A, i straszny z niego flirciarz.
Na pierwszy rzut oka sprawia więc wrażenie cynicznego i emocjonalnie niedostępnego. Jest pyskaty, inteligentny i nieprzyjemnie przenikliwy - potrafił jednym zdaniem rozbroić czyjąś pewność siebie albo obnażyć fałsz, który inni uprzejmie ignorowali. Nie znosi podporządkowania się i reaguje agresywnie na próby kontrolowania go, dlatego łatwo popada w konflikty z ludźmi przywiązanymi do hierarchii czy zasad.
A jednak pod tym buntem kryje się całe morze lojalności, ciepła i opiekuńczości. Nie ufa łatwo, ale kiedy już ktoś jest “jego”, jest cholernie oddany. Jest też typem człowieka, który może zniknąć na tydzień bez słowa, ale pojawi się w środku nocy, jeśli ktoś bliski będzie go potrzebował. Rzadko mówi otwarcie o swoich uczuciach, częściej okazuje je działaniem, obecnością i drobnymi gestami. I chociaż na scenie wydaje się brutalny i pełen gniewu, w rzeczywistości jest człowiekiem bardzo emocjonalnym i w gruncie rzeczy kruchym.
Urodził się jako jedyny syn i teoretyczny spadkobierca alkoholowego imperium rodziny Vegów, istniejącego już od kilku pokoleń. Od małego żył więc w świecie luksusu, wielkich pieniędzy, znajomości i dbania o wizerunek. I tak naprawdę nigdy nie chciał być jego częścią. Zanim jednak na dobre udało mu się odciąć od wpływów rodziny, przeżył kilkanaście lat pod jej ochronnymi, ale również bezwzględnymi skrzydłami, mającymi stworzyć z niego dziedzica idealnego. Był książkowym przykładem dziecka z dobrego domu, któremu w imię kształcenia i rzeźbienia charakteru, odebrano dzieciństwo. Nie zgasiło to jednak ognia, który zawsze w nim płonął, tej zapalczywości i niechęci do stania na piedestale, podporządkowywania się zasadom i ostrożności. Val buntował się niemal od zawsze, wykorzystując rodzinne pieniądze w najbardziej spektakularny i szalony sposób w jaki tylko mógł. Już jako nastolatek był znany na metalowej scenie Toronto jako dobry gitarzysta, a potem jedynie utwierdzał swoją pozycję, by ostatecznie założyć zespół i stać się jedną z najjaśniej świecących tam gwiazd. Tym samym zniweczył plany rodziców, którzy widzieli go jako poważnego biznesmena z klasą i absolutnie nie życzyli sobie rozgłosu, który zaczął zyskiwać. Nie był więc dobrym dzieckiem, ale oni też nie byli dla niego dobrymi rodzicami. Ostatecznie Val uważa, że niczego nie jest im winien.
Wbrew rodzicom rzucił szkołę żeby spełniać marzenia o tworzeniu muzyki. Miał wtedy dwadzieścia jeden lat, dokładnie tyle ile potrzebował, by skorzystać z części pieniędzy z funduszu powierniczego założonego przez jego dziadków. Wykorzystał je na samodzielny start, a potem niemal zupełnie odciął się od rodziny i ich oczekiwań, rzucając się w wir pracy i czerpiąc garściami z życia jakie oferowało bycie w trasie. Nigdy nie twierdził, że doszedł do wszystkiego sam. Skorzystał z pieniędzy i kontaktów Vegów tyle ile mógł i jak długo mógł, nie mając z tego tytułu żadnych wyrzutów sumienia
Obecnie żyje na własny rachunek. Reliq, jego zespół, ma duże zaplecze fanów, wciąż koncertują, a Val dodatkowo bierze udział w wielu pobocznych projektach. Jest szczęśliwy. Robi to, co kocha i nie zamierza przestać.
- Jest stałym bywalcem barów i klubów. Nie chodzi o alkohol, bardziej o klimat i ludzi, o muzykę, szum i poczucie bycia na właściwym miejscu.
- Jest uzależniony od papierosów.

