-
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowyczas narracjiprzeszłypostaćautor
Cora nie sądziła, że kolejny raz będzie mogła liczyć na Prince’a. Chociaż ich ostatnie spotkanie rozpoczęło się jak zwykle od darcia ze sobą kotów, to zakończyło się znacznie przyjemniej. Tak jak go poprosiła - został przy niej przez cały wieczór i noc. Pomagał się jej pakować wrzucając byle jak misę robioną przez jej babcię i z nabożną czcią traktując potem jej tusz do rzęs, jakby robił to wręcz prześmiewczo. Czasami się obijał przysypiając na kanapie albo uciekając do toalety, bo niby go boli brzuch, ale jego towarzystwo było jej potrzebne. Dodawał radości i śmiechu w te ściany, które pomału stawały się puste z każdym kolejnym spakowanym kartonem. Jego obecność pozwoliła jej się na chwilę zrelaksować i zapomnieć o tym przez co przechodziła, a nawet do niczego między nimi nie doszło. Po prostu sprawiał, że się śmiała. Dlatego, kiedy dopadło ich zmęczenie, poprosiła żeby został na noc obok niej, a wtulenie się w niego było czymś… niezwykłym. Już dawno tak dobrze nie spała.
To też dodało jej nowej energii do pracy nad festiwalem, do którego powróciła ją wzmożonych obrotach. Chciała jak najszybciej wszystko nadrobić, więc pracowała dosyć intensywnie. Terminy ich goniły, a ona czuła znowu, że robi coś dobrego. Wolała skupić swoją energię na pracy, aniżeli na człowieku, którego uważała za ojca, a który potraktował ją jak zepsutą rzecz i wyrzucił do kosza. Jej serce wciąż po tym wszystkim krwawiło. Była bardziej zdystansowana do ludzi niż dotychczas i nawet ubierała się mniej wyzywająco niż dawniej. Potrzebowała czasu. Potrzebowała pracy nad samą sobą, aby się odnaleźć w nowej rzeczywistości po tych wszystkich ostatnich perturbacjach.
Ale z Williamsem było inaczej. Już nie chciała tak bardzo na niego szczekać i gryźć. Sama nie wiedziała, czego chciała , ale… Chciała się z nim zobaczyć. W końcu mieli festiwal do ogarnięcia, a ona wcześniej na trochę się zaszyła w domu, prawda? Dlatego po kilku dniach napisała do niego z propozycją spotkania w siedzibie Northand Power. Wciąż tutaj pracowała, więc wykorzystała jedną z sal na spotkania, aby zaprosić do niej Prince’a. Był już wieczór, więc raczej nikogo już nie powinno być w biurze. Jedynie Cora ostatnio stała się małym pracoholikiem, że nawet prezentację (!) przygotowała na spotkanie. - Dobra, musimy spiąć dupę, bo mamy obsuwę. Przygotowałam na szybko status działań - stojąc przy ścianie, gdzie rzutnik właśnie wyświetlał slajdy, zaczęła wszystko przedstawiać niczym profesjonalistka. Cherry i Charlie mogliby być z niej dumni! - Miejsce? Twoja propozycja nad Ontario była świetna, zgoda jest, więc super- przytaknęła z cichym podziękowaniem i przerzuciła kolejny slajd. - Muzyków mamy, musisz tylko przygotować plan występów - kto kiedy i w ogóle. A i potrzebujemy kogoś , kto poprowadzi to wszystko na scenie. Chyba najlepiej, żebyś Ty to zrobił, prawda? W końcu to był Twój pomysł, a doświadczenie w występowaniu na scenie już masz- nie wyobrażała sobie, żeby tą imprezę mógł poprowadzić ktokolwiek inny. Nie powie mu tego, ale według niej on byłby idealny w tej roli, a przede wszystkim… Nikt inny nie zasługiwał na to tak jak on. - Potrzebujemy ekipę techniczną, która nam rozstawi cały sprzęt i zadba o wszystko w trakcie. Uda się to ogarnąć? Masz jakieś znajomości w tym temacie?- bo mogli to akurat razem ogarnąć, prawda? - Skoro to ma być festiwal charytatywny dla kobiet, to co sądzisz o innych cenach dla kobiet i mężczyzn? Myślę też, że opłata powinna być symboliczna. Dodatkowo wpadłam na pomysł, żeby w tym miejscu stworzyć takie mini miasteczko, gdzie będą stoiska z różnymi rękodziełami. Artyści chcąc się tam wystawić, będą musieli uiścić opłatę, która pójdzie na fundację- teraz na ekranie ukazała się wizualizacja terenu festiwalu z rozmieszczeniem obiektów. - A i jeszcze rozmawiałam z trzema lekarkami, które przez kilka godzin mogą wykonywać USG piersi, a także uczyć jak samemu się badać. Do tego zorganizujemy też tam krótkie warsztaty z samoobrony dla kobiet - dodała na koniec pierwszy raz tak naprawdę występując tak… zawodowo. Czuła obawy wobec jego reakcji , ale też dreszczyk ekscytacji. - No i chyba ostatnie, co nam zostało , to reklama w mediach i plakat. Z tym nie mam w tym momencie w ogóle pomysłu- i teraz nieco mina jej zrzędła, gdy przyznała mu się, że nie majà jeszcze plakatu. Może on na coś wpadnie? Póki co jednak czekała na jego komentarz stojąc przed nim wyraźnie się stresując. Czemu się w ogóle stresowała? Czemu tak bardzo jej zależało, żeby mu się to wszystko spodobało? Czyżby chciała jego… akceptacji?
Prince Williams