Zablokowany
38 y/o
For good luck!
180 cm
udziałowiec w Wentworth Development
Awatar użytkownika
wciąż próbuje poskładać swoje życie do kupy
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjizależy
czas narracjijak leży
postać
autor

Michael 'Mike' Henry Campbell
Jonathan Bailey
homeprofilebiopermits
Obrazek
data i miejsce urodzenia
13/06/1988 I Toronto
zaimki
męskie
zawód
udziałowiec
miejsce pracy
w Wentworth Development
orientacja
heteroseksualny
dzielnica mieszkalna
don mills
pobyt w toronto
od urodzenia
umiejętności
Mike to zdecydowanie analityczny umysł, który podobno potrafi mieć genialne pomysły - w sumie, gdyby nie to, zapewne nie zostałby jednym z udziałowców w firmie swojego już byłego teścia. Lubi parać się w nowinkach technologicznych, nie boi się nowych wyzwań, chętnie działa w wielu sekwencjach, świetnie prowadzi auto... Taki trochę człowiek orkiestra, z którym nie da się nudzić - nawet jeśli wydaje się na pozór kimś zupełnie innym. Szybko nawiąże nowe znajomości, łatwo prowadzi rozmowy, ale nie pozwala zbyt prędko na to, aby zostać poznanym takim, jakim jest naprawdę.
słabości
Pragnie mieć rodzinę, potomstwo, normalne życie, którego nie umiał zbudować ze swoją zmarłą małżonką, więc stał się pracoholikiem. Od śmierci żony więcej pije i pali, ale nie jest to na taką skalę, żeby to miało kolidować z jego pracą czy ogólnie życiem prywatnym. Przez to wszystko stał się też trochę bardziej nerwowy, nieco szybciej wybucha zdenerwowaniem, czego potem mocno żałuje.
Nie jest jedynym dzieckiem państwa Campbell - ale jednocześnie nie najmłodszym.
Mike to dosłownie środkowe dziecko, które - jak to zwykle bywa w domu z trójką dzieci - bywał najmniej zauważany, ale nie ignorowany.
Odkąd rodzice pamiętali, zawsze wykazywał się bystrością oraz spostrzegawczością, niejako stanowiąc wierną kopię swojego ojca, nawet jeśli to starszego bardziej uważali za tego idealnego następcę. Jeszcze wtedy nie wiedzieli, że będą musieli, a i wręcz chcieli rywalizować o względy rodzicieli - głównie taty - żeby tylko uzyskać to, co najważniejsze w ich rodzinie.
Firma dla Henryego Campbella była najważniejszym dzieckiem na świecie.
Oczywiście, posiadał dwójkę synów i małą córeczkę, niemniej to Campbell & Co. jest jego najważniejszym dziełem. O to dziecko dbał codziennie, pielęgnował reputację, poszerzał działalność, kontakty, budował swoją własną markę, lecz jednocześnie udało mu się zdobyć ważnych partnerów. Takich właśnie, jak Wentworth Development, z którymi odkąd Michael pamiętał, posiadali wspólną misję i projekty.
Mimo iż nawiązali współpracę zawodową, jakoś tej prywatnej nie byli w stanie uskutecznić, nie mając… może i czasu, a może zwyczajnie nie chcieli wiązać tych dwóch odmiennych sfer w jedno. Obecne zasady im odpowiadały, a każdy działał na swoją korzyść jak najlepiej to było możliwe, przy jednoczesnym nie szkodzeniu sobie nawzajem. Interes wypalił, a działalność obydwóch przedsięwzięć rzeczywiście spełniała swoje podstawowe zadania - zarabianie pieniędzy, rozwój, budowanie marek własnych. Bo tylko to się w życiu liczyło, tak?
Według najstarszego z dzieciaków Pana Campbella zdecydowanie, gdyż mocno obserwował i inspirował się ich ojcem, nie chcąc dzielić się czymkolwiek z innymi.  Świetny uczeń, świetny sportowiec, świetny we wszystkim. Ten środkowy - czyli właśnie Mike - próbował nadążać, nie chcąc pozostać w tyle mimo iż był młodszy przez co jeszcze niektórych predyspozycji nie posiadał, to jednak czasami zachowywał się jakby był głową w chmurach - jakby nie tego chciał do końca w swoim życiu. Niemniej ambicja potrafiła nim zawładnąć, a duch rywalizacji jaki był podjudzany przez głowę rodziny sprawiał, że nie chciał poddać się bez walki.
Tak też kończył również ze świetnymi wynikami, niejednokrotnie słysząc od nauczycieli że w paru sprawach okazywał się lepszy od swojego starszego brata, chociaż nie mówił o tym nikomu w rodzinie - co mogłoby zdecydowanie sprawić, że zaplusowałby w oczach rodzicieli. Pomimo wszystko nie chciał robić komukolwiek pod górkę, a z bratem próbował posiadać poprawne kontakty - nawet jeśli ten drugi nie był tym aż tak bardzo zainteresowany.
Choć tyle, że młodsza siostra nie brała w tym wszystkim udziału. Zresztą - ona mogła pozostać lekkoduchem, niczym się nie przejmując i nie zastanawiając od najwcześniejszych lat o swojej przyszłości. Przy tej dwójce żyła niczym pączek w maśle, nie musząc się przed nikim popisywać swą inteligencją czy znajomością rzeczy, których zdecydowanie nastolatek jeszcze nie musiał wiedzieć. Zdecydowanie tego jej zazdrościł, ale znów chęć wygrania i bycia lepszym przezwyciężała, przez kolejne lata nie odpuszczając i ciągle deptając po odciskach bratu.


