ODPOWIEDZ
27 y/o
For good luck!
195 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3os, l.pojedyńcza
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zayn Fontana
Pietro Checchi
homeprofilebiopermits
Obrazek
data i miejsce urodzenia
14.02.1999 I Chicago, USA
zaimki
on, jego
zawód
consigliere, programista, haker
miejsce pracy
Wolny Strzelec
orientacja
hetero
dzielnica mieszkalna
The Kingsway
pobyt w toronto
od 2021
umiejętności
— mistrz włoskiej kuchni;
— potrafi posługiwać się każdym rodzajem broni palnej; białej po części również;
— prawo jazdy;
— znajomość języków programowania, baz danych, systemów operacyjnych i sieci komputerowych;
— mówi po angielsku i włosku;
— ma wysoki próg bólu;
— zna na pamięć Biblie i każdą modlitwę;
słabości
Największą słabością Zayn'a jest córka.

Spowiadam się Bogu wszechmogącemu

Często chodziłem do teatru albo opery. Ramię matki czule otaczało mój kark, a jej gorący oddech, przesiąknięty zapachem tytoniu i gumy do żucia plątał się wokół uszu. Zawsze oświadczała to samo, że zaraz wróci. Potem zostawiała mnie samego przed sceną i znikała pośród kuluarów z dyrektorem, scenarzystą bądź jednym z aktorów. Gdy wracała była zawsze smutna, więc jako pięcioletni chłopiec mechanicznie przywykłem powtarzać tę samą kwestię, chodźmy na lody.
Niezależnie od pory roku lody nad rzeką zawsze smakowały dobrze. Spacerowaliśmy za rękę, poruszając się wzdłuż promenady, a oczy matki nabierały coraz większego blasku. Opowiadałem o bohaterach, kostiumach, rekwizytach; o rolach i ciężkich, bordowych zasłonach, które opadały chwilę przed jej przyjściem. Byłem zbyt naiwny i niewinny, aby dostrzec znaczenie zmiętych ubrań i siniaków.

I wam bracia i siostry

Trzy lata później, niedługo po upadku teatru, przeprowadziliśmy się do Giuseppe Fontana; do dalekiego i odległego Neapolu, gdzie po raz pierwszy życie nie smakowało najtańszymi płatkami śniadaniowymi i czerstwym chlebem; nie wyglądało jak sprane koszulki noszone po starszych sąsiadach, pęknięte podeszwy trampek i cyfry na nieopłaconych rachunkach. Było w tym coś pokrzepiającego, chociaż sam Giuseppe okazał się być niebywale surowym i wymagającym mężczyzną, a wkrótce również mężem i ojcem.

Że bardzo zgrzeszyłem

Na przestrzeni czasu okazało się, że jego biologiczny syn, rok młodszy ode mnie był kretynem, bo prócz talentu do szermierki i wręcz chorobliwej pasji składania drewnianych modeli samolotów, brakło mu krzepy. Siostra interesowała się wyłącznie tańcem i była zbyt młoda, aby zrozumieć świat, którym otaczał się Giuseppe — świat ponurych postur w okazałych, czarnych garniturach, świat cuchnący prochem strzelniczym i świat kwapiący się w obrzydliwym blasku czerwieni.

Myślą

Padło, więc na mnie.
Pamiętam wrzask i lament matki, kiedy w wieku czternastu lat ojciec po raz pierwszy zabrał mnie na zajęcia samoobrony. W dodatku niezwykle wyczerpujące i nieszablonowe, zwieńczone krwią i potem. Mimo tego miałem wrażenie, że ścisk trenera nie był tak dotkliwy, jak pierwszy policzek wymierzony przez Giuseppe. Za słabość. Drugi dostałem od matki. Za brak solidarności z nią.
Od tamtej pory korytarze rezydencji spowiła trwoga. Rodzice prowadzili ze sobą połowiczne, bardziej formalne rozmowy podczas wspólnych obiadów, które zwykliśmy celebrować każdego dnia. Emanuel zamykał się w pokoju: powtarzał materiał z algebry albo niezmiennie składał samoloty, a Valentina rozplanowywała choreografię do przedstawień dla lalek. Ich widok szczypliwie przypominał mi, że ja również nadal byłem dzieckiem; dzieckiem, które Giuseppe zaczął sukcesywnie upychać w skórę dorosłego.

Mową

Rosłem w przeświadczeniu, że powinienem być dobry, wierny rodzinie i interesom. Nie musiałem doskonale się uczyć, jednak wymagano ode mnie, abym potrafił odpowiednio uargumentować każdą z podjętych przez siebie decyzji. Wpajano mi maniery, szacunek do kobiet i wiarę w Boga, ale niekoniecznie w ludzi.

Uczynkiem

Kolejne lata owocowały buntem. Pierwsze papierosy smakowały rozczarowaniem i wywołały duszący kaszel. Pierwszy alkohol wypiłem na podwórku dziewczyny o bladej cerze i miedzianych włosach. Potem długo całowaliśmy się na kanapie, dopóki jej starszy brat nie wyrzucił mnie z posesji. Pierwszy seks opiewał w nerwowość i niezadowolenie, pierwsza kradzież w adrenalinę, a pierwszy narkotyk w zastrzyk euforii. Niesubordynację ojciec karał dwoma batami, a posłuszeństwo klepnięciem w ramię, dlatego czułem się tak, jakbym notorycznie balansował na granicy rozsądku.
Upadałem często, ale przywykł mnie podnosić.
W czasie, w którym Emanuel dołączył do grona studentów, ja otrzymałem od ojca kluczyki do czarnego sedana, biblie i dostęp do sejfu. Podobno byłem dobry; podobno wśród rzeszy podobnych nam ludzi wzbudziałem podziw i szacunek, chociaż trudno mi stwierdzić czy rzeczywiście wynikało to z ramienia doświadczenia czy strachu przed Giuseppe.

