Inez odetchnęła głęboko.
-
Jest jak być powinno – powiedziała w końcu. –
No nic nie poradzisz. Każdy ma swoje dziwactwa, prawda? To znaczy wiesz – zaczęła się tłumaczyć.
-
Chodzi mi o to, że to jest w porządku. Robisz coś ważnego i nie siedzisz tu bez celu. Jeszcze rok temu bym miała problem tu zejść, ale śmierć przestała być dla mnie taka trudna – w końcu sama prawie umarła. Powinna być zlękniona i omijać takie miejsca, ale jakoś inaczej patrzy na życie.
-
Poza tym jesteś i mądra i ładna, dobry zestaw. Prędzej taki doktorek spojrzy na Ciebie, niż na mnie. Mnie połowa osób ma za płytką i beztroską, co jest krzywdzące – Inez była z natury pogodna, lubiła żarty i rozładowywanie atmosfery, ale można było z nią porozmawiać o wszystkim. Kiedy trzeba, zachowywała powagę i nie komentowała. I potrafiła płakać, czasami coś ją dotykało bardziej niż innych i reagowała emocjonalnie, ale pomiędzy przyjaciółmi, lub gdy była sama. Utrata kogoś bardzo bolała, ją także. Przykładowo był policjant, Gus. Lubili się, zaiskrzyło, a potem ten nagle zniknął, co nie było do niego podobne. Inez to bardzo przeżyła, a tylko mówiła, że to nic takiego. Co miała poradzić, że zakochała się w kumplu? Niestety on odszedł i nie odbierał od niej połączeń. I to bolało, ale Inez potrafiła się podźwignąć jakoś. Dzisiaj też bolało, ale patrzyła naprzód.
-
A chodzi mi o takiego szatyna o średnim wzroście. Nie było go tu, kiedy leżałam, ale ze dwa razy go widziałam, gdy tu byłam niedawno. Wygląda młodo, może jakiś początkujący? Niezły jest, w każdym razie. Dowiem się jak się nazywa – w to nie można było wątpić. Na pewno odkryje kto jest kim w tym szpitalu. –
Niektórzy mnie tu już znają, więc muszę być ostrożna i się nie wygadać o różnych rzeczach. Chociaż myślę, że sobie poradzę. Nie każdy musi wiedzieć kto i dlaczego mi się podoba – a patrząc na fakt, że kocha mundury i uniformy, to w ogóle jest nieźle.
Uśmiechnęła się ciepło do przyjaciółki i odpowiedziała dość poważnym tonem.
-
Kolej na mnie, bym komuś złamała serce – jej serce zdeptał Gus. I od tego czasu wkurzają ją policjanci. –
I cieszę się, że tak myślisz, chociaż ja zaczynam wierzyć w pecha – mimo to nie miała zamiaru się poddawać. O nie!
-
Mam nadzieję, że jednak ktoś się znajdzie i nie zdziwię się, jeśli wyląduje tu nagle pobity, bo przestałam ufać facetom i pewnie wzięłabym jakiegoś za zboczeńca – trauma po napaści. Teraz każdy facet był dla niej podejrzany i nie ufała tak szybko, jak kiedyś. Jednak życie i doświadczenie czegoś ją nauczyły i bardzo dobrze!
Zgodziła się też ze słowami odnośnie handlu.
-
Mam już prawie gotową stronę internetową. Muszę wstawić ładne zdjęcia, ale kogo zapytam, to mówią, że się nie nadają na modelki. Bransoletki to pół biedy, wystarczy rękę pokazać, ale kolczyki czy naszyjniki? Lepiej mieć podgląd na twarz i chociaż od pasa w górę. Nie miałabym nic przeciwko temu, byś dołączyła do mojej prywatnej drużyny pierścienia. No ale to od Ciebie zależy. Nie będę targać za uszy – posłała Olivii całusa w powietrzu.
Uważała, że przyjaciółki były na tyle fotogeniczne, że nadawałyby się idealnie do roli prezenterek. Były młode, piękne i na pewno wiele osób by chciało je oglądać.
-
Wiesz, to wszystko w sumie jest moim hobby. Można mieć coś z tego, ale marzy mi się jakaś większa rola, jak współpraca ze sklepami jubilerskimi – odparła. –
Ale póki co z tego nie wyżyję, muszę mieć stałą pracę. Będę wdzięczna za wsparcie, dobre słowo. Dodam, że w zamian masz zapewnienie że w razie gdybyś kiedyś miała wziąć ślub, to zorganizuję wszystko za darmo – kolejna pasja dziewczyny. I ona nie zwalniała tempa, nie lubiła bezczynności.
Kiedy dowiedziała się o tym, nad czym pracowała Liv, zadrżała.
-
O cholera – syknęła. Była to próba i dla niej, bo przecież mogła skończyć podobnie. Tylko miała szczęście w nieszczęściu, że facet wycelował do niej nożem i wbił go jej w brzuch. Miała po tym zdarzeniu nieprzyjemne wspomnienia i bliznę na pamiątkę. –
Oby złapali tego skurwiela, bo... – pociągnęła nosem, bo w jej oczach pojawiły się łzy, które starała się ukryć. Na takie wydarzenia reagowała konkretnie. Poza tym nożownika ze sprawy Inez nie złapano. I kto wie, może to był ten sam gość? Trudno powiedzieć, ale tak czy inaczej, obaj byli nienormalni. I Inez unikała teraz wieczornych spacerów w pojedynkę.
-
Szkoda młodego życia – odparła smutno. –
Nigdy nie zrozumiem takich ludzi – dodała, wyraźnie tracąc dobry humor. No ale nie mogła być super wesoła, kiedy działy się takie rzeczy.
O serialu coś słyszała.
-
Widziałam u jednej aktorki na Instagramie zdjęcie szpitala i podpis, że tu coś kręcą. Pewnie jakieś sceny z zewnątrz, bo przecież do środka by nie weszli, by przeszkadzać – zauważyła. –
Ale jeśli jest tu trochę miejsca, to możliwe, by jakieś ujęcia zrobić. Dzisiaj to wiesz, można wszystko. Mogą uwiecznić Cię na zdjęciu, a zmienić potem filtry i dać rozmyte, czy podmienić twarze… Nie wiem, a co, natknęłaś się na kogoś? – zapytała zainteresowana tematem. –
Realność popłaca. Kiedy pracowałam w hotelu, też kręcono tam jakieś zdjęcia do filmu. Zajęło im to jeden dzień, więc może tu być podobnie. Dyrekcja pewnie się zgodziła na coś takiego. Chodzi mi o reklamę i dodatkowe pieniądze dla szpitala. Jeden czy dwa dni chyba są możliwe. Może ktoś zejdzie i do Ciebie kiedyś? – uśmiechnęła się.
-
No co? Fajnie tak być czegoś częścią lub mieć jakieś znajomości – zabrała się za swoją kawę i upiła łyk. Była całkiem niezła.
-
Przynajmniej nie nagrywają jakiejś seks-taśmy, jak kiedyś w hotelu – zaśmiała się. Oj tak, miała z tej pracy niezłe wspomnienia. –
Pokojówki widzą więcej niż się wydaje – i jakiejś podejrzanie zaginął uniform. A może któraś z koleżanek się załapała do filmu? Jeśli tak, żadna się nie przyznała. Inez do dzisiaj nie rozwiązała tej zagadki, a próbowała!
Olivia Calvert