Los… pech?… życie chciało, iż na jego drodze, w trakcie studiowania, poznał kogoś, kto zdecydowanie zmienił jego patrzenie oraz rozumowanie świata.
Chciał być Panem Idealnym, bo tego od niego wymagano.
Chciał być kimś, bo w sumie sam też tego chciał.
Nie wiedział jednak, że to ona sprawi, iż będzie czuł się kompletny w tym byciu perfekcyjnym.
To ona sprawiła, że poczuł co to znaczy mieć serce i nim patrzeć.
Co oznacza, iż można oszaleć na czyimś punkcie z wzajemnością.
Był najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, gdy tylko pojawiła się na jego drodze Eleanor.
Wtedy była tylko El, dopiero po miesiącu dowiadując się, że to córka wspólnika jego ojca. Czy to go ucieszyło? Sam nie wiedział, bo podobno ojciec nie lubił wiązać prywaty z pracą, a jednak nie chciał z niej zrezygnować. Nie wyobrażał sobie życia bez niej. Nie chciał choćby jednego dnia spędzić bez niej.
Byli do tego stopnia w sobie zakochani, wręcz uzależnieni od siebie, że nim się obejrzeli - Michael oświadczył się swej wybrance po skończonych przez siebie studiach w kwestii biznesu, dość prędko finalizując związek, a Eleanor przejęła nazwisko swego wybranka.

I choć mogłoby się wydawać, że tu zakończy się ich piękna historia, nie będzie to możliwe.