I zanidbaniem.

Na początku stycznia 2020 urodziła mi się córka, Frederica. Miała lazurowe oczy matki i moje krzywe palce u stóp. Krzyk rozdzierał moją duszę, ilekroć zjawiałem się w progu i próbowałem zażegnać kryzysowi: niemowlęcemu Fredericy i egzystensjonalnemu Katheriny, która nie była przygotowana na rolę w jakiej postawiło ją życie.
Pierwsze dwa lata folgowałem. Skupiłem się na roli idealnego syna, jednocześnie zaniedbując własne dziecko. W tym czasie Katherina korzystała z alimentów jakie zwykłem jej płacić i podróżowała, trwoniła pieniądze na drogie torebki oraz opiekunki dla Fredericy.

Moja wina.

Gdy w sierpniu 2021 Włochy przez kilka dni żyły pożarem wieżowca w Mediolanie, Giuseppe wziął pod lupę kilku współpracowników. Nie przeżyli.

Moja wina.

Pierwszy strzał był najgorszy. Rozjątrzone spojrzenie wbiłem w kałużę szkarłatu, która w zatrważajacym tępie sięgnęła podeszw moich butów. Drugi odbył się chwile potem, a zaraz obok ciała matki, leżało również ciało Emanuela. Trzeci był dla Giuseppe. Czwarty dla mnie, lecz w porę umknąłem przed kulą, jednak przez rozbrzmiewający huk w bębenkach co rusz traciłem równowagę. Pomimo tego udało mi się dotrzeć wpierw do auta, a potem do domu Katheriny, która jak zwykle była nieobecna. Zabrałem Frederice i uciekłem.

Moja bardzo wielka wina.

Z samolotu wysiadłem mocno zdezorientowany i wcale nie mniej przestraszony, jak w momencie, w którym przekroczyłem próg pokładu. Prawa ręka ojca, Antonio krzyczał, że wszystko będzie dobrze, po czym zniknął w tłumie na lotnisku, pozostawiając mnie z paszportem, wizą i zmiętym biletem; z krwią na kołnieżu oraz raną na żebrach. Wtedy widzieliśmy się po raz ostatni.
Kanada powitała mnie słońcem i wilgotnym powietrzem. Zupełnie innym, niż to, którym na codzień oddychałem w Neapolu. Powitała mnie samotnością w przestronnym domu w Toronto oraz dostatkiem pochodzącym z żeliwnego sejfu.
Gdy żmudny strach opadł, wróciłem do nielegalnej działalności. Antonio oraz moja siostra zapadli się pod ziemię i żywiłem szczerą nadzieję, że zrobili to z podobnych co ja pobudek.
Podobno pieniądze szczęścia nie dają, a jednak lubię je liczyć. Lubię też długimi godzinami przesiadywać przed komputerem i satysfakcjonować swoich klientów: nielegalnie zdobywać dla nich informacje bądź zmieniać historię na cudzą korzyść. Bywam bezwzględny i obojętny; bywam wypruty z emocji, ale czasami, kiedy spaceruje z Fredericą brzegiem opustoszałej plaży, zastanawiam się czy to wszystko ma jakikolwiek sens.
Ciekawostki
— Haker, włamywacz, paser, oszust - jest bardzo łasy na pieniądze. Nie przepuści żadnej okazji, aby zarobić.
— IQ Zayna wynosi 162, jednak całe życie bardzo lekceważąco podchodził do edukacji, dlatego jego średnia w szkole nigdy nie przekroczyła dostatecznego poziomu. Nie angażuje się w coś, co go nie interesuje.
— Praktykujący katolik; jest bardzo bogobojny. Ilekroć grzeszy, prosi Boga, aby w tym momencie nie patrzył.
— Samotnie wychowuje sześcioletnią córeczkę. Fredericę. Stara się być wyluzowanym ojcem, jednak prawda jest taka, że rodzicielstwo go przerasta. Dziewczynka coraz częściej zaczyna zadawać niewygodne pytania, zaskakuje go swoją niesfornością i kłótliwością.
— Jeżeli miałby identyfikować się z jakimś gatunkiem literackim, to z pewnością byłaby to satyra. Nie wierzy w ludzkie autorytety; nie ufa niczemu, co żyje - a zwłaszcza samemu sobie.
— Na co dzień identyfikuje się z osobami nieroztropnymi. Bywa nazbyt wesoły, ironiczny, czasami przekorny i lubieżny; bywa, że urządza sobie niepotrzebne podśmiechujki i otwarcie szydzi z życia. Jest człowiekiem, który stara się dopasować charakter do sytuacji. Przez nieszablonowy zawód i trudną przeszłość często udaje prostego i nieporadnego mężczyznę, choć w rzeczywistości ma bardzo stanowczy temperament. W dodatku cechuje go nieufność i ostrożność.
— W pracy: chorobliwy perfekcjonista.
— Jego mama przez wiele lat była prostytutką, ale nigdy nie nazwał tego po imieniu. Do teraz unika tematu, udjąc, że nie ma o niczym pojęcia.
— Stracił rodzinę w wyniku porachunków.
zgoda na powielanie imienia
nie
zgoda na powielanie pseudonimu
nie
Zgody MG
poziom ingerencji
niski
zgoda na śmierć postaci
nie
zgoda na trwałe okaleczenie
nie
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
nie
zgoda na uleczalne urazy postaci
tak
zgoda na utratę majątku postaci
tak
zgoda na utratę posady postaci
tak
27 y/o
For good luck!
195 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3os, l.pojedyńcza
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Proszę o sprawdzenie Maple Hearts
ODPOWIEDZ

Wróć do „w budowie”