27 y/o
For good luck!
163 cm
sprzedawczyni w secondhandzie
Awatar użytkownika
zostanę tylko w obietnicach, w myślach, niedopalonych papierosach - na nich moja szminka
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Chyba trochę by się obraziła, gdyby River wzbogaciła się na jej pomyślę, a ona nie dostałaby nic w zamian. Ale pewnie trwałoby to dosłownie pięć minut w porywach do dziesięciu i Coven szybko zapomniałaby, o co ten cały szum. Cross mogła wziąć sobie wszystkie zasługi, w końcu tak lubiła pławić się w komplementach i uwielbiała, kiedy ktoś ją doceniał. Pewnie wynikało to z jakichś kompleksów, na których Bremers się nie znała. Sama nie miała takich problemów. Była głupiutka i szczęśliwa! No i wszystko malowała w kolorach tęczy, a nie w mrocznych barwach, jak to miała w zwyczaju rysowniczka.
Urodziłam się po to, żeby być gwiazdą — machnęła lekceważąco ręką. — Z taką twarzą, jak moja? No błagam cię. Kamera mnie kocha — stwierdziła i w sumie była w tym prawda i tylko prawda. Bremers bardzo dobrze wypadała przed obiektywem. Szkoda, że była taka niska, bo to odbierało jej szansę na zostanie modelką. Przynajmniej będzie ładnie prezentować się w trakcie udzielania wywiadów. Gorzej z samymi wywiadami, na pewno strzeli niejedną gafę. Ale to było zmartwienie na przyszłość!
Lubiła się wykłócać, nawet jak nie miała racji. Dość szybko okazywało się, że często była w błędzie, co nie przeszkadzało jej stawiać na swoim. Oczywiście trochę odstawała od wywyższającej się Cross, ale na pewno nie siedziała cicho jak jakaś mysz pod miotłą. Miała swoje zdanie, nawet jeśli to zdanie niewiele wnosiło do dyskusji czy kłótni. Umiała za to bronić swojej niesłusznej racji jak lwica! Co się doskonale zgrywało z jej znakiem zodiaku.
Ostatnie, co przyszłoby mi do głowy, to mówienie ci uroczych rzeczy — spojrzała na nią z wysoko uniesionymi brwiami. Rysowniczka nie miała w sobie nic uroczego. Właściwie nie było w niej nic, czym mogłaby jej zaimponować i gdyby nie wspólna pasja do komiksów, Coven w ogóle nie zwróciłaby na nią uwagi. I pewnie w drugą stronę. River na pewno wolała mądre panienki, które wyżej srają niż dupę mają. Możliwe, że one też kreowały się na mądrzejsze niż w rzeczywistości były.
To byłoby straszne! Przecież każdy wie, że nie umiesz cieszyć się codziennością. Ty w ogóle wiesz, jak się uśmiechać?. Ale nie taki kpiąco, tylko szczerze — zerknęła na nią z ukosa. Aż dziwne, że umówiły się w obserwatorium, a nie jakichś podziemiach. Nie podważała tego, że Cross miała uczucie. Jakieś. Gdzieś tam. Okej, czyli Bremers była jednak jedną z tych, które uważały ją za królową ciemności. Ale co się dziwić, nie dała jej się poznać z innej strony.
Zachęcona jej słowami, nachyliła się nad lunetą i spojrzała jeszcze raz. Tym razem faktycznie mogła coś zobaczyć! Niesamowite! To znaczy, niesamowite, że cokolwiek dojrzała, bo widoki były średnie. Może powinny przyjść tutaj nocą, przynajmniej rysowniczka poczułaby się jak u siebie.
No dobra, a można go jakoś przekręcić? — zrobiła wyprost i spróbowała przesunąć teleskop w inną stronę. A najlepiej skierować go na budynki naprzeciwko. Takie gapienie się w bezchmurne niebo to okropna nuda. — Pomożesz mi? — zapytała, ale zanim Cross przyszła jej na ratunek, szarpnęła za jakąś metalową rurkę od regulacji wysokości, a ta urwała się i upadła z brzdękiem na metalową nawierzchnię. A potem, jakby tego było mało, zaczęła spadać ze schodów, stopień za stopniem, dalej odbijając się z tym samym dźwiękiem. Stuk. Stuk. Stuk. — Ojej — to jedyne, co wydobyło się z gardła Coven. Zamrugała kilkakrotnie i spojrzała ze zdziwieniem na River.