Nawet nie wiedział kiedy udało mu się przedostać w struktury firmy jej ojca. Może wierzył, iż ktoś, kto ma pojęcie o tym, co dzieje się w Campbell & Co. sprawi, iż stanie się jego sojusznikiem, nawet jeśli rzekomo z sobą nie rywalizowali, a mieli się wspierać?
A może zwyczajnie potrzebował świeżego spojrzenia w niektóre sprawy wewnętrzne, pomimo iż brat Eleanor również pomagał swojemu ojcu?
Sam nie wiedział, niemniej nie było to dla niego przekleństwem, a wręcz błogosławieństwem w ramach możliwości znalezienia sobie nowego punktu zaczepienia, skoro tak naprawdę starszy syn Campbellów zajął miejsce ich staruszka, który poczuł iż potrzebuje w końcu odejść na emeryturę. I choć był na obojga wściekły, tak nowa praca pozwoliła mu szybko o tym zapomnieć - jednocześnie wykazując się tym, czego nikt nie doceniał w jego własnej rodzinie. Odnalazł się prędko w sferach, których rzekomo wcześniej nie znał, a nim się obejrzał, mógł z nimi zasiadać na spotkaniach w biurze i podsuwać kolejne pomysły czy rozwiązania w dalszym usprawnianiu firmy - nie przejmując się, iż mogą w ten sposób doprowadzić do konfliktu czy utrudnienia dalszego współpracowania z firmą jego rodziny. Może to trochę jego mała forma zemsty, a może nie robił tego specjalnie - niemniej czuł się świetnie i to go najbardziej w tym wszystkim interesowało.

Interesowało go również życie z jego małżonką, nawet jeśli ona zdawała się coraz bardziej od niego odsuwać. Kłótnie pomiędzy małżonkami stawały się z czasem codziennością; jak nie o nich, nie o firmę ojca, to i nawet o młodszą siostrę, Poppy, stającą się niekiedy wrzodem na tyłku dla młodego małżeństwa, tym bardziej gdy zamieszkała z nimi i musiał po nią jeździć jak nie na komisariat, to zabierać z baru czy innych dziwnych miejscówek.
Głównymi tematami i konfliktami okazywały się jednak odmienne oczekiwania co do tego związku. On, co pewnie dosyć dziwne może się okazać, bardzo pragnął dziecka. Potomka, z jakiego będzie niezmiernie dumny, nieważne jakim będzie człowiekiem się stawał. Eleanor za to miała odmienne priorytety, nie chcąc tak szybko stawać się matką.
Sprzeczki doprowadzały, że czasem Mike spał w hotelu czy na kanapie w swoim biurze, gdy akurat zbyt bardzo był obrośnięty papierkową robotą i nie chciało mu się wychodzić z siedziby o późnej porze.
Eleanor natomiast to nie przeszkadzało.
Był w niej tak szaleńczo zakochany… dalej jest, na swój sposób, choć odnosił wrażenie że zdecydowanie te czasy już minęły, szczególnie u jego ukochanej.


Życie mu się posypało, zapominając o czymkolwiek co na świecie ma miejsce, gdy dowiedzieli się o diagnozie.
Zapomniał o konfliktach, o problemach, o firmie, o sobie.
Skupił się na niej, nawet jeśli był na nią niesamowicie zły, a ich związek tak mocno wisiał na włosku, że był bliski zostawienia żony, aby jakoś zbudować swoje życie na nowo.
Bo tak, diagnoza nie była tylko informacją. Była też wyrokiem skazującym niewinną osobę na najgorsze, co może spotkać człowieka.
I chociaż mieli pod górkę, mieli problemy. Ale byli na swój sposób szczęśliwi.
Chciał więc przypomnieć jej, jak to szczęście w ich wykonaniu wyglądało.


Choć nie za bardzo mu się podobał ten pomysł, Poppy u nich ponownie zamieszkała.
Była jednak jakby inna.
Pomagała. Nie szwendała się po nocach. Nie robiła problemów, nie trzeba było ją znowu z jakiś podejrzanych miejsc odbierać.
Siedziała wiernie przy siostrze, a wolne chwile… spędzali z czasem wspólnie.
Chyba potrzebował kogoś, komu mógł się wygadać, gdyż zaczynali przełamywać barierę - a szczególnie on - zaczynając rozmawiać.
Najpierw parę zdań.
Potem wspólne wypicie kawy w kuchni, wspólne przesiadywanie przy Eleanor.
Nie wiedział kiedy to się stało, naprawdę nie miał bladego pojęcia, niemniej gdy Eleanor było coraz mniej w jego życiu, Poppy zaczynała stanowić coraz większą i bardziej kluczową jego część.
Kiedyś jej zwyczajnie nie trawił. Nie mógł na nią spojrzeć w inny sposób, niż ze wściekłością.
A teraz? Sam nie wiedział, co sprawiło iż odjęło mu rozum.
Świadomość utraty żony? Chęć poczucia bliskości? A może zaczynał dostrzegać w niej coś, czego reszta ludzi, a tym bardziej rodzina sióstr, nie widziała?

