ODPOWIEDZ
26 y/o
For good luck!
173 cm
part time legal assistant | | part time bartender
Awatar użytkownika
i can get real cold when I need you and you don't show up
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Oh, im infected by the sound..

- Thall! Szykuje się gruba impreza o 20:00 na Parkdale! Podobno cholernie dużo ludzi się zbierze i możliwe, że będzie prowiant. - rzuciła podekscytowana Liz przez telefon, gdy Thalia wychodziła z biura po długiej zmianie pod okiem adwokata Patela. Cholernie ją irytował. Nie rozumiała zbytnio czemu, ale po prostu z nim nie kliknęła od początku tak, jakby chciała. Starała się być profesjonalna, wykonywać swoje obowiązki z należytą starannością i skupieniem, jednak sam pomysł uprzykrzenia przełożonemu dnia wpływał pozytywnie na ilość endorfinek rozchodzących się po jej mózgu, gdy o tym myślała. Może to dlatego, że była jeszcze młoda. Choć nie na tyle młoda, żeby mieć takie pomysły w głowie, ale… no nie mogła się powstrzymać. Shit happens, eh?

Potrzebowała się rozerwać, napić, zapomnieć o wszystkim, co sprawiało, że nie czuła się jak jakaś pusta wersja siebie przepełniona myślami, które doprowadzały ją do stanu, w którym najlepiej nie wychodziłaby z pokoju i nie wpatrywała się we swoje żałosne odbicie. - Widzimy się na miejscu. - odpowiedziała uśmiechnięta, wchodząc do autobusu, który zabrał ją do domu, i się rozłączyła. Szybko się przebrała w bardziej klubowe ciuchy, a potem ruszyła na miejsce spotkania. Nie była pewna, jak długo zostanie, z kim zakończy tę noc, ale wiedziała, że teraz miała możliwość choć trochę odżyć i nie mogła jej zaprzepaścić.

Muzyka rozbrzmiewała, ludzie tańczyli stłoczeni obok siebie, alkohol lał się strumieniami, a ona i Lizzie nie marnowały czasu. Zaczęły od shotów, wymieniając się historiami z ich ostatnich randek bez zobowiązań i tym, co się u nich działo. - Fuck, Thal! To moja piosenka, chodźmy! - rzuciła kumpela, ciągnąc Thal w kierunku zatłoczonego parkietu. W mgnieniu oka zaczęły tańczyć ze sobą, śpiewając teksty piosenek, gdy nagle jakieś imbecyle zdecydowały się odwalić jakieś pogo na środku i przepychać innych ludzi. Rosenhall straciła balans i wpadła tyłem na kogoś, by zaraz usłyszeć, - Uważaj, jak się ruszasz, grubasko! - fala złości i zażenowania przeszła przez całe jej ciało, a gdy spojrzała, kto dosłownie rzucił to w jej kierunku, ujrzała nie kogo innego jak swoją starą przyjaciółkę i byłą dziewczynę…
…swojego brata. - Coś ty powiedziała? - wyrzuciła z siebie przez zaciśnięte zęby.

