ODPOWIEDZ
24 y/o
SPRING TIME
163 cm
technik kryminalistyki w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
I cannot be bought,
but I can be stolen
with one glance.
I'm worthless to one
but priceless to two.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

bez numeru jednak bo gra porzucona
Przez natłok pracy i wizytę w rodzinnej Holandii kolejna randka Daphne i Filippo nieco się opóźniła. I tak cieszył ją fakt, że spotkania z Carissonim były kompletnie odrębną, zupełnie niepowiązaną formą spędzania czasu. Gdyby przyszło jej widywać jego twarz codziennie na komisariacie, gdzie ostatnio wyrywała sobie włosy z głowy przez dość ciężkie sprawy, to mogłaby nie być aż tak zadowolona z perspektywy zobaczenia się z nim nawet prywatnie.
Mimo wszystko pomogła jej też kilkudniowa wycieczka do Amsterdamu. Już dawno nie widziała się z rodzicami, a musiała im też opowiedzieć jak odnalazła się w nowym kraju. Trochę się tego nazbierało przez tyle miesięcy, ale przynajmniej czuła swego rodzaju dumę, mogąc pochwalić się czymś nowym. Przynajmniej wiedziała, że małymi kroczkami w końcu rozwija się samodzielnie, bez ich pomocy. To bardzo pozytywnie wpłynęło na jej samopoczucie.
Choć rodzicom jeszcze nie wspominała o kimś takim jak Filippo, bo zwyczajnie było jeszcze za wcześnie na bycie stuprocentowo pewnym w tej kwestii, nie zapomniała o nim. Kupiła mu tam parę pamiątek, które czekały na niego w starannie zapakowanym prezencie. Nie było to dużo, tylko tyle na ile pozwalały jej fundusze, ale miała nadzieję że chłopak ucieszy się z nieplanowanego upominku.
Przygotowała też babeczki z motywem Spider-Mana. Było ich kilka, każda z czerwonym lub niebieskim lukrem, posypane kolorowymi wiórkami lub ozdobione kawałkiem czekolady, M&Msami lub kawałkiem Kinder Bueno. Pierwszy raz robiła taki wypiek sama, przez co nie wiedziała czy wyszło dobrze, ale taką miała nadzieję. Specjalnie jeszcze w Holandii piekła „próbne” babeczki po latach ze swoją mamą. Tamte wyszły idealne, ale pewnie przez duży wkład jej rodzicielki. Ale cóż, musiał być u niej ten samotny, pierwszy raz.
Zadbała również o inne przysmaki, tak w razie czego. Miała tylko nadzieję, że nie przesadziła, natomiast na filmowo-klockowy wieczór zapotrzebowanie mogło być spore. Sama już zdążyła podjeść kilka żelek, których jeszcze nigdy nie próbowała. Jednocześnie sprawdzała też czy na pewno Lilo i Stitch w wersji live action na pewno znajduje się w jej bibliotece. Byłby przypał, gdyby okazało się, że nie.
Hej! Zapraszam. — gdy tylko usłyszała dzwonek, natychmiast pomaszerowała w kierunku drzwi i otworzyła je, by Filippo wszedł do środka. Nikogo innego się dzisiaj nie spodziewała, więc nawet nie skorzystała z wizjera.

Filippo Carissoni.
Lin (shad0wlin_)
sterowanie moją postacią bez mojej wiedzy i zgody
ODPOWIEDZ

Wróć do „#105”