Nim zdołał znaleźć odpowiedź na to pytanie, Eleanor odeszła, a Poppy niejako również. Zupełnie jakby się umówiły, że gdy jedna zostawi Michaela, druga również musi to zrobić.


Minęły trzy lata, a jego życie w jednej chwili zmieniło się i zarazem pozostało takie same.
Stracił żonę, choć czuł coś niewytłumaczalnie dziwnego, acz nawet i obsesyjnego do jej siostry, która po pogrzebie zniknęła z życia Wentworthów oraz jego.
Pracował w dalszym ciągu dla Wentworth Development, stając się jednym z udziałowców - ojciec Eleanor nie mógł wyobrazić sobie, żeby miał nie być blisko ich rodziny, pomimo iż stracili córkę, a dzięki niej zyskali syna.
Żył na swój sposób dalej, starając się nie pokazywać jak czasem czuł się samotnie. Wtedy po prostu wypijał wieczorem kilka głębszych, szedł spać i budził się jak nowonarodzony. Jakby dnia poprzedniego nie było.
Ze swoim ojcem oraz bratem natomiast nie odzyskał szczególniejszego kontaktu - natomiast z siostrą i mamą od zawsze tą więź trzymał, pielęgnował oraz nie pozwalał, aby zanikła. To one go najbardziej wspierały w trudnej chwili te trzy lata temu i to dzięki nim jakoś to wszystko przetrwał.
Nawet jeśli nie wiedziały nic a nic o Poppy.
Rok temu adoptował psa, żeby nie czuć się aż tak źle w tym dużym, pustym domu.


Los - pech - życie znów jednak postanowił z niego oraz rodziny Wentworth zakpić, gdy niespodziewanie odebrało im nestora rodu - który zaskoczył chyba wszystkich swoją decyzją.
I nie, nie tą dotyczącą Mike’a, który w dalszym ciągu mógł być wspólnikiem w jego firmie.
Ale przekazując również część do… córki.

Czy to oznacza, że ona powróci?
zgoda na powielanie imienia
nie
zgoda na powielanie pseudonimu
nie
Zgody MG
poziom ingerencji
średni
zgoda na śmierć postaci
nie
zgoda na trwałe okaleczenie
nie
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
nie
zgoda na uleczalne urazy postaci
tak
zgoda na utratę majątku postaci
nie
zgoda na utratę posady postaci
nie
Ostatnio zmieniony pn maja 18, 2026 1:21 pm przez Michael Campbell, łącznie zmieniany 1 raz.
patsy
grania, żeby tylko nabić posty; brak rozwoju rozgrywki, jeśli to nie zostało wcześniej ustalone; faktu wymuszania na drugim graczu w sumie czegokolwiek, przez co gra może okazać się głównie jednostronna
0 y/o
KREATYWNY KOTOROŻEC
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Witamy na forum Michael Campbell
Dobra wiadomość – Twoja karta postaci została zaakceptowana i możemy powitać Cię po tej stronie kanadyjskiej granicy! Przypominamy, że na rozpoczęcie rozgrywki masz 7 dni! W temacie kto zagra? możesz znaleźć użytkowników, którzy chętnie Ci w tym pomogą. Jednocześnie zachęcamy do założenia relacji, kalendarza i informatora. Powodzenia w Toronto!
0 y/o
KREATYWNY KOTOROŻEC
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

ZDOBYTE TROFEA
ZDOBYTE NAGRODY


WYKORZYSTANE



ODZNAKI SPECJALNE
txt
Obrazek
txt
txt
Obrazek
txt
Zablokowany

Wróć do „gentlemen”