ODPOWIEDZ
22 y/o
For good luck!
163 cm
studentka sztuki
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wielka mistrzyni garncarstwa

Utrapienie, takim mianem określiłaby Lansa. Wszędzie za nią chodził z miną godną srającego kocura na pustyni, który nie potrafi doszukać się kuwety. Powoli zaczynało ją to irytować. Wieczne marudzenie, wiecznie coś mu nie pasowało, a momentami miewała przez to prawdziwe skurcze żołądka. Cała artystyczna dusza Camille cierpiała. Dlatego z wielkim szokiem przyjęła do wiadomości, że nie chciał iść z nią na warsztaty garncarstwa. W planach miała opowiadanie mu o wykonywaniu sztucznego dilda, byle dał jej święty spokój, ale ten zwyczajnie odpuścił. Oczy same się jej rozświetliły, chociaż musiała opanować własny entuzjazm.
Czeeeeeść — kompletnie nie udało się go opanować. Cała iskrzyła z radości, a do sali wskoczyła radosnym krokiem. Tęczówki, uśmiech i postawa ciała mówiła sama za siebie. Nabrała świeżego powietrza. Pierwszy raz od dawna nie poczuła tanich perfum Gardnera, było to kurwa zajebiste. Sama po sobie się tego nie spodziewała. Brakowało jej smaku wolności.
Nawet nie wiesz, jak potrzebowałam tej prywatnej lekcji — zaczęła, zwracając się w stronę Wendy — jesteś w stanie zrozumieć, że policja zaleciła mi ochronę i pies robi mi za ochroniarza? — szczerość była dziwną rzeczą. Przy Gardner Camille pozwalała sobie na bardzo wiele. Ludzie sztuki potrafili ją zrozumieć, ba Herrera szanowała ich całym sercem. Dlatego mogłaby sobie dać rękę uciąć, że kobieta będzie wyrozumiała. Zresztą jakie było prawdopodobieństwo, że znała się z Lansem? Żadne. W związku z tym wkroczyła to świątyni spokoju, gdzie mogła odpocząć pełną piersią.
Nie zdajesz sobie nawet sprawę, jakim jest utrapieniem — nie takie auto, nie taki ubiór, hot-dogi, rurki z kremem. Wszystko byłaby w stanie wymienić, a nawet nie minęło kilka dni, odkąd męczył jej pośladki — w ogóle nie rozumie sztuki i tylko tutaj nie chciał za mną wejść. — o, to swoją drogą. Nóż wychodził się jej z kieszeni, gdy zadawał pytanie oto. Cała się spinała, bo oglądali arcydzieła sztuki narodowej, a on je bagatelizował — ratujesz mi życie Wendy — chwyciła ją za rękę i wtedy torba jej zabrzęczała. Musiała skorzystać z okazji, że typ nie będzie w nią się wpatrywał. Za to szybko na jej twarzy wymalowało się zakłopotanie.
Nie będziesz zła, jeśli się napiję? — dopytała, robiąc przy tym wielkie oczy. Prawie przypominała kota w butach — tak wiem, miałyśmy robić dziś kubeczki, ale... — nabrała powietrza. To miał być statement życia — chyba nie mam dziś sił na sztukę — nigdy bardziej nie zgrzeszyła, niż wypowiadając te słowa. Jej dusza naprawdę krwawiła. Krwawiła przez wolność.
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Caro
chatowanie
34 y/o
NATCHNIONA GĄSIECZNIKA
163 cm
Just remember I'm forever your girl.
Awatar użytkownika
Just don't fall recklessly, headlessly in love with me, cause it's gonna be all heartbreak blissfully painful and insanity, if we agree.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

012
To co Krabiki dzisiaj wyprawiały na zajęciach przechodziło ludzkie pojęcie! Przez moment nawet zastanowiła się, czy nie wcielić swojego awaryjnego planu w życie, o którym opowiadała Percivalowi . Bycie Vivian i obstawianie chodnika na Entertainment District w niebieskiej peruce i kabaretkach naprawdę wydawało się jej teraz nie takie straszne. Nie po tym jak zwymiotowała na nią trójka dzieci po tym jak wpadły w spazmy po kłótni. Dobrze, że to nie jakaś jelitówka, to przerabiała dwa tygodnie wcześniej i kolejnej by już nie zniosła. Na domiar złego jej ulubiony sweter padł ofiarą mazaków, a włosy w niektórych miejscach zaatakowane zostały klejem. Ogólnie było głośno, dzieci przechodziły jakiś bunt, a ona chyba miała kryzys bo ze łzami w oczach brała prysznic po powrocie z przedszkola. Wszystko, dosłownie w s z y s t k o się jej nie układało i zaczynała czuć sie jak jakaś ofiara losu, szczególnie po tym jak Peter jej pocisnął. Udawała, że jej to nie ruszyło tak jak niejednokrotnie udawała, że nie rusza ją to spojrzenie brata, gdy z góry na nią zerka… ale dzisiaj czuła się maluczka i najchętniej wpakowałaby się pod kołdrę i ukryła przed światem, ale ustawiła się na zajęcia z garncarstwa i no wypadało się na nich pojawić, prawda?
Siemka — powitała w sali Camille, poprawiając swoje jeszcze wilgotne włosy bo serio w biegu zbierała się z mieszkania po próbach doczyszczenia się po przedszkolu. — Czekaj, co? — zerknęła na dziewczynę nie bardzo rozumiejąc, że jaka policja, że co? — Dlaczego masz ochronę? — zapytała trochę wścibsko, ale Gardner trochę taka była. — Albo nie mów, pewnie nie chcę wiedzieć albo nie możesz o tym mówić, ale słuchaj! Ja mam brata w policji, to może zagadam czy nie mają lepszego typa na zmianie jak ci się gbur trafił — bo przecież kto pyta nie błądzi, prawda? Skąd mogła wiedzieć, że jej własny brat stoi za drzwiami, co nie?
I szczerze? Nie mam nic przeciwko o ile się podzielisz. Sama miałam dzisiaj ciężki dzień — wyznała wyciągając z jednej półki dwa kieliszki i zajęła stołek przy blacie nie szykując żadnej gliny. — A tak w ogóle to czemu nie chciał tutaj wejść? Może glina boi się gliny, heh ALBO naoglądał się Uwierz w ducha i myśli, że tutaj straszy? — to by źle świadczyło o nim, bo kto chciałby mieć za ochronę bojaźliwego policjanta. — Jak chcesz to serio napisze do brata .

Camille Herrera :mara:
Winnie the Pooh ( dc: winniethepooh91 )
ODPOWIEDZ

Wróć do „Eastview Neighbourhood Community Centre”