
• Domorosły psycholog, potrafi rozładować awanturę jednym zdaniem i wyczuwa kłamstwa na odległość - głównie dlatego, że wcześnie dorósł, stracił rodziców i musiał przejąć opiekę nad rodzeństwem, no i nauczyć się, jak szybko rozwiązywać konflikty.
• Chociaż porzucił grę na perkusji, to poczucie rytmu i podzielność uwagi mu zostały.
• Dobrze ogarnia domowy budżet i zakupy spożywcze, dorównuje matkom z Parkdale, które robią dobrze zaplanowane zakupy z kuponami i promocjami.
• Ma tendencję do brania wszystkiego na swoje barki, zdecydowanie woli się sam zajechać.
• Nie potrafi prosić o pomoc i okazywać słabości.
• Dusi w sobie emocje i żałobę - nigdy tak naprawdę nie odchorował straty rodziców, bo musiał od razu wejść w rolę głowy rodziny.
Dzisiaj mam już siedem lat! Rano mamusia obudziła mnie i grała na pianinie "Happy Birthday", a mój mały brat i siostra darli się wniebogłosy i skakali po moim łóżku, bo są jeszcze głuptasami i nie wiedzą, że rano się śpi, ale dzisiaj im wybaczyłem, bo mam urodziny. Mama upiekła moje ulubione czekoladowe ciasto z kremem, zjadłem już dwa wielkie kawałki!
Dostałem super prezenty (STEROWANY SAMOCHÓD, DZIENNIK, NOWE FARBY I DESKOROLKĘ), a tata zrobił dla nas coś najwspanialszego na świecie. Namalował nasz portret rodzinny! Jest przeogromny i pachnie jeszcze świeżą farbą. Wczoraj wieczorem wbijaliśmy z tatą gwóźdź i powiesiliśmy go na samym środku ściany w salonie. Mój tata to prawdziwy artysta malarz, najwybitniejszy! Też bym chciał kiedyś tak malować jak on.
Niedługo będą święta i mamusia mówiła, że przyjedzie do nas babcia w odwiedziny. Już nie mogę się doczekać, bo babcia zawsze przywozi dużo słodyczy. To najlepsze urodziny na świecie!
5 sierpnia 2007
Dzisiaj w domu jest strasznie cicho, ale mama cały czas płacze w sypialni. Wszyscy mówią szeptem. Tata nie wrócił wczoraj z pracy. Mama powiedziała, że był wypadek samochodowy, jak tata wracał ze szkoły, w której uczył dzieci plastyki. I że tatusia już nie ma.
Ja nie rozumiem, jak to go nie ma. Przecież jego pędzle dalej stoją w słoiku, a w salonie wisi ten nasz wielki portret. Bardzo za nim tęsknię i chciałbym, żeby już wrócił i opowiedział mi bajkę.
Pytałem cioci, czy tata poszedł do nieba i czy tam też uczy aniołki malować, ale ona tylko zaczęła płakać i mnie przytuliła. Nie wiem, co teraz będzie. Mama jest taka smutna, że aż boli mnie brzuch, jak na nią patrzę. Chciałbym być już duży, żeby móc jej jakoś pomóc.
9 września 2007
Mama zapisała mnie dzisiaj na lekcje perkusji. Mówi, że muzyka mi dobrze zrobi, ale mi się nie podoba.
12 marca 2012
Ta szkoła mnie już tak nieziemsko wkurwia, że mam ochotę rzucić to wszystko w cholerę. Z zespołem też koniec. Pokłóciłem się z chłopakami o jakieś bzdury i odszedłem z tego jebanego zespołu. I tak nie miałem do tego serca, tylko czas marnowałem.
Szkolna babka od plastyki znowu się do mnie przyczepiła. Wymyśliła sobie, że zgłosi mnie na jakieś specjalne zajęcia dla uzdolnionych, bo według niej mam "problemy z dostosowaniem się po śmierci ojca i mój talent się marnuje". No durne pierdolenie, minęło już pięć lat, a oni dalej swoje. Po prostu mam dość marnowania czasu w tych ławkach. Chciałbym już iść do jakiejkolwiek pracy i zacząć zarabiać, żeby odciążyć mamę. Widziałem dzisiaj ogłoszenie na mieście, że szukają kogoś niepełnoletniego do roznoszenia ulotek, jutro tam pójdę i popytam.
