Coś w tym było, że Galen nie paplał trzy po trzy, ważył słowa. A o sobie opowiadał niesamowicie rzadko. Bardzo ciężko było faktycznie poznać Galena Wyatta i jego... demony, zwłaszcza te przeszłości, które zaprowadziły go tutaj, gdzie on w tym momencie był. Trzydziestoparoletni kawaler, jeden z najbogatszych ludzi w Kanadzie, i co...
Sam jak palec pośród tej białej gali.
Bo rodzice mieli go gdzieś, jak zawsze. Siostra uznała, że też nie chce mieć z nim nic wspólnego. A to jego desperackie poszukiwanie
prawdziwej miłości, jak zwykle kończyło się fiaskiem. Może Galen Wyatt rzeczywiście był jakiś zbrakowany? Zepsuty po prostu. W tym swoim zepsutym świecie, gdzie ważniejsze od tego, czy uśmiech, który komuś posyłasz jest szczery, czy kompletnie udawany, było to ile on wydał na swoją kreację, albo komu w danym momencie mógł obrobić dupę?
Galen nie lubił plotek, w każdą jedną naiwnie wierzył, brał jakoś do siebie, bo przecież on tylko na pozór był jakiś taki chłodny, a gdzieś tam w środku wciąż był tym małym chłopcem, który w pokoju, gdzie na suficie wyświetlały się gwiazdy, leżał na łóżku i marzył o tym, że kiedyś
zostanie kimś.
Szkoda tylko, że został nie tym, kim chciał. Zupełnie.
Chociaż przecież Galen był ambitny, wiadomo, że jako prezes to już nie mógł awansować, ale to dopiero za jego czasów, jego prezesury, Northex wkroczyło na światowe rynki, bo przecież on robił interesy z Europą i z Japończykami, z Teksasem.
Tylko, że portale plotkarskie zamiast rozpisywać się o tym, to wolały jego sprawy z kontenerami, albo zerwane zaręczyny. Cóż.
Bolesna prawda jest taka, że nikt nigdy nie doceniał Galena Wyatta, wszyscy patrzyli na niego wyłącznie przez pryzmat bogatego dupka, ładnej buzi i tych skandali, które kiedyś uwielbiał. Ale przecież Galen też w pewnym momencie przewartościował swoje życie, chyba po zawale, po tym jak jego życie przeleciało mu przed oczami, a było kiepskie.
Stał sobie tak z tym kieliszkiem prosecco, ubrany na biało, pogrążony trochę we własnych myślach i niby słuchał Peach, ale tak naprawdę zastanawiał się przecież, czego jemu brakuje, że ktoś być z nim w związku, chciał wyłącznie dla pieniędzy. Na pokaz. Dla nazwiska. I ładnych zdjęć w prasie.
-
Wiesz Peach… Northex Industries jest cały mój, to nie spółka, my inwestujemy własne pieniądze, nie potrzebujemy wsparcia, po prostu te mocniejsze sektory wspierają słabsze - najpierw jej wyjaśnił, bo Galen nie był jakimś tam sobie prezesikiem, on był prezesem firmy, która obracała takimi pieniędzmi, że pewnie ciężko to w ogóle było pojąć. A najlepsze w tym wszystkim było to, że w całej firmie nie było nikogo, kto byłby z nim na równi. On wszystkich miał pod sobą, dlatego po zawale musiał też pozmieniać pewne rzeczy w firmie, ustawić kilka osób jako decyzyjne, ciężki to był czas, który odbił się na jego związku z Cherry -
ale ja nie chcę być jak Hugh Heffner, ja chciałbym być jak... John Walton, być głową rodziny, wspierać swoją żonę, być dobrym ojcem. Głupie to są marzenia? Nieosiągalne? - upił ze swojego kieliszka, a jego niebieskie oczy przesunęły się po twarzy Peach -
myślałem, że z Cherry nam to wyjdzie, wiesz? - ale Galenowi się zebrało na zwierzenia chyba jednak. No ale skoro Peach chciał poznać jego punkt widzenia.
A może wcale nie chciała?
Ale już poznała. Skrzywił się kiedy wspomniała o Patrici -
no nie, przecież Patricia zdradzała swojego męża z każdym stażystą w naszym biurze... W windzie, na imprezach firmowych, i ona robiła te slajdy? - Galen aż musiał jeszcze raz w nie spojrzeć. Chociaż on to się wtedy na tych imprezach denerwował, że winda była zajęta, kiedy chciał sobie skorzystać, w wiadomym celu. Ale on nie miał męża jak Patricia, ani żony.
Słuchał Peach, kiedy zaczęła mu wyliczać swoje warunki. Nie był przekonany. Ale on już kiedyś rozmawiał z działem PR, że powinien jednak coś zrobić ze swoim wizerunkiem... no i może już te kartki na święta nie wystarczały? Jego fotki w świątecznym sweterku.
Galen jeszcze myśli i waży te zasady wszystkie, niektóre mu pasowały, jak na przykład te imprezy firmowe, on zawsze chodził sam i musiał ze wszystkimi gadać, każdy go zaczepiał, a jakby był z dziewczyną, to pewnie niektórzy by mu darowali. Dobrze było, kiedy przez chwilę miał przy boku Cherry, zwłaszcza na tych bogolskich spendach.
-
A znajdziesz mi kogoś od social mediów? Nie lubię tego robić - no tak, bo Galen lubił tylko lajkować fotki jakiś panienek, po to miał Instagram -
trzy miesiące to trochę długo... To znaczy, to już na pewno będzie traktowane poważnie - pokiwał głową, ale jeszcze się drapie po tym swoim policzku z idealnie przystrzyżonym zarostem -
ale nie wiem. A mogę to przemyśleć? Bo wiesz to się gryzie bardzo z moimi nowymi wartościami, bo ja po zawale przewartościowałem swoje życie - tak jej mówi, jakby był jakiś natchniony, no ale tak było -
ale może właściwie, to ja się do niczego innego nie nadaję? - a teraz to już tak dramatyzuje, jak to Galen miał w zwyczaju. Pogrążać się w swoich smutnych myślach, w tym świecie, gdzie on zawsze był
niewystarczający.
Peach 𐙚 ˚
₊˚⊹ ᡣ𐭩