ODPOWIEDZ
23 y/o
I am made of memories
183 cm
celebryta ★ streamer ★ artysta audiowizualny ★ kretyn
Awatar użytkownika
We only go out at night. Get drunk on shadows, just to feel alive.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

I've been wishin' on them stars
but are they too far? Yeah, are they still shinin'?
Nie miał pojęcia co się z nim dzieje. Nie chciał dopuścić do siebie myśli, że tęskni bardziej, niż był w stanie znieść. Może właśnie przez to? Może zaczął czuć się tym sparaliżowany? Te kilka dni po wypadku były tak d o b r e, że za bardzo mu się spodobało i chciał więcej, chciał za bardzo, więc od razu założył, że kiedyś na pewno to straci, więc zaczął sabotować sam siebie i na siłę próbował się oddalić, żeby później bardziej nie cierpieć. Czy to zawsze tak było? Przecież potrafił mieć kochanków, przelotne romanse, właściwie jego życie było z nich w pewnym sensie stworzone. Czemu więc teraz wydarzyło się coś takiego? I to właśnie z kimś, z kim nie powinien najbardziej.
Odłożył telefon z pomrukiem irytacji.
Doszedł do wniosku, że te krótkie, zdawkowe odpowiedzi od Tristana są lepsze, niż gdyby próbował dalej coś z niego wyciągać, przekonywać, prosić, może błagać. Nie miał na to siły. Jak się w ogóle stało, że właśnie leciał z matką do wakacyjnej posiadłości w jednym z tropikalnych miejsc, których nazwy nawet nie pamiętał? Dawno nie spędzał z nią czasu, może o to chodziło? Namówiła go, mówiąc że spędzą trochę czasu ze sobą, jak kiedyś. To nie tak, że nie tęsknił za rodzicami i nie chciał, żeby im na nim zależało, po prostu starał się do tego nie przyznawać nawet przed samym sobą, bo to było zbyt bolesne. Odsunęli się od siebie już lata temu i to chyba nie należało do niego, aby odbudować relację? Dlaczego to wszystko musiało być zawsze takie skomplikowane? Wolał uciekać i skupiać się na rzeczach łatwych i przyjemnych.
Zwariowałaś? 一 zapytał, otwierając szeroko oczy, kiedy zszedł na dół, do przestronnego holu, słysząc odgłosy rozmów i głośne śmiechy. Ponad dziesięć osób weszło do posiadłości, jak do siebie, żeby przywitać się z jego matką i zostawić zakupy w kuchni na ogromnym blacie z czarnego kamienia. Usłyszał kolejne auta, podjeżdżające na żwirowy podjazd i w kilku szybkich krokach znalazł się przy matce. 一 Obiecałaś, że spędzimy czas we dwoje.
一 Nie przesadzaj, skarbie. Od kiedy jesteś takim świętoszkiem, hmm? Lucy, Steve, Jacob, Sonny, Ann, nawet Fernando i Ralph, wszyscy chcieli cię zobaczyć. Kiedy ostatnio się widzieliście? Z pięć lat temu? Sześć? Przecież uwielbiasz imprezy. Mamy coś na wyjątkowe okazje, na pewno dasz się skusić 一 powiedziała wyraźnie zachwycona, zarzucając mu ręką na szyję. Była od niego niższa i bardzo szczupła, więc bez trudny podtrzymał ją, chociaż jego uwadze nie uszło, że już zdążyła coś wziąć. Przełknął nerwowo ślinę, bo kiedy tylko usłyszał, że będą tutaj Lucy z jej łysiejącym mężem Stevenem i Ralph , poczuł że zbiera mu się na mdłości.
Nie. Nie wpuszczaj nikogo na piętro, chcę być dzisiaj sam. Rób co chcesz, ale mnie w to nie wciągaj 一 warknął, odsuwając od siebie matkę, unosząc wzrok akurat wtedy, kiedy do posiadłości wszedł Ralph z butelką wina. Bowie odwrócił się na pięcie i wszedł na górę, a potem zamknął się w pokoju. Mógł po prostu zostać u siebie i udawać przed całym światem, że nie istnieje. Był zdenerwowany, nie bardzo wiedział co ze sobą zrobić. Rzadko mu się to zdarzało, częściej kiedyś, kiedy miał piętnaście, szesnaście lat. Może jeszcze do osiemnastki.