no co za krowa
23 y/o
Mark your calendar for Canada Day
160 cm
Menedżer Rodzinny Pensjonat
Awatar użytkownika
Zaraz dla nas wybije północ.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona, jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wymykanie się z domu stało się znacznie trudniejsze, odkąd Max załatał dziurę w murze otaczającym pensjonat. Od tamtej pory Lilian musiała korzystać z drabiny, a potem zsuwać się z wysokiego ogrodzenia, za każdym razem licząc na to, że nie połamie sobie żadnej kończyny. A nawet gdyby skończyła w szpitalu, Dolores zapewne znalazłaby sposób, aby wygłosić swój słynny, krytyczny wykład na temat jej skandalicznego zachowania.
Przyszła tu bez większego powodu. Sama. Tej nocy nie potrzebowała nawet drinka. Chciała po prostu tańczyć i wyrzucić z siebie wszystkie wydarzenia, które od dni zapętlały się w jej głowie. Miała ostatnio masę własnych problemów. Całkiem przyziemnych, bo rodzinnych, związanych stricte z babcią. Musiała w końcu powiedzieć jej, że zamierzała się wyprowadzić. W dodatku były też sprawy trudniejsze, a przynajmniej w odczuciu Lilian, bo poruszały jej moralne i sercowe rozterki.
Przez ostatnią godzinę praktycznie nie schodziła z parkietu. Przeciskała się między kłębiącymi się ludźmi, pozwalając, aby rytm muzyki zagłuszył natłok myśli. Tańczyła bez opamiętania, raz unosząc ręce nad głowę, a raz obracając się wśród obcych ramion oraz rozbawionych twarzy, które pojawiały się i znikały w migających światłach.
Co zabawne, naprawdę była całkowicie trzeźwa. Jednak aż zachwiała się po zderzeniu, ale szybko odzyskała równowagę, bo w porę odbiła się od pleców jakiegoś blondasa. Skrzywiła się wyraźnie, przy czym rozmasowała obolałe ramię, posyłając dziewczynie pełne pretensji spojrzenie. Dopiero wtedy rozpoznała Thalię. Jej oczy rozszerzyły się ze zdumienia, a usta ułożyły w charakterystyczne „o”. Zaskoczenie jednak szybko ustąpiło miejsca dezorientacji, gdy usłyszała przesiąkniętę złością pytanie.
Nie miała jednak najmniejszego pojęcia, o czym Thalia mówiła.
Co? — bąknęła, marszcząc brwi. — O czym ty mówisz? Nic nie powiedziałam, ale mogłabyś uważać jak tańczysz! — krzyknęła, aby przebić się przez głośną muzykę. Repertuar właśnie się zmienił na nieco wolniejszą melodię, przez co ludzie, ci sparowani i nie, zaczęli dobierać się w pary. Lilian rozejrzała się szybko wokół, jednak z pewnością nie zamierzała poruszać się do tej piosenki, dlatego wyminęła Thal, uprzednio trącając ją ramieniem.
Nie było to łatwe spotkanie. Kiedyś łączyła je bliska relacja. Kiedys Lilian nie wyobrażała sobie dnia bez rozmowy z Thalią. Teraz wspomnienie tamtych czasów jawiło się w jej głowie jako senna mara, przez którą dostawała migrenę. Był czas, zwłaszcza po rozstaniu z Nicolasem, kiedy okrutnie tęskniła za dziewczyną. W końcu jednak musiała nauczyć się żyć w pojedynkę.

Thalia Rosenhall
26 y/o
For good luck!
173 cm
part time legal assistant | | part time bartender
Awatar użytkownika
i can get real cold when I need you and you don't show up
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie no... to był jakiś hit.

Nie dość, że zobaczyła tę wydmuszkę po latach, to jeszcze tamta śmiała ją obrażać i udawać, że nie miała pojęcia, o czym Thalia do niej mówiła? Pomimo wypitych shotów Rosenhall nadal kontaktowała na tyle, by mieć stuprocentową pewność, że winowajczynią tej obelgi nie był nikt inny, jak Davenportówna. No bo kto inny? To ona miała jakąś chorą zasadę wpakowywania się tam, gdzie absolutnie nie powinna. Dokładnie tak samo, jak wtedy, kiedy wpiła swoje szpony w serce Niko i rozszarpała je na kawałeczki. No śmiechu warte. - Żartujesz sobie ze mnie, prawda? - rzuciła, podchodząc bliżej i napierając na nią klatką piersiową, a tak dla jasności, cycki to Thalia miała zajebiste, hihi. Spojrzała na nią z góry, mrużąc oczy. - Może to ty powinnaś uważać, jak tańczysz?

I serio, pewnie jeszcze przez chwilę mogłaby to rozegrać samymi słowami. Może nawet bardzo brzydkimi słowami, bo akurat w tym miała skromny talent. Tylko że potem Davenportówna odwaliła coś, co przebiło wszystko. Najpierw ją wyzywała, potem udawała niewiniątko, a teraz jeszcze szturchała ją w ramię? No chyba kurwa, nie. Rosenhall była ostatnimi czasy nabuzowana wszystkimi możliwymi emocjami. Złością, żalem, od koloru do wyboru, as you please. Dlatego była idealnym targetem do podpuszczenia. Wystarczyło jedno głupie szturchnięcie. Jeden ruch za d u ż o.

