
- samowystarczalność
- doskonały słuchacz, trochę gorszy mówca
- dobry majsterkowicz
- dobra organizacja pracy/czasu
- multitasking
- skrytość
- drażliwość w tematach powiązanych z religią
- niechęć do konfliktów (również tych zdrowych)
- skąpstwo (tłumaczone szanowaniem każdego grosza)
- mizofonia
Johnsonowie byli (i dalej są) rodziną mocno oddaną religii. I to ze sporym naciskiem na słowo mocno. Pozornie normalna rodzina, gdzie ojciec to charyzmatyczny pastor, a jego żona i dzieci (wszystkie adoptowane) zdają się nie ustępować głowie rodziny w wierze. W rzeczywistości był to obowiązek narzucony przez surowych rodziców, którzy nie do końca dbali o konserwatywny, religijny dom, a o coś znacznie bardziej rygorystycznego. Przekładało się to również i na prywatność w rodzinnym domu. Ciągłe modlitwy, kary za nieposłuszeństwo i ścisłe trzymanie się nauk religijnych to tylko wierzchołek góry lodowej. Fox miał nawet narzuconą przyszłość - miał zostać prawnikiem. Bardzo długo grał tak, jak mu zagrano. Przypłacił w ten sposób swoim zdrowiem psychicznym, postrzeganiem własnego ja w niepoprawny sposób i znalezieniem się w świecie, który był dla niego jedną wielką zagadką.
Do odejścia skłoniło go wiele. Ciekawskość, za którą wielokrotnie był karany, bardziej lub mniej. Chęć poznania szerszej perspektywy, która wykraczała poza wąskie granice jego ograniczeń czy rodziny. Treści, które udawało mu się zdobywać nawet mimo surowych zakazów i ograniczeń. Ludzie "z zewnątrz", którzy pokazali mu jak wygląda prawdziwa wolność. I w końcu brak poczucia przynależności, z którego zdał sobie sprawę dopiero po latach pracy nad samym sobą. Wiedział, że gdyby został to przypłaciłby nie tylko zdrowiem, ale możliwe że również i życiem. Była to ryzykowna i bardzo trudna do wykonana decyzja, ale dopisało mu szczęście. Tym sposobem pozostawił Francisa Johnsona za sobą, stając się Rafaelem Winchesterem o specyficznym pseudonimie Fox. Był to przydomek od przyjaciela, który nie bał się przeciwstawić rodzicom kolegi z sąsiedztwa. Bardzo się do niego przywiązał.
Nie umiał (i dalej trochę nie umie) natomiast żyć normalnie. W wolnym świecie było dużo więcej rzeczy, do których w ogóle nie był przyzwyczajony. Spędził trochę czasu na adaptacji do nowego życia, w którym nikt nie patrzył mu przez ramię i nie narzucał czegoś, co zdecydowanie do niego nie pasowało. Odsunął się od wiary niemalże całkowicie, choć wciąż czasami miewa z tego powodu wyrzuty sumienia. Stale nad tym pracuje.
Choć starał się całkowicie odciąć od "rodziny" pozostawionej w Stanach, przez wiele lat myślał o rodzeństwie, które również stało się ofiarą przesadnej religijnej doktryny. Nie jest jednak w stanie skontaktować się z nimi bez narażenia się na ujawnienie, a jak słyszał to rodzina jest bardzo zainteresowana tym, gdzie jest i co robi. Mając lata na przemyślenia zachowania rodziców oraz tego, jak szkodliwe było ono dla Foxa, decyduje się nie podejmować tego ryzyka. To też wywołuje u niego poczucie winy.
- Każde z jego rodzeństwa zostało adoptowane, gdyż Johnsonowie nie mogli posiadać swoich dzieci
- Lojalność jest zarówno jego zaletą, jak i wadą. Ma przez to problemy z odsuwaniem relacji, które nie są dla niego zdrowe
- Temat orientacji jest dla niego dość ciężkim tematem do wypracowania, głównie przez narzucony przez laty model rodziny. Przez to czuje się źle z faktem, że niekoniecznie widzi się w związku z kobietą, choć stara się z tym cały czas oswajać
- Niedawno adoptował szczeniaka owczarka niemieckiego, którego nazwał Barry. Jest bardzo zaabsorbowany jego wychowaniem i pielęgnacją, przez co poświęca mu większość swojego czasu wolnego
- Skończył studia administracyjne i od kilku lat jest pracownikiem biura jednej z dobrze prosperującej firmy budowlanej w Toronto
- Zmiany nazwiska i zamiany imion dokonał tuż po opuszczeniu rodziny i przeprowadzce. Nigdy nie przyznałby tego głośno, ale przy tym pierwszym inspiracją byli dla niego bracia Winchester z serialu Supernatural
