29 y/o
BEJBA
166 cm
lektorka audiobooków/aktorka dubbingowa w pinewood studios
Awatar użytkownika
nadal lubię starego coldplay'a, barman tu puszcza chujową muzę
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nieszczególnie lubiła Paris. To był niepodważalny fakt. Mimo to nie zamierzała mówić o tym wprost, bo zdawała sobie sprawę, że szczerość w tym przypadku mogłaby jedynie pogorszyć atmosferę i utrudnić ich i tak już napiętą współpracę. Zresztą, czy naprawdę trzeba było to wypowiadać na głos? Wydawało jej się, że jej dystans jest aż nazbyt widoczny. Trudno było uwierzyć, że Laroche mogłaby tego nie zauważyć. Chyba że celowo ignorowała sygnały albo po prostu nie przywiązywała do nich większej wagi. Z drugiej strony, ta relacja miała charakter wyłącznie zawodowy i najpewniej tymczasowy. Istniało spore prawdopodobieństwo, że po zakończeniu nagrań ich drogi na długo się rozejdą, a może nawet już nigdy nie skrzyżują się przy żadnym projekcie.
Mogła się spodziewać, że kobieta również nie przepada za Gregiem. Właściwie zdziwiłaby się szczerze, jeśli byłoby inaczej. Czy w ogóle w Pinewood był ktoś, kto go lubił? Nie dawał nikomu dojść do głosu i zawsze miał najgorzej ze wszystkich. Okropny człowiek.
A uważasz, że zasłużyłaś, żeby znaleźć się na tej liście? — uniosła wysoko brwi, jakby samą siłą umysłu chciała sprawić, że Paris po prostu się domyśli o jej braku sympatii. Na razie jednak żyła sobie w błogiej nieświadomości i Babe jakoś nie kwapiła się do tego, żeby wyprowadzić ją z błędu.
Te żarty kompletnie do niej nie przemawiały. Najwyraźniej miały totalnie rozbieżne poczucie humoru. Seaton pewnie nie rozpoznałaby sarkazmu, stając z nim twarzą w twarz. No właśnie, nawet teraz siedziała naprzeciwko Laroche, która bez przerwy ironizowała, a ona nie potrafiła tego wyłapać. Nic dziwnego, że nie bawiło ją nic z tego, co mówiła. I nic dziwnego, że zareagowała na to jedynie krzywym uśmiechem.
Zmrużyła oczy, przyglądając się jej podejrzliwie. Czy stwierdzenie, że była utalentowana, to również ironia? Nie, niemożliwe. Babe zdawała sobie przecież sprawę ze swoich zdolności. Gdyby nie one, nie dostałaby propozycji żadnych ról!
To samo mogę powiedzieć o tobie — powiedziała, ale nie z grzeczności i dlatego, żeby odwzajemnić komplement. Naprawdę uważała, że Laroche była zdolna. Mogły nie nadawać na tych samych falach i diametralnie różnić się od siebie pod wieloma względami, ale jej ująć talentu. — Jak widać, potrafisz odnaleźć się w każdej postaci — dodała z myślą o Zefirze, która - w przeciwieństwie do Paris - była ekspresyjną ekstrawertyczką. To właśnie dlatego Seaton uważała, że znacznie lepiej odnalazłaby się w tej roli, ale może reżyser chciał wykrzesać z nich coś nowego, stąd gen wybór?
Idąc śladami kobiety, również podniosła się z miejsca. Nie omieszkała jednak parsknąć śmiechem. Paris naprawdę nie musiała aż tak się starać. Ewidentnie przesadzała z byciem miła.
Trochę się zapędzasz — stwierdziła, kiedy już odniosły naczynia. — Podejrzewam, że w tym roku trafi ci się jeszcze co najmniej dziesięć znacznie lepszych projektów. I to takich, w których nie trzeba śpiewać — uśmiechnęła się trochę pobłażliwie. W przeciwieństwie do Paris, ona lubiła śpiewać. To był w zasadzie jeden z powodów, dla których zgodziła się dubbingować tę animację. Szkoda tylko, że jakoś bardziej nie zagłębiła się w temat i wcześniej nie dopytała, z kim przyjdzie jej współpracować.
Idę jeszcze zapalić — oznajmiła, wyciągając ze swojej torebki elektrycznego papierosa. Normalne fajki rzuciła dawno temu, zanim zdążyła się na dobre rozpalić. E-papierosy miały to do siebie, ze nie śmierdziały i miały pyszne smaki. Seaton miała dwa ulubione - o smaku coli i taki, co smakował jak lodowy arbuz. Czy to była sugestia, że Paris, jeśli miała ochotę, może jej towarzyszyć? Pewnie tak.

