-
skupiona na pracy służbistka w otwartym związku, któremu nie potrafi poświęcić dostatecznie dużo uwagi, aby działał jak należy
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiżeńskietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Prędko okazało się, że wyjdzie inaczej, a jednak to wcale nie znaczy, że Tadwell wyzbyła się wszelkich zahamowań. Nawet wtedy, kiedy zaczęła częściej uciekać w jego ramiona, obiecała sobie, że się przed nim nie otworzy. Nie chciała również, aby on ograniczał się wyłącznie do jej towarzystwa, ponieważ w ten sposób mogliby wprowadzić do swojego życia zbędne komplikacje. Cokolwiek ich połączyło, w jej oczach miało pozostać wyłącznie r o m a n s e m.
Teraz więc naruszała własne zasady do granic możliwości. Dopuściła go bliżej siebie, a teraz jeszcze spędzała z nim wolne chwile, podczas gdy jej związek wisiał na włosku. Nie kontrolowała tego i w ogóle się nad tym nie zastanawiała, co było z jej strony przeogromnym błędem.
Po raz pierwszy nie zwracała uwagi na to, że jednak traciła kontrolę.
Ciężko było jednak zaprzątać sobie tym głowę, kiedy Sonny odkrywał przed nią kolejne karty. Co więcej, dzisiejszego popołudnia nie jeden, a dwa razy sprawił, iż była pod wrażeniem tego, co sobą reprezentował. Nie tylko nie spodziewała się rysunków, które przed chwilą zobaczyła, ale też ani myślała o tym, że mógł mieć za sobą choć trochę medycznych studiów. Radwell naprawdę stanowił dla niej spore zaskoczenie. — Trochę szkoda, chętnie wpadłabym do takiego doktora — stwierdziła, po czym poruszyła zaczepnie brwiami. Droczyła się z nim jednak, bo niezależnie od tego, jak dobrze mógłby wyglądać w kitlu, Lacey życzyła mu tego, aby zajmował się tym, cokolwiek sobie wymarzył.
Mogła nie być tego świadoma, ale chyba zależeć zaczęło jej na jego szczęściu.
I trochę też na tym, aby jednak poświęcał jej czas, choć tego otwarcie nie przyznałaby na głos. Mogła natomiast pójść w jego ślady i też wychylić się w jego stronę, co zrobiła, opierając łokcie na blacie dzielącego ich stolika. — Będę twoją najwierniejszą kibicką — obiecała, kiedy ich twarze dzieliły już zaledwie centymetry. Wtedy też, nie analizując tego jakoś szczególnie, zdecydowała się przelotnie cmoknąć go w usta. Kiedy trochę się odsunęła, spojrzała mu jeszcze w oczy z tej niewielkiej odległości. — A o tych studiach koniecznie będziesz musiał opowiedzieć mi więcej wieczorem — stwierdziła, kiedy jej usta wygięły się w zaczepnym uśmiechu. Najwyraźniej nie miała nic przeciwko temu, aby dziś przez chwilę pobawił się w doktora.
Sonny Radwell
-
kombinator, który rzucił medycynę i odciął się od toksycznych rodziców, żeby odzyskać kontrolę nad swoim życiem
nieobecnośćniewątki 18+niezaimkiżeńskietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
I uparcie to ignorował, bo tak było mu wygodniej. Podobało mu się to, co teraz z nią miał i to, jakie zainteresowanie mu okazywała. Bo zauważył to, że poświęcała mu więcej czasu i uwagi, podczas gdy sam zaczynał robić się coraz bardziej zachłanny, bo chciał tego więcej. Delektował się więc takimi chwilami, jak dziś, gdy miał jej tyle na wyłączność. I na samą myśl o tym w głowie powinna mu się zapalić czerwona lampka, ale Radwell takie rzeczy zwyczajnie ignorował.
Rozbawiony jej słowami uśmiechnął się. Nie przeszkadzało mu to, że mówiła w ten sposób, bo nie odbierał tego jako krytykę swoich wyborów. Wiedział, że Tadwell tak nie wtrącałaby się do jego życia, a poza tym nie odniósł wrażenie, jakby rzeczywiście próbowała mu zasugerować, że popełniał błąd. Dlatego dalej dobrze bawił się podczas tej rozmowy i podchodził do niej luźno.
– Trzymam cię za słowo – powiedział po tym, jak go pocałowała, co podobało mu się. Naprawdę zaczynał lubić to, jak okazywali sobie czułość w te drobne sposoby, które kompletnie nie pasowały do kształtu relacji, jaki sobie narzucili. A jednak był tak naturalne i przyjemne, że Radwell nie dostrzegł w nich niczego dziwnego. – Chcesz być moją pierwszą pacjentką? – poruszył zaczepnie brwiami, najwyraźniej skuszony jej pomysłem, który chętnie będzie wieczorem eksplorował. Pokazali już sobie, że lubili bawić się i eksperymentować w łóżku, więc Sonny był chętny na realizację najróżniejszych fantazji, tym bardziej, że okazywało się, iż kręciły ich podobne rzeczy.
– Spotkanie bardzo cię zmęczyło? – zapytał, chcąc pogadać o ich planach na resztę dnia, zanim dobrną do wieczora, na który już mieli pomysł. Mieli jednak przed sobą jeszcze sporo wolnego czasu, który blondyn chciał dobrze wykorzystać, ponieważ nie miał pojęcia, kiedy nadarzy się podobna okazja.
Lacey Tadwell
-
skupiona na pracy służbistka w otwartym związku, któremu nie potrafi poświęcić dostatecznie dużo uwagi, aby działał jak należy
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiżeńskietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
To wszystko miało być tylko przelotne, a jednak od pewnego momentu dało się zauważyć, że stawali się nawzajem stałymi elementami swojej codzienności. Co więcej, Tadwell sama zabiegała o to, aby spędzać z nim coraz więcej czasu.
Spędzali go też ze sobą zupełnie inaczej, niż robili to na początku. Okazało się bowiem, że upojne chwile spędzone w łóżku,
Uśmiechnęła się łagodnie, kiedy usłyszała jego słowa. Zaraz zresztą ten grymas jeszcze bardziej się poszerzył, co było efektem pytania, które padło z jego ust. Zamiast mu odpowiadać, Lacey tylko nieznacznie skinęła głową, nie odmawiając sobie przy tym tego, aby zaczepnie poruszyć brwiami. — Ale liczę na d o k ł a d n e badanie, jestem wymagającą pacjentką — zadeklarowała, nie przestając się uśmiechać. A choć tego rodzaju aktywności na pewno byłyby przyjemne, Lacey nie zamierzała dać się temu pochłonąć już teraz.
Czekało ich jeszcze sporo innych przyjemności.
Oparła się ponownie o oparcie siedzenia, a później sięgnęła po kubek z kawą. Uniosła go wyżej i upiła kilka solidnych łyków ciepłego napoju. — Odrobinę, ale nie na tyle, żeby nie dać ci się jeszcze porwać na spacer po okolicy — stwierdziła, po czym nieznacznie wzruszyła ramionami. Do wieczora mieli jeszcze sporo czasu i nie musieli przecież na resztę dnia zaszywać się w hotelowym pokoju. Zresztą, kiedy proponowała mu ten wyjazd, Lacey mówiła całkiem poważnie - chciała gdzieś z nim wyskoczyć i trochę się pobawić, co zresztą zrobili, zanim kolejnego dnia wrócili do domu.