-
I am my own sanctuary and I can be reborn as many times as I choose throughout my life
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Przygotowała się odpowiednio na przybycie przyjaciółki. Jej apartament był zawsze w miarę czysty, a do tego utrzymany w bardziej minimalistycznym stylu przez co nie musiała się przesadnie martwić sprzątaniem, a w kuchni znajdował się całkiem przyjemny dla oka wybór win. Na wypadek, gdyby miały naprawdę się rozgadać, bo nie wypadało siedzieć tak o suchym kieliszku.
Hamlet drzemał spokojnie na kanapie, utulony do snu przez głos Etty James z puszczanego przez Attwood winylu. Kocur był wyjątkowo niewrażliwy na hałas i dawno przywykł już do puszczanej głośno muzyki. Mało tego zdawał się nawet posiadać własny gust muzyczny. Czasem bowiem siadał nieco bliżej grającego sprzętu jakby faktycznie chciał posłuchać uważniej wybranego przez swoją panią albumu.
Jedzeniem nie musiała się zbytnio przejmować. No, poza rzecz jasna przekąskami. Obiad jednak miała przygotować Victoria, więc najcięższe zadanie miała z głowy.
W końcu jednak usłyszała dzwonek obwieszczający przybycie kobiety. Ruszyła zatem w kierunku drzwi, aby powitać przyjaciółkę w swoich progach.
- Cześć - rzuciła lekko, przesuwając się w wejściu i obrzucając postać Tori szybkim spojrzeniem nim zdecydowała się na to, aby zamknąć ją w uścisku. - Co dobrego tam przygotowałaś?
Wcześniej o to nie dopytywała, ale naprawdę ciekawiło ją to, co takiego pisarka mogła upichcić na ich wspólne spotkanie.
- Mogę dać ci szybki tour po domu chyba, że... Hamlet jest tym, co cię najbardziej interesuje - dodała, bo zdążyła się już przekonać o tym, że Tori była wyjątkowo zainteresowana jej kocim towarzyszem, którego uznawała za prawowitego pana domu.
Victoria Heffernan