Ktoś zapukał, odezwał się męski głos, a Bowie automatycznie wyciągnął dłoń do klamki, ale nie żeby otworzyć, a żeby przytrzymać drzwi, aby nikt nie wszedł do środka. Nie zdążył. Nienawidził tych ludzi kiedyś i nienawidził teraz. Teraz może nawet jeszcze bardziej, bo dokładniej rozumiał jak bardzo go kiedyś wykorzystywali. Jego naiwność i naiwność matki.
Wszyscy byli już pijani i większość pewnie na prochach. Muzyka grała bardzo głośno, usłyszał kiedy coś głośno się stłukło na dole, ktoś krzyknął, ktoś inny się zaśmiał, ale on skupiony był na szarpaninie z Ralphem. Mężczyzna upadł, prawie spadł ze schodów, a Bowie nie czekał ani minuty dłużej. Zgarnął niewielką torbę sportową, w której miał kilka rzeczy podręcznych, dokumenty, ładowarkę i telefon, po czym pojechał prosto na lotnisko, mijając po drodze patrol policji, który zapewne zmierzał właśnie do domu jego matki.
Nie spał. Wrócił do Toronto pierwszym najbliższym lotem z przesiadką, po drodze pisząc do jedynej osoby, której chyba na nim zależało. Może i nikt nie chciał się do tego na głos przyznać, ale tak było. Wiedział to od wypadku po wyścigu. Po przylocie udał się powoli na parking, po drodze odpalając papierosa. Kupił też jakiś alkohol, chyba rum. Szedł wolnym krokiem, miał na sobie czarną bluzę z kapturem naciągniętym na czapkę z daszkiem, bardzo szerokie jasnoszare spodnie dresowe, zsunięte na biodra, przez co było widać jasny pasek jego brzucha i czarne buty sportowe, wygodne i lekkie. Nie było widać jego twarzy, spod daszka czapki i kaptura unosiły się stróżki dymu. Nietrudno było znaleźć auto Tristana.
Rzucił peta na ziemię. Przydeptał go nogą. Wsiadł.
Milczał, a policzki miał mokre od łez, które dalej cicho płynęły.
Po prostu jedź.


tristan blackwell
Myre
nie lubię postów wygenerowanych przez ai, braku interpunkcji i inicjatywy
24 y/o
I am made of memories
177 cm
aktor tam, gdzie akurat dostanie angaż
Awatar użytkownika
Вот в чем вся хрень. Я хочу только тебя. И всегда только тебя. Я так сильно тебя люблю и не знаю, что с этим делать.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie potrafił zagrzać nigdzie miejsca; kręcił się nerwowo po domu, rozumiejąc, że brak towarzystwa wpływał na niego dotkliwiej niż kiedykolwiek wcześniej.
Tęsknił za Bowiem; tęsknił za gestami, słowami i za wspólnym spędzaniem czasu, które na dobre zmieniło sposób, w jaki patrzył na ich relację.
Źle reagował na wieści o potrzebie ograniczenia kontaktu; czuł się f a t a l n i e ze świadomością, że Vance go nie chciał, co przyczyniło się do zaniedbania rutyny. Dotychczas poukładany i systematyczny Tristan stał się niechlujny, a dodatkowo pojawiła się w nim nieumiejętność skupienia się na jakiejkolwiek czynności (bo co rusz odrywał się od działania i tępo gapił się w telefon, mimo wszystko wyczekując wiadomości).
Ucierpiał również jego sen; długie godziny mijały mu na nerwowym kręceniu się w łóżku, zaś sam sen 一 kiedy łaskawie nadszedł 一 także nie dawał potrzebnego ukojenia. Blackwell budził się nieustannie, za którymś razem dostrzegając wiele nieodczytanych smsów, co sprawiło, że poczuł niemożliwą do przełknięcia gulę w gardle. Z duszą na ramieniu odblokowywał telefon, a zapoznawszy się z treścią wiadomości, poczuł się źle, bo nie mógł pomóc teraz, zaraz, j u ż.
Nieopisaną ulgę przyniósł mu fakt, że Bowie wracał do Toronto (do niego); i choć z góry znał godzinę lądowania samolotu, nie potrafił zasnąć przez resztę nocy. Bezsenne godziny minęły mu na rozmyślaniu o ich relacji; w nieszczęściu światełkiem w tunelu był fakt, że w trudnej sytuacji artysta zwrócił się właśnie do niego, bo wierzył, że to umocni ich więź i pchnie ku szczęśliwemu zakończeniu.