24 czerwca 2016
Koniec szkoły, odebrałem świadectwo. Oficjalnie zamykam ten etap. Rozmawiałem z mamą i w końcu podjąłem decyzję - składam papiery na uniwerek w Toronto. Chcę iść w malarstwo, tak jak ojciec. Mama aż się popłakała ze wzruszenia, jak jej powiedziałem. Sam nie wierzę, że to się dzieje, ale jaram się jak rzadko kiedy, hehe.
9 lipca 2016
Nie idę na żadne studia. Wszystko odwołane.
Dzisiaj odebraliśmy wyniki mamy ze szpitala. Nowotwór. Lekarz mówił coś o chemioterapii, o natychmiastowym leczeniu, ale ja słyszałem tylko szum w uszach. Mama próbowała być silna, płakała i powtarzała, żebym nie rezygnował ze studiów, ale przecież jej teraz nie zostawię z tym samej, kurwa, nie ma mowy. Ktoś musi ogarnąć młodsze dzieciaki i zarobić na leki, dom i całą resztę. Schowałem papiery głęboko do szuflady. Od jutra zaczynam szukać roboty na pełen etat.
15 lipca 2016
Znalazłem robotę. W ciągu dnia jestem ratownikiem na basenie, a wieczorami dorabiam na zleceniach z rysunku i przy barze. Grafik mam napięty do granic, ale kasa się zgadza, a to teraz najważniejsze. Leki dla mamy kosztują majątek, ale damy radę. Będzie dobrze.
31 marca 2017
Wszystko zaczyna się w końcu układać i serio wierzę, że najgorsze mamy za sobą. Mam nawet dziewczynę, przy której potrafię na chwilę zapomnieć o tym całym bagnie. Z mamą też jest trochę lepiej, leczenie przynosi efekty. Wyzdrowieje, jestem tego, kurwa, pewien. Musi być dobrze, limit nieszczęść na tę rodzinę już dawno się wyczerpał.
2 kwietnia 2018
Nie daję już rady. Po prostu fizycznie i psychicznie pękam. Mama czuje się coraz gorzej, a ja kursuję tylko między szpitalem a robotą. Śpię po trzy godziny na dobę. Moja dziewczyna miała dość tego, że nigdy nie ma mnie dla niej i mnie zostawiła. Mój najlepszy przyjaciel też się wyniósł. Zostałem z tym wszystkim sam i chyba zaraz będę rzygać.
25 kwietnia 2018
Mama zmarła dziś rano. Nic nie czuję. Nie mam nawet czasu na to, żeby usiąść i zapłakać, bo muszę latać z papierami, żeby rodzeństwo ze mną zostało.
29 maja 2018
Oficjalnie przejąłem opiekę prawną nad rodzeństwem, testament mamy dużo pomógł. Biorę drugą pracę na pełen etat, żeby nas utrzymać i spłacić zaległe rachunki medyczne. Dam sobie radę.
13 grudnia 2018
Klamka zapadła. Podjęliśmy z bratem decyzję - sprzedajemy nasz dom rodzinny w Oakville i przeprowadzamy się do Toronto. Spakowanie tych wszystkich rzeczy i mebli było cholernie ciężkie, ale w Oakville wszystko przypomina nam o tym, co straciliśmy. W Toronto zaczniemy od nowa. Tam będzie nam po prostu lepiej - lepsze szkoły, lepsza kasa. Pakujemy resztę pudeł. Będzie dobrze.
7 czerwca 2026
Dawno tu nie zaglądałem. Ile tu, kurwa, wspomnień… Aż mnie ciarki przeszły, jak wertowałem te stare, pokreślone kartki. Wow.
Od trzech lat pracuję już na stałe w jednym barze i w sumie nie narzekam, lubię ten klimat i ludzi. Moje rodzeństwo jest już pełnoletnie - oficjalnie dorośli, niesamowite, jak ten czas zleciał. Dalej mieszkamy razem w Toronto, trzymamy się w kupie, bo tak jest łatwiej i chyba po tym wszystkim po prostu potrzebujemy mieć siebie blisko.
I wiesz co? Dalej maluję. Może nie tak, jak kiedyś marzyłem, bo marzenia o studiach dawno wybiłem sobie z głowy, ale wciąż to robię - na serwetkach, na papierze, dla innych, dla siebie, za hajs i za darmo. To jedyna rzecz, która mi została z tamtych lat. No i... jakoś to wszystko leci. Przetrwaliśmy.