Paris Laroche
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu
33 y/o
For good luck!
171 cm
aktorka dubbingowa i stand-uperka
Awatar użytkownika
Przyszłaś się tu ruszać czy wyglądać?
Ci chłopcy są i tak na jeden strzał
Na parkiet trzeba ich wyciągać
Może gdyby ten DJ lepiej grał
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobwa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mruknęła krótko, zamyślając się na moment. Wydawało jej się, że powinna znaleźć się na takiej liście, ale czy faktycznie sobie na to zasłużyła? Nie zrobiła jej przecież niczego złego. To, że miały inne podejście do respektowania zegarka, to raczej nic specjalnego. Nie robiły tym sobie krzywdy, po prostu się irytowały. Na pewno nie była taka zła jak Greg. On zasługiwał na pogardę, bo przecież sam ją okazywał. Paris z kolei starała się być wobec Babe neutralna. Czasami oczywiście pozwalała, by emocje wzięły górę i może kilka razy odezwała się do niej niezbyt uprzejmie, ale to były przecież drobiazgi.
— Nie wydaje mi się, żebym zasłużyła — zaczęła ostrożnie, ważąc wszystkie słowa na języku. Nie chciała się w tym momencie wyrazić nieprecyzyjnie.
— Liczniejsi są od włosów mej głowy nienawidzący mnie bez powodu — zacytowała miękkim tonem. Księga Psalmów nigdy nie zawodziła, gdy trzeba było zabrzmieć mądrze. Szybko jednak zdała sobie sprawę, że żartowanie w towarzystwie Seaton niespecjalnie działa i raczej powinna odpuścić. Machnęła ręką lekceważąco, jakby chciała wymazać własne słowa. Nadal nie była pewna, czy kobieta wpisała ją na tę listę czy nie. Odpowiadanie pytaniem na pytanie raczej nie sprawiało, że rozmowa stawała się bardziej klarowna. Ale trudno, najwyżej będzie musiała się przyzwyczaić do trwania w tej niewiedzy.
— Dziękuję, staram się teraz w to wierzyć podwójnie. — Skinęła głową w geście wdzięczności. Bycie docenionym zawsze było miłe. Nie podejrzewała Seaton o zbędną kurtuazję, jej komplement musiał być szczery. A zresztą! Czemu miałaby kłamać? Przecież Paris doskonale zdawała sobie sprawę, że jest dobra w swojej pracy. Wiele fundamentów jej jestestwa zostało ostatnio podkopanych, ale było kilka faktów, których trzymała się kurczowo i nie zamierzała puścić. Jednym z nich była praca w dubbingu. Miała talent i śmiało z niego korzystała, ciągle rozwijając się w zawodzie. Przecież teraz zaoferowano jej jedną z głównych ról w nowej animacji. Studio musiało doceniać jej zdolności równie żywo, co ona sama i co Babe.
— W przeciągu następnych miesiący pewnie tak, ale na ten moment ten jest na szczycie rankingu. Może po prostu miałam kiepski początek roku — doprecyzowała. Zdecydowanie zima była dla niej okropna i najchętniej zapomniałaby o niej na zawsze i najlepiej natychmiast. Nie miało to nic wspólnego z pracą w dubbingu. Nie miała jednak ochoty się nią w międzyczasie cieszyć. Nadal trochę brakowało jej energii, by zrobić to tak, jak należy, ale była na dobrej drodze. A przynajmniej tak sobie wmawiała.
— W środku pracy? Zazdroszczę odwagi. — Ruszyła za nią, choć nie miała zamiaru palić. Nawet nie miała czego. Papierosy były bardzo kuszącym nałogiem, ale nie wpływały dobrze na głos. A przecież głosem zarabiała na życie. Zatrzymała się obok dziewczyny i wsunęła ręce do kieszeni. Obserwowała, jak Babe zaciąga się elektronicznym papierosem, zastanawiając się, czy ten substytut faktycznie działał tak, jak próbowały wmawiać to wszystkie reklamy. Już drugi raz tego dnia miała ochotę zajarać. Zacisnęła usta w wąską linię i skarciła się w myślach. Nie będzie wracać do nałogu w tak losowej sytuacji, przecież to głupota. Musiała się jednak czymś zająć. Wyjęła z kieszeni telefon i odpaliła Pokemon Go. Dobrze, że stały akurat niedaleko Pokestopa, którym mogła zakręcić i złapać przy nim kilku frajerów.
