ODPOWIEDZ
26 y/o
LAS PALMAS
164 cm
Architekt Forward Interiors
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pierwsze tygodnie i miesiące związku były zawsze cudowne. Pełne nadziei, miłości, romantyzmu i planów. Motylki w brzuchu nieustannie trzepotały skrzydełkami, a ciała nie potrafiły się oderwać od siebie nawzajem. Hormony buzowały. Wszystko było pełne żywych kolorów. Wszystko było lepsze i piękniejsze. Ale potem przychodziła pierwsza kłótnia. Pierwszy zawód. Pierwsza złamana obietnica. Pierwszy łzy. Skye miała za sobą kilka nieudanych związków i już doskonale znała ten schemat- kolejność zawsze była ta sama. Każdy związek zaczynał i kończył się tak samo - obietnicami bez pokrycia. Pustymi słowami rzuconymi na wiatr. Nagle ten sam zakochany mężczyzna, który podobno świata poza nią nie widział, dostrzegał jednak sporo innych widoków, w których nie było miejsca na nią. Nagle ten mężczyzna nie był już taki skory i chętny do stawiania kolejnych kroków na wyższy poziom związku. Nie był taki chętny i odważny do spędzenia z nią reszty życia.
Brunetka jednak za każdym razem wierzyła, że teraz będzie inaczej. Wierzyła w miłość i oddanie. Była niepoprawną romantyczką, co skutkowało wieloma razy złamanym serce, które wchodząc w kolejny związek było już coraz bardziej naruszone. Miała jednak nadzieję, że Logan to naprawdę ten jedyny. Był pod wieloma względami wyjątkowy i cholernie dobrym, empatycznym człowiekiem. Dawno nie spotkała nikogo o tak wielkim sercu, skorym do pomocy innym. Z czasem jednak zaczęła odnosić wrażenie, że Logan zrobiłby wszystko dla innych, tylko nie dla niej. Nie oczekiwała od niego , aby porzucił swoje życie na rzecz jej, ale chętniej się spotykał z kolegami, aniżeli z nią. Skończyły się randki, a wspólnie spędzany czas odbywał się zawsze tak samo - na kanapie przed telewizorem. Nawet nie poruszała już rozmów o wspólnej przyszłości, bo widziała, że szybko się z nich wykręca.
Dzisiaj mieli pierwszą kłótnię. Dotychczas zdarzały się im drobne sprzeczki łagodzone pocałunkami i kończące się w łóżku. Jednak tym razem było inaczej. Atmosfery była gęstsza, cięższa. Nie dało się jej załagodzić czułymi gestami. Chyba żadne z nich nie miało na nie ochoty, bo gdy Skye wybiegła z mieszkania chłopaka, nawet nie próbował jej zatrzymać w żaden sposób. Ruszyła przed siebie nie myśląc, gdzie tak naprawdę idzie. Pozwoliła, aby nogi same ją niosły. W pewnym momencie okolica wydawała się jej znajoma, więc niewiele myśląc wyjęła telefon.
Skye
Heeeej
W skali od 1 do 10, jak jest duże prawdopodobieństwo, że właśnie krążysz po okolicy Greektown?
I oczywiście masz wolny wieczór
Nie udało się usunąć wiadomości
Olej moje wiadomości Dom, nieaktualne. Miłego wieczoru!
Wiadomość...
Wysłała wiadomości zanim w ogóle przemyślała ich ewentualne konsekwencje. Próbowała je skasować, ale było już na to za późno. Mężczyźni mieszkali w niedalekiej odległości od siebie, a perspektywa, że Dominic jest niedaleko, wzbudziła w niej nieodpartą chęć spotkania się z nim. Był przyjacielem Logana i na pierwszy rzut oka wydawał jej się… płytki, zbyt zapatrzony w czubek własnego nosa. Ale los chciał, że wylądowali w jednej firmie i Reyes okazał się cholernie dojrzały, inteligentny i sympatyczny. Wziął ją pod swoje skrzydła, wspierał w pracy i dzięki niemu wdrożenie na stanowisko przebiegło szybko, sprawnie i w bardzo miłej atmosferze. Lubiła z nim rozmawiać, a jego obecność zawsze wyzwalała w niej pewien spokój. Może dlatego instynktownie jej palce wystukały jego numer, a nogi zaprowadziły pod jego dom?


Przyjaciel. Tylko przyjaciel
smerffi
Dogadamy się
29 y/o
Mark your calendar for Canada Day
186 cm
Architekt i właściciel Forward Interiors
Awatar użytkownika
What would I do without your smart mouth? Drawing me in, and you kicking me out.
You've got my head spinning, no kidding, I can't pin you down
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjiIII os., l. poj.
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Dominic znał całkiem inną definicję związku. Dla niego relacja z drugą osobą wiązała się z ogromem zobowiązań, zacieśniania więzów i poznawania swoich słabości. Podczas częstych spotkań, w bardzo szybkim czasie, niemal czuł zaciskający się sznurek na szyi, w pewnym momencie nie pozwalający już oddychać. Wtedy nadchodził czas na odwrót.
Nigdy nie rozumiał, czemu ludzie sobie to robili. Czemu świadomie rezygnowali ze swojej przestrzeni i narażali się na ból, który prędzej czy później przychodził zawsze, stając się początkiem końca. Czemu naiwnie szukali ideału, który nie istniał. Nie potrafił tego pojąć, zwłaszcza, kiedy patrzył na Logana i jego marzycielskie podejście do każdej dziewczyny, która wydawała mu się tą jedyną, tym razem naprawdę.
Skye była inna. Przy bliższym poznaniu, przede wszystkim w pracy, w której spędzali ze sobą naprawdę dużo czasu, tylko zyskiwała w oczach Dominica. I rzeczywiście była materiałem na kogoś więcej, niż kilkumiesięczny związek. Była urocza, zabawna, a przede wszystkim bardzo empatyczna i wrażliwa. Blondyn chciał, żeby kumplowi wreszcie się udało, bo miał niesamowite szczęście, że na nią trafił. Pewnie uważał tak po części dlatego, że wcześniej z żadną inną dziewczyną Logana nie nawiązał bliższej relacji, więc zależało mu na szczęściu ich obojga. Jednocześnie nie spodziewał się, że stanie się tak istotnym łącznikiem między tą dwójką.
Tego wieczoru siedział do późna na przedmieściach u rodziców. Po montażu szafki z tatą i pogawędce w salonie w końcu wsiadł do auta i ruszył w noc w dobrze mu znaną stronę, który zwykł nazwać domem, kiedy do jego uszu dotarł dźwięk wiadomości. W pierwszej chwili postanowił ją zignorować, ale po chwili telefon leżący na fotelu obok znowu się rozświetlił. I po raz kolejny zadźwięczało powiadomienie. I kolejne. Ze ściągniętymi brwiami sięgnął po telefon, by zaraz pospiesznie odczytać wiadomości, mimowolnie odczuwając coraz większy niepokój.
Dominic
Mam wolny wieczór
I niedługo będę na miejscu
Gdzie jesteś?
Wiadomość...
Odpisał szybko bez większego namysłu, po czym przyspieszył, zastanawiając się, co się stało. Nie bez powodu Skye pisała do niego o tej porze, znajdując się w dzielnicy zamieszkania zarówno Logana, jak i jego. Co takiego Haynes odjebał?

gorgeous friend
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”