-
Cae la madrugada
Y la noche acaba de empezar
La energía está elevada
Luces apagadas, solo la luna
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Uwielbiam to jak ciepło o mnie mówisz. Rozpalasz mnie wtedy od środka jak ten ogień piekielny - odpowiedziała całkowicie niezrażona porównaniem do jakiegoś demona.
Zapewne, gdyby już miała jakimś być to przybrałaby postać sukkuba. Stałaby się tą siłą, która doprowadziłaby do upadku Cross poprzez bycie jej największą rozkoszą. Na stałe zagościłaby w jej łożu i za każdym razem wysysałaby z niej życie, gdy tylko artystka umościłaby się pomiędzy jej udami.
- Tak? Co byś mi w takim razie zrobiła? - zapytała wyzywająco, wbijając w nią butne spojrzenie.
To było kolejne wyzwanie, które jej rzuciła. Może i była w stanie zaakceptować to, że coraz mocniej je do siebie ciągnęło, ale nie brała niczego za pewnik. Wiedziała, że to może się skończyć w każdej chwili. Im intensywniejszy płomień tym szybciej trawi świecę. Wszystko mogło się wypalić o wiele wcześniej niż tego oczekiwały ze względu na to, że za szybko się zachłysnęły tym wszystkim.
Zresztą nie miały tu budować niczego trwałego. Wydawało się, że ta relacja była bardziej czymś na zasadzie eksperymentu. River sprawdzała ile byłaby w stanie z niej wycisnąć, aby stworzyć w końcu dzieło swojego życia, a Ruelle również sprawdzała w jakiś sposób to jak wiele mogłaby jej zaproponować Cross... Zresztą na razie oferowała jej wystarczającą dawkę hedonizmu, aby do niej lgnęła i zatracała je obie coraz bardziej w tym szaleństwie.
- Oczywiście, że tak. To chyba jedyny, na który sobie pozwalasz - dorzuciła jeszcze, ale trudno było jej się temu dziwić.
Negliż potrafił być o niebo ciekawszy niż jakieś wymyślne kreacje. Niby prosty, ale jednocześnie mógł ukazywać tak wiele. To właśnie dzięki niemu River zdawał się być w stanie przekazać jak najwięcej czystych emocji, na której przecież tak jej zależało. Właśnie to ją napędzało i stanowiło główny element jej sztuki.
Domyślała się, że to są właściwe określenia. Czy w końcu nie tak prezentowało się wszystko, co tylko czuły, gdy tylko na siebie patrzyły? Chyba zdążyły już tyle ustalić. Nie mogła wiedzieć rzecz jasna jak dokładnie River zamierzała to odwzorować w swoim malarstwie, nadając faktycznych fizycznych kształtów temu wszystkiemu, ale przynajmniej tyle było dla niej całkowicie jasne.
- Kontroli, którą chciałabyś mieć? - zapytała, raz jeszcze prowokując ją nieco.
Mogłaby zapewne dodać coś jeszcze, ale nie miała ku temu większej okazji. Na pewno nie w momencie, gdy River tak szybko znalazła się tuż przy niej na łóżku. Nie miała nawet czasu na reakcję, gdy tylko dziewczyna sprawnym ruchem rozłożyła jej uda i znalazła się między nimi. Prescott ufnie oplotła ją nogami w pasie, chcąc ją przytrzymać blisko siebie. Już samo ciepło jej ciała sprawiło, że wywrócił jej się żołądek, a w podbrzuszu eksplodowało kolejne uderzenie lepkiego podniecenia.
Dała jej się prowadzić. Zamruczała tuż przy jej ustach, gdy tylko poczuła wsuwając się we włosy palce. Odruchowo poruszyła biodrami, szukając jakiegoś konkretniejszego kontaktu wyraźnie złakniona jej dotyku.
- Całkowity brak kontroli... - skomentowała jeszcze jej poczynania nim ta zdążyła się wbić w jej wargi.
Smakowała jak grzech. Taki, którym rozkoszuje się powoli, aby móc czerpać z niej jak największą przyjemność. Właśnie to starała się robić. Podążała za każdym muśnięciem wargi i dotknięciem języka, chcąc odpowiadać na nie najlepiej jak była w stanie. Jej dłonie przesunęły się po plecach River, podciągając materiał koszulki, pod którą wylądowały jej ręce. Potrzebowała kontaktu z nagą skórą, którą natychmiast zarysowała paznokciami. Może i River pokazała, że nie potrafiła zapanować nad swoją żądzą, ale do diabła z tym. Obie zdecydowanie potrzebowały tego po tak długiej rozłące.
River Cross