ODPOWIEDZ
39 y/o
Welkom in Canada
186 cm
Producent CBC Toronto
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimęskie
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Powrót do pracy był nieco cięższy niż to sobie wyobrażał. Powinien był być przyzwyczajony do przebywania w jej towarzystwie. I rzeczywiście był. Przynajmniej przed tym jak spędzili ze sobą kilka nocy. Teraz patrzył już na nią trochę inaczej. Naprawdę pilnował się w tym by nie dawać nikomu powodów do plotek, ale cholera... Osoby odpowiadające za garderobę całkiem często testowały jego samokontrolę. Przynajmniej nie mógł już narzekać na nudę. Trzymanie rąk przy sobie robiło się coraz cięższe. Za to gdy w końcu dorwał ją w swoim mieszkaniu, samochodzie, albo tak... Czasami też w swoim biurze w siedzibie stacji. Te zbliżenia smakowały wtedy o tyle bardziej słodko.
Ich sprawy zdawały się iść naprawdę dobrze. Wyjazd na urlop musieli trochę przełożyć, ale to nie stawało im na drodze w rozwijaniu ich relacji. Tak mu się przynajmniej wydawało dopóki w obrazku nie pojawiła się Ella. Nie nazwałby jej do końca swoją byłą. Nigdy nie łączyła ich relacja romantyczna. Bardziej fizyczna i oportunistyczna. Nie było wielkim sekretem, że Max nie zawsze był w Hollywood lojalny. Kiedy był na prochach robił wiele głupot. Sypianie z Ellą było jednym z nich. Powiedzieli sobie na samym początku, że to nie będzie nic głębszego i nie było. To była klasyczna relacja friends with benefits. W ich przypadku narodziła się z tego całkiem fajna przyjaźń.
Ella przyjechała do Toronto na zdjęcia do swojego nowego filmu. Tak, też była aktorką. Jej kariera nadal miała się całkiem dobrze. Jak to bywa w takich sytuacjach film również trzeba było wypromować. Robiło się wtedy wywiady również w lokalnych telewizjach, więc całkiem często pojawiała się na ich planie.
Bronte wiedziała o tym, co ich łączyło. Max nie zamierzał tego ukrywać. Twierdziła, że wszystko między nimi w porządku, ale od jakiegoś czasu zaczęła się od niego odsuwać. Teraz właśnie oglądał jak jego aktualna dziewczyna prowadzi wywiad na żywo z dziewczyną, z którą kiedyś sypiał. Do tej pory nie wiedział w którym momencie wpadł na to, że to może być dobry pomysł. Czy w ogóle był taki moment? Dla niego napięcie było namacalne, lecz mógł tylko mieć nadzieję, że nie zobaczą tego widzowie.
Gdy kamery zgasły, a ludzie zaczęli się rozchodzić pogratulował obu dziewczynom, ale tę ważniejszą zaciągnął na bok pod pretekstem przegadania kolejnego wywiadu. Zatrzymali się pomiędzy wieszakami z kolejnymi kreacjami, które oferowały nieco prywatności chociaż od wścibskich spojrzeń.
- Hej, może to nie jest najlepszy moment, ale muszę wiedzieć. - zaczął upewniając się jeszcze, że nikt ich nie usłyszy - Jesteś na mnie za coś zła? Od kilku dni jest jakoś inaczej. - spojrzał na nią pytająco przechylając głowę - Jest coś o czym powinienem wiedzieć?
Nie chciał żadnych niedopowiedzeń. Ustalili gdzieś na początku, że będą mieć otwarte linie komunikacji. Że będą rozmawiać. Ostatnio zaczęło im to uciekać, a tego nie chciał.

