta jak byli na ich pierwszej wspólnej wycieczce po górach i mówił jej, że musi ściągnąć kurtkę, bo sie zgrzeje i jak wejdą wyżej to będzie jej lodowato. Wendy wcale nie chciała go słuchać, aż musiał jej zrobić wykład o tym, jak działa ludzkie ciało i jak się dostosowuje do temperatur oraz o tym, że nie będzie jej mógł później oddać własnej kurtki, bo przecież mu też bedzie zimno. I musiał udać się do działania aktywnego i sam jej rozpiąć kurtkę i zdjąć, co się później okazało zbawienne.
Co prawda faktycznie, jakby tak to rozłożyć na czynniki pierwsze no to tak, pozwoliła mu na to przecież bo logicznie miał rację, a nie dlatego, że na nią patrzył w taki sposób, że jej się to mogło podobać.
Natomiast kilka osób napiło się, łacznie z Dzwoneczkiem, co oderwało jego spojrzenie od Wendy. Uśmiecha się do blondynki, a jego oczy tak błyszczą, że gdyby teraz chciał coś z niej rozpiąć, to na pewno też by się zgodziła.
No ale wtedy przyszła pora na nią. Dziewczyna uśmiecha się szeroko po całym tłumie, widać, że lubi być w centrum uwagi, nie to co Peter, bo jemu akurat by wystarczyło, gdyby jednak nie grali w tą gre, tylko może sobie porozmawiali w jakimś ustronnym miejscu. Zresztą też po to przyszli na ten fotel, tyle, że później zaczeli gromadzić się wokół nich ludzie.
- Nigdy nie całowałam się z postacią z tej samej bajki - wymyśliła Dzwoneczek, ale nim ktokolwiek zdązył się napić, odwraca się i całuje go przy wszystkich. Peter na początku był skonsternowany, ale na szczęście tyle już dziś wypił, że myśl o tym, że wszyscy na niego patrzą jakoś znika, a zamiast tego Peter skupia się na tym przyjemnym pocałunku, który trwał tylko chwilę, ale sprawił, że uśmiechał się teraz szeroko kiedy Dzwoneczek podsumowała to: - No to teraz już oboje możemy pić - i chociaż coś czuł, że nie powinien już chyba więcej pić, to się napił, bo wiadomo, gra się według zasad.
- Ej dobra dobra, nie oszukujemy, Peter masz karniaka - zadecydował chłopak siedzący gdzieś niedaleko Haka, przebrany za Iron Mana. Poza nim z Avengersów był również Loki, ale chłopaki ewidentnie nie chcieli iść w ślinę. Peter jednak uznał, że to fair, więc przyjął, że teraz on znów ma coś wymyślać.
- Nigdy nie śpiewałem karaoke - rzuca pierwsze co mu się nasuwa na myśl, na co cała grupa zareagowała głośnym buu, ale wszyscy wypili, więc i Peter wypił. - Przynajmniej się napiliście! - zaśmiał się i opiera na fotelu wygodniej, wciąż trzymając rękę na kolanie Dzwoneczka. Jego wyznanie sprawia, że Dzwoneczek odrazu się odwraca do niego i mówi tak, że wszyscy słyszą: - No to w takim razie musimy to zmienić Peter! Chodź, zaśpiewamy razem - ale Peter kręci głową raz, drugi, trzeci aż entuzjazm Dzwoneczka jednak się oziębia i dziewczyna nieco rozczarowana jego postawą schodzi z jego kolan i siada sobie na ziemi obok. Nie wiedział za bardzo co ma zrobić w takiej sytuacji, bo przed chwilą było tak gorąco, dlaczego ona się obraziła?
Ale gra trwa w najlepsze i Iron Man stwierdził, że nigdy nie robił nikomu loda, Matka Chrzestna ze Shreka powiedziała, że nigdy niczego nie ukradła, a Faraon że nigdy nie był za granicą. Peter zaś obserwował tylko to co robiła Dzwoneczek na wymian z tym jak Wendy obłapiał ten jej Hak i coraz bardziej się wycofywał, aż nagle Dzwoneczek wyszła z kręgu, a on został na fotelu i wpatruje się w Wendy z błaganiem w oczach, żeby coś zrobiła. Ale teraz przyszedł czas na Haka.

Wendy Darling
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”