

Tak czekała pięć minut... Ale potem mijały kolejne. Dziesięć, piętnaście, dwadzieścia. W pewnym momencie zaczęło padać, a choć ruda chciała dalej czekać, to dała spokój. Krople deszczu mieszały się jej z łzami na jej twarzy, trudno nabrać było jej oddechu i cała wydawała się trząść. Zapomniał o niej. Zdołała wrócić do domu, ale żadnej wiadomości mu nie wysłała. Zrzuciła z siebie wszystkie ubrania, siadając na łóżku i dopiero wtedy chwyciła za telefon, by wysłać mu kolejne wiadomości. Gdzie do cholery była miłość jej życia?
Wystarczyło kilka snapów, by się dowiedziała. Impreza hokeistów. Zapomniał o niej. Z oczu wypływały kolejne stróżki łez, których się nie spodziewała. Pociągnęła delikatnie nosem. Okej, przecież może się jeszcze do niej odezwie? Wysłała mu jeszcze kilka, kolejnych wiadomości, nie wiedząc, czego powinna się spodziewać. Dalej się nie odzywał, za to... czy on ją zdradził? W jej własne urodziny? Serce przez moment się jej zatrzymało, gdy zobaczyła siedzącą cheeleaderkę na jego kolanach. To nie mogło mieć miejsca.
Nawet nie wiedziała, ile spała. Obudziła się w szlafroku z rozmazanym makijażem. Kolejny dzień się zaczął, a Erza musiała stawić się na uczelni. Szybko zdołała doprowadzić się do stanu używalności i wyszła, ale nie spodziewała się, że pod domem spotka go. Krótki moment się wahała, co tak właściwie powinna mu powiedzieć. Nabrała powietrza do płuc i wtedy zdała sobie sprawę z jednego. Nie chciała z nim rozmawiać, ba! Nie chciała mieć z nim nic wspólnego.