Bronte Rosenthal-Murray
28 y/o
Mark your calendar for Canada Day
161 cm
pogodynka i prezenterka śniadaniówki w cbc toronto
Awatar użytkownika
karierowiczka z przypadku, która wybiła się na nazwisku faceta, który jej mężem był dosłownie przez kilka sekund; zapowiada pogodę i rozprawia na banalne tematy w lokalnej telewizji śniadaniowej
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie była zazdrośnicą. Nigdy się za taką nie uważała, jednak mogło to wynikać z faktu, że nigdy dotąd nie miała ku temu realnego powodu. Nie takiego, jak ten, w którego oczy wpatrywała się teraz mając to nieodparte wrażenie, iż chciała je w y d r a p a ć.
Pierwsze tygodnie relacji z Maxem były dokładnie takie, jakie sobie wymarzyła. Byli zaangażowani, oddani sobie nawzajem i usilnie walczyli o każdą chwilę, którą mogliby spędzić w swoim towarzystwie. Za każdym razem, kiedy ta się przydarzała, Bronte czuła się tak, jakby nie była w stanie odkleić od niego własnych rąk, przez co czuła się tym wszystkim jeszcze bardziej oczarowana.
Miała na karku niemal trzydziestkę, a znów czuła się tak, jakby wpadła w sidła nastoletniego zauroczenia.
Okazuje się jednak, że czar mógł prysnąć równie szybko, jak rozpoczął działanie. Kiedy przed kilkoma tygodniami na horyzoncie pojawiła się dawna z n a j o m a Shepherda, nic nie zwiastowało katastrofy. Przynajmniej nie do czasu, kiedy Bronte zapytała go o ich wspólną historię, a w odpowiedzi usłyszała dokładnie to, czego żadna dziewczyna na jej miejscu nie chciałaby usłyszeć.
Zwłaszcza, kiedy ta d r u g a była tak piekielnie ł a d n a.
Od tamtej pory usilnie doszukiwała się w niej jakiejś wady. Chciała znaleźć coś, dzięki czemu sama poczułaby się pewniej, ale ilekroć na nią spoglądała, wyłącznie utwierdzała się w przekonaniu, że nic takiego nie istniało. Gdyby tego było mało, nie pomogło też zamienienie kilku słów z męską częścią obsługi. Miała wrażenie, że dookoła niej ślinił się do niej k a ż d y.
Ona natomiast śliniła się do Maxa, co Bronte doprowadzało do szału. Za każdym razem, kiedy Shepherd pojawiał się bliżej, szukała z nim fizycznego kontaktu, albo rzucała niewybredny komentarz, który sprawiał, że w Bronte krew dosłownie wrzała. Wściekała się, a jednak nie mówiła nic, ponieważ nie chciała wyjść na przewrażliwioną.
Tym bardziej, że przecież to ona chciała, aby na razie ich relacja utrzymana została w tajemnicy.
A jednak nie umiała być na to obojętna. Dziś, kiedy po raz kolejny była świadkiem tego, jak Ella przymilała się do Shepherda, zdenerwowała się do tego stopnia, iż ciężko było jej zachować profesjonalizm podczas wywiadu. Starała się ze wszystkich sił, ale nawet ona czuła, że coś nie grało. Nie była więc zaskoczona, kiedy po wszystkim Max poprosił ją na stronę. Wolałaby jednak, aby to o programie próbował z nią teraz porozmawiać.
Kiedy usłyszała tę salwę pytań, na moment przymknęła powieki, a później wypuściła głośniej powietrze. Odezwała się dopiero, gdy zdecydowała się ponownie na niego spojrzeć. Przez krótką chwilę kalkulowała jednak to, co powinna mu powiedzieć. — A ja nie powinnam o czymś wiedzieć? — zapytała, po czym zacisnęła usta w wąską linię. Nie czuła się dobrze z tym, co sugerowała, a jednak miała to nieodparte wrażenie, że coś musiało stać za tym, że Max nie dostrzegał w zachowaniu swojej k o l e ż a n k i nic niewłaściwego.
Nie wiem, co mam ci powiedzieć, Max — dodała po chwili, jednocześnie wzruszając lekko ramionami. — Po prostu dziwnie mi patrzeć na to, jak ktoś ciągle się do ciebie klei — posłała mu wymowne spojrzenie. Względem tego, kogo dokładnie miała na myśli, nie powinien mieć nawet cienia wątpliwości. Nie bez powodu wywiad sprzed chwili tylko dodatkowo ją rozdrażnił.

Max Shepherd
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
ODPOWIEDZ

Wróć do „CBC Toronto”