-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkimęskietyp narracji3 os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
Na razie jego poszukiwania nie szły najlepiej, ku jego frustracji oczywiście. Policja nie miała zbyt wielu poszlak, uznali to za wypadek. Banda konowałów. Przez to jednak nie zrobili wystarczająco dużo w swoim śledztwie by wyciągnięcie ich akt zaprowadziło go wystarczająco daleko. Musiał zdać się na swój instynkt oraz umiejętności. Podejść do tego jak podchodził do jednego ze swoich zleceń. Wpierw poznać cel, później zaplanować jak go wyeliminować.
Ze swoim bratem nie był szczególnie blisko. W życiu swoich bliskich starał się być tylko cieniem. Nie chciał sprowadzać na nich niepotrzebnej uwagi ze strony swojego świata. Z resztą jego brat zawsze miał problem z tym jak potoczyło się jego życie. Obwiniał Magnusa o standardy, jakie nakreślił jako najstarszy z rodzeństwa. Kwestie finansowe zawsze były czymś, co wzniecało między nimi kłótnie. Najstarszemu Grimstadowi nie brakowało pieniędzy, to prawda. Miał ich mnóstwo zarówno ze swojej legalnej firmy jak i tej nielegalnej działalności. Z początku całkiem chętnie dzielił się swoim majątkiem, ale nie zamierzał mieć swojego brata całe życie na utrzymaniu. Zwłaszcza, że miał dość dużą skłonność, jeśli nie problem z hazardem. O jeden raz za dużo przegrał jego pieniądze w jakimś kasynie, więc w końcu został odcięty, co oczywiście sprawiło, że ich relacja jeszcze bardziej się ochłodziła.
Co nie znaczyło, że zamierzał pozostawić jego śmierć bez odpowiedzi. Tyle był mu winien. Stąd pojawienie się w klubie Fifth. Z tego, co dowiedział się od kilku znajomych Petera, był tu stałym bywalcem. Lubił pokazać się na salonach. Tworzyć pozory. Naturalnie zatem był to dobry punkt zaczepienia. Pojawił się tutaj krótko przed zamknięciem. Nie lubił zwracać na siebie uwagi. Robić afery. Przez kilka dni obserwował jak działa obsługa. Doskonale wiedział, że pierwszy ochroniarz na wejściu będzie już szykował się do wyjścia. Zneutralizowanie go nie było problemem. Nawet jeśli był już trochę stary i nie pracował w swoim zawodzie nadal zwykli ochroniarze nie byli dla niego większym problemem. Problemem tego klubu było to, że każdy był przypisany do swojego rewiru, nie patrzyli na siebie nawzajem. Dlatego tak łatwo było mu pojawić się pod drzwiami do biura właścicielki. Wszedł do środka bez większych oporów zamykając za sobą drzwi z filiżanką kawy w dłoni.
- Dobry wieczór, uciąłem sobie pogawędkę z ochroniarzami i wszyscy zgodnie stwierdzili, że cały monitoring trafia właśnie do tego komputera. - spojrzał na ten leżący na jej biurku - Czy miałaby Pani coś przeciwko żebym je przejrzał? Mój brat był tutaj stałym bywalcem. - powiedział zupełnie spokojnie, z delikatnym uprzejmym uśmiechem na ustach.
Starał się być tak nie niebezpieczny jak tylko potrafił. Wyglądał po prostu jak dobry biznesmen. W drogim, dobrze skrojonym garniturze, ułożoną fryzurą, przyjemnymi perfumami.
Darcy Bowman
-
And I bet you think about me...
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
Drgnęła lekko, gdy drzwi od jej gabinetu się otworzyły a postać, która się w nich pojawiła była jej całkowicie obca. Nieprzyjemny dreszcz przemknął wzdłuż jej kręgosłupa i przeklęła w myślach, bo cóż… dawno nie miała kłopotów, prawda? Mimo wszystko nie zamierzała pokazywać emocji, żadnych. A już na pewno nie strachu.
Ściągnęła mocniej brwi, wyprostowała się i oparła wygodniej o zagłówek fotela. Tak, jednego z tych ewidentnie za dużych foteli, które z daleko krzyczały, że miało się do czynienia z kimś ważnym – czy sama by go wybrała? Oczywiście, że nie. To był fotel Daniela i jakby się jej tak dokładnie przyjrzeć… zupełnie do niego nie pasowała, ale robiła dobrą minę. Zmierzyła mężczyznę wzrokiem i nie odpowiedziała od razu. Przekrzywiła lekko głowę i po prostu mu się przyglądało.
- Po pierwsze… odrobina kultury wymagałaby się na wstępie przedstawić. – rzuciła spokojnie, dość chłodno. Sztukę gry aktorskiej miała opanowaną do perfekcji, bo cóż… pewnie właśnie dlatego tak długo utrzymała się przy życiu – Nie znamy się… więc dlaczego miałabym Panu pomóc? Kim był pański brat? Dlaczego nasze nagrania miałyby w czymś tu pomóc? A jeśli… to czy nie powinna przyjść po nie policja? – zadała kilka kluczowych pytań, nie odrywając od niego spojrzenia. Podświadomie wiedziała, że najlepiej byłoby mu pokazać po prostu te nagrania i nie robić sobie kłopotów, ale ugh… nie byłaby wtedy sobą. Po prostu nie byłaby sobą. Kłopoty to zawsze było jej drugie imię, a dawno się w żadne nie wpakowała.
Magnus Grimstad