— Chociaż może oceniam niesprawiedliwie, bo moja obsesja dotyczy tych staromodnych — dodała, podnosząc wzrok na Seaton znad telefonu. Może elektroniczne nie wpływały na głos aż tak źle? Może powinna poprosić o buszka? Cóż złego może zrobić jeden buszek? Ach, nie. Ogarnij się, Laroche.

babe seaton
29 y/o
BEJBA
166 cm
lektorka audiobooków/aktorka dubbingowa w pinewood studios
Awatar użytkownika
nadal lubię starego coldplay'a, barman tu puszcza chujową muzę
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Irytowanie się wzajemnie wystarczyło, żeby automatycznie wpisać się na listę osób, których Babe nie lubiła. Jak widać, niewiele było trzeba, żeby się na niej znaleźć. Na ogół pogodna Seaton bez większego problemu dogadywała się praktycznie z każdym. Poza Gregiem, rzecz jasna. Ale i z Laroche przychodziło jej to zadziwiająco trudno. Coś tutaj nie działało, ale przecież to nie był koniec świata. Babe naprawdę nie oczekiwała od kobiety żadnej sympatii. Nie była zupą pomidorową, żeby ją uwielbiać. Właściwie dla Paris mogła być nawet gazpacho. Wszystko jedno, byle tylko nie zaważyło to na ich współpracy.
Nie wiem, co to, ale brzmi, jakbyś to przed chwilą wymyśliła — odparła szczerze. Czy Seaton wyglądała na taką, która zaczytywała się w Biblii? Niekoniecznie. I faktycznie dalej, nie wyjaśniła się jasno, czy wrzuciła kobietę na krótką listę znielubionych ludzi. Ale czy to miało jakieś znaczenie? Laroche nie wyglądała na taką, która specjalnie się tym przejmowała.
Zejście na tematy pracy było bezpieczne. Obie mogły wtedy zachować się profesjonalnie. Babe nie zamierzała ujmować koleżance po fachu talentu i zaangażowania. Mogła za nią nie przepadać, ale potrafiła dostrzec, że ktoś był w czymś dobry. A może nie powinna jednak tak podbudowywać jej ego? W zasadzie na tej płaszczyźnie również powinna jej nie trawić, w końcu niejednokrotnie przyjdzie im rywalizować o jakieś role. Świat dubbingu nie był aż taki wielki i nie zawsze udawało się załapać do dobrego projektu.
Musiał to być naprawdę fatalny początek roku — parsknęła pod nosem. Sama nie skategoryzowałaby Zefiry i Miasta Złamanych Dźwięków do projektów, które fabularnie na długo zapadną jej w pamięć. Ale pewnie przez Laroche jeszcze długo o niej nie zapomni. — Miałaś zły miesiąc? Kwartał? Życie? — zapytała, wyciągając z torebki e-papierosa i zaciągnęła się nim porządnie. Kłębiasty dym uniósł się nad ich głowami i zaraz został porwany przez lekki powiew wiatru. Wiosna nie była jeszcze aż tak ciepła, ale dało się wyczuć znaczącą różnicę między tym, co teraz, a tym, co było jeszcze kilka tygodni temu.
A co? Ktoś może mnie przyłapać i trafię na dywanik do dyrektora? — zadrwiła, biorąco kolejnego bucha. Palenie nigdy w żaden sposób nie wpłynęło na jej gardło. Dbała o struny głosowe, odpowiednio je nawilżając i stosując rozmaite płukanki ziołowe. poza tym nie paliła aż tyle, żeby jakkolwiek odczuć tego skutki. Może odbije jej się to czkawką na stare lata, ale kto by się tym przejmował?
Te staromodne dawno odeszły do lamusa. Coraz więcej ludzie sięga po te, które nie cuchną jak stary kapeć. Powinnaś spróbować — wzruszyła ramionami. Nie miałaby większego problemu, żeby podzielić się z Paris. Dzieliła łożysko z bratem bliźniakiem, więc można powiedzieć, że dzielenie się miała we krwi. W każdym razie, wystarczyło poprosić. — Pokemony? — zerknęła na nią trochę zbyt oceniająco. — Tak gra jeszcze się nie wypadła z obiegu? Który masz poziom? Milionowy? — zapytała, podejrzewając, że kobieta grała to nałogowo i od bardzo dawna.

Paris Laroche
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu
33 y/o
For good luck!