Na niecałą godzinę przed lądowaniem wsiadł w auto i pojechał na lotnisko; zbliżające się spotkanie sprawiało, że nie potrafił zapanować nad drżeniem ciała. Wiedząc, że to niewłaściwe, zagryzał zęby, chcąc wejść w rolę, by nie dać po sobie poznać, że sytuacja dotykała go mocniej niż powinna (biorąc pod uwagę fakt, że byli jedynie fuck buddies).
Dostrzegł Bowiego i poczuł, że schodzi z niego wielogodzinne napięcie. Niestety, kiedy chłopak wszedł do samochodu zdenerwowanie wzrosło, bo Tristan zrozumiał, że mimo ucieczki od matki, Vance nadal nie miał się najlepiej. Milczał przez chwilę, a kiedy usłyszał prośbę, potrząsnął głową. 一 Nie 一 wyszeptał miękko, nie wyobrażając sobie, że miałby tak po prostu odpalić auto i odjechać. Mimo iż chciał znaleźć się w domu szybko 一 jak najszybciej 一 jednocześnie nie potrafił pozostać obojętnym na emocje, które towarzyszyły Bowiemu. 一 Chodź tutaj 一poprosił cicho, przysuwając się do chłopaka, by go objąć. Nie nalegał, ale stwarzał okazję; nie zmuszał, ale chętnie zamknąłby go w szczelnym uścisku, który mógł pomóc w ujarzmieniu trudnych uczuć.
Blackwell nie przejmował się, że ktoś mógłby ich zobaczyć; nie myślał o konsekwencjach chwilowej lekkomyślności (wszak niewiele osób miało t a k i samochód), bo koncentrował się tylko na tym, aby pomóc człowiekowi, którego k o c h a ł.
Masz ochotę na coś do jedzenia? McDonalds? Chick-fill? 一 zaproponował. W innych okolicznościach n i g d y nie wysunąłby podobnej propozycji, lecz biorąc pod uwagę stan Bowiego chciał odwrócić jego uwagę od problemów śmieciowym jedzeniem, które 一 jak słyszał 一 potrafiło zdziałać cuda.
Dopiero po uzyskaniu odpowiedzi na pytania, odpalił silnik i spokojnie (jego styl jazdy znacznie różnił się od tego Vance'a) ruszył przed siebie.

Bowie Vance
Боже мой
nie mam triggerów, sama w sobie nim jestem
23 y/o
I am made of memories
183 cm
celebryta ★ streamer ★ artysta audiowizualny ★ kretyn
Awatar użytkownika
We only go out at night. Get drunk on shadows, just to feel alive.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Cała podróż do Toronto upłynęła mu trochę tak, jakby był w letargu. Trochę spał, a kiedy się budził i tak był nieobecny, jakby wyprany z emocji. w ten sposób bronił się przed światem i samym sobą. Musiał być silny i poważny, musiał trzymać się w garści i nie okazywać uczuć, tak jak robili wszyscy inni, wszyscy wokół. Każdy nosił maskę, każdy krył się za barierą stworzoną na obraz tego, jak chciał być postrzegany, a ogół społeczeństwa wolał na co dzień udawać, że nie ma problemów, żeby po bliższym poznaniu okazywało się, że ma je dosłownie każdy. Jedni udawali, że problemów nie ma, inni, że nie widzą ich u innych, chociaż każdy doskonale wiedział.
To było jak teatr, jak odgrywanie ról, tylko nie dla rozrywki, a żeby przeżyć. I to chyba było największym dramatem świata.
Tama pękła, kiedy wyszedł na parking i bardzo szybko dostrzegł, że Tristan naprawdę na niego czekał. Może do końca miał jakieś wątpliwości? Może w kiblu wziął o jednego łyka rumu za dużo? A może po prostu pozwolił sobie pozwolić, bo już wiedział, że przy Blackwellu był bezpieczny niezależnie od wszystkiego. Jeszcze pół roku temu byłby szalenie daleki od takich wniosków, a teraz płakał wsiadając do jego auta, bo zwyczajnie mu zaufał. Może i było to dramatyczne, może żałosne, ale miał w to wyjebane, bo mógł w końcu dać upust chaotycznym emocjom, które męczyły go od kilkunastu już godzin. Potrzebował odreagować. W końcu. Przy nim.