Kiedy poczuła, jak ramię tamtej uderza w jej własne, coś w niej zwyczajnie przeskoczyło. - No fucking way - wyrzuciła z siebie, odwracając się gwałtownie. Zanim zdążyła pomyśleć, jej palce zacisnęły się na włosach dziewczyny. Pociągnęła za nie mocno, przyciągając ją bliżej, bo najwyraźniej rozmowa po dobroci właśnie odeszła śmiercią tragiczną. - Nie zrobisz tego, co wtedy, Lilian - wyrzucila z siebie, - Nie tym razem. - Przyciągnęła ją jeszcze bliżej, - Powinnaś przeprosić. - Dobra, Thalia nie należała do osób, które zawsze rozwiązywały wszystko siłą. Naprawdę. Czasami wystarczał jej sarkazm, przewrócenie oczami i kilka dobrze dobranych słów. Ale była też starszą siostrą. A starsze siostry miały w sobie ten paskudny instynkt, przez który czasami robiły rzeczy głupie i absolutnie nie do końca przemyślane...

Upsi?


Lilian
23 y/o
Mark your calendar for Canada Day
160 cm
Menedżer Rodzinny Pensjonat
Awatar użytkownika
Zaraz dla nas wybije północ.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona, jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wydmuszkę? Naprawdę dobrze, że Lilian nie siedziała w głowie Thalii, bo z pewnością jej twarz natychmiast poczerwieniałaby z czystego oburzenia. Była przekonana, że nie powiedziała niczego złego. Ba, Lilian nawet na co dzień, w wyjątkowo trudnych sytuacjach, nie była zdolna nikogo obrazić. Przywykła do ciężkich oraz gęstych rozmów z niezadowolonymi gośćmi pensjonatu, dlatego potrafiła zachować zimną krew. Nawet teraz, w tym ciasnym i dusznym klubie po wyzerowaniu kilku szotach.
O co ci chodzi, Thalia? — warknęła naprawdę nie rozumiejąc. Spojrzała na ex przyjaciółkę spod przyrużonych powiek z narastającym zdenerwowaniem w oczach, po czym jeszcze raz pokręciła głową. — Ty się w ogóle się czujesz? — spróbowała zgadnąć, ale zabrzmiało to znacznie bardziej opryskliwie niż chciała. Nie było to podobne do Lilian. Kiedy jednak obfity biust Thalii uderzył w jej płaską klatkę piersiową, jedynie mocniej się wkurzyła.
Nie mogła uwierzyć w to absurdalne spotkanie, a jeszcze bardziej w równie absurdalny konflikt, który wybuchł, no kuźwa, z niczego. Przez chwilę zastanawiała się, czy dziewczyna robi to celowo w odwecie za wszystko, co niegdyś wydarzyło się między nimi. Ostatecznie jednak uznała, że nie chce angażować się w tę dyskusję bardziej, niż to konieczne. Spróbowała więc odejść, lecz duma po raz kolejny okazała się silniejsza. Nim zdążyła się powstrzymać, szturchnęła Thalię w ramię, co zdecydowanie nie było najmądrzejszym posunięciem. I co, i zaraz boleśnie przekonała się o tym na własnej skórze.

Och...
Och...
Och...

Doskonale usłyszała przekleństwo, które padło z ust brunetki, ale i tak postanowiła zostawić ją w tłumie i odejść. Niestety Thalia błyskawicznie chwyciła ją za włosy, przez co omal nie straciła równowagi. Odruchowo złapała oburącz za napierającą dłoń i wykręciła się w stronę napastniczki mocno zaciskając zęby.
Chwilę później stały już twarzą w twarz. Lilian przeniosła jedną rękę na obojczyk dziewczyny i wbiła w niego paznokcie z taką siłą, że niemal natychmiast zaczęły pojawiać się czerwone ślady. Nigdy nie była dobra w bójkach. Ba, właściwie to wcześniej nie brała w żadnej udziału! Jednak alkohol krążący w żyłach zagłuszał rozsądek i podpowiadał tylko, aby się broniła.
Oszalałaś, furiatko?! — krzyknęła, gdy Thalia szarpnęła ją jeszcze bliżej. Lilian odruchowo pisnęła! Niespodziewanie chwyciła dziewczynę za policzek i zaczęła szczypać, szarpiąc go raz w lewo, raz w prawo. — Za co mam cię, idiotko, przeprosić? Nic ci nie zrobiłam! — wrzasnęła. Po chwili przeniosła dłoń z policzka we włosy Thalii i zacisnęła na nich palce. Nie zamierzała pozostawać dłużna.