River Cross
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mogłyby stworzyć doskonały układ. River w zupełności wystarczałyby komplementy na temat jej pracy, mogłyby być nawet prawione z bardzo daleka. Raczej kiepsko odnalazłaby się przed kamerą i nie nadawałaby się zupełnie na wielką gwiazdę. Szybko by jej się to znudziło i pewnie wszyscy dziennikarze wpisaliby ją sobie na czarną listę, bo ciągle by się z nimi wykłócała o pierdoły. Mogłaby co najwyżej zapewnić portalom plotkarskim ciekawe nagłówki, bo nie miała w zwyczaju gryźć się w język i rozpowiadać wszem i wobec swoich poglądów.
— Masz rację. Aż dziwne, że jeszcze nie jesteś celebrytką. — Nie była pewna, czy to był komplement. Na pewno mógł być za niego uznany przez wielu, może nawet przez Coven. Z pewnością było to szczere stwierdzenie. Cross nie miała wątpliwości, że jej rozmówczyni dobrze sprawdziłaby się w takiej roli. Ją z kolei dziennikarze by kochali. Na pewno udzielałaby uroczych wywiadów, które latałyby potem viralowo po wszystkich social mediach. Ładna buzia i pozytywne nastawienie do życia powinny wystarczyć, żeby zbudować na tym karierę. Miałaby mnóstwo splendoru i pieniędzy. Marnowała się w tym lumpeksie.
— Czy ja wiem? Nigdy nie próbowałam, może potrafię. A może zapomnieli mi zaprogramować funkcję uśmiechu, jak mnie składali do kupy? — Wzruszyła ramionami, nie uznając jej słów za jakąkolwiek obrazę. Nie miała żadnego problemu ze szczerym uśmiechaniem się, choć może faktycznie nie robiła tego zbyt często. Radość potrafiła w niej buzować naprawdę intensywnie, ale nie zawsze wyciekała na wierzch w sposób konwencjonalnie uznawany za poprawny. Nie zakładała, że to jakaś zła cecha. Raczej neutralna. Nie robiła tym przecież nikomu żadnej krzywdy. Mogło to wpływać co najwyżej na liczbę zmarszczek na jej twarzy, ale co kogo obchodzi poziom pomarszczenia jej mordy?
Obserwowała jak dziewczyna stara się dostrzec cokolwiek ciekawego przez teleskop w tej nietypowej do oglądania gwiazd godzinie. Miała nadzieję, że zobaczy coś, co jej się spodoba i wyniesie z tej krótkiej wycieczki jakieś przyjemne wspomnienie. Nie sprawiała jednak wrażenia bardzo zadowolonej. Nie poddawała się jednak, a to przecież bardzo ważne. Poprosiła o pomoc, ale zanim Cross w ogóle zdążyła się zastanowić, w jaki sposób obsługuje się teleskop, zaczęła przy nim grzebać, najwyraźniej zakładając, że sama da radę coś wymyślić. Nie do końca się to jednak udało. Jedna z części urządzenia upadła i zaczęła uciekać, jakby chciała się w jakiś sposób uratować od tych brutalnych szarpnięć. Bez słowa obróciła się na pięcie i ruszyła za turlającą się częścią, chcąc ją odzyskać. Nie wyglądała na popsutą, ale River właściwie nie miała pojęcia, jak powinna wyglądać w stanie działającym. Może jednak było z nią bardzo źle? Zgarnęła przedmiot i wróciła na górę, żeby wręczyć go Coven.
Bardzo przepraszam, ale właściwie co pani wyprawia?Obróciła się do głosu, który dobiegł zza ich pleców. U szczytu schodów stał szpakowaty mężczyzna w okularach, które kształtem bardzo nie pasowały mu do twarzy. Pewnie był pracownikiem obserwatorium. Wbił zmartwione spojrzenie w teleskop, któremu brakowało przecież kawałka.

coven bremers
Werka
27 y/o
For good luck!