171 cm
aktorka dubbingowa i stand-uperka
Awatar użytkownika
Przyszłaś się tu ruszać czy wyglądać?
Ci chłopcy są i tak na jeden strzał
Na parkiet trzeba ich wyciągać
Może gdyby ten DJ lepiej grał
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobwa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wypuściła głośniej powietrze z ust, a kąciki jej warg drgnęły w delikatnym uśmiechu. Głupio założyła, że jej rozmówczyni od razu rozpozna cytat, którym rzuciła. Była zbyt mocno przyzwyczajona do wysłuchiwania takich słów, żeby się od nich odcinać wśród osób, które miały je po prostu gdzieś. Nie próbowała jej oczywiście indoktrynować w żaden sposób, to dla niej po prostu koleżeńska wymiana zdań. A to, że w rozmowę został zaplątany Bóg – no cóż – był zaplątany we wszystko.
— Gdyby tak było, pewnie byłabym wyjątkowo bogata. To fragment z Biblii — wyjaśniła uprzejmie. Napisanie książki, która będzie tak poczytna i tak mocno wpłynie na większosć planety, to byłoby coś. Szkoda, że Paris nie miała talentu pisarskiego, bo mogłaby chociażby spróbować. Kto wie, może nagle to ona stałaby się jedną z ważniejszych figur na świecie? Papież to przeżytek, najwyższa pora na nowe głowy kościołów, które będą miały do powiedzenia na świecie tyle samo, co głowa Stolicy Apostolskiej.
Zamyśliła się nad jej pozornie prozaicznym pytaniem. Wiedziała, że Babe nie oczekiwała w tym momencie żadnych zwierzeń, nie była przecież aż tak durna. Trudno było jej jednak podejść do tego tematu z lekkim sercem, skoro od pewnego czasu ten okrutny pech tak ją męczył.
— Pół roku — skorygowała ją, na moment uciekając wzrokiem gdzieś na bok. Od razu poczuła spięcie w mięśniach i paskudny ucisk w żołądku. Niepotrzebnie pozwalała sobie na takie myśli w trakcie pracy. Uciekała przecież do studia, żeby odpocząć. Tutaj wszystko było jasne i proste, radziła sobie bez większych problemów. Całkowicie na odwrót niż w domu przy jej partnerce. Nie znalazły z Zarą żadnej metody, by wykaraskać się z doła, w jakiego obie wpadły. Laroche była właściwie pewna, że tylko go pogłębiały. Zamrugała nerwowo, odsuwając od siebie te wszystkie emocje. Zajmie się nimi kiedy indziej. Wyprostowała się nieco, bo miała wrażenie, że ten smutek, który nagle ją napadł, przygniótł ją niemalże do ziemi.
— Bardziej chodziło mi o męczenie gardła. Te staromodne tak działały. — Pokręciła głową na znak, że nie ma ochoty testować papierosów, którymi aktualnie rozkoszowała się Seaton. No dobrze, to nie do końca tak. Miała cholerną potrzebę zapalić. Skręcało ją od środka. Nikotynowy głód piszczał w jej głowie, jakby przesuwał pazurami po tablicy kredowej. Ale gdyby poddała się przy pierwszym lepszym smutnym dniu, to byłaby sobą bardzo zażenowana. Musiała być twarada.
— Mam 69 level, bo niedawno podnieśli maksymalną pulę do 80. Właściwie to Pokemony wracają teraz do łask. Chętnych do grania nie brakuje. Właściwie to ostatnio był taki event, w którym... — zawiesiła głos na wdechu, zdając sobie sprawę, że trochę się rozpędziła. Zaczęła jej opowiadać o grze z wyraźnie rosnącym entuzjazmem, ale to przecież był jakiś skrajny kretynizm. Nie dość, że pytania zadanie przez aktorkę były prawdopodobnie retoryczne, to na bank nie są w relacji, w której mogą opowiadać sobie nawzajem o aktualnych zajawkach, a ta druga będzie je doceniać, nawet jeśli będą dla niej niezrozumiałe. Odchrząknęła nerwowo, próbując zmyć z siebie uczucie zażenowania. Skupiła się na ekranie telefonu, na którym próbowała właśnie złapać Whirlipede. Niestety stwór jej zwiał, bo rzucała z tego wszystkiego iście chujowo. Westchnęła ciężko i schowała telefon do kieszeni. Niczego mądrego w tym momencie przecież nie wskóra.

babe seaton
ODPOWIEDZ

Wróć do „Pinewood Studios”