Thalia Rosenhall
26 y/o
For good luck!
173 cm
part time legal assistant | | part time bartender
Awatar użytkownika
i can get real cold when I need you and you don't show up
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Czego nienawidziła? Arogancji. No i chudych jak szkapa laseczek, które serio odnosiły się do wszystkich tak, jakby dostały bilecik do wszystkiego w pierwszej klasie tylko dlatego, że były chude, a społeczeństwo z jakiegoś powodu traktowało je łatwiej, milej i ogólnie z większą pobłażliwością. A Rosenhall? Rosenhall oprócz dodatkowych kilogramów miała jeszcze resting bitch face syndrome, więc no, nie oszukujmy się, to jej w życiu raczej nie pomagało. Ludzie z paroma dodatkowymi kilogramami musieli nadrabiać błyskotliwością albo poczuciem humoru, a Thalia mogła co najwyżej potraktować kogoś środkowym paluszkiem lub rzucić jakimś sarkastycznym tekstem, który w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach przypadków kogoś oburzał.
Lol.
Uniosła brew, wpatrując się w dziewczynę, którą niegdyś nazywała swoją przyjaciółką. Tfu. Która niegdyś była dziewczyną jej braciszka. Podwójne tfu. Niedobrze jej się robiło już od samego myślenia o tym wszystkim, a teraz miała w głowie tylko jedno. Jak jej dojechać, żeby było smart.

''Ty się w ogóle się czujesz?'' XD

Więc kiedy usłyszała jej przejęzyczenie, od razu się tego chwyciła. - Ty się w ogóle słyszysz? Davenport, utnij alkohol, bo majaczysz - prychnęła pod nosem. Zbliżyła się do niej, próbując jakoś odsunąć ją od siebie. Nie dotknęła jej rękami, co to, to nie. Po prostu naparła na nią klatką piersiową, przez co dziewczyna odsunęła się odrobinkę do tyłu. Upsi dejzi. No ale dobra. Kiedy Thalia uznała, że miała już wystarczająco dużo tego przekomarzania się, odsunęła się na bok, żeby pozwolić jej przejść i wreszcie pozbyć się jej z pola widzenia. Niech sobie idzie w cholerę. I wtedy dostała od niej z bara. No i poczuła, jak się zagotowała. Zapowietrzyła się, zaciskając zęby, a zaraz potem przeklęła pod nosem i chwyciła ją za włosy, ciągnąc ją z powrotem do siebie. No bo co innego miała zrobić? Przecież nie pozwoli jej tak po prostu odejść po czymś takim.

Wbiła jej paznokieć w obojczyk tylko tak o, żeby pokazać, że nie powinna sobie z nią pogrywać. A ta ją, kurwa, uszczypnęła w policzek i zaczęła nim wiercić, jakby była jakąś seniorką w domu opieki. The fuck? - Nie dotykaj mnie, debilko! - warknęła, próbując ją odepchnąć. Problem w tym, że tamta po chwili zacisnęła palce w jej włosach i szarpnęła. Mocno. Nie no, kurwa. Tak tego nie zostawi, więc od razu znowu wplotła palce w jej włosy i pociągnęła za nie jeszcze mocniej.- Jak zaraz mnie nie puścisz, to przysięgam, wyjdziesz stąd łysa - syknęła, patrząc na nią groźnie. Starała się przy tym nie ruszać za bardzo, bo kurwa, no bolało. Nagle z całego pomieszczenia zaczęli wybiegać ludzie. Muzyka dalej dudniła, a do środka wpadła policja. I na samym środku sali stały tylko one dwie. No pięknie. Welp.

