
Miała zaledwie czternaście lat, gdy najstarszy brat, Leo, wyjechał do Anglii, podążając za marzeniami i sukcesem. Gdzieś w okolicach tego wieku Thalia zaczęła zadawać się z bardzo questionable ludźmi. Zaczęła wymykać się z domu, palić zioło, ubierać się w rzeczy, których osoba w jej wieku zdecydowanie nie powinna nosić, a jakiekolwiek pogadanki ze strony starszego brata Marka albo rodziców kończyły się kłótniami. Lądowała na dywanikach, wdawała się w bójki, dostawała szlabany, które absolutnie nie przeszkadzały jej w wymykaniu się przez okno.
Aż pewnego dnia, w wieku siedemnastu lat, poznała Christophera. Chłopaka, który wyglądał, jakby ktoś wyciągnął go prosto z okładki metalowego magazynu. Zrobił na niej wrażenie od razu, więc Thalia, jak to Thalia, próbowała zrobić wszystko, żeby wpaść mu w oko. Jedyną blokadą, która przeszkadzała jej w osiągnięciu tego celu, był jego przydupas, Albert. Kolejny ''ładny chłoptaś'', do którego wzdychało pół szkoły. No ale nic. Kilka imprez później udało się. Zwykłe zapoznanie bardzo szybko obróciło się w intensywną, wyniszczającą miłość. Wtedy była jeszcze trochę bardziej pulchna, więc sam fakt, że Christopher się nią zainteresował, że pozwalał jej doświadczać czegoś, co wydawało jej się niesamowite, sprawił, że dosłownie straciła dla niego głowę.
Rodzice nie pochwalali tego związku. Uważali, że sprowadzał ją na złą drogę, ale ona przecież wiedziała lepiej. Rodzice chcieli odebrać jej drogę do szczęścia, prawda? Nawet nie zauważyła, kiedy ta wielka, romantyczna miłość zaczęła obracać się w coś toksycznego. Ciągłe dogryzanie. Wyśmiewanie. Komentarze, że powinna schudnąć, bo inaczej zdradzi ją bez skrupułów. Upokorzenie za upokorzeniem. Ale ona przy nim tkwiła. A w wieku osiemnastu lat ogłosiła, że się do niego przeprowadza. To właśnie wtedy, dwa dni przed jego urodzinami, wracali z imprezy samochodem. Byli pijani, zjarani. A potem stracił panowanie nad kierownicą i wpadli do rowu. Zginął na miejscu. Po jego śmierci Thalia wpadła w dziwną pułapkę. Z jednej strony chciała zniknąć. Z drugiej panicznie bała się naprawdę spojrzeć swojemu życiu w twarz. Nie chciała powiedzieć rodzinie, co tak naprawdę się wydarzyło. Za bardzo się wstydziła. Za bardzo bała się wypowiedzieć prawdę na głos, leżąc w szpitalnym łóżku.
Śmierć chłopaka i kompletna niemoc doprowadziły ją do rozpaczy. Czuła, że nie daje już rady żyć ze sobą w Kanadzie, gdzie wszystko przypominało jej o porażkach. Dlatego zdecydowała się wyjechać do innego kraju. Do miejsca, gdzie nikt jej nie znał i gdzie mogła zacząć od nowa. Żyjąc po studencku, bardzo schudła i nabawiła się body dysmorphii, wmawiając sobie, że nigdy nie będzie wystarczająca. Że nigdy nie będzie taka, żeby ktoś naprawdę mógł ją chcieć. Jej krótki rozdział nowego życia szybko zamienił się w kolejny koszmar, gdy dowiedziała się, że jej mama choruje na nowotwór. To był moment, w którym Thalia musiała spojrzeć przeszłości w oczy. Musiała wrócić. Musiała odnowić relacje nie tylko z mamą i tatą, ale też z braćmi, którzy kiedyś byli całym jej światem.
- nienawidzi imienia Albert - źle jej się kojarzy
- uwielbia uczęszczać na koncerty
- ma niezdrową relację z jedzeniem
- potrafi być cholernie pyskata
- pyka w fortnite do późnych godzin
- jej marzeniem jest zwiedzić Japonię
- za dnia jest posłuszną asystentką Adwokata William'a, a nocą zadziorną barmanką, robiącą wszystko byle dostać zajebiście obfity napiwek