
Potrafi przygotować naprawdę dobre drinki. Klasyczne koktajle, takie jak mojito, margarita czy old fashioned, zrobiłaby niemal z zamkniętymi oczami, a równie dobrze radzi sobie z bardziej wymagającymi pozycjami, jak negroni czy whiskey sour.
Od dziewiątego roku życia gra na fortepianie, choć rzadko o tym wspomina. Traktuje tę umiejętność jako coś bardzo osobistego - niewielu ludzi dopuszcza do tej części siebie. O jej pasji wiedzą właściwie tylko najbliżsi członkowie rodziny, w tym brat.
Ma niezwykle analityczny umysł. Uważnie obserwuje ludzi i potrafi całkiem trafnie interpretować mowę ciała oraz drobne zmiany w zachowaniu rozmówców, co często okazuje się nieocenione podczas spotkań i negocjacji. Im bardziej skryta i niejednoznaczna osoba staje na jej drodze, tym większą odczuwa satysfakcję z próby odkrycia jej prawdziwych intencji.
Równie dobrze radzi sobie z ukrywaniem własnych emocji. Lata praktyki sprawiły, że opanowała tę sztukę niemal do perfekcji, a maska chłodnej obojętności stała się dla niej czymś równie naturalnym jak oddychanie.
Niemal obsesyjnie doszukuje się w ludziach ukrytych motywów i złych intencji, dlatego z góry zakłada ich wrogość. Ta nieufność sprawia, że sama bywa trudna w odbiorze i niełatwo zdobyć jej sympatię.
Nienawidzi nauki języków obcych, choć biegle posługuje się trzema. Uważa, że nie ma talentu do ich nauki - nieustannie zapomina słówka i zwroty, przez co nauka przychodzi jej z większym trudem, niż chciałaby przyznać.
Jest perfekcjonistką, która stawia sobie nierealistycznie wysokie wymagania. Źle znosi krytykę i nie potrafi polegać na innych. W głębi duszy wierzy, że każde zadanie wykona najlepiej samodzielnie, bo prędzej czy później ktoś (lub coś) i tak ją zawiedzie.
Nie przyszło jej to łatwo. Lata studiów, dodatkowe fakultety, nieprzespane noce i nieustanne udowadnianie własnej wartości miały jeden cel - sprawić, by ojciec wreszcie dostrzegł w niej nie córkę, lecz godną następczynię. Była przekonana, że zasłużyła na tę szansę. Znała firmę, rozumiała biznes i nie miała najmniejszych wątpliwości co do swoich kompetencji.
Dlatego gdy zauważyła, jak kilka osób wymienia między sobą spojrzenia, uznała to za zwykłe niedowierzanie. W końcu wielu wciąż nie potrafiło zaakceptować myśli, że Wyatt Senior zamierza przekazać stery kobiecie. Dopiero po chwili przyszło jej do głowy, że być może wiedzą coś, czego ona sama jeszcze nie usłyszała.
Ojciec rozpoczął przemowę. Mówił o historii firmy, o odpowiedzialności, o przyszłości. Brittany słuchała z coraz większą niecierpliwością, czekając na konkrety. W pewnym momencie jednak zapadła cisza - ciężka i nienaturalna. Rozejrzała się zdezorientowana, spodziewając się gratulacji lub przynajmniej reakcji zgromadzonych. Zamiast tego dostrzegła poruszenie. Ludzie patrzyli ponad jej ramieniem, niektórzy ze zdumieniem, inni z niedowierzaniem, jakby właśnie zobaczyli ducha.
Odwróciła się gwałtownie. Włosy opadły jej na twarz, ale nawet nie zwróciła na to uwagi. W drzwiach stał jej brat.
Człowiek, który pojawiał się dokładnie wtedy, gdy wszystko miało wreszcie należeć do niej.
Gniew uderzył ją tak gwałtownie, że niemal odebrał oddech. Znów przyciągał uwagę całego pomieszczenia. Znów jednym pojawieniem się potrafił zburzyć porządek, który budowała przez lata. Nie czekając na dalszy rozwój wydarzeń, poderwała się z miejsca, minęła go, celowo zahaczając ramieniem o jego bark, i wyszła z sali. Szklane drzwi zatrzasnęły się za nią z hukiem tak głośnym, że przez moment wydawało się, iż tafla rozsypie się na kawałki.
Taka była Brittany Wyatt.
Przez całe życie funkcjonowała jako plan awaryjny. Ta druga. Ta, którą docenia się dopiero wtedy, gdy zawiedzie ktoś ważniejszy. Dorastając w domu, gdzie sukces był obowiązkiem, a uczucia traktowano jak przeszkodę, nauczyła się stawiać sobie wymagania, którym niewielu ludzi byłoby w stanie sprostać. Z czasem perfekcjonizm stał się jej zbroją, a ambicja jedynym sposobem na udowodnienie własnej wartości.
Nie zawsze jednak była TAKĄ kobietą.
Choć rodzice przez lata porównywali ją do brata i skutecznie podsycali między nimi rywalizację, długo pozostawał osobą, której ufała najbardziej. Wychowywali się w świecie luksusu, gdzie rodzinne obiady wymagały wcześniejszego ustalenia terminu, a wakacje częściej przypominały służbowe wyjazdy niż odpoczynek. Rodzice byli nieustannie zajęci budowaniem imperium, dlatego większość dzieciństwa spędzili razem, próbując odnaleźć się w rzeczywistości, w której miłość okazywano osiągnięciami.
Po słynnym trzaśnięciu drzwiami sali konferencyjnej w Northex Industries, wyjechała do Nowego Jorku i przez niemal dekadę budowała siebie od nowa. W tym czasie poznała smak rozczarowania, utraty i samotności. Każde kolejne doświadczenie pozostawiało ślad, aż w końcu doszła do wniosku, że najbezpieczniej jest nie oddawać nikomu zbyt wiele. Miłość ustąpiła miejsca pracy, a bliskość została sprowadzona do krótkich, niewiele znaczących relacji. Ludzie pojawiali się i znikali, lecz żaden nie był w stanie zatrzymać jej przy sobie na dłużej.
Ostatecznie osiągnęła wszystko, czego od niej wymagano. Zdobyła stanowisko COO, przejęła odpowiedzialność za jeden z najważniejszych projektów firmy i udowodniła, że potrafi odnieść sukces bez niczyjej pomocy. Nie planowała wracać na stałe. Nawet teraz, kiedy ciągnęła walizkę przez halę przylotów, nie była pewna, czy zostanie w Toronto. Wiedziała jednak, że niektórych spraw nie da się zostawić za sobą, niezależnie od tego, jak daleko człowiek ucieknie.