Miały przejebane.


idiotka
23 y/o
Mark your calendar for Canada Day
160 cm
Menedżer Rodzinny Pensjonat
Awatar użytkownika
Zaraz dla nas wybije północ.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona, jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Lilian nigdy nie była tak zakompleksiona jak Thalia i wygląd osób, które były od niej atrakcyjniejsze, w żaden sposób nie wpływał na jej ocenę kogoś, jako człowieka. Jednak podobnie jak Rosenhall nie znosiła arogancji. W parze z tym szedł również szczery brak akceptacji dla cwaniactwa i chamstwa, a miała wrażenie, że och, Thalia uosabiała wszystkie te cechy.
Lilian nigdy nie spotkała się z tym, aby społeczeństwo traktowało ją lepiej tylko dlatego, że była s z c z u p ł a. Albo po prostu mieściła się w powszechnie przyjętej normie?
Nigdy nie czuła się przez to w jakikolwiek sposób wyróżniona w codziennych sytuacjach. Nigdy nie była bardziej rozchwytywana przez chłopców ani nie spotykała się z pobłażliwszym traktowaniem w miejscach publicznych. Miała wrażenie, że taki sposób myślenia był błędny i stanowił jedynie jakąś dziwną formę projekcji własnych kompleksów?

Albo ich tłumaczenia.
Whatever.

Nie wypiłam za wiele, dzikusko — wykrztusiła oburzona, choć alkohol zdążył już porządnie rozhulać się w jej żyłach.
Niestety, jak można było przewidzieć, o zgrozo, ich neandertalska wymiana zdań zakończyła się dumnym atakiem piersi Thalii na płaską klatkę piersiową Lilian, która w odwecie popchnęła ją barkiem w momencie, w którym chciała po prostu się odsunąć, tudzież wrócić do zabawy. To zapoczątkowało kolejną lawinę głupich i jakże niepożądanych w klubie rękoczynów. Już po chwili szczepiły się ze sobą jak rzepy, przepychając się tu i ówdzie oraz ciągnąc się za pukle włosów. Lilian sapała z przejęcia i dyskomfortu, bo cebulki na głowie nagle zaczęły ją niesłychanie boleć.
Sama zaczęłaś tymi silikonowymi arbuzami! — wrzasnęła w odwecie, choć doskonale wiedziała, że Thalia miała naturalne cycki. Ha! Akurat gdy Bóg rozdawał wzrost, Rosenhall widocznie stała w kolejce po piersi. I, jak sama twierdziła, zapewne po te dodatkowe kilogramy, czego Lilian osobiście szczególnie nie dostrzegała. — Odwdzięczę się i też będziesz łysa! — powtórzyła nieszczególnie inteligentnie.

Wtem, zbyt pochłonięta chęcią dowalenia Thalii, nawet nie zauważyła, że tłum zdążył się przerzedzić. Ocknęła się dopiero w chwili, gdy tuż przed nimi pojawili się funkcjonariusze, a muzyka, która jeszcze kilka sekund temu dudniła w uszach, nagle ucichła.
Jeden z mężczyzn uniósł srebrne kajdanki, dając im do zrozumienia swoje domniemane intencje. Wówczas Lilian nerwowo puściła włosy ex przyjaciółki i wyprostowała się jak struna, jednocześnie wlepiając sarnie oczęta w oblicza policjantów.
Przejebane, to mało powiedziane!
Droga na komisariat upłynęła pod znakiem krzyków i daremnych prób wytłumaczenia się z... właściwie, kurwa, niewiadomo czego. Jednak w furgonetce Lilian ani myślała odpuścić Thalii, nie omieszkując co chwilę przypominać, że to wszystko było wyłącznie j e j w i n ą. W dodatku co jakiś czas szturchała dziewczynę kolanem, przez co pilnujący ich policjant musiał ciągle interweniować.
Ku własnemu nieszczęściu trafiły do jednej celi. Dzieliły ją z jakąś naćpaną kobietą o rudych loikach oraz drugą osobą, która wyglądała jak draq queen. Zniechęcona zlustrowała współlokatorki, po czym, wielce zmęczona rozwojem tej absurdalnej sytuacji, opadła na ławkę.
To twoja wina, dzikusko — bąknęła zła, jednocześnie krzyżując ramiona na piersi. — Coś się tak uparła, że nazwałam cię grubaską? Niczego takiego nie powiedziałam! — dodała ze słyszalną pretensją. — Zresztą nawet nie jesteś gruba. Spójrz na siebie!

Obyś dostała wszy
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”