163 cm
sprzedawczyni w secondhandzie
Awatar użytkownika
zostanę tylko w obietnicach, w myślach, niedopalonych papierosach - na nich moja szminka
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Miała to do siebie, że czego nie potrafiła, to dowyglądała. Palnęłaby jakieś głupstwo podczas wywiadu? Nic nie szkodzi! Duży dekolt wszystko by naprawił i zaraz zostałoby jej to wybaczone. Ludzie uwielbialiby ją za charyzmę i za to, że była taka niewinna i nie skalana myślą sławą. Tymczasem River pławiłaby się w sukcesach swojego nowego komiksu, będąc sobie dalej mroczną i tym sposobem stworzyłyby zgrany duet.
Prawda? — westchnęła, szczerze zawiedziona takim obrotem spraw. — No nic, mam na to jeszcze czas — dodała już o wiele pogodniej. Celebrytką można było zostać w każdym wieku! Nie było żadnych dziwnych ograniczeń. Kiedyś w końcu zostanie zauważona! Była wystarczająco młoda i ładna, żeby robić wrażenie. Może niekoniecznie pomysłami na komiks, ale czymkolwiek innym. Czym? Jeszcze nie wiedziała. Ale znała się na modzie, to może coś w tym kierunku? Zostanie sławną projektantką, o. Tak, to już postanowione.
Przyjrzała się uważnie Cross. Daleko było jej do najszczęśliwszej osoby na świecie. Albo po prostu do szczęśliwej. Najwyraźniej z uśmiechem nie było jej do twarzy. A może Azjaci tak po prostu mieli? Coven nie znała zbyt wielu Azjatów. Jeden z jej braci kumplował się kiedyś z jednym Japończykiem, ale on też wiecznie chodził jakiś niewyraźny. A dziwne, bo w Japonii mieli przecież sushi, a to na bank nie był żaden powód do smutku.
Musisz znaleźć sobie kogoś, kto będzie cię rozśmieszał — zadecydowała z poważną miną. — Nic dziwnego, że wyglądasz tak, jak przystajesz z samymi ponurakami — machnęła ręką, jakby odganiała jakąś natrętną muchę. Oczywiście nie mówiła o sobie. Ona na pewno była świetną kompanką, ale to River miała jakieś spaczone poczucie humoru. Niby sarkazmu jej nie brakowało, ale Bremers i tak nie umiała go wyłapać.
Zrobiła wielkie oczy, którymi podążyła za spadającym elementem teleskopu. Powinna za nim ruszyć, zanim stoczy się na sam dół, ale Cross ją uprzedziła. Teraz wystarczyło to jakoś przymocować i po sprawie. Przynajmniej tak jej się wydawało, dopóki nie usłyszała męskiego głosu. Coven podbiegła do barierki i wychyliła się przez nią niebezpiecznie, żeby sprawdzić, do kogo należał. Ale nikogo tam nie dostrzegła. Dopiero po chwili zrozumiała, że dobiegł zza jej pleców, a nie gdzieś z parteru.
Dzień dobry! — pomachała szpakowatemu okularnikowi. — Chciałyśmy tylko popatrzeć, ale coś się wzięło i urwało — wydęła usta w podkówkę, wyznając wszystko jak na spowiedzi.
Samo? — mężczyzna uniósł wysoko brwi, spoglądając na nią pobłażliwie. Dokładnie w taki sposób, w jaki robił to ojciec, kiedy robiła coś niepoważnego.
Samo — wypaliła, trochę naginając prawdę. Gdyby nie zaczęła grzebać przy teleskopie i poczekała na pomoc Cross, nic takiego nie miałoby miejsca. Bremers do tej pory nie nauczyła się, że kłamstwo ma bardzo krótkie nogi. Krótsze od tych jej!
Nie wydaje mi się. Proszę to oddać — wyciągnął rękę do River w oczekiwaniu aż ta odda mu oderwaną część. — Obserwatorium to nie plac zabaw. Pracuję tutaj od dziesięciu lat i nigdy nic podobnego nie miało miejsca — dodał, omiatając je oceniającym spojrzeniem. Czy to oznaczało, że miały jakieś kłopoty? Coven wolałaby tego uniknąć. Z drugiej strony, chyba wzywanie policji do takiej bzdury byłoby śmieszne. Może do tego stopnia, że nawet River zdołałaby się uśmiechnąć.

River Cross
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „David Dunlap Observatory”