Czarna sportowa torba zsunęła się z tylnego siedzenia, na które rzucił ją zaraz po tym, jak wsiadł i spadła na podłogę, a on spiął się lekko, słysząc odmowę. Przekręcił nieznacznie głowę, chcąc zerknąć na Tristana kątem oka. Widział jak ten się przysunął, jak zaproponował bliskość, która tym razem (i zdarzało się to coraz częściej) nie miała w sobie nic seksualnego. Zacisnął dłonie na brzegach fotela.
Chciał, ale nie potrafił.
Zamiast też się przysunąć, zesztywniał i wstrzymał powietrze, skupiając się na tym, żeby w końcu jednak się ruszyć. Czemu to musiało być takie cholernie trudne? Przytulić się do kogoś w tym najsłabszym momencie. Przemóc się do poproszenia o pomoc, której tak desperacko się pragnęło, a jednocześnie tak przerażająco się jej obawiało. Może bezpodstawnie. A może nie.
Wziął głęboki oddech i powoli rozluźnił dłoń, a potem przesunął ją i złapał rękę chłopaka, pociągając krótko nosem. W następnej chwili siedział na samym brzegu fotelu z podciągniętymi wyżej kolanami i opierał się bokiem o aktora, z twarzą ukrytą w zagłębieniu jego szyi, pozwalając mu mocno się obejmować. Oplatał go szczelnie i jeszcze przez jakiś czas płakał aż w końcu nie zaczął się wyciszać, normując urywany oddech i pociągając już tylko nosem. Zrobiło mu się lżej, a zapach ciała chłopaka był przyjemny i kojący.
Chickie Fil 一 mruknął zachrypniętym głosem, trochę rozbawiony tym pytaniem o sieciówki fast foodów, a potem odchrząknął i spojrzał na Tristana zaczerwienionymi oczami, uśmiechnął się lekko pod nosem i potrząsnął głową, jakby pomyślał coś, czego zdecydował się nie wypowiadać na głos. Zapiął pas, chociaż dalej siedział bokiem, z podciągniętymi kolanami, chowając się pod kapturem i czapką. W ostatnim momencie, zanim ruszyli, zauważył, że ktoś chyba mierzył w ich stronę telefonem. Spoważniał automatycznie. Ostatnio miał wrażenie, że kamera była jak broń, jak gra w rosyjską ruletkę.
Jedźmy. Umieram z głodu 一 powiedział tylko, uznając, że nie powie o tym Tristanowi. Może nie zauważy, to i nie będzie się dodatkowo stresował. Bowie uważał, że Blackwell źle reagował na takie sytuacje, zdjęcia, plotki, te całe ścieki internetu i minusy sławy.
W Chick-Fill-A zamówił pikantną kanapkę waflową, frytki, nuggetsy i mrożony napój Powerade z lodami. Może trochę przesadził, że był zagłodzony na śmierć, ale faktycznie odczuwał już głód. Wziął to, na co akurat miał ochotę, co nie znaczyło, że wszystko zje. Robił tak często i niestety sporo lądowało potem w śmieciach.
Kiedy jednak dostał zamówienie na swoje kolana w aucie, to przez chwilę całkowicie go pochłonęło. Najpierw obejrzał po kolei wszystko, co zamówił, potem spróbował napoju, jednocześnie wyciągając chusteczkę, w którą zaczął zawijać wyciągnięty z kanapki bekon. Nie lubił bekonu. Nie oblizywał po nim nawet palców, tylko starannie wycierał je w kolejną serwetkę. Ugryzł wafla z kawałkiem kurczaka i zaczął przeżuwać, opierając się wygodniej na zagłówku fotela. Rozluźnił się, co było po nim widać. Sięgnął po frytkę, po czym podsunął ją Tristanowi z pytającym pomrukiem. Powerade też mu zaproponował, zbliżając do jego twarzy kubek z wystającą z niego słomką.

tristan blackwell
Myre
nie lubię postów wygenerowanych przez ai, braku interpunkcji i inicjatywy
ODPOWIEDZ

Wróć do „#11”